fot. Muzeum Okręgowe w Koninie, Połącz dowolnie, Maja Woźniak, Pinsy – srebro, emalia, mosiądz

Biżuteria zaangażowana

„Moim zdaniem” to wieloletni projekt skupiający wokół siebie twórców biżuterii. Jego formuła pomyślana jest jako otwarty konkurs, skierowany do wszystkich zainteresowanych, niezależnie od wykształcenia czy kwalifikacji. Oznacza to, że może wziąć w nim udział każdy, kto ma pomysł na nieszablonową ozdobę.

Przesyłane prace konkursowe, po zakwalifikowaniu przez autorów przedsięwzięcia, mają szansę zawitać na kolejnej edycji wystawy, która odwiedziła już wiele sal wystawowych w Polsce i na świecie. Ten krótki opis to jedynie skromny zarys szerszej koncepcji. Bo czym innym jest biżuteria noszona przez nas na co dzień, a czym innym biżuteria z komunikatem, którą mamy szansę podziwiać na wystawie. W tym drugim przypadku walory estetyczne czy też pytanie o to, na jaką okazję moglibyśmy ją założyć, tracą na znaczeniu.

Biżuteria jako komunikat

W projekcie „Moim zdaniem” biżuteria staje się bowiem nośnikiem treści. Za jej pomocą autorzy przekazują pewne informacje, dzielą się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi współczesnych spraw społecznych, politycznych, ekologicznych. Czyli tego wszystkiego, co na co dzień najbardziej nas „rusza”.

 

W ten sposób zyskujemy nie tylko wystawę prac przedstawicieli współczesnego rzemiosła artystycznego, ale również niezwykłą prezentację sztuki zaangażowanej.

Moim zdaniem – czasem wstyd, Wojciech Rygało, obiekt - srebro

Moim zdaniem – czasem wstyd, Wojciech Rygało, obiekt - srebro

Biżuteria towarzyszy ludzkości od tysiącleci. Oprócz oczywistej funkcji ozdobnej, mogła nieść w sobie również pewien przekaz. Niektóre elementy ozdobne strojów były zarezerwowane dla możnych, władców lub osób piastujących określone, wysokie stanowiska. Odróżniamy biżuterię weselną od tej mającej znaczenie religijne.

Jeszcze w XIX wieku można było wyodrębnić biżuterię sentymentalną, często tworzoną z ludzkich włosów lub taką, w której pukiel włosów był jednym z elementów. Miała ona określone zadania, przypominała o osobie kochanej, o kimś niezwykle ważnym. Nie mniejszą rolę miała biżuteria żałobna, czarna, zawierająca często grawerunki upamiętniające daty śmierci czy łacińskie, religijne sentencje. Tego typu obiekty były bardzo osobiste i w pełni czytelne dla osób, którym były przeznaczone.

Wielką wagę dla wielu narodów miała również biżuteria patriotyczna, produkowana w trudnych historycznie momentach. Przedstawiająca bohaterów narodowych lub ważne i powszechnie znane symbole: godła, kajdany będące znakiem niewoli, kłódki. Już samo posiadanie podobnych przedmiotów mogło być niebezpieczne.

Moim zdaniem

„Moim zdaniem” to projekt, który sięga po te historyczne konotacje. Ma on już swoją, konsekwentnie wypracowywaną reputację i jest o nim coraz głośniej.

Wszystko zaczęło się od wielu rozmów, dla których tłem była prowadzona przez Mariusza Pajączkowskiego, jednego z twórców konceptu, sandomierska Galeria Otwarta. Pozostali pomysłodawcy to Andrzej Sadowski, Marek Nowaczyk i Andrzej Pacak. Przez dwa ostatnie lata wystawa była pokazywana aż szesnaście razy w miastach takich jak Kraków, Warszawa, Londyn, Sandomierz czy Pekin. Obecnie można ją oglądać w Muzeum Okręgowym w Koninie.

 

W każdym z tych miejsc wystawa ulegała mniejszym czy większym przekształceniom. Zmiany te nie zależały tylko od jej twórców, ale również od… zwiedzających.

Aleppo, Mariusz Deka, naszyjnik - srebro, stal, akwamaryn, tworzywo sztuczne

Aleppo, Mariusz Deka, naszyjnik - srebro, stal, akwamaryn, tworzywo sztuczne

Ponieważ ich opinia ma bardzo duże znaczenie i wpływ na to, jak kształtuje się kolejna ekspozycja. Po przekroczeniu progu sali wystawowej każdy z gości może zaopatrzyć się w niewielkie naklejki, zielone i czerwone kropki. Przykleja je według własnego uznania na gablotach, w miejscach gdzie znajdują się wybrane przez niego eksponaty. Za pomocą kolorów naklejek określa, jakie emocje wzbudza wskazana praca.

