fot. Mateusz Gołembka, Płaskorzeźba na elewacji dawnego szpitala

Święty Jerzy. Legenda, Baczyński, Leszno

Lista ze spisem świętych i błogosławionych jest dość długa i dalej się powiększa. Nie wszyscy święci cieszą się jednak taką samą popularnością. Tej z pewnością inni mogą pozazdrościć świętemu Jerzemu.

I mimo, że od czasów, kiedy dokonać miał niezapomnianych czynów minęło wiele lat, to nadal jest postacią dobrze rozpoznawalną. I nie potrzebuje do tego konta w mediach społecznościowych, czy konferencji z udziałem butelek coli. Jest patronem kościołów, stowarzyszeń, hufców, pułków, ulic miast. Choć z pewnością nikt świętego Jerzego o zgodę na te patronaty nie zapytał.

Pochodzenie imienia

Imię Jerzy pochodzi z języka greckiego od słowa georgos, czyli rolnik. Powstało z dwóch innych geos – ziemia i orge – uprawa. Osoby o tym imieniu cechuje wszechstronność i otwarty umysł. Często toczą także wewnętrzną walkę między rzeczywistością a swoimi wyobrażeniami, między chęciami a możliwościami, które posiadają.

Życiorys

Zdecydowanie łatwiej o dowody kultu, aniżeli dane biograficzne Jerzego. Najczęściej można trafić na informację, że wstąpił jako ochotnik do legionów rzymskich i najprawdopodobniej dosłużył się stopnia oficerskiego.

Dawny szpital św. Jerzego, fot. M. Gołembka

Dawny szpital św. Jerzego, fot. M. Gołembka

 

Przedstawiany jest także jako gorliwy katolik prześladowany i umęczony za panowania cesarza Dioklecjana.

Z czasem jego kult stawał się coraz bardziej popularny, szczególnie w Egipcie, a umocnił się podczas wypraw krzyżowych.

Z kolei we współczesnych opracowaniach traktujących o żywocie bohatera, często zwraca się uwagę, iż z każdym kolejnym opisem świętego przybywało przypisywanych mu cudów, a sam życiorys stawał się coraz barwniejszy. W późniejszym czasie także podważany.

W 1969 r. papież Paweł VI wydał aktualizację kalendarza rytuałów kościoła rzymskiego. Święty Jerzy został w nim zdegradowany do rangi zaledwie opcjonalnego wspomnienia. Magia świętego żywota prysła? Nie zamierzam podważać jego istnienia, chociaż są i tacy, którzy wątpią w istnienie świętego Mikołaja.

Polowanie na smoka

Co może przemawiać za utratą wiarygodności istnienia św. Jerzego? Czy argumentem może być (legendarna) walka ze smokiem? Przytoczę fragment z litanii do św. Jerzego:

 

(…) Przykładzie walki ze złem,
Odwracający epidemię,
Pogromco piekielnego smoka (…)

 

 

Tablica informacyjna na elewacji dawnego szpitala, fot. M. Gołembka

Tablica informacyjna na elewacji dawnego szpitala, fot. M. Gołembka

Pokonanie smoka dodaje Jerzemu splendoru. Potwór założył gniazdo przy zbiorniku wodnym i każdorazowe pobranie z niego wody musiało poprzedzać złożenie ofiary. Najczęściej były to owce. Pewnego razu jednak ofiarą miała zostać księżniczka.

 

Dzielny Jerzy ratuje księżniczkę, zabijając smoka.

Z jego krwi wyrasta czerwona roża, którą rycerz daje księżniczce, co miało zapoczątkować zwyczaj wręczania kwiatów. W innej wersji podania księżniczka miała wprowadzić pokonaną bestię na smyczy jak udomowione zwierzę.

Zgodnie z treścią Pisma Świętego smok (tudzież wąż) jest symbolem zła, co podpowiada, aby domniemaną walkę Jerzego ze smokiem traktować jako wydarzenie symboliczne, a nie historyczne.

