fot. Magda Hueckel

Temperament teatru, temperament rzeczywistości

Od: 12/05/2018

Do: 19/05/2018

Maj rozpoczyna czas letnich festiwali teatralnych w Wielkopolsce. Ważnym punktem na festiwalowej mapie są Kaliskie Spotkania Teatralne – Festiwal Sztuki Aktorskiej. O 58. edycji KST z Bartoszem Zaczykiewiczem, dyrektorem festiwalu i Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu rozmawia Agata Wittchen-Barełkowska.

AGATA WITTCHEN-BAREŁKOWSKA: Tegoroczna edycja festiwalu jest pierwszą zaprogramowaną przez pana. Jak wybiera pan spektakle, które zostają zaproszone na festiwal?

BARTOSZ ZACZYKIEWICZ: Nie zapraszam do udziału w Kaliskich Spotkaniach Teatralnych nielicznych przedstawień, które są ważne z różnych względów, bardzo udane estetycznie, ale w których aktorstwo nie jest na pierwszym planie, jest mocno przykryte inscenizacją. Poszukiwałem przedstawień z wyraźnymi kreacjami aktorskimi.

Próbowałem dobierać spektakle tak, żeby objąć dość szerokie pole twórczości, to znaczy: od aktorstwa mocno zakorzenionego w tradycji teatru dramatycznego po takie przedstawienia, które próbują wytyczać nowe drogi, albo odkrywają na nowo coś, co zostało utracone, zapomniane, a warte jest wskrzeszenia, kontynuacji.

Bardzo lubię chodzić do teatru. Parafrazując popularne powiedzenie, jestem takim „szewcem”, który lubi „buty”. Lubię oglądać przedstawienia, widzieć i odbierać reakcje publiczności.

 

Wysiłek związany z programowaniem festiwalu jest częściowo procesem uczenia się tęsknot odbiorców, a częściowo procesem ich wytyczania, proponowania nowych lektur. Robię to raczej intuicyjnie, emocjonalnie.

Zależy mi, żeby nie zakładać, że tylko postępowe podejście do sztuki aktorskiej ma na tym festiwalu rację bytu, a tradycyjne mistrzostwo należy zignorować, bo jest „przestarzałe”. Dobre aktorskie rzemiosło może być jedynym kluczem do sporych obszarów literatury, do ważnych elementów ludzkiej myśli i nasz festiwal powinien umieć to doceniać. To są wartości, które nie powinny popaść w zapomnienie.

 

Jakie jest zadanie festiwalu w dzisiejszej teatralnej rzeczywistości?

Wydaje się, że teatr bardzo rozszerzył zakres stosowanych środków, zmienił estetykę. O wiele większe znaczenie niż kiedyś mają elementy wizualne, w innym miejscu znalazło się słowo, literatura.

„Historia Jakuba”, fot. Kasia Chmura

Wynika to z temperamentu teatru, jak również z temperamentu otaczającej nas rzeczywistości, która jest dużo bardziej obrazkowa i wizualna, niż była jeszcze 20 lat temu, nie mówiąc o dawniejszych czasach. Szalenie zmieniło się podejście do wielu rzeczy, co ma też oczywiście swoje dobre strony, ale też czasami możemy coś cennego nieodwracalnie utracić.

Myślę, że brakuje nam dziś w teatrze takich filarów, jakimi kiedyś byli Jerzy Jarocki, Kazimierz Dejmek, Konrad Swinarski czy Andrzej Wajda. Mówię akurat o nazwiskach reżyserów, ale dotyka to również aktorstwa. Mamy coraz mniej aktorów obdarzonych niezaprzeczalnym autorytetem, jaki niegdyś charakteryzował Gustawa Holoubka, Zbigniewa Zapasiewicza czy Tadeusza Łomnickiego. To jest problem, który podejmujemy na festiwalu. Chcemy próbować wychwycić najciekawsze zjawiska i współtworzyć charyzmę bohaterów współczesnego aktorstwa.

 

A czy poznał pan już dobrze kaliską publiczność?

Proces poznawania publiczności jest ciągłą ewolucją. Nie da się powiedzieć: o, już wiem. Zmieniamy się, zmienia się otoczenie. To mój pierwszy sezon w Kaliszu – początek znajomości, ale nawet tam, gdzie pracowałem najdłużej, nie mógłbym uznać, że już wszystko o publiczności wiem. Zabawa polega nam tym, że cały czas się próbuje, cały czas się bada – i to jest na swój sposób ekscytujące.

Mogę jednak powiedzieć, że przyjemnością jest prowadzić teatr w mieście, w którym – takie mam wrażenie – ludzie, mieszkańcy go potrzebują. Zdarzało mi się kiedyś pracować w takich miejscach, gdzie padały pytania, czy na pewno teatr jest tam niezbędny. W Kaliszu taki znak zapytania w ogóle się na szczęście nie pojawia. Wydaje mi się, i to jest rzecz bardzo cenna, że tutaj jest wielu miłośników teatru, więc to duże wyzwanie, żeby sprostać ich oczekiwaniom.

 

Imponująca jest lista sponsorów, którzy zdecydowali się zaangażować w 58. edycję KST. W jaki sposób zabiegał pan o ich wsparcie?

