fot. Mariusz Forecki

Ale Kino! na małym ekranie

38. Międzynarodowy Festiwal Młodego Widza Ale Kino! w cieniu pandemii zapowiada się równie interesująco, co w latach poprzednich, z zachowaniem wysokich standardów w formule online. Szczegóły tegorocznej edycji przedstawia Jerzy Moszkowicz, dyrektor festiwalu.

Barbara Kowalewska: Jak będzie wyglądał Festiwal Ale Kino! w tym roku?

Jerzy Moszkowicz: Wiosną byliśmy na festiwalu w Berlinie – który jest dla nas zawsze źródłem wiedzy o nowych produkcjach, spotykamy tam dystrybutorów, reżyserów, oglądamy filmy – i już wtedy słyszeliśmy o nowej, dziwnej chorobie. W czasie, gdy byliśmy w Berlinie, epidemia wybuchła z pełną mocą we Włoszech. Po powrocie umówiliśmy się, że przez jakiś czas pracujemy zdalnie. Już więc wtedy, na samym początku pracy nad tą edycją, przygotowania do Ale Kino! odbywały się w cieniu pandemii.


Myśląc o festiwalu w warunkach pandemii, zadaliśmy sobie pytanie: co jest najważniejsze? I doszliśmy do wniosku, że zaprezentowanie publiczności filmów.

Wtedy jeszcze wszystkie imprezy odraczano do jesieni. Myśleliśmy, że może w grudniu, kiedy festiwal od lat się odbywa, już będzie w miarę normalnie. Jednak w sierpniu, na wszelki wypadek, zaplanowaliśmy formułę hybrydową: w kinach miała się odbyć część seansów, reszta w sieci.


BK: Dziś wiemy już, że wersja hybrydowa jest niemożliwa z racji obostrzeń pandemicznych.

Jerzy Moszkowicz, fot. Mariusz Forecki

JM: Skomplikowała się też wersja internetowa – nie mamy technicznej możliwości, żeby szkoła kupiła bilety dla klasy do oglądania w domu. Apelujemy więc do rodziców o inicjatywę w tej sprawie, bo teraz dzieciaki mogą oglądać filmy tylko za ich pośrednictwem. Z drugiej strony „internetyzację” można uznać za walor – festiwal przeniesie się do domów, filmy można będzie oglądać w całym kraju. Mamy w tym roku znakomity program, chociaż do pojedynczych filmów nie udało nam się uzyskać praw, bo wielu producentów wolało zostawić swoje filmy na półkach, czekając na lepsze dla premier czasy.


BK: Porozmawiajmy w takim razie o programie. Co zobaczymy w tym roku?

JM: Na festiwal zgłoszono 3523 filmów z całego świata, z czego wybraliśmy 112, w tym 40 pełnometrażowych, reszta to krótkie metraże. Jak co roku, organizujemy przede wszystkim konkurs, osobno oceniając filmy dla dzieci i osobno dla młodzieży. Tym razem jurorzy oglądają konkursowe produkcje w Internecie.

 

kadr z filmu "Siostry"

Wśród wielu ważnych filmów festiwalu przeznaczonych dla dzieci wskazałbym przykładowo na świetne norweskie „Siostry. Lato naszych supermocy” czy polski „Czarny młyn”, wyreżyserowany przez Mariusza Paleja.

W tym pierwszym mamy dwie dziewczynki , udające się z tatą na turystyczną wyprawę „w przyrodę”. Gdy mężczyzna wpada w szczelinę skalną i łamie sobie nogę, córki muszą znaleźć pomoc, o którą na pustkowiu niełatwo. Widzimy, jak obie nawzajem się wspierają, również ta młodsza ma w tym ważną rolę. Z kolei „Czarny młyn”, pokazywany już i nagrodzony na festiwalu w Chemnitz w Niemczech, na Ale Kino! będzie miał swoją polską premierę. Jedną z bohaterek jest dziewczynka wymagająca specjalnej opieki, która jednak potrafi uratować miasteczko przed złymi mocami. Niezwykle ciekawy jest także film „Mój brat ściga dinozaury”, nagrodzony w tym roku przez Europejską Akademię Filmową w kategorii Kino Młodego Widza.

 

Przypomnijmy przy okazji, że Poznań jest polską centralą przyznawania tej nagrody, tu zbieramy głosy młodych jurorów z różnych miast i przekazujemy je do Akademii.

kadr z filmu "Czarny młyn"

Wspomniany film opowiada o szacunku dla drugiego człowieka i jego odmienności. Bohater ma brata z zespołem Downa, w szkole dokuczają mu z tego powodu, w domu też ma problemy – czeka go długa droga do odkrycia, jaki naprawdę jest ten brat i jak silna miłość ich łączy.


