Stefania Esse – wychowawczyni pokoleń
Opublikowano:
24 lipca 2025
Od:
Do:
Początek:
Koniec:
W miastach takich jak Konin — średniej wielkości, zbyt małych by równać się z metropoliami pod względem instytucji pamięci, a zarazem zbyt dużych, by nie mieć własnych aspiracji kulturowych — szczególnie wyraziście kształtują się lokalne narracje historyczne.
To właśnie tu, w takich „miastach pogranicza”, osoby związane z miejscem, nawet jeśli nieznane szerokiej publiczności, często zyskują status postaci symbolicznych, a ich biografie splatają się z tożsamością wspólnoty.
Brak spektakularnych zabytków czy rozpoznawalnych na skalę krajową wydarzeń historycznych sprawia, że każda zachowana pamiątka — budynek, nazwisko, opowieść — nabiera wyjątkowej wartości.
Koniński Wawel
W Koninie taką funkcję przez lata pełniła kamienica przy ulicy Staszica —nazywana nawet „konińskim Wawelem”. Jej historia była ściśle związana z postacią Stefanii Esse: nauczycielki, społeczniczki, działaczki patriotycznej. To właśnie z jej inicjatywy w okresie międzywojennym miały rozbrzmiewać na balkonie tej kamienicy koncerty kwartetów smyczkowych – wydarzenia, które z czasem urosły do rangi legendy miejskiej.
Budynek ten nie był jedynie miejscem zamieszkania – stanowił materialny ślad obecności Essowej w przestrzeni miasta. Kiedy został zburzony, wielu koninian uznało to za symboliczny cios – jak rana czy blizna wpisana w miejski krajobraz, przypominająca jednocześnie o osobie, która przez dekady była częścią lokalnej pamięci.
Stefania Esse była bohaterką własnego miejsca. Jej życiorys — rozpięty między edukacją a działalnością społeczną — był przypominany przez regionalistów, głównie dzięki badaniom i publikacjom Janusza Gulczyńskiego, konińskiego historyka. To właśnie z jego tekstów wyłania się obraz kobiety nieprzeciętnej, której wpływ na życie lokalnej społeczności był znacznie większy, niż mogłaby sugerować zachowana liczba archiwaliów.
Kochanowski i Kopernik
W maju 1876 roku, w Koninie — mieście z pogranicza epok, kultur i języków — przyszła na świat Stefania Esse, jedna z najbardziej intrygujących postaci w lokalnej historii. Jej biografia, pełna luk, domysłów i niedopowiedzeń, rozciąga się między wielokulturowym dziedzictwem XIX wieku a nowoczesnym zaangażowaniem obywatelskim XX stulecia.
Urodzona w rodzinie Petschków, czeskiego pochodzenia, nosiła nazwisko, które w źródłach pojawia się pod różnymi postaciami — co samo w sobie jest symbolem czasu niejednoznacznych tożsamości i przenikających się wpływów. To właśnie ta niestabilność form i granic stanie się jednym z kluczy do odczytania jej losów.
Wczesne lata życia spędziła w Koninie, uczęszczając do miejscowej szkoły elementarnej, by w 1889 roku rozpocząć naukę w renomowanym Gimnazjum Żeńskim w Kaliszu. Stamtąd zachował się szczególny dokument — zeszyt uczennicy — wypełniony nie tylko ćwiczeniami szkolnymi, ale i osobistymi notatkami. To zapis dziewczęcych emocji, młodzieńczych przyjaźni i zachwytów nad światem. Stefania wspomina w nim o spacerach za miasto, majówkach z mieszkańcami Konina i lekturach, które budziły w niej głębokie przeżycia.
„Niezawodnie każdy z Polaków czytający utwory Jana z Czarnolasu musi się zachwycać wzniosłością ich ducha poetycznego i pięknością języka” — zanotowała.
Obok notatek o Koperniku pojawiają się też przemyślenia o marnotrawstwie i moralności — tematy, które wiele mówią o wartościach, jakie kształtowały jej młodzieńczą tożsamość.
