fot. archiwum IBS PAN w Białowieży, nietoperz przywieziony z jednej z wypraw Arkadego Fiedlera

Dobre miejsce dla danych (przyrodniczych)

W pracowni mikrotomografii stoi maszyna zupełnie podobna do tej, w której badamy nasze, ludzkie ciała. Tylko mniejsza. Skanuje się w niej niewielkie kości gryzoni, zakonserwowane w alkoholu ryjówki, krety albo nietoperze, na przykład tego, którego Arkady Fiedler przywiózł z Madagaskaru, a który znajduje się w białowieskich archiwach.

„O, tu, zobacz.” – Andrzej Stepaniuk pochyla się nad monitorem i wskazuje mi szaro-białą gmatwaninę tkanek, z których nic nie rozumiem.

 

W mikrotomografie znajduje się nietoperz, gacek bury, a w jego jelicie potężny nicień. Ewa Komar, specjalistka od nietoperzy, doktorantka w Instytucie Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży tłumaczy, że mniejszych pasożytów, normalnej wielkości, czyli małych i cienkich, urządzenie już nie wychwytuje. Ten był wyjątkowo okazały. Ale kogo obchodzą nicienie i jelita nietoperzy?

Czujne oko mikrotomografu

W pracowni mikrotomografii IBS PAN stoi maszyna zupełnie podobna do tej, w której badamy nasze, ludzkie ciała. Tylko mniejsza. Skanuje się w niej niewielkie kości gryzoni, zakonserwowane ryjówki, krety, czaszki nutrii czy właśnie nietoperze, na przykład tego, którego Arkady Fiedler przywiózł z Madagaskaru, a który znajduje się w białowieskich archiwach.

 

Zgniotek cynobrowy, zbiory Jerzego Ługowoja, Politechnika Białostocka

Zgniotek cynobrowy, zbiory Jerzego Ługowoja, Politechnika Białostocka

I chociaż pasożyty gacka burego wydają się niezbyt atrakcyjne, to skany zwierząt z całą ich zawartością mogą zainteresować badacza w odległym zakątku świata.

Obrazy, po obróbce, trafiają do otwartego dla wszystkich repozytorium danych przyrodniczych Open Forest Data. Czy jesteś chiropterologiem z Tajlandii, czy uczniem szkoły podstawowej, zafascynowanym skrytym życiem nietoperzy – repozytorium jest dla ciebie otwarte.

 

„Szukam dobrych danych”

Zgromadzenie danych dobrej jakości to dopiero początek. Surowe dane są bazą badań naukowych.

 

„Wyciska się z nich wiedzę.” – mówi Michał Żmihorski, dyrektor IBS PAN, lidera projektu cyfryzacji zasobów Instytutu.

 

Odwiedzając forum dla statystyków, zapamiętałam apel jednej z użytkowniczek: „szukam dobrych danych” i dalej było już o tym, czego dane miały dotyczyć.

 

Szalona myśl: czy istnieje „Tinder dla danych”? Gdzie szuka się danych do przeprowadzania badań naukowych? Jak sprawdza się ich wiarygodność i jakość?

Jedną z odpowiedzi jest właśnie Open Forest Data. Ambicją twórców repozytorium było opracowanie jak największej ilości surowych danych i bezpłatne udostępnienie ich profesjonalistom i amatorom. Bo projekt jest ściśle związany z ideami „open science” i „citizen science”, czyli nauką otwartą oraz obywatelską.

W tej drugiej zakłada się, że naukowcy i obywatele inaczej patrzą na przyrodę, a te dwa spojrzenia mogą się uzupełniać. Bo jeśli wielu z nas, przyrodników amatorów, zachęconych przez profesjonalistów, sięgnie po aplikacje, zacznie oznaczać napotkane na wycieczkach i wakacjach rośliny, zwierzęta, martwe zwierzęta, owady – ilość danych lawinowo wzrośnie.

Naukowcy będą mogli po nie sięgnąć, weryfikować informacje i sprawdzać choćby rozmieszczenie roślin inwazyjnych, pojawienie się rzadkich gatunków, oszacować liczbę tzw. pospolitych gatunków.

