fot. Emilian Prałat

Czerwona Wieś – szkatułka historii

Patrząc z granicy lasu jurkowskiego na południe, dostrzec można niewielkie wzniesienie, jakże dziwne i niespotykane w tej części Wielkopolski. Na jego szczycie dominują dwa elementy – zwarty masyw drzew tworzących zdewastowany park oraz bryła kościoła z lśniącym, blaszanym dachem nad nawą główną i kontrastującymi z zielenią dachówkami.

Czerwona Wieś

Idąc przez las w Jurkowie - miejscowości znanej dzięki rodowi Rogalińskich, zwłaszcza zaś Józefowi, twórcy poznańskiego obserwatorium - dochodzimy do pięknej lipowej alei, po obu stronach której znajdują się od dziesiątek lat, po wielkopolsku uprawiane pola.

 

Pod stopami wyczuć można resztki bruku, pamiętającego minione wieki, maszerujące po nich oddziały konfederatów barskich i wojsk napoleońskich.

Mijając pierwsze zabudowana przywołać trzeba w pamięci niewielką część zabudowań folwarcznych tutaj się znajdujących, potocznie określanych mianem „Mielcucha” od nazwy słodowni, która kiedyś tu stała.

Kościół św. Idziego w Czerwonej Wsi, fot. Małgorzata Maćkowiak-Bartczak, 2019

Kościół św. Idziego w Czerwonej Wsi, fot. Małgorzata Maćkowiak-Bartczak, 2019

Nieco dalej znajdował się „Raj” – rozsławiony w prasie końca XIX i początku XX wieku ogród, który dostarczał płodów nie tylko właścicielom majętności, ale który również najlepszej jakości sadzonek drzew i krzewów owocowych. Położony na uboczu, na naturalnym sadzie niewysokiego wzniesienia, „Raj” przetrwał aż do II wojny światowej.

 

A wszystko to pod czujnym okiem Świętego Idziego, patrona pierwszej zbudowanej w tej miejscowości świątyni.

Czerwona Wieś, to bezsprzecznie jedna z najmniejszych miejscowości Wielkopolski, ale zarazem mogąca się poszczycić wyjątkową historią, czyniącą z niej jedną z najcenniejszych na szlaku pracy organicznej.

Czerwony Kościół

Pierwotnie miejscowość nazywała się Czerwony Kościół, co rzecz jasna było pochodną istniejącego tutaj, a wzniesionego zapewne z inicjatywy benedyktynów lubińskich, ceglanej świątyni. I chociaż legendy chciałyby wiązać tę fundacją z rodziną Awdańców, to jednak dopiero w 1237 roku, odnajdujemy pierwszą znaną informację pisaną o miejscowości.

 

Nie zmienia to natomiast faktu, iż jest to jedna z najstarszych fundacji parafialnych i kościelnych w południowej Wielkopolsce, wiekiem ustępująca tylko klasztorowi lubińskiemu i być może kościołowi rąbińskiemu.

Jeden z ołtarzy bocznych ufundowanych przez Ludwika Chłapowskiego, fot. Olga Urban

Jeden z ołtarzy bocznych ufundowanych przez Ludwika Chłapowskiego, fot. Olga Urban

Wezwanie kościoła – Sancte Aegidii – wskazuje na francuski rodowód, a przypomnijmy, że benedyktyni na Ziemię Kościańską przybyli z belgijskiego Liege. To zgromadzenie odegrało również niepoślednią rolę w tworzeniu sieci parafialnej na ziemiach polskich i wreszcie w tym środowisku rozwijała się romańska architektura murowana.

 

Świątynia dedykowana Idziemu jest do dnia dzisiejszego najtrwalszym świadectwem historii w tym zakątku Wielkopolski.

W dawnym prezbiterium, dzisiaj służącym za zakrystię, znajdują się XVI i XVII-wieczne malowidła (a może i wcześniejsze), czekające na odsłonięcie i konserwację. Pod nim znajduje się krypta, w której spoczywają dawni patronowie kościoła.

Współczesną bryłę kościoła zdominowała ośmioboczna nawa główna, zbudowana z polecenia Ludwika Chłapowskiego (1723–1783). On również zlecił nowy wystrój wnętrza. W prezbiterium znalazł się okazały ołtarz, nieco wciśnięty w przysadziste wnętrze, który jednak dzięki malowidłom niegdyś znajdującym się na stropie, przypominał architektoniczną dekorację spotykaną w ogrodach i na myśl przywodził pergolę, w której niespodziewanie pojawiły się putta, anioły i pochodząca z wcześniejszej świątyni, figura Idziego. Ludwik również sfinansował budowę ołtarzy bocznych, kielichowej ambony, chrzcielnicy i organów. Sporo, jak na drugiego z kolei Chłapowskiego w Czerwonej Wsi, która należała do nich od 1744 roku.

Organicznicy

Zerknijmy jednak na nieco późniejsze dzieje miejscowości. 23 stycznia 1794 roku Maciej Chłapowski poślubił Donatę Rogalińską. Wkrótce urodziło im się kilkoro dzieci.

