fot. Kamil Hołenko, na zdjęciu Vyspa

Dobrze jest wracać do tego, co pierwotne

Swoje teksty staram się pisać w taki sposób, by nie przekazywać wszystkiego zbyt dosłownie. Teksty są dla mnie jak wiersze. Należy do nich podejść indywidualnie. Nie mam więc w zwyczaju opowiadać o moich tekstach i ich tłumaczyć. Niech zrobi to mój odbiorca – mówi Dominika Górska, jedna druga poznańskiego duetu Vyspa.

Sebastian Gabryel: Obostrzenia związane z pandemią trwają, a jednak wy nowy rok przywitaliście koncertowo, w ramach projektu Scena nad Rusałką. Jakie to uczucie grać na żywo, w plenerze, ale bez publiczności?

Dominika Górska*: Na pewno wyjątkowe. Zdajemy sobie sprawę, że żyjemy w nietypowych czasach i wszystko, co się teraz dzieje, jest nowe.

 

Tak samo koncertowanie bez publiczności, która zwykle stoi fizycznie przed nami, jest nowym doświadczeniem.

Oczywiście marzymy o tym, by jak najszybciej powrócić do bliższego kontaktu z naszymi odbiorcami, bo wiąże się to z o wiele większymi przeżyciami i emocjami. Jednak absolutnie ważny jest dla nas każdy koncert, zawsze łączy się z mniejszą lub większą tremą, nawet jeśli mamy świadomość tego, że słuchacze są w domach, przed ekranami swoich komputerów czy telewizorów.

 

Vyspa fot. Magda Zając

SG: Można powiedzieć, że jesteście zespołem „na dorobku” – kapelą, która najlepsze z pewnością ma dopiero przed sobą. Jak zapamiętacie ubiegły rok w kontekście paraliżu, jaki nagle zapanował w kulturze z powodu pandemii? Podejrzewam, że wiele waszych pomysłów nie udało się zrealizować…

DG: Niestety tak, kilka pierwszych miesięcy pandemii raczej wiązało się ze stopniowym przyzwyczajaniem się do nowej rzeczywistości i stagnacją. Jednak po pewnym czasie stwierdziliśmy, że trzeba ten moment wykorzystać jak najlepiej. Napisaliśmy kilka nowych utworów, z których jesteśmy bardzo zadowoleni. Mieliśmy też okazję brać udział w kilku arcyciekawych projektach i zrobić zupełnie nowe, wręcz niesamowite rzeczy. I tak trzeba podchodzić do tego, co nas spotkało, trzeba wyciągać z tej sytuacji jak najwięcej pozytywów, a przedpandemiczne plany na pewno zdążymy jeszcze zrealizować.

SG: W grudniu odbył się finał wyjątkowych warsztatów „Kręci mnie Chodzież”, w które oprócz was zaangażowany był również Chodzieski Dom Kultury. To właśnie w ramach tego projektu powstał wasz nowy teledysk. Co warto o nim powiedzieć? I kim są ludzie, którzy za nim stoją?

Vyspa fot. Magda Zając

DG: To właśnie jest jedno z tych przedsięwzięć, o których przed chwilą wspomniałam. Zupełnie nowe doświadczenie, którego na pewno byśmy nie przeżyli, gdyby nie pandemia. W ramach tego projektu mogliśmy porozmawiać z chodzieską młodzieżą, która tworzyła teledysk do naszego utworu „To tu”. Zapytać, co czują i widzą, gdy słuchają naszej piosenki, a potem zobaczyć efekt w postaci wideoklipu.

 

Moim zdaniem muzyka jest dlatego tak niesamowita, bo każdy odczuwa ją inaczej.

To inne emocje i obrazy, które widzi się przed oczami. A tak młodzi ludzie tym bardziej mogą interpretować nasze piosenki w zupełnie odmienny sposób. I to jest świetne.

 

SG: Jakim duetem jest Vyspa – muzycznie, prywatnie? Współpracujecie ze sobą na zasadzie kontrastu czy może bardziej jedności myśli?

