fot. Pracownia Architektoniczna ARPA

Wielka metamorfoza

"Myślę, że nie tylko ja przecieram oczy ze zdumienia. Nie mogę wprost uwierzyć, że miejsce szarego budynku bez właściwości zajął gmach, który robi wrażenie, niepodobny do tamtego."

Nie jest jeszcze gotowy, ale już można podziwiać elegancką jasnoszarą elewację i jaśniejące rzędy wielkich okien. Ucieszyła mnie ta przemiana, a co dopiero mówić o pracownikach Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury, którzy od lat niemal trzydziestu przekraczali progi – powiedzmy bez ogródek – niefunkcjonalnej budowli przy ul. Prusa 3.

Dla ludzi spoza Poznania zetknięcie z budynkiem było zdecydowaną niespodzianką. Widzieli obszerne podwórze zastawione samochodami, pokaźne śmietniki, no i boczne, skromniutkie wejście do szacownej instytucji…

 

Zawsze się dziwiłam, że gmach o oczywistym potencjale, tak znakomicie zlokalizowany, tuż przy eleganckiej ul. Słowackiego, ruchliwej i gwarnej Kraszewskiego, w bliskości najpopularniejszego w mieście Rynku Jeżyckiego – nie może wykorzystać tych atutów. Że nie jest obecny w świadomości olbrzymiej grupy mieszkańców Poznania.

Natomiast koneserzy sztuki fotograficznej znakomicie znali ten adres. Gdy tylko weszli do budynku WBPiCAK, znajdowali się w świecie obrazów, zawsze pięknie skomponowanych i zaopatrzonych w dobrze zredagowaną informację. Wystaw odbyły tu dziesiątki i co warto podkreślić – wędrowały one potem po Wielkopolsce eksponowane w mniejszych i większych bibliotekach. To był parter gmachu.

Potem windą pamiętającą dawne czasy lub niezbyt przyjaznymi schodami docierało się na wyższe kondygnacje. A tam małe pokoiki dla pracowników, skromna wypożyczalnia książek i niewielkie sale, w których odbywały się liczne spotkania literackie, konkursy etc.

Aż trudno uwierzyć, że w tych warunkach instytucja znakomicie działała przez wiele lat, że rodziły się tu pomysły różnorakich czytelniczych akcji, modernizowano sieć biblioteczną, digitalizowano zbiory, korzystając z najnowszych światowych wzorów, wydawano setki ciekawych książek o regionie, ale nie tylko.

 

Szczególną sławę zyskały tomiki współczesnej poezji, ich autorzy zdobywali liczące się w Polsce laury. Zatem jeśli ma się energię, pomysły i wytrwałość, można i w trudnych warunkach osiągnąć wiele.

Ale to nie znaczy, że nie starano się zmienić tej sytuacji. Wnioski, petycje, propozycje konkretnych rozwiązań pojawiały się systematycznie przez wiele lat i jakoś nigdy nie było sprzyjających okoliczności i funduszy…

Aż wreszcie marzenia się spełniają! Betonowy budynek z lat 70. ubiegłego wieku na naszych oczach przechodzi gruntowną metamorfozę. Poprzedziły ją lata przygotowań i także zmieniających się koncepcji, bo w bibliotekarstwie następowały szybkie i ogromne zmiany wraz z nowymi technikami informatycznymi, a także wzrastającymi oczekiwaniami czytelników i odbiorców kultury. Nie zapominajmy, że to przecież Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury!

Krok po kroku

Najpierw trzeba było doprowadzić do uzgodnień z właścicielami budynku – jedna trzecia należała do władz samorządowych województwa, dwie trzecie do miasta. Udało się to dwa lata temu i 30 maja 2018 roku można było przystąpić do podpisania umowy użyczenia obiektu bibliotece i centrum kulturalnemu. Przedtem oczywiście musiał być gotowy szczegółowy plan mówiący o proponowanych przez instytucję funkcjach przebudowywanego gmachu.

 

Budynek Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Kultury po metamorfozie, fot. Pracownia Architektoniczna ARPA

Budynek Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury po metamorfozie, fot. Pracownia Architektoniczna ARPA

Urząd Marszałkowski, pod którego egidą działa WBPiCAK, wyasygnował 6 milionów 800 tysięcy złotych, ze środków unijnych pozyskano 3,5 miliona, a własne, wypracowane przez WBPiCAK pieniądze to 740 tysięcy złotych.

