fot. Emilian Prałat, dekoracja malarska kopuły nawy głównej, klasztor w Lądzie

Wielkopolski tygrys turystyki

Przyznam szczerze – długo wybierałem się do Lądu, ale jakoś nigdy nie był po drodze. Dzisiaj, z perspektywy czasu, żałuję, że nie zawitałem tam wcześniej.

I powodem tego nie jest ani fakt, że od 2009 roku zespół klasztorny znajduje się na liście Pomników Historii, ani to, że leży na szlaku cysterskim, czy że odbywa się tu Festiwal Kultury Słowiańskiej. Nawet gdyby nie miał obu tych tytułów, w pełni zasługiwałby na odwiedziny, a co najważniejsze – odnowienie i uczynienie jedną z największych atrakcji Wielkopolski.

Ląd

Usytuowanie miejscowości dobitnie świadczy o tym, jak kluczową rolę w rozwoju Wielkopolski, odegrała Warta. Początki Lądu sięgają VIII wieku i funkcjonującego tam grodu, który dla Piastów był ważnym punktem obronnym przeprawy przez rzekę. Ona również zdeterminowała dalszy rozwój osady.

 

W okrzepłym państwie polskim, Ląd – od XII wieku – był siedzibą kasztelanii.

W “Słowniku geograficznym Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” czytamy, iż najstarsza pisana wzmianka o miejscowości pochodzi z 1136 roku. Mieszko Stary w 1145 roku miał sprowadzić spod magdeburskiego Bergu cystersów, fundując dla nich klasztor.

Prawda jest taka, że zakonnicy do Lądu przybyli z Łękna (a do niego z Altenbergu będącego filią francuskiego Morimond wywodzącego się wprost od pierwszej wspólnoty w Cîteaux). Wydarzenie to naznaczyło losy Lądu aż XIX wieku, kiedy władze zaborcze dokonały kasaty zakonów. Przez cały ten okres rósł stan posiadania cystersów – zakonu, który skądinąd postulował ubóstwo i unikanie wszelkiego przepychu.

 

Widok ku prezbiterium, fot. Emilian Prałat

Widok ku prezbiterium, fot. Emilian Prałat

Wsparcie i mecenat książąt i królów zaowocowały rozwojem Lądu, który wkrótce stał się ważnym ośrodkiem życia religijnego, kulturalnego i gospodarczego.

Nie zdołał jednak oprzeć się najazdowi krzyżackiemu, który w początkach lat 30. XIV wieku stał się przyczyną poważnych strat i zniszczeń Lądu i jego okolic. Gdy w połowie stulecia Maćko Borkowic wypowiedział posłuszeństwo królowi Kazimierzowi Wielkiemu, cystersi stanęli po stronie króla. Okolicznemu rycerstwu przewodził Wierzbięta z Paniewic. Z czasem został starostą generalnym wielkopolskim, a dzięki swoim umiejętnościom dyplomatycznym doprowadził do zawiązania porozumienia z królem Danii i Marchią Brandeburską.

 

Ląd zaś ponownie przeżywał rozkwit.

Wiek XVI związany był ze stopniową ingerencją królów w wybór opatów wspólnot klasztornych. Nie inaczej było w przypadku Lądu. W 1538 roku opatem został Jan Wysocki. Zakonnicy niemieccy niegodzący się na ten wybór opuścili Ląd i udali się do Henrykowa na Śląsku. Był to moment przełomowy, gdyż od tego czasu klasztorem kierowali Polacy.

O rosnącej zamożności wspólnoty świadczy fakt, iż w 1651 roku opat Jan Zapolski przystąpił do przebudowy gotycko-renesansowego zespołu klasztornego w stylu barokowym. Był to ostatni okres prosperity miejscowości.

Wraz z rozbiorami Polski nastąpiło osłabienie Lądu. Najpierw Prusacy, a później Rosjanie dokonali rabunku mienia klasztornego i ostatecznie w 1819 roku jego kasaty. Dawne dobra zakonne nabył Wacław Gutakowski, szwagier Dezyderego Chłapowskiego. Nie przyniosły mu jednak korzyści, wobec czego weszły one w posiadanie kapucynów, którzy odnowili dawny klasztor cystersów. Nieco ponad dekada ich pracy w Lądzie została przerwana w następstwie represji carskich po powstaniu styczniowym.

 

Sala opacka, fot. Emilian Prałat

Sala opacka, fot. Emilian Prałat

Ostatecznie w 1890 roku powstała tutaj parafia. Od 1921 roku w Lądzie obecni są salezjanie, którzy w dawnym klasztorze zorganizowali niższe seminarium duchowne oraz odnowili zabudowania.

W 1952 roku otwarto Wyższe Seminarium Duchowne. Od lat 70. XX wieku założenie rozpoczęto odnawiać. Prace trwają do dnia dzisiejszego. Tak, jak przed wiekami zespół klasztorny był sercem miejscowości i centrum regionu, tak też dzisiaj stanowi jego kulturalną oś.

Klasztor

Najważniejszą atrakcją miejscowości jest zespół klasztorny z kościołem pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny i św. Mikołaja, którego najstarsze relikty pochodzą z przełomu XII i XIII wieku, zaś zasadnicza budowla powstała w dwóch etapach, w latach 1651–1689 i 1728–1735.