Ku nauce otwartej

Otwarta nauka to z kolei idea weryfikowalności i łatwego dostępu do wyników badań. Nauka opiera się na danych, to dlatego muszą być one łatwo odnajdywalne, dostępne, interpretacyjne i możliwe do ponownego wykorzystania – te cztery sprawy gwarantują, że mamy do czynienia z „fair data”, danymi fair.

Dlaczego to takie ważne? Bo wiele informacji, którymi jesteśmy bombardowani w mediach, bierze się z jakichś zbiorów danych, wiedzą to wszyscy fani Janiny Daily.

Pomyślmy: jak wiele od danych zależy? Od tego, kto, dla kogo i jak je pozyskiwał. Nauka, również ta przyrodnicza, ulega pokusom naginania i dopasowywania danych do tezy. To dlatego tak ważna jest idea „fair data” i „open science”.

Archiwum żubrzych istnień

Rzędy białych szaf, archiwum żubrzych istnień. To tu, w Białowieży, przez ostatnie trzy lata zeskanowano kilkaset czaszek żubrów. Niektóre są bardzo stare, z żuchw sypią się zęby; stabilizuje się je plasteliną rzeźbiarską. Czaszki zupełnie młodych zwierząt poznajemy po wielkości i szczelinach po ciemiączkach – kości czaszek nie są do końca zrośnięte. Można zdjąć im rogi i przesunąć palcami po chropowatym, porowatym możdżeniu.

Z Joanną Łapińską, kierowniczką projektu Open Forest Data, zaglądamy na kolejne półki.

 

Z papierowych torebek wysypuję na dłoń to, co zostało z sowiej wypluwki: czaszka ryjówki, jakieś kosteczki. Wszystko opisane ręcznie, dla mnie ledwo czytelnie, pismo eleganckie, staroświeckie, karteczki pożółkłe.

Małe obiekty trafiają do mikrotomografu, większe – takie jak czaszki żubrów – pod skaner 3D. Każda czaszka jest inna, każda jest ciężka, każda należała do innej, wyjątkowej, żubrzej osoby. Teraz ich zdjęcia opowiadają historię gatunku. Część skanów 3D umieszczona jest już na platformie Sketchfab, z której korzystają choćby animatorzy tworzący gry komputerowe. Śmiejemy się, że w kolejnych seriach gry „Wiedźmin” pojawią się białowieskie żubrze osobistości.

Szaleństwo katalogowania

Bezpośrednio w projekt Open Forest Data zaangażowana jest również Politechnika Białostocka. To dzięki jej zespołowi do repozytorium trafiają zdjęcia makro chrząszczy saproksylicznych, czyli tych, których byt zależy od martwego drewna. Mali świadkowie drugiego życia drzew, rzecznicy starych, żyjących własnym rytmem lasów: zgniotek szkarłatny, miedziak sosnowiec i wielu innych.

 

Konradowi Wilamowskiemu z PB udało się sfotografować zarodniki skrzypu – godzinami przyglądam się uchwyconemu procesowi rozmnażania rośliny.

 

Przedzierając się przez gąszcz zielników Marka Wołkowyckiego, patrząc na zdjęcia makro grzybów, mam wrażenie, że jesteśmy gdzieś pomiędzy tabelkami pełnymi danych, nauką i sztuką. Próbujemy złapać czy nawet przyłapać przyrodę i wsadzamy nos w jej sprawy z uporem maniaka, pogrążeni w szaleństwie katalogowania. Wszystko to, żeby jak najwięcej się dowiedzieć, żeby lepiej chronić. Póki mamy jeszcze czas.

Tik-tak-tik-tak…

 

Punkt info

Repozytorium Open Forest Data jest całkowicie darmowe i ma służyć zarówno naukowcom, jak i pasjonatom przyrody; znajduje się pod adresem: www.dataverse.openforestdata.pl.

Aplikacje, za pomocą których można włączyć się w nurt nauki obywatelskiej i zbierać dane przyrodnicze, to np. BioLoc, BirdNet czy iNaturalist.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0