Zdolności i determinacja
W 1893 roku, jako siedemnastolatka, ukończyła gimnazjum z wyróżnieniem — tzw. „celującym medalem”. Świadectwo, na którym widnieje aż 16 ocen na najwyższym poziomie, potwierdza nieprzeciętne zdolności i determinację.

Zaświadczenie (świadectwo) dla Stefanii Peczke (późniejszej Esse), o prawie do wykonywania zawodu nauczycielki domowej, fot. ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Koninie
Wiemy z pewnością, że w styczniu 1894 roku Stefania Esse uzyskała uprawnienia nauczycielki domowej przyznane przez Warszawski Okręg Szkolny. Pozwalały jej uczyć języków (polskiego, francuskiego, niemieckiego), historii, geografii i arytmetyki — jak na tamte czasy, był to imponujący zakres kompetencji, szczególnie dla kobiety.
Rok później potwierdziła kwalifikacje przed rosyjską komisją w Moskwie. Co stało się później? Tu ślad zaczyna się rozmywać. Nie wiemy, czy kontynuowała edukację — dokumenty z tego okresu są niepełne Wspomina się, że mogła studiować w Petersburgu, w Instytucie Kształcenia Nauczycieli Szkół Średnich, ucząc się języka niemieckiego i francuskiego.
Ale to już bardziej intuicja niż fakt — sama Esse, jakby świadomie, pozostawiła swoją biografię częściowo w cieniu.
Samotne macierzyństwo
Na początku XX wieku w Koninie działały szkoły prowadzone przez kobiety – Janinę Komornicką, Wandę Wierchlejską, Helenę Semadeniową. Stefania Esse była ważną częścią tego ruchu. W latach 1897–1901 pracowała prawdopodobnie u Heleny Semadeni. Od 1908 do 1913 roku uczyła na pensji Komornickiej, a jednocześnie w Męskiej Szkole Handlowej, jednej z nielicznych placówek, które – korzystając z luki prawnej – mogły nauczać po polsku.
To było osiągnięcie polityczne i kulturowe, ale też ogromne ryzyko. Po 1915 roku szkoła znalazła się pod kierownictwem ks. Włodzimierza Jasińskiego – późniejszego biskupa łódzkiego – a po transformacji w Gimnazjum Humanistyczne, kierował nią ks. Stanisław Szabelski. Esse trwała w tej strukturze przez cały ten czas – jako nauczycielka, wychowawczyni i mentor.
Po krótkim małżeństwie z notariuszem Teodorem Esse, zmarłym w 1909 roku (lub w 1912 r.), Stefania samotnie wychowywała dwóch synów i kontynuowała pracę pedagogiczną.
Codzienna, cicha praca
Stefania Esse uczyła jeszcze przez ponad dekadę – m.in. w Żeńskim Gimnazjum im. Królowej Jadwigi, kierowanym przez Janinę Pieniążkową. Pracowała tam aż do przejścia na emeryturę w 1933 roku. Za tymi pozornie suchymi datami ukryta jest codzienna, cicha praca formująca młode umysły — i wciąż mało znana część historii kobiecej edukacji w prowincjonalnej Polsce.
Lista jej uczniów wygląda jak indeks zasłużonych dla regionu i Polski: Erik Rossin, aptekarz; Witold Stark, matematyk i wojskowy; Mieczysław Bekker, konstruktor pojazdu księżycowego, profesor na uniwersytecie w Michigan. Jednak Stefania Esse była kimś więcej niż nauczycielką.
