fot. archiwum prywatne Marty Benk

Organy mają swoje tajemnice

Gdy w wieku 8 lat po raz pierwszy usiadłam przy organach, poczułam się wyjątkowo. Urzekła mnie przede wszystkim barwa dźwięku i różnorodne możliwości brzmieniowe tego instrumentu. Ta fascynacja nie minęła do dziś – mówi organistka i badaczka Marta Benk, jedna z tegorocznych stypendystek Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury.

Sebastian Gabryel: Na początku krótkie pytanie, choć pewnie nie najłatwiejsze – dlaczego organy?

Marta Benk: Będąc jeszcze w przedszkolu, miałam sen, że siedzę na scenie, przy fortepianie. Ten widok pamiętam do dziś! Od dziecka fascynowały mnie instrumenty klawiszowe. Początkowo było to pianino, choć w domu nie posiadaliśmy instrumentu, a moja rodzina nie ma muzycznych korzeni. Jednak tata bardzo często słuchał muzyki klasycznej, czym nasiąkałam od urodzenia. Gdy w wieku 8 lat po raz pierwszy usiadłam przy organach w roli obserwatora, poczułam się wyjątkowo. Urzekła mnie przede wszystkim barwa dźwięku i różnorodne możliwości brzmieniowe tego instrumentu. Ta fascynacja nie minęła do dziś.

 

SG: Nie każdy organista zajmuje się organologią. Zapewne część naszych czytelników nigdy nie spotkała się z tą dziedziną. Dlaczego postanowiłaś się jej poświęcić?

MB: Organologia jest wąskim działem muzykologii traktującym o historii i budowie organów. Jestem umysłem ścisłym, lubię wiedzieć, z jaką materią mam do czynienia. Organy są największym i najbardziej skomplikowanym instrumentem, bardzo interesowała mnie ich budowa i zasada działania.

Splot różnych okoliczności – m.in. w wyborze kierunków studiów i poznanych tam osób – sprawił, że miałam możliwość pogłębić swoją wiedzę w tej dziedzinie i wyspecjalizować się właśnie w organologii.

SG: Sporą część swojego czasu poświęcasz pracy nad katalogiem organów Biernackich. Co warto powiedzieć o ich historii?

MB: Organy wybudowane przez rodzinę Biernackich to zagadnienie, z którym styczność miała bądź ma większość organistów w Polsce, bo istnieje wiele zbudowanych przez nich instrumentów. Opinie o działalności firmy i jej instrumentach są różne, jednak trzeba mieć na uwadze kontekst historyczny. Działalność organmistrzowska Biernackich i zbudowane przez nich instrumenty są niewątpliwie świadectwem minionej świetności największej wytwórni organów piszczałkowych w Polsce, która nie została do tej pory należycie uhonorowana. Tematyka ta doczekała się nielicznych publikacji, które podejmowały głównie kwestie dotyczące losów pojedynczych instrumentów, ich niewielkich zbiorów lub odnosiły się do jednego budowniczego.

 

Ocenę działalności organmistrzowskiej całej rodziny Biernackich trudno ująć jednym sformułowaniem, ponieważ odnosi się ona do aktywności trzech pokoleń budowniczych, działających na przestrzeni ponad 130 lat. Tematyka niewątpliwie domaga się większego zainteresowania i całościowego, wyczerpującego opracowania. Wraz z mężem poczyniliśmy już pierwsze kroki.

W minionych latach mąż podjął się badań organów Biernackich na terenie diecezji włocławskiej, sporządzając ich szczegółowy opis w formie dysertacji doktorskiej.

 

SG: Ile instrumentów wyszło z ręki Biernackich?

MB: Na podstawie kwerendy dostępnej literatury organologicznej oraz zasobów internetowych przeprowadziliśmy z mężem wstępną weryfikację, która wskazuje na ponad 500 instrumentów. Są one rozlokowane na terenie całego kraju oraz poza jego granicami (m.in. tereny dzisiejszej Litwy i Ukrainy). Mamy nadzieję odkryć kolejne, nieznane dotąd dzieła. Dodatkowo nawiązałam kontakt z rodziną organmistrzów – posiadamy w zbiorach wywiady przeprowadzone z nieżyjącymi już członkami rodziny, dotychczas niepublikowane, zawierające istotne i nieznane dotąd fakty z dziejów rodu.