BK: A jakie tytuły polecasz w kategorii młodzieżowej?

JM: Wszystkie! Jednym z tych niezwykle ciekawych obrazów jest na przykład „Księżycowy kamień dla Monday”, o terminalnie chorej dziewczynce, która ma małe szanse dożyć okresu dorosłości. Ojciec trzyma ją „w bańce”, a ona chce cieszyć się życiem, podróżować. Spotyka młodego przestępcę, który zabił policjanta. Postanawiają razem poszukać magicznego kamienia, który, jak głosi legenda, może przywrócić zdrowie bohaterce.

 

To romantyczne i niebanalne kino drogi – po drodze młodzi odkrywają, co w ich życiu naprawdę się liczy.

kadr z filmu "Antygona"

Film stawia także pytanie, które wydaje się aktualne: do jakiego stopnia możemy poświęcić wolność bliskiej nam osoby w imię ochrony jej zdrowia czy życia.
Mamy dwie produkcje związane z tematem migrantów, widziane z różnej perspektywy. Akcja „Antygony” dzieje się w dzisiejszej Kanadzie, chociaż wszyscy bohaterowie noszą antyczne imiona. Bohaterkami są, jak w starożytnej tragedii, dwie siostry wraz z rodziną współczesnych emigrantów z Algierii. Policja zabija ich brata, drugi trafia do więzienia, a każda z sióstr reaguje na to inaczej. Schemat z „Antygony” powtarza się w teraźniejszych realiach.

 

Natomiast austriacki „Oskar i Lili” opowiada o rodzinie z Czeczenii. Matka Oskara i Lili popada w chorobę psychiczną, a dzieci usiłują przetrwać w dramatycznych okolicznościach.

Widzimy, gdzie tę pomoc znajdują, a gdzie im to się nie uda – i jak bardzo ważna jest dla nich miłość macierzyńska. Film z piękną puentą i świetną grą aktorską.
Na uwagę zasługuje szwajcarski obraz „Needle Park Baby”, którego akcja rozgrywa się w latach 90. w Zurichu, gdzie jeden z parków stał się siedliskiem narkomanów. Mamy tu obraz relacji nastoletniej córki i jej matki narkomanki, która czyni wiele zła, ale im bardziej tak się dzieje, tym bardziej dziewczyna stara się do niej zbliżyć. To smutny obraz miłości toksycznej, chociaż niepozbawiony akcentu optymistycznego, którego upatruję w niezwykłej sile ducha bohaterki. W tym miejscu chciałbym przypomnieć rodzicom, żeby zwracali uwagę na kategorie wiekowe, przypisane do danego filmu. W repertuarze festiwalu znajdują się zarówno filmy dla najmłodszych jak i dla „młodych dorosłych”, dozwolone od 16 lat, stanowczo nieprzeznaczone dla dzieci.


BK: Czy pojawią się też produkcje w sekcjach specjalnych, jak to było w poprzednich latach?

kadr z filmu "Tarapaty 2"

JM: Tak. W sekcji „Ale kino z piłką” proponujemy dwa filmy. Chilijski „Mój przyjaciel Alexis”, w którym główną rolę gra piłkarz Interu Mediolan, Alexis Sanchez, a dziecięcym bohaterem jest uzdolniony futbolowo chłopiec, z którego tata chce koniecznie zrobić profesjonalnego gracza. Paradoks polega na tym, że chłopca to nie interesuje, a piłka nożna jest pasją jego siostry. Niestety, w Chile futbol to sport mocno męski… A u nas?

 

Druga z produkcji, irlandzki „The Drummer & The Keeper”, pokazuje dwóch młodych mężczyzn, którzy spotykają się na terapii przez grę w piłkę nożną. Starszy, perkusista z chorobą dwubiegunową, potrzebuje socjalizacji.

Młodszy, siedemnastolatek, cierpi na zespół Aspergera, porzucili go rodzice, mieszka w domu opieki. Między nimi nawiązuje się niespodziewana przyjaźń. Chcą się uniezależnić i sobą opiekować, ale do tego potrzebna jest zgoda sądu. Mamy tu historię trochę jak z „Rain Mana”, widzimy, jak wiele ci dwaj niezwykli chłopcy mają sobie do zaoferowania.