DG: Raczej to drugie, dlatego dość dobrze się dogadujemy. Gdybyśmy mieli zupełnie inne wizje np. danej piosenki, nad którą pracujemy, to sądzę, że trudno byłoby osiągnąć kompromis. Z reguły muzycy jednak starają się stawiać na swoim… Oczywiście zdarza się, że jakąś kwestię wyobrażamy sobie inaczej – wtedy nad nią dyskutujemy, sprawdzamy różne możliwości i wybieramy tę najlepszą. Na co dzień słuchamy podobnej muzyki i mamy podobny gust muzyczny, dlatego nasze wizje piosenek w miarę się pokrywają. Mamy też z góry ustalone konkretne role w naszym zespole – Bartek zwykle odpowiada za warstwę muzyczną, a ja za tekstową. I każdy swoją pracę stara się wykonywać jak najlepiej.

 

Vyspa fot. Magda Zając

SG: „Skryci, tajemniczy, prawdziwi” – tak o sobie mówicie. Może się ze mną nie zgodzicie, ale w dzisiejszych czasach rynek muzyczny nastawiony jest na ekstrawertyzm, ekshibicjonizm i kreację. Niektórzy sądzą, że powszechny zwrot w stronę muzycznej „szczerości” jest wyłącznie kwestią czasu. Wy również?

DG: Naszym zdaniem w każdej muzyce tkwi jakaś tajemnica. Oczywiście my sami możemy się odkrywać, dać się poznać, jednak nigdy nie da się poznać w pełni tego, co tkwi w muzyce, tej aury tajemniczości. Swoje teksty staram się pisać w taki sposób, by nie przekazywać wszystkiego zbyt dosłownie. Teksty są dla mnie jak wiersze. Należy do nich podejść indywidualnie, dlatego nie mam w zwyczaju ani o nich opowiadać, ani ich tłumaczyć. Niech zrobi to mój odbiorca. Ktoś inny jednak może mieć do tego inne podejście, i proszę bardzo.

 

Każdy muzyk czy zespół decyduje o sobie oraz o tym, jak chce być postrzegany.

Vyspa fot. Magda Zając

SG: Kiedy słucham jakiegokolwiek utworu Vyspy, w mojej głowie momentalnie pojawiają się skojarzenia z alternatywnymi scenami lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Dlaczego tak lubicie cofać się w czasie? Czasem mówi się, że muzyka tamtego okresu ma po prostu „to coś”.

DG: Tak, to zdecydowanie fascynując i niezwykle ważne lata w historii muzyki. Wówczas rodziło się wszystko – rock, punk, muzyka elektroniczna, z której najwięcej czerpiemy, a także całe to muzyczne podziemie. Pewnie gdzieś podświadomie to mroczne brzmienie przemycamy do naszych utworów. Dobrze jest wracać do tego, co było tak niesamowite i pierwotne.

 

SG: Podobno na wiosnę możemy spodziewać się waszego debiutanckiego albumu. Co na nim znajdziemy? I jak zamierzacie go promować, w tym wciąż tak trudnym i niepewnym dla kultury czasie?

DG: Na razie jeszcze nad nim pracujemy, więc nie chcemy zdradzać zbyt dużo. Na pewno znajdą się tam utwory z naszego koncertowego repertuaru, choć nie tylko. Jeśli chodzi o promocję, to najprawdopodobniej wszystko przeniesie się do internetu, tak jak w obecnej sytuacji. Niestety, nie mamy na to wpływu. Jednak miejmy nadzieję, że pandemia nie będzie trwać wiecznie i z czasem nasz album będziemy mogli promować na koncertach z publicznością. Marzymy o tym! (śmiech)

 

Vyspa – poznański duet tworzony przez Dominikę Górską i Barta Czubalę, łączący intuicyjnie brzmienia inspirowane elektroniką oraz gitarową alternatywą przekroju lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, które wraz z łagodnym głosem wokalistki i pobudzającymi wyobraźnię tekstami tworzą emocjonalną mieszankę. Na wiosnę zespół planuje premierę debiutanckiego albumu.