Aby projekt mógł się dalej rozwijać, wymaga przede wszystkim nakładu finansowego, związanego z licznymi podróżami w celu przeprowadzenia weryfikacji, kwerend i inwentaryzacji, na co nie można sobie pozwolić hobbystycznie. Bardzo liczę, że moje dotychczasowe starania będą miały możliwość realizacji i rozwoju.

 

SG: Ponadto inwentaryzujesz wraz z mężem organy na terenie Konina. Podejrzewam, że to dla ciebie źródło odkryć czy zaskoczeń.

MB: Uważam, że organolog powinien mieć świadomość, jakie instrumentarium występuje w najbliższej okolicy. Impulsem do inwentaryzacji był fakt, iż do tej pory nie powstała kompleksowa publikacja na temat konińskich organów. Mam nadzieję, że w niedługim czasie przygotowywana publikacja ujrzy światło dzienne.

SG: Dokładnie dziesięć lat temu rozpoczęłaś serię spotkań organowych „Lądzkie Prezentacje Organowe”. Jak oceniasz ten projekt z perspektywy czasu i jak będzie realizowany w przyszłości?

MB: „Lądzkie Prezentacje Organowe” to inicjatywa, która tliła się w mojej głowie i nie była pierwotnie sformalizowana. Na szczęście od początku skrupulatnie notowałam, kiedy i jaki utwór był grany, dzięki czemu mam świadomość, jakich rozmiarów jest to przedsięwzięcie. Projekt zrodził się z kilku potrzeb. Pierwszą była potrzeba oswojenia się z występem publicznym. Studia na Akademii Muzycznej były pierwszym formalnym szczeblem w mojej edukacji muzycznej, a moje doświadczenia koncertowe były bardzo ubogie.

 

Bardzo zależało mi, by po studiach poziom mojej pracy artystycznej stale rósł, a narzucenie sobie takiego cotygodniowego obowiązku było bardzo pomocne. Aczkolwiek było to – i nadal jest – niemałe wyzwanie, by przy codziennych obowiązkach wygospodarować jeszcze czas na ćwiczenie nowych utworów.

Zawsze marzyłam, by Ląd był synonimem wysokiej kultury muzycznej. Dzięki wspaniałym organom Johanna Koeglera mam możliwość prezentować lądzkim parafianom i gościom bogatą literaturę organową, a także kształtować ich wrażliwość muzyczną. Chciałam wyrobić w ludziach nawyk słuchania muzyki, aby zostać 3–5 minut po Mszy i wysłuchać kompozycji prezentowanej na żywo. Spotykam się z bardzo pozytywnym odbiorem tego przedsięwzięcia.

Wykonuję głównie miniatury, które jednak rzadko pojawiają się na koncertach, stąd bardzo często są to unikatowe utwory. Moim małym sukcesem jest choćby to, że większość mieszkańców usłyszała o często zapomnianych kompozytorach, takich jak Antoni Chlondowski, Józef i Mieczysław Surzyńscy, Hermann Wenzel i zna ich twórczość.

Dzięki publikacjom nagrań za pośrednictwem serwisu YouTube prezentacje pozyskały nowe grono odbiorców, a wśród nich wiele osób z zagranicy, które mogą dowiedzieć się, że Ląd w ogóle istnieje! Chcąc uatrakcyjnić cotygodniowe muzyczne spotkania, chętnie nawiązuję współpracę z lokalnymi muzykami, uwielbiam grać razem z córką! To niesamowite przeżycie. Mam nadzieję, że w kolejnych latach będę mogła kontynuować ten projekt.

 

SG: Jesteś również autorką „Maratonu Chlondowskiego w Lądzie”. Co to za projekt?