BK: A sekcja „Ale kino / ale historia"?

kadr z filmu "Gdy Hitler ukradł różowego królika"

JM: Tu też polecam dwa filmy. Pierwszy „Gdy Hitler ukradł różowego królika” wybitnej niemieckiej reżyserki, laureatki Oscara, Caroline Link, opowiada historię żydowskiej rodziny w okresie, gdy Hitler dochodzi do władzy. Ojciec jest dziennikarzem o wyraziście antynazistowskiej postawie. Trafnie obawiając się szykan, rodzina musi wielokrotnie zmieniać miejsce pobytu w ucieczce przed prześladowaniem.

 

Film w sposób bardzo dojrzały opowiada o tym, jak trudno jest być uciekinierem, mimo że dzieje się w czasach, kiedy było jeszcze daleko do apogeum nazistowskiego koszmaru i Holocaustu.


Drugi, „Lekcja niemieckiego”, oparty na słynnej powieści Siegfrieda Lenza, w reżyserii innego wybitnego filmowca z Niemiec, Christian Schwochowa, opowiada historię przyjaźni dwóch mężczyzn: jeden jest malarzem ekspresjonistą, drugi konstablem policji. Kiedy zaostrza się reżim nazistowski i ekspresjonizm staje się sztuką wyklętą, konstabl ma rozkaz zabrać obrazy przyjacielowi. Zachowuje się jak „dobry prusak”, przekonany, że trzeba wykonać rozkaz...


BK: Jest jeszcze sekcja „W stronę dzieciństwa” obejmująca filmy raczej dla dorosłego widza, ale pokazujące świat oczyma dziecka. Jakie tytuły pojawią się w tym roku?

kadr z filmu "Randki z Amber"

JM: Tu znowu wymienię dwa: „Podjazdy” reprezentujące niezależne kino z USA oraz meksykańskie „Wilki”. W tym pierwszym chłopiec z mamą przeprowadzają się do innego miasta, ich nowym sąsiadem jest starszy pan, który nie cierpi dzieci, ale w końcu nawiązuje się między nimi przyjaźń. To poetycki, choć niepozbawiony realizmu „mały dramat”.

 

W „Wilkach” matka z dwoma małymi synami ucieka do Stanów z Meksyku od agresywnego męża. Nie mają pieniędzy, więc wynajmuje gdzieś zdewastowany pokój, chłopcy żyją tam zamknięci, podczas gdy ona chodzi do pracy.

Rzeczywistość wdziera się do tego pokoju, a dzieci doświadczają niespodziewanie życzliwości i dobra ze strony lokalnej społeczności. Mamy jeszcze sekcję najmłodszego widza, a w niej pokażemy kino skandynawskie przyjazne maluchom. Będą to filmy: szwedzki „Filonek Bezogonek”, norweski „Ella Bella Bingo” i duński „Kapitan Bimse”.


BK: Kto w tym roku otrzyma Platynowe Koziołki?

kadr z filmu "Cały świat Romy"

JM: Znana naszym widzom firma producencka z Amsterdamu, BosBros. Jestem ich fanem od 1992 roku, kiedy pokazaliśmy ich pierwszy film, „Scyzoryk”. Na ich produkcjach można uczyć się, jak robić wartościowe kino dla dzieci, którego celem nie jest wyłącznie rozrywka ani wielki zysk. Zrealizowali kilkanaście aktorskich filmów dla najmłodszych, które zawojowywały świat, teraz robią próby z animacją. Ostatni obraz od BosBros, „Cały świat Romy”, otrzymał na naszym festiwalu „Złote Koziołki”, a wcześniejszy „Konik Świętego Mikołaja” podbił serca wszystkich małych widzów.


BK: I jeszcze krótkometrażówki.

JM: Krótkie filmy układamy w zestawy wiekowe i tematyczne zarazem. W doborze filmów do każdego zestawu kierowaliśmy się dwoma kryteriami: wybieraliśmy historie o ważnym przesłaniu, jednocześnie wyróżniające się jakością artystyczną. Film animowany kształtuje zmysł estetyczny dziecka, a wychowanie wyłącznie na filmach wielkich wytwórni amerykańskich wyjaławia taką edukację. Zachęcamy do tych krótkich filmów, mamy ich w tym roku dużo, dobrze wybranych. Wydaje mi się, że „mały film” sprawdzi się na małym ekranie.


BK: Jak widz będzie mógł uzyskać dostęp do festiwalowej oferty?

kadr z filmu "Ollie i przyjaciele"

JM: Technicznie będzie to trochę pomiędzy formułą festiwalu w kinie a tym, jak to się dzieje na portalach VOD. Kolejne seanse będą się rozpoczynać kolejno o trzech godzinach w ciągu dnia: 10.00 14.00 i 18.00. Oglądanie danego filmu można będzie rozpocząć odpowiednio najpóźniej do 14.00, do 18.00 i do 22.00. Dostęp można uzyskać, rejestrując się na stronie: www.alekino.com w zakładce My ale kino / rejestracja; po zarejestrowaniu kupujemy dostęp do filmu. Taki dostęp kosztuje 10 złotych, ale za tę ceną może oglądać go cała rodzina. Zachęcamy więc do oglądania.