 

Stanisław i Henryka Chłapowscy, fot. archiwum rodziny Chłapowskich

Stanisław i Henryka Chłapowscy, fot. archiwum rodziny Chłapowskich

Wśród nich znalazła się Karolina, późniejsza żona Ignacego Siemiątkowskiego, Florentyna wydana za Marcelego Czarneckiego i Klementyna – żona Gustawa Potworowskiego i założyciela „Kasyna Gostyńskiego”, kierownika Komitetu Narodowego w Poznaniu w czasach Wiosny Ludów.

 

Z kolei syn Macieja i Donaty – Stanisław, należał do najbardziej ruchliwych członków linii czerwonowiejskiej Chłapowskich. Walczył w powstaniu listopadowym, wspólnie z Potworowskim i Maciejem Mielżyńskim był adiutantem gen. Dezyderego Chłapowskiego podczas kompanii litewskiej. W Paryżu wszedł do Komitetu Emigracyjnego Tymczasowego. Współzakładał „Kasyno Gostyńskie”. W Wielkopolsce tworzył lokalne struktury Królewskiego Kolegium Ekonomicznego. Był prezesem Towarzystwa Melioracji Obry. Wspierał Towarzystwo Naukowej Pomocy w Poznaniu, brał udział w zjeździe Ligi Polskiej w Kórniku. Był przy tym pasjonatem literatury, jedną z najbardziej oczytanych osób swoich czasów.

 

W Czerwonej Wsi wzniósł pałac, który stoi – chociaż z coraz większym trudem – do dnia dzisiejszego.

Wieżyczka widokowa pałacu czerwonowiejskiego, fot. Piotr Nędzewicz, 2018

Wieżyczka widokowa pałacu czerwonowiejskiego, fot. Piotr Nędzewicz, 2018

Wieńczy go wieżyczka-belweder, z której roztacza się wspaniały widok na okolice. Pałac zaprojektował Karol Würtemberg uczeń Friedricha Augusta Stülera, wybierając motyw willi w stylu toskańskiej, która znienacka pojawiła się w środku południowej Wielkopolski. Kolejne pokolenia, które zapełniły liczne pokoje czerownowiejskiego pałacu, powiększyły i tak już liczne karty historii tej niewielkiej miejscowości.

I tak syn Stanisława – Maciej – poślubił Marię z Horwattów. Ich córka Paula wydana została za Gustawa Jackowskiego, Gabriela za Bolesława Skirmuntta, a syn Henryk pojął za żonę Anielę Taczanowską.

 

Dzisiaj świadectwem tych rozbudowanych koligacji rodzinnych jest nekropolia przykościelna. To wyjątkowe miejsce pamięci, bo jedyna z dwóch zachowanych nekropolii rodu Chłapowskich.

Tu również spoczywają Wańkowiczowie z Jurkowa. Rozłożona wokół kościoła i na sąsiadującym z nim cmentarzu, budzi dzisiaj sentyment i obawy o jej przyszłość. Podobnie jak pałac po 1945 roku, także nekropolia zaczęły popadać w ruinę. A szkoda!

Z Czerwonej Wsi pochodzi bowiem także dr Franciszek Chłapowski, pierwowzór postaci dr Judyma z Ludzi bezdomnych, wybitny badacz gruźlicy i niosący najuboższym mieszkańcom Poznania pomoc lekarz.

Teresa Chłapowska, fot. archiwum rodziny Chłapowskich

Teresa Chłapowska, fot. archiwum rodziny Chłapowskich

Nie można zapomnieć o Karolu Chłapowskim, powstańcu styczniowym, mężu i impresario Heleny Modrzejewskiej, najsłynniejszej bodaj Polski przełomu XIX i XX wieku. Jego bratem był Józef – drugi po Maksymilianie Jackowskim patron kółek rolniczych.

 

Z linią czerwonowiejską ma również związek Teresa Chłapowska, autorka przekładu wszystkich części jakże dobrze znanych Muminków.

To właśnie w Czerwonej Wsi obok Turwi, mówić można o początkach rewolucji rolniczej w Wielkopolsce. Kolejni właściciele tych dóbr, pozostając nieco w cieniu generała Dezyderego, z równą mu konsekwencją ulepszali swe majątki.

Dawniej i dziś

Historia pracy organicznej w Czerwonej Wsi jest udokumentowana. Potencjał miejscowości jest niepodważalny. Usytuowana między Lubiniem a Osieczną, nieco na uboczu głównych szlaków, kryje w sobie dyskretny urok przeszłości.

 

Największym jej depozytem jest jej przeszłość, postaci z nią związane, wyjątkowa spuścizna materialna i niematerialna, a wreszcie przyroda – dość wspomnieć Rezerwat Przyrody „Czerwona Wieś” chroniący populację jałowca.

Między wsią a Krzywiniem znajduje się zaś „Zamczysko”, pozostałość grodziska, w którym m.in. w 1296 roku odbył się z inspiracji Władysława Łokietka zjazd, na którym książę zawarł sojusz z księciem Henrykiem III Głogowczykiem.

 

Czerwona Wieś to szkatuła przeszłości. Wypełniana przez kolejne pokolenia, skrywana i czasem zapominana. Dzisiaj, ponownie otwarta budzi nasz zachwyt i uświadamia, jak wiele w Wielkopolsce czeka na przypomnienie i ponowne odkrycie.