fot. z archiwum autora, na grafice Leopold Nowotny

Czech, Polak, Rzymianin, artysta zapomniany

Gdy wchodzę do Złotej Kaplicy w katedrze poznańskiej, zawsze zerkam na malowidło „Mieczysław I kruszy bałwany” stworzone przez Januarego Suchodolskiego w 1837 roku.

Od roku wiem, że Suchodolski, który malarstwa uczył się w Rzymie, miał być niejedynym imigrantem znad Tybru, którego twórczość miała ozdobić wnętrze najważniejszego kościoła Poznania. Drugim miał być Leopold Nowotny. 29 stycznia 1854 roku Jan Koźmian pisał do Hieronima Kajsiewicza informując go o dotarciu do Poznania prac do Złotej Kaplicy. Donosił również, że po pożarze zniszczone zostały malowidła zamówione przez arcybiskupa, a namalowane przez „Niemców protestantów”.

Prosił zarazem:

 

„Niechby Nowotny napisał do Xiędza Arcybiskupa proponując że oby się tej pracy podjął – tylko niech czasu nietraci”.

 

Kim był artysta, któremu zaproponowano wykonanie tak ważnych prac? Jego losy splatają się z Wielkopolską i pokazują, jakie miejsce zajmował nasz region na mapie, gdzie przecinały się liczne szlaki komunikacji artystycznej.

Leopold Nowotny

Leopold Nowotny urodził się w Tulczynie na Ukrainie w rodzinie czeskich emigrantów. Jego ojciec był kapelmistrzem rodziny Potockich. W młodości Leopold uczył się w liceum krzemienieckim, a następnie udał się do Wiednia i Monachium by zgłębiać tajniki sztuki. Szkoła niemiecka była jedną z dwóch jego inspiracji. Drugą była spuścizna Italii, którą poznał najpierw w Wenecji. W mieście Świętego Marka kopiował mozaiki z bazyliki, a na zlecenie wspomnianego Koźmiana, miał przygotować cykl rysunków o tematyce biblijnej, które miały zdobić biblię ilustrowaną. Zamiarem zleceniodawcy było również ich publikowanie na łamach „Przeglądu Poznańskiego”, jednego z najważniejszych polskich tytułów prasowych.

 

Dezydery Chłapowski, fot. Archiwum rodziny Chłapowskich

Dezydery Chłapowski, fot. Archiwum rodziny Chłapowskich

Ojcowie Piotr Semenenko i Hieronim Kajsiewicz – niegdysiejsi goście generała Chłapowskiego, który przygarnął ich w Turwi – po przeniesieniu się do Rzymu, wsparli Nowotnego w jego ulokowaniu w Wiecznym Mieście.

Tam młody malarz zachwycił się twórczością artystów spod znaku nazarenizmu, fascynujących się dorobkiem artystów XIX i XV-wiecznych. Wielkim mistrzem artysty został Johann Friedrich Overbeck (jego prace możemy obejrzeć w Muzeum Narodowym w Poznaniu) – podówczas najbardziej uznany malarz niemiecki we Włoszech i jeden z najważniejszych w całej Europie.

Przywołani zakonnicy należeli do zgromadzenia zmartwychwstańców. Oni to pozyskiwali dla Nowotnego mecenasów i protektorów. Wśród nich znaleźli się księżna Zofia z Branickich Odescalchi, Zygmunt Krasiński czy rodzina Chłapowskich. To właśnie dla nich Nowotny miał namalować cztery obrazy: „Męczeństwo św. Andrzeja”, „Niepokalane Serce Maryi”, „Najświętsze Serce Jezusa” i „Niepokalane Poczęcie” – trzy pierwsze trafić miały do nowo wzniesionego kościoła w Wyskoci, czwarty do kaplicy w Turwi.

Wizerunek Andrzeja i Matki Boskiej do dnia dzisiejszego znajdują się we wspomnianych świątyniach, dwa pozostałe zaginęły.  

Nowotny i Chłapowscy

Dzięki zachowanej korespondencji Koźmiana ze zmartwychwstańcami, wiemy, iż to właśnie on pośredniczył między rodziną Chłapowskich a Nowotnym w realizacji złożonego przez nich zamówienia związanego z budową przypałacowej kaplicy w Turwi, która była w późniejszym czasie przez zmartwychwstańców często odwiedzana.