BK: W sytuacji pandemii trochę retoryczne będzie pytanie o gości…

JM: Zaproszone wcześniej osoby z powodów oczywistych nie przyjadą do Poznania. Gdy myśleliśmy o formie hybrydowej, zakładaliśmy jeszcze obecność niektórych z nich, dziś już wiemy, że to niemożliwe. Mamy jednak na to inne rozwiązanie: do wielu filmów dołączymy spotkania z reżyserami, wprawdzie nie na żywo, ale uprzednio zarejestrowane. Reżyser powita widzów, a po seansie odpowie na wcześniej zadane pytania. Trzech krytyków – Jakub Armata, Piotr Czerkawski i Gert Hermans z Belgii – przeprowadziło specjalnie dla Ale Kino! wywiady z wybranymi reżyserami (około 30) i zostaną one opublikowane na stronie www.alekino.com. Będzie można dowiedzieć się z nich czegoś więcej o samych filmowcach i ich wizji kina.


BK: A co z imprezami towarzyszącymi ?

kadr z filmu "Mój brat ściga dinozaury"

JM: Będzie jak zawsze otwarcie festiwalu oraz gala, na której przedstawimy laureatów – tym razem wszystko internetowe. Nie odbędzie się natomiast „Wielka Przygoda z Filmem”, musieliśmy przerwać działania warsztatowe z powodu pandemii, ale może uda się ten projekt zakończyć na wiosnę.


BK: Wędrujące Ale Kino! w tym roku nie wyruszyło z powodu pandemii?

JM: Wręcz przeciwnie – zdążyliśmy to jeszcze zrobić w październiku – odbyły się internetowe pokazy w sześciu miejscowościach na specjalnym portalu Ale kino z klasą, dając dostęp do filmów nauczycielom i uczniom w tych miastach. Było zaskakująco duże zainteresowanie. Wtedy akurat szkoły były jeszcze otwarte i nauczyciele oglądali filmy z dziećmi w klasach, co się bardzo sprawdziło. Ponadto Julia Szmyt-Krych przeprowadziła warsztaty online, inspirujące młodzież do kręcenia własnych filmików telefonem. Wydaje się, że dobrze nam to wyszło.


BK: Teraz potrzeba tylko inicjatywy rodzin?

kadr z filmu "Mikołaj w każdym z nas"

JM: Zachęcamy gorąco do wzięcia udziału w tej nowej formie festiwalowej. Wspaniale jest oglądać filmy w kinie, ale dajmy teraz tę szansę dzieciom w domu. Wydaje mi się, że domowe, rodzinne oglądanie ma wielki potencjał, pozwala na wymianę myśli, rozmowę z bliskimi. Nasza oferta jest przemyślana, mamy za sobą 60 lat doświadczenia, nagrody Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i Parlamentu Europejskiego, wiemy, jakie kino proponować. I jest to kino, którego często gdzie indziej nie ma. Zachęcamy do udziału także młodzież, dla której również przygotowaliśmy niezwykle atrakcyjną i różnorodną ofertę.


BK: Jak tegoroczne wyzwanie wpłynęło na wasze myślenie o formule festiwalowej?

JM: Życzymy sobie oczywiście powrotu do kina, ale już dziś sądzimy, że będziemy kontynuować formę hybrydową, niezależnie od pandemii. Nie będzie to łatwe, ale pierwsze trudne doświadczenie przechodzimy właśnie teraz. Problemem może być także strona finansowa takiego przedsięwzięcia. Wiele osób sądzi, że festiwal w Internecie jest tańszy. To jednak nieprawda – żeby zrobić to profesjonalnie, potrzebne są kosztowne technologie i ogrom ludzkiej pracy.


JERZY MOSZKOWICZ – teatrolog, reżyser licznych widowisk teatralnych i programów telewizyjnych. Założyciel grupy teatralnej Jan, działającej w latach 1976–1991. W latach 1996–2002 prezydent Międzynarodowego Centrum Filmów dla Dzieci i Młodzieży CIFEJ, a w latach 2002–2009 członek zarządu i zastępca prezydenta Europejskiego Stowarzyszenia Filmu dla Dzieci ECFA. Juror międzynarodowych festiwali filmów dla dzieci i młodzieży. Od 1991 roku dyrektor Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu. W roku 2010 otrzymał medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.