fot. BadCameraman

Być szczęśliwym, robić swoje

„Aktualnie, kiedy gramy koncerty na drugim końcu Polski za zwroty na paliwo – lub nawet wychodzimy na tym na minus – to ludzie łapią się za głowy i pytają, po co to robimy. I to w tym wszystkim jest najbardziej chujowe – cała ta pogoń za pieniądzem, która blokuje nam fajne rzeczy, ponieważ są nieopłacalne” – mówią Szkop, Młody, Romper i Julas z poznańskiego, thrash metalowego zespołu Interceptor, który właśnie wydał nową płytę „To nie jest kraj dla młodych ludzi”.

Sebastian Gabryel: Pod koniec listopada ukazała się wasza nowa płyta pod bardzo znaczącym tytułem. „To nie jest kraj dla młodych ludzi”, bo…?

Romper: Cała płyta oscyluje wokół naszych frustracji, a tytułowy utwór jest najbardziej życiowy i jest kulminacyjnym punktem całego albumu.

 

SG: Frustracji głównie biorącej się z…? I czy to czasem nie jest tak, że Polska stała się krajem, w którym ciężko żyje się zarówno młodym, jak i starszym obywatelom?

Młody: Nie ma jednego powodu naszych frustracji. Każdy z utworów na tej płycie to jakaś myśl, którą potrzebowaliśmy głośno wykrzyczeć.

 

Interceptor, fot. materiały prasowe

Nie jestem przekonany, czy Polska stała się takim krajem, czy stopniowo, od lat, my sami jej takiej nie czynimy.

Przecież to od zwykłych ludzi i ich zachowań zależy, czy patrzymy na siebie wilkiem w monopolowym, obgadując się nawzajem za plecami, czy raczej podajemy sobie dłoń w trudnych chwilach i potrafimy przełożyć korzyść ogółu nad własne korzyści. Państwo klaruje się takie, jakie sami sobie stworzymy, z podejścia do życia każdego z nas.

 

SG: „Moje ideały dla otoczenia to kpina!” – krzyczy Szkop w tytułowym „TNJKDML”. Co cię najbardziej wkurza w dzisiejszej Polsce?

Szkop: Ja po prostu chcę być szczęśliwy i robić swoje. Aktualnie, kiedy gramy koncerty na drugim końcu Polski za zwroty na paliwo – lub nawet wychodzimy na tym na minus – to ludzie łapią się za głowy i pytają, po co to robimy. I to w tym wszystkim jest najbardziej chujowe – cała ta pogoń za pieniądzem, która blokuje nam fajne rzeczy, ponieważ są nieopłacalne.

SG: Wydaje się, że ta nieopłacalność grania to metalowa domena nie od dziś… Jak rozwijalibyście Interceptora, gdyby starczało na wszystko?

M.: Taco-wtorki i pakiety Multisport dla wszystkich (śmiech). A tak całkiem poważnie, to brak czasu ogranicza nasz rozwój, bo muzykę robimy po godzinach. Mając zapewniony finansowy spokój, moglibyśmy skupić się wyłącznie na tworzeniu.

Interceptor fot. BadCameraman

Sz.: Gralibyśmy więcej koncertów i wydawali więcej płyt. No i kupilibyśmy sobie busa!

R.: Ja nie chciałbym, żeby zespół stał się naszym źródłem utrzymania i raczej żaden z nas nie ma tu takich ambicji czy złudzeń. My traktujemy muzykę jako swoją pasję, bardzo kosztowną, tak jak większość hobby.

 

Nie ma co płakać.

Gdybyśmy mieli hajs na wszystko, to oprócz rzeczy wspomnianych wcześniej, robilibyśmy więcej ciekawego merchu – mamy masę fajnych pomysłów, ale będąc wciąż w pogoni za lepszej jakości życiem, musimy zrezygnować z części lub rozłożyć je w czasie.

 

SG: W ubiegłym roku Ipsos opublikował raport ze swoich badań, z których jasno wynika, że Polki i Polacy w wieku 18-29 lat w znacznej większości uważają, że Polska nie jest krajem szczęśliwym. Wraz z wiekiem ta negatywna ocena słabnie. Wśród osób 60 plus proporcje się odwracają. Waszym zdaniem z czego to wynika? Bo są tacy, którzy twierdzą, że niezadowolenie naszego pokolenia bierze się głównie z tego, że nie pamiętamy komuny, nie znamy wojny. Chociaż w sumie to ostatnie zaraz może zrobić się nieaktualne…

Julas: Wydaje mi się, że starsi ludzie przefiltrowują dzisiejszą rzeczywistość przez swoje młodzieńcze lata. I to zaślepia ich, nie pozwala zrozumieć, jak bardzo ograniczane są nam dziś możliwości rozwoju i życia zgodnie z naszymi ideałami.

 

SG: Który z tych ideałów byłby najważniejszy? Tu chodzi przede wszystkim o wolność, nieprzeszkadzanie, takie odgórne, systemowe niewtrącanie się w coraz więcej dziedzin życia młodego Polaka?

