fot. redakcja

Trio do zakochania

Na zakończenie muzycznego cyklu „Bezsenność” kameraliści z Tria im. Wiłkomirskich zaprezentowali utwory ze swojej debiutanckiej płyty „Anton Arensky. Tria fortepianowe”. Wyczucie stylu, doskonała synchronizacja czasu, a do tego kaskada barw, nie pozostawiły słuchaczom większego wyboru. W grze Tria nie można się nie zakochać.

Koncert Tria im. Wiłkomirskich był ostatnim, zamykającym cykl „Bezsenność”. To propozycja letnich koncertów muzyki kameralnej, organizowanych przez Towarzystwo Muzyczne im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu. Dzięki temu publiczność w czerwcu i lipcu miała okazję posłuchać m.in. legendarnego łotewskiego skrzypka Gidona Kremera.

Trio im. Wiłkomirskich to młody zespół, który powstał w marcu 2017 roku. Tworzy go troje bardzo zdolnych, uhonorowanych wieloma prestiżowymi nagrodami muzyków. Skrzypaczka Celina Kotz, wiolonczelista Maciej Kułakowski oraz pianista Łukasz Trepczyński. Swoją nazwę zespół wziął z tradycji rodziny Wiłkomirskich, którzy tworzyli rodzinne trio. Kameraliści zaprezentowali utwory, które znalazły się na ich debiutanckiej płycie „Anton Arensky. Tria fortepianowe”.

Warto wspomnieć kilka słów o postaci kompozytora, dziś prawie zapomnianego, choć niesłusznie. Anton Areński był kompozytorem, dyrygentem i pianistą. Kompozycje studiował u wielkiego Nikołaja Rimskiego-Korsakowa. Jest autorem pieśni, koncertów fortepianowych i oper. Jednak do historii muzyki wszedł głównie jako twórca muzyki kameralnej. Muzykę Areńskiego odznacza ogromna śpiewność melodii, duże piętno na twórczości kompozytora wywarła muzyka Piotra Czajkowskiego, co jednak nie przeszkodziło Arensky’emu zachować oryginalność i osobisty rys. Przez wiele lat udzielał się także jako pedagog w moskiewskim konserwatorium, gdzie do grona jego studentów należeli tacy kompozytorzy, jak Aleksander Skriabin czy Siergiej Rachmaninow.

 

W wykonaniu Tria im. Wiłkomirskich usłyszeliśmy dwa tria fortepianowe f-moll i d-moll. Obie kompozycje Areńskiego zachowują typowe cechy dla muzyki późnego romantyzmu.

Mamy więc pełen wachlarz emocji i nastrojów, od tęsknoty i bólu, po radość i euforię. To muzyka napisana w sposób prosty, ale niosący wiele efektownych rozwiązań brzmieniowych. Sporo w tym polifonii, która powoduje wrażenie, że mamy do czynienia z czymś więcej, aniżeli kameralna forma tria. Bogactwo najrozmaitszych motywów, wyraźnie zaznaczonych tematów, budzi w odbiorcy jak najlepsze wrażenia.

Interpretacja zaproponowana przez Trio im. Wiłkomirskich odznacza się nie tylko głęboko przemyślanymi rozwiązaniami, ale także ukazuje osobisty stosunek do wykonywanej muzyki. Widać to zwłaszcza w trzeciej części Tria d-moll „Elegia-Adagio”, utrzymanej w ciemnej tonacji g-moll, gdzie wiodący głos wiolonczeli wprowadza elementy marsza żałobnego, które delikatnie podkreśla akompaniament fortepianu. Wyczucie stylu, doskonała synchronizacja czasu, a do tego kaskada barw, nie pozostawiają większego wyboru słuchaczowi. W grze Tria im. Wiłkomirskich, nie można się nie zakochać. Z wielkim apetytem czekam na kolejne koncerty i nagrania tych wspaniałych kameralistów.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0