fot. Piotr Nędzewicz, kryta ujeżdżalnia w Racocie

Jaszkowo i wizja Polski w siodle

„Każdy Polak jeździ konno” – to hasło, które wita odwiedzających centrum hippiki w Jaszkowie, którego pomysłodawcą, twórcą i od ćwierć wieku spiritus movens jest Antoni Chłapowski, praprawnuk genrała Dezyderego Chłapowskiego.

Jaka jest współczesna kondycja polskiego, zwłaszcza wielkopolskiego jeździectwa? Ilość powstających szkółek pozwala myśleć, że jest nienajgorsza, jednak ilość wyzwań, jakie obecnie stoją przed nimi, zwłaszcza pozostającymi w zarządzie państwa, jest ogromna i budzi wiele obaw.

Stada ogierów

Na mocy rozporządzenia Prezydenta RP z 17 maja 1927 roku utworzono państwowe zakłady chowu koni, w zarządzie których pozostawały państwowe stada ogierów i stadniny koni. Do pierwszej grupy należały ośrodki w Białce, Bogusławicach, Drogomyśli, Gnieźnie, Janowie Podlaskim, Łącku, Sądowej Wiszni, Sierakowie i Starogardzie Gdańskim. Stadniny natomiast ulokowano w Kozienicach i Janowie Podlaskim.

 

Ogiery służyć miały celom rozpłodowym i „przede wszystkim zaś odpowiadających potrzebom armii”.

Rozporządzenie przewidywało, że stada mają liczyć nie mniej niż 1300 i nie więcej jak 1800 zwierząt. Z kolei stadniny z klaczami miały liczyć od 120 do 300 zwierząt. Hodowla koni w państwowych stadninach miała na celu: dostarczanie ogierów państwowym stadom, popieranie chowu niektórych ras i gatunków koni, propagowanie udoskonalonych metod hodowlanych przez stosowanie tych metod oraz stwierdzanie ich wyników, wreszcie przedsiębieranie prób i doświadczeń hodowlanych. Dekretem z 28 września 1949 roku instytucja państwowych zakładów chowu koni została zniesiona. Ich mienie przeszło na własność Skarbu Państwa.

 

Szlachetny profil, fot. Piotr Nędzewicz

Szlachetny profil, fot. Piotr Nędzewicz

Najstarsze polskie stado ogierów utrzymywane jest w Sierakowie, gdzie kultywuje się tradycję ras gorącokrwistych. Jego początków należy upatrywać w powstałych pod koniec lat 20. XIX wieku Poznańskiej Stadniny Krajowej i Stada Ogierów, którego założycielami byli prusacy. Za datę powstania przyjmuje się rok 1829.

Utrzymywano w niej 120 ogierów. Z czasem pojawiły się klacze, jednak ich hodowli zaprzestano w 1855 roku. w 1919 roku zarządcą stada została Stefan Sumiński (1860–1930). W czasie II wojny światowej konie z Sierakowa trafiły do Białki. Dzisiaj do spółki zarządzającej stadem należą stada ogierów w Gnieźnie, Książu, Białym Borze i Łobzie. Współcześnie 20 spółek zajmuje się hodowlą koni, z czego dla 13 jest to działalność podstawowa. Prowadzą one chów 9 ras koni. W Wielkopolsce jedną z najbardziej znanych stadnin, jest ta w Racocie, gdzie w 1925 roku utworzono Zakład Choru Koni, a trzy lata później powstała Państwowa Stadnina Koni, istniejąca, chociaż nie bez problemów, do dnia dzisiejszego.

Efekty kontroli

W 2020 roku Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła inspekcje w państwowych stadninach koni. Jej efekty okazały się druzgocące i pokazały stan polskich hodowli. Najpoważniejszym problemem okazał się ich deficyt finansowy, karuzela kadrowa w Janowie Podlaskim i w jej konsekwencji niepowetowane straty wizerunkowe i w obszarze jakości zarządzania.

