fot. materiały prasowe

Czy gwiazdy są wystarczająco daleko?

Kiedy na początku pandemii rozmawiałem w Agnieszką Gajewską na temat postaci i twórczości Stanisława Lema, wspomniała o przygotowywanej przez siebie biografii pisarza.

Dzisiaj ta książka pt. „Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku” jest już wydana przez Wydawnictwo Literackie i dostępna w księgarniach. Można więc ocenić efekt kilkuletnich badań, skrupulatnego poszukiwania tropów i gromadzenia dokumentacji.

Ucieczka w przyszłość

Żadna biografia nie jest ostateczna, każda jest jakimś obrazem. Portretem nakreślonym z pewnej, bliskiej biografiście, perspektywy. Przy tym biografie mogą być skonstruowane podług różnych kluczy – inna będzie biografia relacjonująca zdarzenia życia, inna biografia intelektualna, a jeszcze inny kształt będzie musiała przybrać psychobiografia. Z tego też powodu nie brak kontrowersji i sporów wokół znanych postaci, bo różne ich portrety rywalizują o pierwszeństwo, o miano „prawdziwego”.

 

I chociaż lepiej, niż o domniemanej „prawdzie” postaci i jej portretu, mówić o nakładających się obrazach, czyniących tę czy inną postać rzeczywiście wielowymiarową, to jest rzecz uznana za niekontrowersyjną – fakty na konkretną biografię się składające.

W przypadku Stanisława Lema, mimo że był i jest autorem współczesnym, już ustalenie faktów okazuje się problematyczne. W tym, co sam Lem na swój temat mówił, albo czego nie mówił, postacie przez niego wykreowane – Ijon Tichy i pilot Pirx – jawią się jako porte parole autora – nie mają przeszłości, wciąż zmierzają zgodnie ze strzałką czasu w przyszłość.

Lem zdaje się uciekać w przyszłość podwójnie. Wpierw milcząc o swojej przeszłości, o jej formatywnym okresie, (bądź ją w „Wysokim Zamku” czy wywiadach rzekach kreując, bądź mistyfikując), po wtóre tworząc literackie wizje przyszłych światów – radykalnie odległych od współczesności i Lema, i naszej.

 

Już w swojej pierwszej książce na temat twórczości Lema, Agnieszka Gajewska starała się pokazać zwodniczość i niemożliwość takiego zabiegu zerwania.

Jak przekonująco uzasadnia echa Zagłady, doświadczenia samego pisarza, licznie pobrzmiewają we fragmentach jego literackich światów. By przywołać figurę obozu koncentracyjnego obecną w „Edenie”, a samej Zagłady w finale „Fiaska”. Już tam rozpoczęła poznańska naukowczyni składanie z rozsypanych fragmentów całości życiorysu pisarza od jego początków do czasu wojny. „Wypędzony z Wysokiego Zamku” jest zwieńczeniem tego wysiłku i na tyle, na ile to możliwe, daje pełnowymiarowy portret Stanisław Lema – pisarza, człowieka, świadka epoki.

We Lwowie

Nim na scenie pojawi się przyszły pisarz, zostajemy wprowadzeni w świat międzywojennego Lwowa, rozbrzmiewającego wieloma językami jego polskich, ukraińskich, żydowskich mieszkańców, ze świeżą jeszcze pamięcią pogromu z 1918 roku, w przededniu kolejnego, z 1941 roku. To pozwala zaznaczyć szereg istotnych problemów związanych z kształtem polskiej kultury, żywiącej się heroicznym mitem.

 

fot. materiały prasowe

fot. materiały prasowe

Tło zarysowane w początkowych partiach książki dotyka zarówno kwestii przemian społeczności żydowskiej, ale i problemów modernizującego się świata.

Wnikliwie nakreślone portrety rodziców Stanisław Lema: ojca, Samuela Lehma, lekarza i jego matki, Sabiny z Wolnerów odsyłają do procesów emancypacyjnych. Samuel Lehm nie ukrywał swoich obiekcji wobec poszerzania praw kobiet i zwiększania zakresu ich działań, Sabina z kolei, jak się zdaje, nie do końca odnajdywała się w tradycyjnej roli matki i żony. Sam młody Stanisław Lem jest świadkiem wzbierającej fali antysemityzmu w latach 30. I wreszcie ofiarą programu Endlösung uciekającą przed widmem unicestwienia, starającą się różnymi sposobami przeżyć.

Te fragmenty książki są najbardziej rewelatorskie. Agnieszka Gajewska odsłania nie tylko skrzętnie przemilczane fragmenty i okoliczności życia pisarza. Dodatkowo w innym świetle pokazuje jego późniejszą biografię, twórczość i samo odcięcie od przeszłości. Nie niepamięć o niej – tak jak wspomniałem, biograficzne doświadczenie Lema przebija się w jego twórczości, niemożliwe jest zapomnieć obrazy naznaczone śmiercią bezsensowną i okrutną – a właśnie milczenie. Naznaczyło ono całą biografię Lema z lat jego aktywnej działalności w realiach PRL-u i po transformacji ustrojowej.

 

Narzucony sobie zakaz mówienia był tak kategoryczny, że nie pozwolił pisarzowi mówić o swoim żydowskim pochodzeniu nawet synowi, Tomaszowi.

Tytuł książki, „Stanisław Lem. Wypędzony z Wysokiego Zamku” (w tym przypadku, to dla zmylonych zbieżnością z tytułem jednej z powieści Philipa Dicka, chodzi o Wysoki Zamek we Lwowie), ujawnia optykę autorki. Patrzy ona na Lema jako na wciąż przerażonego ludzkimi zdolnościami do okrucieństwa wygnańca ze świata własnego dzieciństwa i młodości, świata, który w międzyczasie tragicznie znikł, uciekającego w stronę najodleglejszych gwiazd, najdalszych światów, by i tam dogoniła go przeszłość.

Żyd

Ten wybór autorki, by osadzić Stanisława Lema w jego żydowskości, co do której zachowywał pełne dyskrecji milczenie i dystans, jest jednocześnie gestem oporu, może nawet buntu, przeciw wizji kultury i literatury polskiej jako homogenicznej, wywodzącej się i zawierającej w żywiole słowiańskim (cokolwiek mogłoby to znaczyć) i samowystarczalnej w tej homogeniczności.

 

Jak zresztą widać po reakcjach czytelniczych angażujących argumentację „po co pisać o żydowskim pochodzeniu Lema, skoro on sam o tym nie mówił i się z tym nie obnosił? Widać uznawał, że to nie ma znaczenia” – gest ten jest konieczny dla odkrycia kolejnej z odsłon złożonych relacji polsko –żydowskich w wymiarze ogólniejszym. Odsłoni on może przemoc tworzącą podłoże polskiej kultury, wymazującej różnorodność źródeł, bazującej na micie narodowego i katolickiego rdzenia.

Milczenie Lema w tym kontekście, można więc interpretować tyleż jako osobisty wybór, co jednocześnie jako świadectwo lęku (niebezpodstawnego przecież), że koniec wojny, to nie koniec antysemityzmu i swego rodzaju przymusu asymilacji – bycia Polakiem w Polsce, bo dla nikogo innego nie ma w niej miejsca.

„Stanisław Lem. Wygnany z Wysokiego Zamku” Agnieszki Gajewskiej, to nie tylko złożony portret pisarza, to także lustro, w którym możemy się przejrzeć, by zobaczyć, co nas ogranicza, jaki jest nasz samoobraz, jak siebie, jako Polki i Polaków rozumiemy.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
1
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
3
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0