Jerzy odnosi zwycięstwo nad złem, nie tylko pokonując smoka, ale także przez swoje męczeństwo, na które miał zostać skazany przez cesarza Dioklecjana. Jerzy nie dał się bowiem przekonać do pogaństwa i do końca wyznawał wiarę w Jezusa Chrystusa – za co dosłownie stracił głowę.

Święty Jerzy według Krzysztofa Kamila 

Niezwykle interesujące spojrzenie na legendarny pojedynek zaproponował Krzysztof Kamil Baczyński.

Jego wizja smoków różniła się od tej przedstawianej w ikonografii chrześcijańskiej. Poeta potraktował je mniej stereotypowo i w przeciwieństwie do tradycji literackiej przedstawiał jako smutne i melancholijne.

Wiersz pt. „Wina” odnosi się do walki Jerzego, podczas której morduje on bezbronnego smoka. Księżniczkę zastąpiła dziewczyna, której smok był opiekunem. Jerzy w wierszu został skazany na wieczny niepokój i jego wygrana stała się bardzo wątpliwa.

Tablica na elewacji dawnego szpitala, fot. M. Gołembka

Tablica na elewacji dawnego szpitala, fot. M. Gołembka

 

Można odnieść wrażenie, że nie wolno bezkarnie mordować, nawet potworów.

Ten wiersz został napisany w grudniu 1942 r. i z pewnością był naznaczony okupacyjnymi przeżyciami poety. W jednym z artykułów o Baczyńskim przeczytałem, że jesienią 1941 r. doznał on tzw. „porażenia okupacyjnego” i oddał pierwszeństwo swobodnej grze wyobraźni, zajmującej aktywną postawę wobec bieżących wydarzeń.

Szpital pod wezwaniem świętego Jerzego w Lesznie

Leszno w przeciwieństwie do Wrocławia, Torunia czy Krakowa, nie doczekało się do tej pory „swojego” smoka. To nie oznacza, że w przestrzeni miejskiej nie spotkamy ziejącego ogniem stwora. Zobaczymy go bowiem  na płaskorzeźbie umieszczonej na elewacji dawnego szpitala u zbiegu ulicy Szkolnej i Placu Metziga.

Budynek powstał w 1688 r. w sąsiedztwie kościoła pod wezwaniem świętego Krzyża. Fundatorem był kupiec, imiennik patrona szpitala, George Stolz.

Wybudowanie go w tej lokalizacji najprawdopodobniej nie było przypadkowe. Podczas obrad Soboru Trydenckiego (1545-1563) zdecydowano o podporządkowaniu szpitali zwierzchnictwu Kościoła, który odpowiadał za lecznicę i przebywających w niej pacjentów.

 

Makieta Leszna; zabudowa ulicy Szkolnej i kościół św. Krzyża, fot. M. Gołembka

Makieta Leszna; zabudowa ulicy Szkolnej i kościół św. Krzyża, fot. M. Gołembka

Potwierdzeniem powyższej tezy może być fakt, iż Stolz po wybudowaniu miał przekazać obiekt na własność parafii ewangelicko-augsburskiej, działającej przy Kościele Krzyża.

Ze statutu kliniki z kolei dowiadujemy się, że pacjent zobowiązany był przynieść ze sobą pościel, a co najmniej przyzwoite ubranie. Po śmierci pacjenta cały „majątek” przechodził na własność szpitala. Budynek, choć nie pełni już swojej pierwotnej roli, jest ważny dla historii miasta.

Pożar, jaki wybuchł w Lesznie w 1790 r., spowodował zniszczenie prawie całego miasta. Ocalało kilka domów mieszkalnych, gimnazjum, pałac książąt Sułkowskich, kościół kalwiński oraz zlokalizowany po sąsiedzku, szpital św. Jerzego.

Modlitwa

Biorąc pod uwagę powyższe, można odnieść wrażenie, że święty Jerzy jest pracowity jak dzięcioł, a wysłuchując modlitw, prawdopodobnie ma więcej pracy, aniżeli podczas boju ze smokiem. A czy modlitwa do niego pomaga bez wyjątku – wszystkim i na wszystko? Zapewne wierzyli w to przebywający w szpitalu w Lesznie podczas czerwcowego pożaru w 1790 r.