MB: To inicjatywa propagująca twórczość organową ks. Antoniego Chlondowskiego, salezjanina, którego życiorys wiąże się z Lądem. Projekt zakłada wykonanie i udostępnienie w internecie wszystkich utworów ze zbioru „225 łatwych preludiów na organy”. Jest to literatura bardzo wartościowa, przystępna, ale niestety stosunkowo rzadko wykonywana przez organistów na skutek zapomnienia i spychania na dalszy plan naszej rodzimej twórczości organowej na rzecz zagranicznych kompozytorów. Bardzo zależało mi, aby to zmienić.

 

Od początku trwania „Lądzkich Prezentacji” co roku wykonywałam po kilkanaście preludiów z przytoczonego zbioru.

W maju 2020 roku zostałam stypendystką Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w związku z projektem „Kultura w sieci”: „Twórczość organowa Antoniego Chlondowskiego – dzieła zapomniane”. W jego ramach wykonałam i opublikowałam w internecie 91 nowych preludiów kompozytora. W czasie trwania stypendium obserwowałam ożywione zainteresowanie twórczością ks. Chlondowskiego, co było jednym z założeń projektu. Obecnie #MaratonChlondowskiegoWLadzie realizowany jest za sprawą portalu Patronite.pl (patronite.pl/MartaBenk), gdzie w zamian za otrzymane wsparcie na realizację przedsięwzięcia każdy utwór opatruję imienną dedykacją. Mam nadzieję, że w niedługim czasie doprowadzę maraton do szczęśliwego finału!

SG: Jesteś nie tylko absolwentką akustyki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i dyrygentury na poznańskiej Akademii Muzycznej, ale również muzykologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Które z tych trzech miejsc wspominasz najmilej?

MB: Na to pytanie nie da się odpowiedzieć w sposób jednoznaczny. Każda z wymienionych uczelni i poznane w nich osoby bardzo mnie ubogaciły i przyczyniły się do mojego rozwoju. Za każdym razem miałam okazję poznać zagadnienia ogólne danego przedmiotu i rozwijać swoje zainteresowania. Cały czas jestem w kontakcie z koleżankami i kolegami oraz wykładowcami; nieustannie wspierają mnie w naukowych dylematach. Okres studiów to był szalenie istotny i cenny dla mnie czas. Mimo że wydawać by się mogło, iż są to zupełnie różne kierunki, wszystkie łączy zagadnienie, jakim jest muzyka. Bez któregoś z tych ogniw nie byłabym tu, gdzie jestem.

 

SG: W tym roku otrzymałaś Stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury, w ramach którego nie tylko zakupisz profesjonalny rejestrator dźwięku, ale także bardzo unikatowe nuty. Dlaczego są tak wyjątkowe?

MB: Rok 2020 to czas, w którym dzieje się bardzo wiele w moim artystycznym życiu. Zakup nut to spore wyzwanie finansowe dla każdego muzyka. Za sprawą środków od Marszałka Województwa Wielkopolskiego mogłam dokonać zakupu oryginalnych utworów, w większości sprowadzanych z Wielkiej Brytanii i USA. Już teraz mogę stwierdzić, że zainteresowały one słuchaczy, a także innych organistów.

 

Marta Benk – jest organistką, badaczką, uczestniczką konferencji, warsztatów i seminariów poświęconych organologii i muzyce organowej, prowadzi też działalność koncertową. Absolwentka akustyki na UAM, dyrygentury na poznańskiej Akademii Muzycznej i muzykologii na KUL, gdzie obroniła doktorat. Pracuje nad katalogiem organów Biernackich oraz inwentaryzuje organy na terenie miasta Konin. Wykłada w seminarium duchownym w Lądzie. Realizuje projekt „Maraton Chlondowskiego w Lądzie” – to jej autorska koncepcja, która ma na celu popularyzację utworów organowych jednego z najwybitniejszych polskich muzyków ze zgromadzenia salezjanów. W 2010 roku zainicjowała cykl muzycznych spotkań organowych „Lądzkie Prezentacje Organowe”. Prezentacje te nagrywa i udostępnia na kanale YouTube. W ramach programu stypendialnego zakupiła profesjonalny rejestrator dźwięku, aby jakość nagrywanych i publikowanych prezentacji była lepsza. Nabyła także unikatowe nuty z materiałem na nowe prezentacje – takie, których nagrania nie zostały jeszcze opublikowane.