 

Biżuteria, która pozostaje neutralna dla zwiedzających, nie bierze udziału w kolejnych ekspozycjach.

Ten ciekawy zabieg sprawia, że nie tylko twórcy wystawy mają szansę na wyrażenie swojej opinii o otaczającym ich świecie, również odbiorcy sztuki dostają głos i wchodzą w dialog, zarówno z autorami, jak i organizatorami, którzy dzielą się z nimi możliwością budowania kolejnych ekspozycji. Nadaje to całej koncepcji pewnego dynamizmu. Nie jest to już jedynie wystawa z gablotami i eksponatami, które można podziwiać, a żywa i pełna dynamiki sytuacja, w którą się angażujemy.

Nie przychodzimy tylko po to, aby zapoznać się z obiektami, interesuje nas również to, jak odbierają je inni. A trzeba przyznać, że poruszane przez autorów biżuterii tematy nie są błahe i dają oni wyraz temu zarówno w treści, jak i w formie prac.

 

Może dlatego, jak wspominają pomysłodawcy wystawy, zdarzało się, że zwiedzający starali się za pomocą naklejek całkowicie zakryć bardziej „kontrowersyjne” eksponaty, tak aby kolejni goście nie mieli szansy ich zobaczyć.

 

Ten spontaniczny gest cenzury jest równocześnie odpowiedzią na postawione przed gośćmi zadanie i miernikiem emocji, jakie wzbudza wystawiana biżuteria.

Biżuteria zaangażowana

Wystawa jest gęsta, zarówno od eksponatów, treści, jak i od wywoływanych przez nie emocji. Chyba nikt nie może przejść przez nią, pozostając zupełnie nieporuszonym. Poszczególne prace nawiązują do tradycyjnych form biżuterii, takich jak brosze, kolczyki, wisiory. Ale są wśród nich również takie, którym trudno byłoby przypisać praktyczne zastosowanie.

Obiektom towarzyszy zawsze tytuł, który dopowiada ich znaczenie. Wiele z prezentowanych eksponatów dopełnia również notatka, szerzej opisująca zarówno znaczenie pracy, jak i kontekst społeczny, do którego się odnosi. Sprawia to, że wystawa ma bogaty walor edukacyjny.

Znajduje się na niej wiele prac „pozytywnych”, odnoszących się do ważnych postaci historycznych lub życiowych wartości. Duża ich część zawiera w sobie mocny ładunek emocjonalny, nawiązując do brutalnych wydarzeń historycznych, prześladowań, nietolerancji, łamania praw człowieka czy nadużyć.

 

Niewątpliwie silnym akcentem wystawy jest praca „Milczenie Owiec”, czyli różaniec z przymocowaną do niego głową owieczki – zabawki dziecięcej, autorstwa Walerii Ługowskiej. Praca te nie wymagała szerszego komentarza, ponieważ problem ukrywania pedofilii w Kościele katolickim jest tematem ogólnie znanym.

W przypadku innych obiektów dodatkowa informacja od autorów pozwala odczytywać ich pracę w szerszym kontekście. Tak jest w przypadku Elżbiety Held i jej srebrnej broszy ukazującej dzika w kamizelce kuloodpornej.

 

Dzik w kamizelce kuloodpornej, Elżbieta Held, brosza - srebro

Dzik w kamizelce kuloodpornej, Elżbieta Held, brosza - srebro

Autorka dopowiada widzowi, że w 2017 roku populacja tych zwierząt wynosiła 214 tysięcy, a w 2019 zaplanowano wystrzelanie 185 tysięcy z nich.

Mnogość prac o zabarwieniu ekologicznym, mimo ich katastroficznego przesłania, napawa pewną otuchą. Pozwala wierzyć, że jest to temat, którym społecznie interesujemy się coraz bardziej, co może skutkować pozytywnymi zmianami w naszym funkcjonowaniu w przyszłości.

„Moim zdaniem” to nie tylko wystawa, która podróżuje po świecie wraz z jej pomysłodawcami. Projekt ten jest dostępny również na stronie internetowej. Tam możemy poznać jego historię i zapoznać się z niecodzienną biżuterią, która angażuje nas w aktualne wydarzenia i bieżące sprawy społeczne, tym samym wymuszając głębszą refleksję na temat otaczającej nas rzeczywistości.

 

Wystawę w Muzeum Okręgowym w Koninie można oglądać do końca września.