Interceptor fot. BadCameraman

R.: Tak naprawdę dla każdego to będzie znaczyć co innego. Nie mamy jednej, wspólnej idei jako zespół, bo generalnie jesteśmy bardzo różnymi ludźmi. Dla mnie na przykład chodzi dokładnie o to, co przed chwilą wymieniłeś.

 

SG: Mentalnie bardziej czujecie się punkami czy thrash metalowcami?

R.: Jesteśmy zasłuchanymi w rapie punkami, którzy grają thrash.

SG: Zadałem to pytanie, bo – choćbyśmy nie wiadomo jak zaklinali rzeczywistość – oba style to raczej pieśń przeszłości. I bynajmniej nie chodzi mi o ich sceny, bo na tych wciąż sporo się dzieje, ale fakt, że największa popularność ich etosu dawno przeminęła. Nie czujecie czasem, że urodziliście się trochę za późno?

M.: Niespecjalnie. Robimy muzykę przede wszystkim dla siebie i gramy to, czego sami słuchamy i chcemy grać. Gdybyśmy mieli tak na to patrzeć, to zamiast na salce prób spotykalibyśmy się w piwnicy kręcąc smutne trapy dla benziaków.

 

SG: A jak skomentujecie fenomen popularności takich kapel jak Truchło Strzygi? Wydawałoby się, że na dzisiejszym, tak przesiąkniętym popem i rapem polskim rynku, sukces komercyjny takiej kapeli może być tylko czystą abstrakcją…

R.: Fenomen Truchła Strzygi absolutnie mnie nie dziwi. Polskie granie na blackującą modłę przyjmuje się nie tylko na naszym podwórku, ale jest też doskonałym towarem eksportowym. Jednak określenie tego sukcesem komercyjnym to moim zdaniem spore nadużycie. Owszem, mają bardzo dobry odbiór płyty, udaną trasę i jest o nich głośno, ale ta scena to nadal podziemie. Chłopaki najpewniej dalej chodzą na co dzień do pracy.

 

SG: W moim odczuciu wasza muza to czysty crossover thrash. Puszczanie oka do fanów Municipal Waste, S.O.D., Suicidal Tendencies. Dobrze to czuję?

Interceptor, fot. materiały prasowe

M.: W dużej mierze tak. W naszych utworach łatwo też znaleźć cząstkę rudego z Megadeth czy Pantery, ale inspiracje bierzemy ze wszystkiego, co tylko możliwe. Każdy z nas słucha wielu różnych brzmień i nie mówię tu tylko o gitarowym graniu. Zdarza się nam wyciągnąć coś fajnego z rapu, techno czy czołówek z kreskówek. Podchodzimy do muzyki jako do całości, bez podziałów na gatunki.

 

SG: Wasz nowy album ukazał się nakładem Bad Look Records. Co warto powiedzieć o tej wytwórni?

R.: Bad Look to punkowa wytwórnia DIY pod przywództwem Rodzyna który robi to czysto hobbystycznie. Fajnie, że jeszcze są tacy ludzie. Można tam znaleźć kasety, CD, winyle oraz merch przeróżnych kapel – od ska przez zimną falę po grindcore.

 

SG: Energia „To nie jest kraj…” aż prosi się o scenę. Gdzie będzie można posłuchać was w najbliższym czasie w naszym regionie?

R.: Z tym pytaniem trochę się spóźniłeś, bo właśnie jesteśmy w trakcie trasy, która zbliża się do końca. Przez ostatnie cztery tygodnie odwiedziliśmy Gdańsk, Warszawę, Lublin, Kraków, Bielsko i Szczecin. Drugą część trasy planujemy po Nowym Roku, na ten moment nie mamy więcej konkretów. Proszę jeździć i obserwować, tak jak pan mechanik powiedział.

 

SG: Na koniec pytanie o Metallicę. Słyszeliście już ten nowy numer?

R.: Cieszy nas, że nawet światowe gwiazdy czerpią garściami z wybitnej twórczości naszych polskich tuzów, takich jak Piotr Luczyk… (śmiech)

 

SG: Swoją drogą, wobec Romana Kostrzewskiego to zachował się strasznie….

R.: Roman zachowa się na kartach historii polskiej muzyki na zawsze, a o kowboju nikt nie będzie pamiętać, bo jest tylko zawistnym, zadufanym w sobie małym człowieczkiem, który jedyne co ma, to prawa do nazwy.

 

Interceptor – poznański zespół grający połączenie muzyki thrash metalowej i hardcore punkowej. Jej skład tworzy Szkop (wokal), Młody (gitara), Romper (bas, wokal), Julas (perkusja) i Filip (gitara, wokal). W swoim dorobku mają EP-kę „Czas surferów” (2019), singiel „No nie!” (2020) i album „To nie jest kraj dla młodych ludzi” (2022).

Podziel się kulturą!
What’s your Reaction?
Ciekawe
Ciekawe
3
Świetne
Świetne
3
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0