fot. Piotr Bedliński

Dobry teatr dla dzieci jest teatrem dla wszystkich

Bardzo zależy nam na tym, żeby każdy mógł być naszym widzem. W związku z tym mamy wydarzenia, które przeznaczone są dla widzów w różnym wieku. Z Izabellą Nowacką, koordynatorką Sceny Wspólnej, rozmawia Agata Wittchen-Barełkowska.

AGATA WITTCHEN-BAREŁKOWSKA: Jakie miejsce na teatralnej mapie Poznania zajmuje Scena Wspólna?

IZABELLA NOWACKA: Cały czas mam takie wrażenie, że o Scenie Wspólnej mówimy jak o nowym miejscu na teatralnej mapie Poznania, ale tak naprawdę nie jest to już nowe miejsce, ponieważ we wrześniu obchodziliśmy jubileusz pięciolecia naszego istnienia. Staramy się umocować zarówno w strukturze teatralnej miasta, jak i w ogólnopolskiej strukturze myślenia o teatrze, ponieważ 5 lat w kategorii teatru to niby jest już trochę, ale tak naprawdę to jeszcze mało czasu.

 

Dopiero teraz można powiedzieć, że publiczność poznańska zaczęła nas rozpoznawać i wiedzieć, że takie miejsce jak Scena Wspólna istnieje i że Centrum Sztuki Dziecka przedstawia tam swój repertuar.

CSD istnieje już niemal 35 lat i tak naprawdę przez cały ten czas właściwie było trochę bezdomną instytucją, ponieważ nie miało swojego stałego miejsca, gdzie mogłoby organizować wydarzenia. Tak naprawdę bardzo długo walczyło o to, żeby je znaleźć i stworzyć. W pewnym momencie okazało się, że jest taka szansa i istnieje możliwość wybudowania zupełnie nowego budynku. Starania te wsparło Miasto Poznań.

Pamiętam, jak powstawały mury, jak była wielka dziura w ziemi i usiłowaliśmy sobie wyobrazić, gdzie co będzie – wtedy to było strasznie trudne. Ale zbudowany został wspaniały, nowoczesny budynek, w którym Centrum znalazło swoje miejsce i wreszcie mogło bardziej osadzić się nie tylko w mentalności, ale też na mapie Poznania – stało się miejscem, do którego można przyjść, w którym można pobyć. Nasza scena istnieje już w świadomości widza dorosłego, rodzica, widza młodzieżowego, a także w świadomości nauczycieli, którzy wychodzą ze swoimi uczniami do teatru.

 

Nazwa Scena Wspólna nie jest nazwą przypadkową – Centrum Sztuki Dziecka dzieli ją ze szkołą „Łejery”. Jak do tego doszło?

Izabella Nowacka przed budynkiem Szkoły Podstawowej nr 83 „Łejery” im. Emilii Waśniowskiej, fot. M. Matuszewski

Trudno jest wywalczyć budowę nowego budynku w pojedynkę, w związku z tym Centrum – od lat zaprzyjaźnione ze szkołą „Łejery” – postanowiło stworzyć sojusz, któremu było łatwiej walczyć o to, aby to miejsce powstało. Ponieważ szkoła „Łejery” jest placówką o profilu artystycznym, okazało się, że to świetny partner. Znajduje się też w takim miejscu, które dawało możliwość wybudowania nowej przestrzeni. Dzięki tym zdwojonym staraniom i wysiłkom powstała Scena Wspólna. Tak jak nazwa wskazuje, funkcjonujemy na niej razem, ponieważ mamy wspólne idee.

 

CSD tworzy sztukę dla dzieci, a w szkole „Łejery” sztukę tworzą dzieci. Świetnie się zgrywamy i są to takie dwa puzzle, które do siebie pasują.

 

Repertuar Sceny Wspólnej powstaje nie tylko dzięki porozumieniu CSD i szkoły „Łejery”, ale również we współpracy z innymi instytucjami. Jak powstają wasze spektakle?

Centrum od zawsze produkowało swoje spektakle, jednak dopóki nie posiadało miejsca, w którym mogło je pokazywać, były to rzadkie produkcje, pokazywane najczęściej tylko kilka razy. Od momentu, kiedy pojawiła się Scena Wspólna, mamy możliwość stałego produkowania spektakli i tworzenia repertuaru z prawdziwego zdarzenia. Ponieważ jednak nie jesteśmy instytucją teatralną, nie posiadamy zespołu aktorskiego. Mamy zaplecze techniczne, administracyjne – to wszystko udało się już zbudować, ale brakuje nam aktorów. W związku z tym najłatwiej i najlepiej jest tworzyć spektakle we współpracy z poznańskimi teatrami.

