fot. Mateusz Kiszka

„Wielkopolskie kluby i stowarzyszenia fotograficzne na początku XXI wieku”

Nagrodę Prezydenta Miasta Poznania i tytuł Najlepszej Książki Popularnonaukowej otrzymała w tym roku publikacja Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury.

Monografia nagrodzona na Poznańskich Targach Książki to rejestracja aktywności fotograficznej w Wielkopolsce na przestrzeni ostatnich 20 lat, rozumianej w charakterystyczny sposób. Kluby, stowarzyszenia lokalne, grupy twórcze, funkcjonujące poza dużymi miastami ośrodki fotograficzne – zyskały tu kompletny zapis swojej aktywności.

 

Od spotkań autorskich, przez warsztaty i wystawy – na blisko 450 stronach znajdziemy precyzyjną rejestrację nawet najdrobniejszych zdarzeń, uruchamianych przez potrzebę działania na polu fotografii. To imponująca praca. Kronika zatopiona w realiach niewielkich grup ludzi, dla których fotografia jest pretekstem do uczestniczenia w kulturze. 

 

„Stąd wzięło się moje przekonanie, że jedną z głównych wartości wynikających z uprawiania fotografii jest jej rola społeczna – integrowanie ludzi o nieraz bardzo różnych poglądach, kondycji fizycznej, zasobach materialnych i intelektualnych oraz w różnym wieku. Stąd mój szacunek do nawet najmniej ważnych przejawów tej aktywności i moja determinacja, aby w publikacji odnotować je wszystkie bez jakiejkolwiek próby wartościowania”.

 

Faktycznie, zakres treści odnotowanych w tej książce jest zadziwiający. Indeksowane nazwiska fotografów, opisy historii instytucji z terenu całego województwa, notki o pokazach – od wystaw najważniejszych światowych artystów po incydentalne spotkania, które nie miałyby szans pozostawić po sobie śladu, gdyby nie archiwistyczna praca Władysława Nielipińskiego. Wywiady z artystami, dające wgląd w charakterystykę i historię fotograficznych działań w ich otoczeniu. Dziesiątki instytucji, około trzech tysięcy postaci, kalendarze, programy, plakaty wystaw, komentarze do strategii artystycznych, 34 miejscowości…

 

Książka jest historycznym dokumentem tym bardziej istotnym, że pozwala na bezpośredni dostęp do danych o bardzo szerokim regionalnym kontekście, stanowiącym tło dla wszelkich proponowanych dziś inicjatyw w obszarze fotografii. Nie jest łatwo dotrzeć do wiedzy tego rodzaju.

„Wielkopolskie kluby i stowarzyszenia fotograficzne na początku XXI wieku”, fot. M. Kiszka

Niezależnie czy jest się fotografem planującym wystawę, kuratorem starającym się zaproponować indywidualne spojrzenie na wybrany wycinek rzeczywistości, czy animatorem. Praca WBPiCAK pozwala rozpoznać kontekst i najnowszą historię wielkopolskich działań fotograficznych. Źródło bardzo użyteczne – szczególnie w wersji cyfrowej pozwalającej na wyszukiwanie – bo książka poza formą drukowaną udostępniona jest za darmo w PDF-ie na stronie wydawcy.

 

Kluby fotograficzne

 

Kronikarskie zestawienie musi się zmierzyć z pytaniami o selekcję i o tych, których w nim zabrakło. Czasem nieobecność wynika z przeoczenia, czasami to wymóg objętości publikacji, w opracowaniach krytycznych to kwestia wartościowania. W zestawieniu WBPiCAK jest pod tym względem ciekawie – kryterium doboru wydarzeń i instytucji okazało się specyficzne. Kogo należało umieścić w tej książce?

 

„Na pewno wszystkie sformalizowane organizacje fotograficzne (…) na pewno nieformalne grupy twórcze legitymujące się znaczną aktywnością i określonym dorobkiem (…) instytucje kultury usytuowane na terenie województwa wielkopolskiego, które programowo prowadzą zajęcia z fotografii i realizują liczne wystawy fotograficzne, skupiając i integrując lokalne środowisko miłośników fotografii. To były kryteria oczywiste. Mniej oczywistym może być rezygnacja z opisu działalności ZPAF OW i instytucji miejskich miasta Poznania, z którymi WBPiCAK utrzymuje partnerskie stosunki i niejednokrotnie współpracowała przy organizacji imprez fotograficznych takich jak np. Wielkopolski Festiwal Fotografii im. Ireneusza Zjeżdżałki. Podobnie rzecz się ma z profesjonalnymi galeriami (np. BWA) z terenu województwa, które realizują bardzo ambitny interdyscyplinarny program. Uznaliśmy, że działalność tych instytucji wymagałaby specjalnego potraktowania daleko wykraczającego poza ramy niniejszego opracowania. Na przeciwległym biegunie znalazła się grupa instytucji, które obok swoich licznych programowych zadań realizują również imprezy fotograficzne, ale robią to tylko sporadycznie i okazjonalnie, a informacje o nich nie przenikają do powszechnej świadomości. Zastrzeżenia te czynimy po to, aby uświadomić czytelnikowi, że kompendium wiedzy, które trzyma w ręku, nie rości sobie pretensji do bycia jedynym, ostatecznym i kompletnym, odnotowującym wszystkie aktywności fotograficzne Wielkopolan”.