 

Bryła kościoła klasztornego w Lądzie, fot. Emilian Prałat

Bryła kościoła klasztornego w Lądzie, fot. Emilian Prałat

Nowy, barokowy w bryle kościół wniosło pięciu wielkich architektów – Tomasz Poncino (budowniczy poznańskiej fary, Zamku Ujazdowskiego i kościoła bernardynek w Warszawie), Georgio Catenazzi, Jan Koński, Simone Giuseppe Belotti i Pompeo Ferrari. Czterech z nich było Włochami.

Za ich sprawą powstała jedna z najciekawszych budowli barokowych w Polsce, wzorcami sięgająca najciekawszych europejskich realizacji tamtego czasu.

Równie wartościowe jest wnętrze, niezwykle harmonijnie skomponowane, z majestatycznym ołtarzem Ernesta Brogera, cyklem malowideł iluzjonistycznych m.in. na kopule, imponującymi stallami, amboną czy 22-głosowymi organami. Wyjątkową ozdobą, ale i ciekawostką kościoła, jest ołtarz św. Urszuli, w którym umieszczono sprowadzone z Altenbergu pod Kolonią relikwie św. Urszuli i jej towarzyszek.

 

Lądzkie głowy relikwiarzowe, fot. Emilian Prałat

Lądzkie głowy relikwiarzowe, fot. Emilian Prałat

Są to przede wszystkim czaszki męczenniczek. Jedna z nich była zawinięta w tkaninę z wyhaftowanymi herbami, co stanowiło wyjątkowe odkrycie i niecodzienne znalezisko sprzed kilkuset lat.

Do kościoła przylega zespół klasztorny. Większość obecnie zachowanych krużganków pochodzi z około 1350 roku. Wówczas powstał okazały kapitularz oraz oratorium św. Jakuba. Jego ozdobą jest tzw. fryz heraldyczny – malarskie przedstawienie Wierzbięty z Paniewic oraz kilkunastu herbów polskiego rycerstwa. Freski stanowią najstarszy polski herbarz. Na pierwszym piętrze urządzono w trakcie późniejszej przebudowy nowy kapitularz nazywany salą opacką, której ozdobą jest polichromia Adama Swacha. Do naszych czasów nie zachował się pałac opatów pochodzący z XVI, i przebudowany w XVIII wieku przez Pompeo Ferrariego.

Przyczajony tygrys turystyki

Ważnym elementem oferty turystycznej związanej z Lądem, jest organizowany od kilkunastu lat przez Muzeum Archeologiczne w Poznaniu Festiwal Kultury Słowiańskiej i Cysterskiej. Każda z dotychczasowych edycji miała inny motyw przewodni.

 

Widok z klasztornego ogrodu, fot. Emilian Prałat

Widok z klasztornego ogrodu, fot. Emilian Prałat

Poza walorami antropogenicznymi, a więc związanymi z działalnością człowieka, Ląd i okolice urzekają przyrodą.

Znaczna część terenów sąsiadujących z klasztorem jest podtapiana przez Wartę, tworzącą niezwykle malownicze rozlewiska, będące zarazem miejscem lęgowym dla wielu gatunków ptaków. W Lądzie znajduje się również Ośrodek Edukacji Przyrodniczej. Stąd już blisko do Nadwarciańskiego i Powidzkiego Parku Krajobrazowego.

 

Ląd nad Wartą jest obecnie przyczajonym tygrysem wielkopolskiej turystyki kulturowej.

Prowadzone od kilkudziesięciu lat w zespole pocysterskim prace konserwatorskie i renowacyjne, przywracają mu dawny blask. Większość prac wykonano we wnętrzach. Sporo należy wykonać jeszcze przy elewacjach. Jednak odnowione będą widoczną z daleka „reklamą” tego miejsca.

 

Usytuowanie miejscowości między Gnieznem a Kaliszem, gdyby tylko szło w parze z lepszym oznaczeniem, że po drodze mamy Pomnik Historii, z pewnością zaowocowałoby tłumami gości spragnionych obcowania z wyjątkową przyrodą, nieskrępowaną i dziką, chętnych do poznania niezwykłej historii kilku stuleci obecności w Lądzie cystersów oraz ich spuścizny, czy wreszcie chcących wziąć udział w lekcji żywej historii, jaką są niewątpliwie festyny archeologiczne.

 

Ogromną wartością Lądu jest to, że jest on jeszcze cały czas nieodkryty.

Nieco na uboczu głównych szlaków, szczególnie żywy jest w okresie wakacyjnym, kiedy odbywa się najwięcej dużych wydarzeń. Jednak potencjał klasztoru może być wykorzystany przez cały rok. Ogromnym plusem – którego niestety brakuje w wielu innych tego typu miejscach – jest możliwość zwiedzania go z przewodnikiem, który jest dostępny niemal o każdej porze i nawet dla jednego, zaciekawionego turysty.

 

Kapitularz, fot. Emilian Prałat

Kapitularz, fot. Emilian Prałat

Ląd trzeba mocniej promować, trzeba dać mu szansę bycia ważnym punktem na mapie turystyki kulturowej Wielkopolski.

Swego czasu usłyszałem od znajomego Krakusa, że nawet niewielka inicjatywa realizowana w Krakowie od razu będzie znana w całej Polsce, podczas gdy wielkie rzeczy dokonywane i realizowane w Wielkopolsce, będą świetnie zrobione, lecz nie trafią do świadomości ogółu. Ot taka nasza, wielkopolska osobliwość.

Jednak w przypadku Lądu powinno być inaczej i ten przyczajony tygrys winien wkroczyć z właściwym sobie splendorem, na mapy turystyczne i stać się obowiązkowym punktem wędrówek po Wielkopolsce.