Spektakl „Sztuka bez babci”, reż. Tomasz Kaczorowski. Spektakl powstał w ramach koprodukcji Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu i Teatru Nowego im. T. Łomnickiego w Poznaniu, fot. M. Zakrzewski

W tym momencie mamy koprodukcje zarówno z Teatrem Nowym, Teatrem Polskim, jak i Teatrem Animacji i myślę, że wszyscy czerpiemy z tego korzyści. Dla teatrów dramatycznych jest to interesujące, bo dzięki temu mają w swoim repertuarze spektakle dla dzieci. Teatr Polski wychodzi już teraz z inicjatywą budowania swojego repertuaru opartego również na wydarzeniach dla dzieci, ale ścisła współpraca, którą mamy z Teatrem Nowym, zbudowana jest na tej właśnie zasadzie, że spektakle dla dzieci i dla młodzieży z udziałem aktorów tego teatru współtworzymy i pokazujemy na Scenie Wspólnej.

 

Udało nam się też po raz pierwszy zrobić koprodukcję z Teatrem Animacji, co nas bardzo cieszy, ponieważ istnieje on – podobnie jak Centrum Sztuki Dziecka – od wielu lat, a w dodatku funkcjonujemy dosłownie bardzo blisko siebie.

„Jeremi się ogarnia. LOL”, reż. Dorota Abbe, Scena Wspólna w Poznaniu, fot. M. Zakrzewski

CSD ma biura w Zamku, Teatr Animacji również ma tam swoją siedzibę – aż się prosiło, żeby tę współpracę nawiązać. Powstał spektakl „Karmelek”, który premierę miał w tym roku, na zakończenie sezonu, i który wciąż jest w naszym w repertuarze.

Oprócz tego Centrum ma kilka sztandarowych, dużych projektów interdyscyplinarnych, między innymi Biennale Sztuki dla Dziecka, Międzynarodowy Festiwal Filmów Młodego Widza Ale Kino! oraz Warsztaty Niepokoju Twórczego Kieszeń Vincenta – staramy się, aby większość z tych wydarzeń odbywała się teraz w przestrzeniach Sceny Wspólnej, żeby pokazać, że to miejsce żyje, jest przestrzenią, do której warto i fajnie jest przyjść z młodszym czy starszym dzieckiem, z młodzieżą, ale również samemu – jako dorosły.

 

Zarówno dzieci, jak i dorośli mogą znaleźć u was swoje miejsce. Kim są wasi widzowie? W jakim najczęściej są wieku?

Bardzo zależy nam na tym, żeby każdy mógł być naszym widzem. W związku z tym mamy wydarzenia, które przeznaczone są dla widzów w różnym wieku. Na Scenie Wspólnej dzieje się współtworzony przez CSD festiwal Sztuka Szuka Malucha przeznaczony dla najnajmłodszych widzów – od zera do pięciu lat. Nawet maluszki, które jeszcze nie skończyły roku i dopiero od kilku miesiący są na świecie, mogą razem ze swoimi najbliższymi pojawić się u nas i doświadczyć teatru. Oczywiście mamy również wydarzenia dla przedszkolaków i szkolniaków, czyli dzieci powyżej 5 roku życia oraz staramy się budować repertuar także dla młodzieży. Spektakle i teksty młodzieżowe są odpowiednie również dla dorosłych – chcemy wyjść do widza dorosłego, żeby pokazać, że dobry teatr młodzieżowy czy dobry teatr dla dzieci jest teatrem dla wszystkich.

Czy macie już swoją stałą publiczność? Widzowie chętnie do was wracają?

Centrum Sztuki Dziecka jest znane publiczności poznańskiej od lat, ale na pewno nasze „umocowanie się” w przestrzeni Sceny Wspólnej powoduje, że publiczność traktuje ją jako kolejne miejsce do wyboru, jeśli chodzi o repertuar dla dziecięcego widza.

Myślę, że bardzo popularny jest w tej chwili nurt teatru dla najnajmłodszych – dobrze to widać podczas festiwalu, który organizujemy. Ponieważ wydarzenia dla najnajmłodszych są bardzo kameralne, rodzic musi się szybko zorientować i kupić lub zarezerwować bilety, bo sprzedają się błyskawicznie.

 

Świadomość tego, że nawet bardzo małe dziecko można zabrać do teatru i ono może eksplorować sztukę, jest już dość powszechna. Mówimy o tym nieustannie.

Spowodowało to, że rodzice zaczęli się interesować tym zjawiskiem, nie boją się przyjść z maluszkiem do teatru, bo wiedzą, że te wydarzenia są specjalnie dostosowane do potrzeb najnajmłodszych – bezpieczne, przyjemne i dzieci po prostu dobrze się czują podczas tych spektakli. Mogę powiedzieć, że rodzice szukają takich wydarzeń i chcą uczestniczyć ze swoimi dziećmi w życiu kulturalnym.