„Z miłości”, fot. Greg Noo-Wak

Nie trzeba myśleć, że biznes w Polsce ma płytkie kieszenie. Spotkałem się z dużą otwartością naszych przedsiębiorców i chęcią wsparcia, ale przede wszystkim odbyłem dużo interesujących rozmów, poznałem wielu ciekawych ludzi.

Pamiętajmy, że jesteśmy krajem, w którym nie ma głębokich tradycji filantropijnych. W poprzednim ustroju zostało to zduszone, a w okresie zaborów sytuacja wyglądała inaczej, bo cele były trochę inne. Trzeba też pamiętać, że w Polsce nie ma narzędzi prawnych, które by ułatwiały pozyskiwanie środków od sponsorów. Dla osób, które nas wspierają, ich obecność na festiwalu jest „nagrodą główną”, nie mają z tego tytułu wymiernych korzyści, na przykład w postaci wyjątkowych ulg podatkowych.

 

Świadomość i odpowiedzialność społeczna biznesmenów związanych z Kaliszem jest pochodną tego, że teatr jest potrzebny. Bardzo cieszy, że chcą się utożsamiać z teatrem, chcą inwestować w rzecz tak nienamacalną, ale szalenie istotną dla teraźniejszości i przyszłości.

Może to jest jakiś genius tego miejsca. Legenda miejska mówi, że w okresie zaborów, na początku XIX wieku, kiedy Wojciech Bogusławski, patron naszego teatru, wykupił konkurenta niemieckiego i zapłacił za to naprawdę niemało, mieszczanie kaliscy zrzucili się, żeby mu wyrównać stratę.

 

Jak wygląda sytuacja wsparcia festiwalu ze środków publicznych?

„Do dna”, fot. Bartek Cieniawa

Mamy na szczęście – i ma to fundamentalne znaczenie – wsparcie ze środków publicznych. Jest wsparcie lokalne: bezpośrednie dotacje Samorządu Województwa Wielkopolskiego i dotacje miasta, ale ogromne znaczenie mają także środki Ministerstwa Kultury.

Moim poprzedniczkom udało się zdobyć trzyletni grant ministerialny. To daje zupełnie inne możliwości. Zebraliśmy tyle środków od sponsorów, również dlatego że pieniądz rodzi pieniądz. Mając pewne zabezpieczenie, mogłem odpowiedzialnie sformułować propozycje dla przedsiębiorców na określonym pułapie. Dlatego bardzo ważne jest, żeby „czynniki państwowe” lub samorządowe podejmowały decyzje w odpowiednich terminach. Niestety na poziomie centralnym, państwowym nawet w najlepszych latach byliśmy daleko od stanu optymalnego, zaś wieloletnie granty, jak nasz, stanowią wyjątek, nie normę. Mamy jeszcze dużo do zrobienia w Polsce w zakresie organizacji kultury, a tegoroczna sytuacja naszego teatru, dzięki której mogliśmy rzetelnie przygotować festiwal, powinna być codziennością.

*BARTOSZ ZACZYKIEWICZ  – absolwent polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim oraz reżyserii na Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. Pracował jako reżyser w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. W latach 1999–2007 był dyrektorem Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu, a także dyrektorem ośmiu edycji festiwalu Opolskie Konfrontacje Teatralne „Klasyka Polska”. W latach 2007–2009 kierował Teatrem Studio im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Warszawie, a później był zastępcą dyrektora ds. artystycznych Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu. Od września 2017 pełni funkcję dyrektora Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu.

Komentarz Agaty Wittchen-Barełkowskiej

Podczas tegorocznej edycji Kaliskich Spotkań Teatralnych (12–19 maja 2018) na trzech scenach pokazanych zostało 11 spektakli konkursowych. Jury w składzie: Anna Ilczuk (aktorka teatralna i filmowa), Jacek Cieślak (teatrolog, redaktor działu kultury dziennika „Rzeczpospolita”), Jacek Wakar (krytyk teatralny, dziennikarz Programu Drugiego Polskiego Radia), Rudolf Zioło (reżyser, wykładowca krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych) wybrało i nagrodziło najlepszych aktorów oraz postanowiło przyznać dwie równorzędne nagrody Grand Prix: dla zespołu spektaklu „Triumf woli” Pawła Demirskiego w reżyserii Moniki Strzępki z Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie i dla zespołu spektaklu „Będzie pani zadowolona, czyli rzecz o ostatnim weselu we wsi Kamyk” w reżyserii Agaty Dudy-Gracz z Teatru Nowego im. Tadeusza Łomnickiego w Poznaniu.

Zwycięski spektakl z Wielkopolski publiczność będzie mogła zobaczyć jeszcze przed końcem sezonu teatralnego w dniach 23, 24, 26 i 27 czerwca w Teatrze Nowym w Poznaniu.

Kaliskie Spotkania Teatralne realizowane są ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Samorządu Województwa Wielkopolskiego oraz Miasta Kalisza w ramach mecenatu nad kulturą.

Głównym sponsorem jest firma MTM Consulting Developer.

Festiwal odbywa się pod honorowym patronatem Marszałka Województwa Wielkopolskiego Marka Woźniaka oraz Prezydenta Miasta Kalisza Grzegorza Sapińskiego.