Witała Piłsudskiego w 1921 roku, organizowała życie szkolne i społeczne, prowadziła koncerty, wykłady, inspirowała. A po zakończeniu pracy – dalej działała. Tak pisał o niej jeden z jej uczniów, wspomniany wyżej M. Bekker :
„patrzyła na świat nie z zaścianka, ale ze swojego skromnego mieszkania, gdzie bogactwo rozumienia sztuki i literatury zawsze mnie uderzało, ilekroć się zbieraliśmy w Jej domu na lekcje śpiewu lub próby nowej sztuki muzycznej, którą wystawiała szkoła. Moja nauka języków i literatury pod kierunkiem pani Essowej dała mi znajomość tych przedmiotów w zakresie, jaki tu w Ameryce zdobywa się na uniwersytecie.” (S. Rusin „Znani i nieznani w Koninie” s. 50-51)
Ratowanie tonących
W życiorysie Stefanii Esse nie było miejsca na bierność. Każda decyzja, każda działalność – czy to w roli nauczycielki, konspiratorki, czy społeczniczki – wypływała z głęboko zakorzenionego przekonania, że człowiek powinien być odpowiedzialny nie tylko za siebie, ale i za wspólnotę, w której żyje. Ten etos pracy i służby publicznej był jej codziennością.
Gdy przyszła wojna, Stefania Esse nie miała złudzeń. Nie szukała bohaterstwa, ale też nie cofnęła się przed ryzykiem. Odmowa podpisania Volkslisty nie była według niej czynem heroicznym a raczej oczywistym.
Jej wybory były ciche, ale nie było w nich ani cienia uległości. Prowadzenie tajnego nauczania, przekazywanie informacji z Londynu – wszystko to było dla niej naturalną kontynuacją wcześniejszego życia. Jak wspominam A Dybczak-Sypniewska:
„chodziła do polskich rodzin przekazując wiadomości londyńskiego radia.(…) a ponieważ źle słyszała, to był prawdziwy cud, że nikt tych rozmów nie posłyszał i nie zadenuncjował.” (A. Dybczak-Sypniewska „Harcerskie lata w gimnazjum” s. 53)
Praca nauczycielska, jak wskazują liczne świadectwa uczniów i kolegów, nie była jedynym obszarem zaangażowania Stefanii Esse. Równie silnie angażowała się społecznie i patriotycznie. Już od początku XX w. należała do Towarzystwa Ratowania Tonących, a także do Konińskiego Towarzystwa Wioślarskiego (KTW), które – poza promocją sportu wodnego – pełniło w czasie zaborów ważną funkcję w życiu niepodległościowym miasta. W szeregach tej organizacji skupiali się najbardziej światli i zaangażowani mieszkańcy Konina.
Kamień węgielny
W 1913 r. Esse została sekretarzem konińskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego, które do wybuchu wojny zdołało zorganizować kilkanaście wycieczek edukacyjnych i popularyzować wiedzę o regionie. W tym samym czasie podejmowała również działania konspiracyjne – jako członkini Polskiej Organizacji Wojskowej (POW), należała do V Obwodu konińskiego (podległego Okręgowi Kaliskiemu).
Wraz z innym konińskim nauczycielem, Kazimierzem Dorywalskim, była autorką broszury „Walki narodu polskiego…”, wydanej w 1917 roku – jednego z nielicznych konińskich druków tego rodzaju z okresu zaborów. Była również zaangażowana w organizację konińskich Dni Chopinowskich (jak sama pisała w swoich notatnikach:
„Rozumiem (…) dlaczego hitlerowski barbarzyńca przytłumić chciał chopinowskie dźwięki w sercach narodu polskiego. – Czuł wróg, że w dniach naszej największej tragedii (…) bezsilnym jest wobec wielkości narodu polskiego, bezsilnym jest wobec poloneza As-dur.”) jak i uroczystości kościuszkowskich. Podczas tych ostatnich występowała nawet jako aktorska w wystawianej w kinie „Polonia” sztuce „Kościuszko pod Racławicami”.
Stefania Esse Nie była bohaterką z pomników ani żarliwą rewolucjonistką. Była raczej kamieniem węgielnym – tym, na którym buduje się trwałość miasta, pamięć lokalną i kręgosłup przyszłych pokoleń. Jej uczniowie wspominali ją nie jako nauczycielkę surową, ale jako wymagającą – a to ogromna różnica. Z jej lekcji wynosili nie tylko gramatykę i liczby, ale coś znacznie cenniejszego: szacunek do wiedzy, dyscyplinę myśli i godność.