Cieszyć musi szybkie tempo ostatnich zdarzeń – od podpisania umowy do przetargu upłynęło zaledwie pół roku. Wygrał go Budopol, firma zatrudniona przy innych inwestycjach kultury, takich jak np. siedziba Polskiego Teatru Tańca przy ul. Taczaka.

Wszystko jednak zaczęło się od śmiałego i skomplikowanego projektu architektonicznego. Na trudną, ale i prestiżową ofertę odpowiedziała Pracownia Architektoniczna ARPA Jerzego Gurawskiego, znana z wielu znakomitych realizacji, choćby z nowego skrzydła Akademii Muzycznej czy obiektów uniwersyteckich na Morasku.

 

Przywróciliśmy budynkowi uśmiech – mówi architekt. Jego syn Bartosz Gurawski, współtwórca projektu, który przejął wszystkie obowiązki przy przebudowie, nie kryje satysfakcji. – Czyhało na nas wiele niespodzianek: nierówna wysokość schodów, krzywy szyb windy etc., ale to wszystko już za nami i mamy nadzieję, że zakończymy nasze prace jeszcze w tym roku.

Starego Miasta trochę żal…

Bardzo wielu poznaniakom, ale nie tylko im, WBPiCAK kojarzyło się z ul. Kramarską, bo tam znajdowała się – i nadal jeszcze działa – popularna Pracownia Krajoznawcza, mekka przewodników i coraz liczniejszych turystów.

 

Rzeczywiście jest tam wszystko, o czym można zamarzyć – mówi dyrektor Iwona Smarsz. – Mapy, albumy, przewodniki i oczywiście fachowy i życzliwy personel. W związku z remontem jest tam teraz również wypożyczalnia, ale niebawem przeniesiemy Kramarską na Prusa. Nie wątpię, że nowe miejsce spodoba się wszystkim: na pierwszym piętrze będzie i czytelnia, i Pracownia Krajoznawcza, ale warunki – zapewniam – będą o niebo lepsze: przestrzeń, przeszklenia, wygodne fotele i stanowiska z komputerami. To wymóg XXI wieku! Poza tym tylko u nas będzie można korzystać ze zdigitalizowanych przez Bibliotekę Narodową nowości wydawniczych, które nie są dostępne w sieci.

Będzie gdzie chować

W przebudowywanej przestrzeni udało się wygospodarować na półpiętrze miejsce na kameralne dyskusje. 

 

Dotąd organizowane przez nas i CK Zamek spotkania z cyklu „Seryjni poeci” odbywały się ze względów lokalowych wyłącznie w Zamku, teraz i u nas chcemy gościć miłośników poezji i myślę, że będą się tu czuli równie dobrze jak na Świętym Marcinie – cieszy się Iwona Smarsz.

 

Również Zespół Folklorystyczny „Wielkopolanie”, utytułowany m.in. Nagrodą Kolberga, dostanie wreszcie kąt dla siebie. Będzie miał gdzie przechowywać stroje i rekwizyty, z których wiele ma już zabytkowy charakter.

 

Wiem, że kwestia magazynów nie interesuje czytelników, ale dla nas jest to problem bardzo poważny. Częściowo został rozwiązany, bo dzięki inwencji architektów na ten cel wykorzystamy piwnice – dyrektor WBPiCAK nie ukrywa zadowolenia. – Przede wszystkim będziemy mieli gdzie gromadzić przeznaczone na sprzedaż nasze wydawnictwa, a to są spore ilości. „Kronika Wielkopolski”, przewodniki turystyczne, monografie, piękne albumy, tomiki poetyckie w wysmakowanej szacie graficznej, a ostatnio bardzo dobrze przyjęta „Encyklopedia Powstania Wielkopolskiego”.

Efektowne wejście

Pani dyrektor Iwona Smarsz, wspomagana przez swą poprzedniczkę Lenę Bednarską, bardzo zaangażowaną w dzieło przebudowy, śmieje się, że przeszła skrócony, ale niezwykle intensywny kurs inżynierski.

 

Mam na szczęście przy sobie panią Małgorzatę Muchyńską z praktyką w prowadzeniu inwestycji – mówi. – Było mnóstwo problemów do rozwiązania, ale współpraca zarówno z architektem, jak i Budopolem dobrze się układa, właściwie wszystkie nasze pomysły są realizowane. Zależało nam na wyeksponowaniu wejścia do biblioteki od ul. Prusa, z frontu. I to się udało w stu procentach! Są szerokie, wygodne stopnie, zaopatrzone w poręcze gwarantujące bezpieczeństwo wchodzącym do gmachu. Wiem z doświadczenia, że wielu ludzi niepewnie czuje się, pokonując stopnie bez żadnej asekuracji. Pomyśleliśmy też oczywiście o osobach, które nie będą mogły, ze względu na niepełnosprawność, z nich skorzystać. Dla nich będzie wygodne boczne, to dawne wejście, z platformą niwelującą różnicę poziomów. 