 

„Wielkopolskie kluby i stowarzyszenia fotograficzne na początku XXI wieku”, fot. M. Kiszka

Książka nie dotyczy w końcu fotografii jako takiej, ale jej wersji realizowanej w lokalnych ośrodkach, animowanych oddolnie. Ta strategia sprawia, że całe spektrum niewielkich zdarzeń i sytuacji artystycznych, jakie nie miały okazji przebić się do świadomości poza swoim bezpośrednim otoczeniem, zyskuje trwały ślad.

 

Co równie ważne, takie skupienie zainteresowania jest zdecydowanym manifestem: fotografia – rozumiana jako praktyka społeczna – służy do budowania lokalnych wspólnot, a jej sens definiowany z tej pozycji nie leży w obrazie, treściach czy postawach twórczych, ale w potencjale do uruchamiania wymiany poglądów i do motywowania aktywności.

Nieobecni

 

Taka optyka sprawia jednak, że poza kadrem znajduje się cały kontekst, w jakim lokalne kluby fotograficzne funkcjonują. Nie znajdziemy więc w monografii zapisu wystaw, publikacji i wydarzeń fotograficznych realizowanych przez większe instytucje. Galerie miejskie w regionie, inicjatywy UAP i jego studentów, wydarzenia w Galerii Piekary, CK Zamek, Galerii Ego, BWA w Pile – nie zmieściły się w wąskiej definicji aktywności klubów fotograficznych.

 

Chciałbym wskazać dwa słabe punkty takiej decyzji. Nie podważają one wartości tej książki, raczej podkreślają założenia, na jakich jest ona oparta.

„Wielkopolskie kluby i stowarzyszenia fotograficzne na początku XXI wieku”, fot. M. Kiszka

Sposób wydzielenia inicjatyw lokalnych wydaje się niezbyt konsekwentny (kiedy ci sami ludzie lub te same wystawy uczestniczą zarówno w programach lokalnych instytucji, jak i tych centralnych) lub na swój sposób protekcjonalny (gdy nie mamy możliwości porównania tego samego rodzaju działań w centrum i na obrzeżach). Czy Kolekcji Wrzesińskiej rzeczywiście bliżej do lokalnych klubów fotograficznych niż do wydawcy związanego ze sztuką współczesną? A może rozmach książek z Wrześni przeczy sensowności takiego podziału? Z innej strony – nie wydaje mi się, by przepaść dzieliła zajęcia fotograficzne w CK Zamek i tego typu grupy rozsiane po wielkopolskich domach kultury.

 

Ominięcie programów i prac większych instytucji nie pozwala czytelnikowi porównać ich założeń, ambicji i charakteru z tymi realizowanymi lokalnie. Szkoda, bo różnica między nimi wcale nie jest oczywista, a tylko konfrontacja byłaby w stanie podważyć stereotyp "prowincjonalności".

 

Po drugie – społeczny wymiar fotografii jest rozpoznawany jako jej ważna cecha i coraz częściej wpływa na program instytucji zajmujących się sztukami wizualnymi. Skutecznie i w sposób przemyślany budują one sieci międzyludzkich zależności, problematyzują też samą ideę budowania relacji wokół działań artystycznych. W sytuacji gdy program Galerii Miejskiej Arsenał ciąży w kierunku sztuki operującej w przestrzeni społecznych interakcji, Brama Poznania między innymi za pomocą fotografii stara się zakotwiczyć własne działania w realiach lokalnych, a Fundacja Tres, korzystając z archiwum fotograficznego, animuje międzynarodową dyskusję na temat historii Zbąszynia – te światy instytucjonalnej (intermedialnej? zawodowej?) refleksji na temat fotografii i społeczności budowanej wokół medium wydają się ze sobą nierozłącznie związane. To nie fundamentalnie różny obszar od tego zajmowanego przez kluby fotograficzne, ale element tego samego pola sztuki, w którym komunikacja i wymiana są wartościami podstawowymi.

 

„Wielkopolskie kluby i stowarzyszenia fotograficzne na początku XXI wieku” to więc opracowanie rozpoznające fotografię pod kątem społecznego, lokalnego kontekstu, w jakim ona funkcjonuje – i w tym sensie wpisuje się ono w coraz powszechniejsze podejście do tego medium.

 

Tę cechę fotografii książka podkreśla, za nią się opowiada, oddając pole wielu lokalnym inicjatywom, które nie zaistniałyby w świadomości bez tego rodzaju opracowania. Jako narzędzie służące analizie fotograficznych działań w ostatnich latach, taka strategia okazuje się jednak wąska.

Wydawnictwo Kropka z Wrześni czy Biennale Fotografii – zniknęły przecież z mapy Wielkopolski, a kronika aktywności galerii, wydawnictw i kolektywów fotograficznych, które nie zmieściły się w opracowaniu, jest równie rozproszona, co ślady działań fotograficznych w niewielkich miasteczkach. Jak pisałem wcześniej, to nie zarzut – ale spostrzeżenie pomagające określić, z jakim zakresem opracowania mamy do czynienia, z czego ten zakres wynika, jaki jest główny cel książki i jakie daje ona możliwości porównań.

 

Książka dostępna za darmo online poprzez stronę WBPiCAK w Poznaniu.

 

Redakcja: Władysław Nielipiński

Współpraca: Mateusz Kiszka, Anna Milejska

Opracowanie graficzne, skład i łamanie: Mateusz Kiszka

Korekta: Anna Milejska

Druk: Zakład Poligraficzny Moś i Łuczak sp.j.

Wydawca: WBPiCAK w Poznaniu

Poznań 2019

ISBN 978-83-65772-83-1

 

Cytaty pochodzą z tekstu Władysława Nielipińskiego, wprowadzającego do książki „Wielkopolskie kluby i stowarzyszenia fotograficzne na początku XXI wieku”.