Oprócz festiwalu Sztuka Szuka Malucha współpracujemy też z poznańskim Teatrem Atofri, który realizuje spektakle dla najnajmłodszych już od wielu lat. Zatem nie tylko podczas festiwalu, ale również w ciągu całego sezonu pojawiają się wydarzenia dla najnajmłodszych.

 

A publiczność młodzieżowa?

„Jeremi się ogarnia. LOL”, reż. Dorota Abbe, Scena Wspólna w Poznaniu, fot. M. Zakrzewski

Myślę, że młodzież jest najtrudniejszą kategorią wiekową, jeśli chodzi o odbiór sztuki. Problem nie polega na tym, że nie ma tekstów dla młodych ludzi, przeciwnie – jest ich dużo – ale na tym, co jest wybierane do prezentacji. Można powiedzieć, że widz młodzieżowy jest widzem zaniedbanym. W teatrach instytucjonalnych, dramatycznych pojawiają się spektakle dla dzieci, ale kolejna kategoria to spektakle dla dorosłych.

 

Jeżeli ktoś myśli o przedstawieniach dla młodzieży, najczęściej są to inscenizacje lektur. A widz młodzieżowy niekoniecznie chce oglądać tylko lektury. My staramy się na scenie zbudować repertuar, który jest przeznaczony specjalnie dla młodzieży – ludzi w wieku od mniej więcej 12 lat.

„Jeremi się ogarnia. LOL”, reż. Dorota Abbe, Scena Wspólna w Poznaniu, fot. M. Zakrzewski

Aktualnie mamy dwa takie spektakle w repertuarze – jeden dla widowni 14+, drugi dla widowni 11+. Widzimy, że mądry wybór tekstu, który jest przedyskutowany z młodzieżą, powoduje, że oni chcą na te wydarzenia przychodzić. Mamy taki projekt, który nazywa się Scena Czytana i jest przeznaczony w dużej mierze właśnie dla widowni młodzieżowej. Prezentujemy tam czytania tekstów dla tej grupy wiekowej, a potem dyskutujemy z młodymi ludźmi o tych sztukach. Bardzo często właśnie z tych prezentacji wyłaniamy teksty, które warto by zrealizować jako spektakl. Nie dlatego, że nam się wydaje, że są to dobre teksty dla młodzieży, ale dlatego, że dostajemy od młodych ludzi taką informację – to są tematy, które ich interesują.

Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o teatr dla młodzieży, to jest najlepsza droga. Przy Scenie Wspólnej działa też Klub przy Wspólnej, przeznaczony dla młodzieży w wieku 16+, gdzie licealiści realizują przez cały sezon projekt teatralny pod opieką wybranego przez nas opiekuna merytorycznego. Uczą się tego, jak funkcjonuje teatr od podstaw, jak wiele rzeczy trzeba przygotować, żeby potem, na końcu, wyjść na scenę i pokazać się publiczności.

 

Bardzo podoba mi się, że rozmawiacie z młodymi widzami i pozwalacie im współdecydować o kształcie repertuaru. Powoli zaczyna się pojawiać w teatrach taki typ myślenia – myślę, że może z niego wyniknąć wiele dobrego dla instytucji.

Zazwyczaj stawiamy się na piedestale wiedzy i uważamy, że wiemy, co jest najlepsze dla naszego widza. Zapominamy o tym, że warto go zapytać, co chce zobaczyć, o czym chce rozmawiać, jakie problemy go interesują. Nie zawsze jest tak, że wiemy najlepiej, co jest dla widza najważniejsze.

Co ciekawe, dziecięcy widz jest najwspanialszym, ale przy okazji najtrudniejszym widzem, ponieważ on nas nigdy nie oszuka. Jeśli spektakl mu się nie spodoba, to on w trakcie przedstawienia powie „Mamo, to jest nudne. Kiedy pójdziemy?”. Dorosły tego nie zrobi – po spektaklu kurtuazyjnie się uśmiechnie i powie, że było super. Dziecko nie. Dlatego trzeba bardzo dbać o to, co się dzieciom pokazuje, żeby przede wszystkim ich nie oszukać, nie zrazić i nie spowodować, że teatr będzie dla nich czymś, w czym nie chcą uczestniczyć.

 

Najnowsza premiera na Scenie Wspólnej ma mało optymistycznie brzmiący tytuł „Sztuka bez babci”. O czym jest ten spektakl?