 

Od 2015 roku obserwuje się spadek zainteresowania końmi czystej krwi arabskiej i w następstwie tego, również spadek cen.

Araby nie są przypadkiem odosobnionym, jednak z marketingowego i wizerunkowego punktu widzenia stanowią zarazem pewien probierz ogólnej sytuacji w świecie końskiego biznesu.

Przychody z hodowli koni sukcesywnie spadają i nie pozwalają na pokrycie kosztów działalności stadnin. W 2015 odnotowano stratę na poziomie 10 milionów, w 2016 – 13 milionów, w 2017 – 14,5 miliona, w 2018 – 17 milionów. Wparciem dla stadnin była działalność dodatkowa – uprawa ziemi i produkcja mleka. Jednak susze w 2018 i 2019 przyczyniły się do pogłębienia kryzysu.

Dopiero w 2020 roku ceny za mleko wzrosły a duże zbiory poprawiły wyniki stadnin. Jedną z konkluzji pokontrolnych było stwierdzenie, że przy zachowaniu strategicznego zadania, jakim jest zachowanej polskiej specyfiki hodowli koni (o liniach genetycznych mówi się zdecydowanie mniej), należy zmienić sposób zarządzania tymi instytucjami.

 

Konie na padoku w Racocie, fot. Piotr Nędzewicz

Konie na padoku w Racocie, fot. Piotr Nędzewicz

Częste zmiany dokonywane na stanowiskach kierowniczych, brak spójnej polityki ekonomiczno-finansowej przyczyniły się do dalszego pogorszenia kondycji stadnin.

Katastrofalne posunięcia personalne, nieudane próby wizerunkowego odbudowania pozycji Janowa Podlaskiego spowodowały, że mająca kilkusetletnią tradycję hodowla koni stała się symbolem nieumiejętności zarządzania jednym z najlepiej rozpoznawalnych na świecie elementów łączonych z Polską.

Jaszkowo

Równocześnie poza problemami stad państwowych, pojawia się widoczne i sukcesywnie rosnące zainteresowanie jeździectwem. Ilość szkółek powstających nie tylko na terenach wiejskich, ale również w miastach jest dowodem szansy dla polskiego koniarstwa.

W 1997 roku należący wówczas do powiatu śremskiego pałac w Jaszkowie wraz z przyległym podwórzem gospodarczym zakupił Antoni Chłapowski. Mając za sobą doświadczenia innego rodzaju, bo warto przypomnieć, iż był m.in. mistrzem formuły 1 Danii, wicemistrzem Szwecji i Beneluxu, zdecydował się stworzenie w Jaszkowie centrum hippiki. Wcześniej ukończył Szwedzką Szkołę Instruktorów w Stroemsholm, a następnie reprezentował Szwecję w zawodach konnych.

 

Centrum hippiki w Jaszkowie, fot. A. Chłapowski

Centrum hippiki w Jaszkowie, fot. A. Chłapowski

Miejsce to, usytuowane w Rogalińskim parku Krajobrazowym nad brzegiem Warty, otoczone potężnymi i wiekowymi dębami, naturalnie wrosło w krajobraz regionu.

W trakcie ćwierćwiecza w dawnej stajni powstała część restauracyjna (karczma „Kuźnia”), zbudowano krytą ujeżdżalnię przystosowaną do organizacji międzynarodowych konkursów, powstała rozprężalnia, karuzela dla koni, nowe stajnie, kuźnia, wreszcie odnowiono czworaki, a w pobliżu pałacu miejsce znalazła część hotelowa dysponująca 70 miejscami noclegowymi.

Dzisiaj Antoni Chłapowski posiada 200 wierzchowców (od kucyków po duże konie). Goście mogą korzystać ze stajni hotelowych dla swoich koni, zewnętrznego parkuru, toru krosowego, czworoboków ujeżdżeniowych.