Krótko po przybyciu do Rzymu musiał Nowotny pojawić się w rozmowach. Początkowo Chłapowscy zdawali się być gotowi powierzyć zadanie Szlegelowi, gdyż w liście z 26 sierpnia 1845 roku Jan Koźmian prosił o poinformowanie ojca Hieronima Kajsiewicza, iż:

 

„Jenerałowa się zgadza żeby Galicianin malował obraz”.

 

Jako mieszkaniec tego regionu, określany był właśnie Szlegel. O tym wydarzeniu zawiadamiał Celińskiego z Monachium. Z kolei 9 września w liście do Kajsiewicza pisał:

 

„Co do obrazu zgadzają się jeneralstwo, iżby robił Galicianin pod warunkiem dozoru.”

 

Celiński który jest w Monachium nie umiał się znaleźć żeby mu o tej decyzji powiedzieć. Informacja ta z jednej strony rzuca światło na faktyczny czas podjęcia decyzji przez Chłapowskich o budowie kaplicy przypałacowej, dowodzi pośrednictwa Kajsiewicza oraz jego opieki sprawowanej nad polskimi artystami, wreszcie potwierdza rolę Koźmiana w pozyskiwaniu zamówień dla malarzy.

Kolejne jego listy związane z zamówieniem dla generalstwa mówią już o Nowotnym i podkreślają osobiste zaangażowanie zięcia Chłapowskich. 17 kwietnia 1846 odbyło się poświęcenie kaplicy w Turwi. W liście z dnia kolejnego pytał Koźmian o postępy Nowotnego w malowaniu obrazu. 

 

Jan Koźmian, fot. domena publiczna

Jan Koźmian, fot. domena publiczna

Prace nad nim się przedłużały.

W kolejnej wiadomości do Kajsiewicza pisał Koźmian o niecierpliwym oczekiwaniu na pracę malarza.  Także w  późniejszym okresie zięć Chłapowskiego odegrał znaczącą rolę w pozyskiwaniu zleceń dla artysty. W międzyczasie zapoznał go także ze swym bratem Stanisławem Egbertem. 19 lutego 1851 roku pisał do Kajsiewicza:

 

„Przyłączam tu list od Stasia do Nowotnego. Staś bardzo ciebie ojcze prosi o uproszenie dostateczne Xei Odeschalchi do której jest w środku list Nowotnego. List osobny”.

 

Jaka była treść listu – nie wiemy…

Wielkopolskie ślady artysty

Do wielkopolskich prac artysty należą również wizerunki: „Święty Jan Nepomucen” i „Święta Teresa otrzymująca szkaplerz” – oba z 1859 roku. Nowotny wybierając wzorce dla zamawianych u niego obrazów, wybierał najważniejsze dzieła malarskie Rzymu, które z wielką precyzją i dokładnością kopiował, wprowadzając zarazem elementy własnej inwencji.

 

W ten sposób docierały do Wielkopolski kopie najważniejszych dzieł Wiecznego Miasta.

Nie było to jedynie zadośćuczynienia estetycznym gustom epoki i zamawiających, ale jednocześnie elementem programu ideowego stworzonego przez Overbecka. W jego myśl sztuka miała służyć odbudowie chrześcijaństwa w Europie, a wraz z nim odnowie społeczeństwa.

W realizacji tego zadania ogromną rolę odegrać miała nowa formuła ołtarza obrazowego. Wielkopolskie prace Nowotnego, zwłaszcza te zamówione przez Chłapowskich, doskonale realizowały cel ołtarza z wizerunkiem do kontemplacji. We wnętrzu niewielkich, prowincjonalnych kościołów były namiastką wielkiej, europejskiej sztuki.

 

W późniejszym czasie Nowotny zyskał sławę jako renowator ikony Matki Boskiej Nieustającej Pomocy.

W pozyskaniu zlecenia pomogli mu zmartwychwstańcy i księżna Odescalchi. Czy jego wykonanie, a później medale w konkursach malarskich organizowanych przez papieża Piusa IX, zaowocowały kolejnymi zleceniami? Zapewne tak. Dodać do tego należy projektowane przez artystę cykle rysunkowe poświęcone dziejom chrześcijaństwa i Słowiańszczyzny.

 

Dzisiaj twórczość zmarłego w 1870 roku polsko-czesko-włoskiego artysty jest dopiero odkrywana, a Wielkopolska i czołowy działacz nurtu pracy organicznej – Jan Koźmian – zdają się dopiero uchylać rąbka tajemnicy na temat kontaktów Nowotnego z  naszym regionem.  

 

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
2
Świetne
Świetne
1
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0