Fotografia zostaje na parterze

Wystawy fotograficzne organizowane będą w tym samym miejscu. 

 

To przecież jeden z naszych znaków firmowych! – mówi Iwona Smarsz. – Nie wyobrażam sobie, żeby Władysław Nielipiński, który od lat pracuje nad popularyzacją fotografii i podniesieniem jej poziomu, mógł zostać pozbawiony tej przestrzeni. Co więcej – po wernisażu będzie można przejść do zlokalizowanej tuż obok sali audiowizualnej i w kameralnej atmosferze podyskutować o sztuce fotografii. Grono jej admiratorów – zarówno tych, którzy tworzą, jak i odbiorców – stale rośnie i z pewnością galeria na Prusa przyczynia się do tego.

 

Teraz, kiedy trwa przebudowa, ekspozycje zdjęć oraz propagowanie wielkopolskiej turystyki i historii odbywa się na Dworcu Letnim PKP.

 

Nadal działamy! – zachwala dyrektor placówki. – Wyszliśmy na zewnątrz i mamy pozytywne opinie o tej inicjatywie. Miejsce jest atrakcyjne, dużo ludzi przewija się w pobliżu. W pociągach Kolei Wielkopolskich reklamowane są nasze biblioteki, podróżni mogą zobaczyć, jak wiele z nich odznacza się ciekawą architekturą, np. w Sompolnie jest to dawna synagoga. Wspólnie z kolejarzami wykorzystujemy szansę na popularyzowanie krajoznawstwa również dzięki questom. Te zabawne wierszyki prowadzące turystę do ciekawych miejsc zdobyły już sporą popularność. W ramach naszej wspólnej akcji młodym ludziom, autorom questów, kolej zaoferowała nawet zniżki na przejazd.

Rewolucja informatyczna i zwyczajne rozmowy

Po latach chudych dla bibliotekarzy nadchodzą wreszcie i tłustsze. I nie chodzi tylko o przestrzeń, umeblowanie – to stare po prostu się rozleciało – ale i wyposażenie wszystkich działów w odpowiadający współczesnym wymogom sprzęt.

Poprawiają się sukcesywnie warunki pracy w placówkach bibliotecznych w regionie. W 87% bibliotek są katalogi online, a zaledwie 8% bibliotek nie udostępnia internetu użytkownikom, prawie wszystkie mają programy komputerowe. To owocuje wzrostem czytelnictwa.

 

Od 2016 roku przybyło nam ponad 6 i pół tysiąca czytelników, znacząco wzrosły też wypożyczenia – o ponad 147 tysięcy. I nie są to jedynie książki tradycyjne – raportuje zarządzająca WBPiCAK.

 

Biblioteki przeżywają renesans. Są bezpłatne, a to wobec postępującej komercjalizacji bardzo istotny atut. Można nie tylko wypożyczać książki i różne materiały audiowizualne, ale też uczestniczyć w spotkaniach, kursach i najzwyczajniej w świecie porozmawiać tam z sąsiadami.

Według badań przeprowadzanych na świecie biblioteki zajmują trzecią lokatę w rankingu najchętniej odwiedzanych miejsc publicznych. Polska, w tym Wielkopolska, jest tego dobrym przykładem.

 

Ostatnio modernizacji poddano w województwie 36 obiektów, powstała nowa biblioteka w Obrzycku, z nowych filii bibliotecznych cieszą się mieszkańcy gmin Kórnik, Lipno, Oborniki. Łatwiej jest też niepełnosprawnym: w 153 placówkach – na 230 – zlikwidowane zostały zewnętrzne bariery architektoniczne.

W  mniejszym stopniu dotyczy to problemów, z jakimi muszą się borykać we wnętrzu, ale i tu widać duży postęp.

Wprowadzane są też różne udogodnienia, np. w Trzciance, Ostrzeszowie, Pile i Ostrowie można oddawać książki poza godzinami pracy bibliotek, Gostyń z książkami wyrusza w teren, żeby dotrzeć do miejscowości, w których nie ma filii etc. 

 

Nie spoczywamy na laurach, wciąż szukamy nowych form, nieraz niekonwencjonalnych, a najbardziej cieszymy się, że mamy sprzymierzeńców wśród mieszkańców – podsumowuje dyrektor WBPiCAK.