Spektakl „Sztuka bez babci”, reż. Tomasz Kaczorowski. Spektakl powstał w ramach koprodukcji Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu i Teatru Nowego im. T. Łomnickiego w Poznaniu, fot. M. Zakrzewski

Najnowszy spektakl miał premierę w listopadzie. Jest to tekst Beniamina Bukowskiego, którego reżyserii podjął się Tomek Kaczorowski. Myślę, że teatr daje świetną możliwość, żeby rozmawiać o wszystkim – zarówno o tematach, które nie są trudne, bo przecież teatr jest również rozrywką, jak i o tematach trochę trudniejszych, ponieważ nie zawsze mamy możliwość czy odwagę, żeby z dziećmi pewne zagadnienia poruszyć. Teatr może być dobrym punktem wyjścia do tego, żeby takie rozmowy rozpocząć.

„Sztuka bez babci” jest sztuką o odchodzeniu. Jak sam tytuł wskazuje, jest to sztuka, w której babci nie ma, w jakiś sposób zniknęła. Od tego wychodzimy – od poszukiwania kogoś, kto odszedł. Ale tak naprawdę ten spektakl nie jest tylko o śmierci. Dla mnie jest jak najbardziej spektaklem o życiu, o tym, jak bardzo uświadamiamy sobie w pewnym momencie, że ludzie są dla nas ważni, jak po utracie kogoś zaczynamy rozglądać się wokół siebie i dostrzegać osoby, których wcześniej nie widzieliśmy. Ten tekst mówi o tym, że ważna jest w naszych relacjach zarówno rodzina, jak i najbliżsi przyjaciele, którzy są często przez cały czas z nami, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo są istotni.

Spektakl o niepełnosprawności „Stopklatka”, reż. Łukasz Chrzuszcz, tekst: Malina Prześluga, Centrum Sztuki Dziecka (Scena Wspólna), fot. M. Zakrzewski

Odchodzenie można tutaj traktować na wiele różnych sposobów. Podstawowym odczytaniem jest śmierć osoby, która była nam bliska, ale może to być również emigracja rodziców za pracą, utrata kogoś, kto na przykład przeprowadził się do innego miasta – prawie każdy z nas ma takie doświadczenie z dzieciństwa. To są takie utraty, które przez nasze życie się przewijają i o tym właśnie mówi ten spektakl. Jak również o tym, żebyśmy rozejrzeli się dookoła siebie i zobaczyli, że nigdy do końca nie zostajemy sami, bo gdzieś koło nas jest ktoś, kto nam pomoże, kto nas wesprze i na kogo może wcześniej nie zwracaliśmy uwagi – a jednak jest.

 

Jak odbierają ten spektakl dziecięcy widzowie?

Reżyser razem ze scenografką zbudowali taką formę spektaklu, która nawiązuje trochę do „Rodziny Adamsów”, trochę do filmów Tima Burtona. Klimat jest magiczny, pojawiają się postaci, które nie istnieją, które są wyobrażeniem dziecka. Po tych spektaklach, które zagraliśmy, wiemy już, że dzieci bardzo w ten baśniowy świat wchodzą. To jest ich świat, który wyczytują z ukochanych książek.

Magiczni bohaterowie, których wymyślamy sobie, mając 7 czy 8 lat – wyimaginowani przyjaciele powstający gdzieś w naszych głowach, historie tworzone, kiedy bawimy się ze swoim rodzeństwem czy przyjaciółmi w szkole. Ten świat, który powstał na scenie, jest zbudowany właśnie na takiej magicznej historii i dzieci się w nim bez problemu odnajdują.

*IZABELLA NOWACKA – absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej oraz poznańskiej teatrologii. Interesuje się teatrem, dramaturgią współczesną oraz szeroko rozumianą sztuką dla dzieci. Współpracowała m.in. z Malta Festival Poznań, Międzynarodowym Festiwalem Teatrów dla Dzieci i Młodzieży KORCZAK, Teatrem Wielkim im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu w ramach projektu Fundacji JUTROPERA oraz poznańskimi scenami teatralnymi. Związana z Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu, gdzie współpracuje przy organizacji i produkcji projektów teatralnych dla dzieci i młodzieży, wydarzeniach związanych z nową dramaturgią oraz koordynuje działalność Sceny Wspólnej w Poznaniu. Laureatka Medalu Młodej Sztuki w kategorii animacja kultury w roku 2017. Współzałożycielka i wiceprezeska poznańskiej Fundacji NA MARGINESIE.

CZYTAJ TAKŻE: Rozgryźć operę. Rozmowa z Danielem Stachułą

CZYTAJ TAKŻE: KONFLIKT POLSKI – część druga („Pan Tadeusz”)

CZYTAJ TAKŻE: KONFLIKT POLSKI – część pierwsza. Recenzja „Ferdydurke”, Teatr Fredry w Gnieźnie