Chłapowski od początku swej działalności prowadzi kursy dla podkuwaczy. Do dnia dzisiejszego wykształcił ich 352. Wszyscy oni zaznajomili się z fizjologią i mechaniką kopyta końskiego, poznali najczęstsze problemy, wady i choroby organów ruchu, opanowali podstawy kowalstwa, przeszli szkolenie w zakresie psychologii koni, poznali zasady korekty ortopedycznej kopyt końskich. Ponadto w dniu dzisiejszym Antoni Chłapowski jest jednym z głównych w Polsce dostawców podków dla koni. Przez cały rok działa w Jaszkowie szkółka jeździecka.

Antoni Chłapowski

Cały powyższy opis moglibyśmy rzecz jasna odnieść do wielu innych miejsc w zakątkach Polski. Jednak wyjątkowość Jaszkowa związana jest z twórcą tamtejszego ośrodka. Antoni Chłapowski urodził się w 1944 roku. Dzisiaj, mając 77 lat wstaje codziennie o 4:50, a pracę kończy około 21:00. Niezależnie od pory roku i warunków atmosferycznych. Tytaniczna praca włożona w stworzenie ośrodka, wymaga jeszcze większego zaangażowania w jego utrzymanie. Wiele prac wykonuje osobiście. Objeżdża i podkuwa konie, uzupełnia zapasy siana, wita gości, przemyka niepostrzeżenie i równie niespodziewanie pojawia się w różnych zakątkach Jaszkowa często w towarzystwie wilczura.

 

Stadnina w Racocie latem, fot. Piotr Nędzewicz

Stadnina w Racocie latem, fot. Piotr Nędzewicz

Jeżeli można mówić o duchu miejsca, o jego genius loci, to w przypadku Jaszkowa jego twórcą i nieodłączną częścią jest Antoni Chłapowski.

Co ważniejsze, mimo tak wielu dokonań i ogromu pracy (zorganizowanie m.in. dwóch mistrzostw Europy – 2004 i 2011, sukcesywne goszczenie w Centrum Hippiki zawodów WKKW) Chłapowski pozostał człowiekiem niebywale skromnym, pogodnym i zaangażowanym nie tylko w prowadzenie ośrodka (w czasach pandemii niezwykle trudne), ale bliskim wszystkim, odwiedzającym to miejsce.

Często można go spotkać na rowerze, popularnym składaku, którym przemierza rozległy majątek (200 ha), przystając na chwilę by porozmawiać, przywitać odwiedzających Jaszkowo gości. W ostatnim czasie musiał zmniejszyć liczbę posiadanych koni. Przyszłość stworzonego Centrum jest dla niego dużym wyzwaniem. Upływ czasu powoduje, że brakuje sił fizycznych, chociaż w najmniejszym stopniu nie osłabł entuzjazm i zainteresowanie. Zapewne w perspektywie czasu Centrum zmieni właściciela.

 

Antoni Chłapowski podkuwający konia, fot. Emilian Prałat

Antoni Chłapowski podkuwający konia, fot. Emilian Prałat

Marka stworzona przez Chłapowskiego oraz jego praca, zostały dostrzeżone przez Urząd Marszałkowski w Poznaniu, który przyznał mu w 2003 roku odznakę honorową za zasługi dla województwa Wielkopolskiego.

W Europie Polacy postrzegani są jako miłośnicy koni. Przez naszych geograficznych sąsiadów jesteśmy uważani za tych jednych z największych ich pasjonatów. Ułani, husaria to jedne z największych naszych mitów i elementów tworzących zbiorową wyobraźnię.

W 2013 roku w Polsce jeździło konno 300 tysięcy osób. W zawodach aktywnie uczestnicy około 3800 zawodników. A na koniec mała statystyka GUS. W 2002 roku w Polsce było 329 533 koni, dekadę później 222.200, a w 2019 – 185 494…

I aż chciałoby się zacytować klasyka: „Tylko koni, tylko koni, tylko koni żal…”. By jednak nie wybrzmieć pesymistycznie, warto się cieszyć z powodu istnienia miejsc takich, jak Jaszkowo, gdzie te konie są częścią wyjątkowego świata.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
3
Świetne
Świetne
5
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0