fot. Bloch Photography, Michał Dębski

Dostrzegajmy się, a wtedy się zrozumiemy

„Kojące światło ma w sobie każdy, czasem musi tylko głębiej poszukać. I tym światłem powinniśmy się wszyscy nawzajem ogrzewać i oświetlać, żeby mrok odegnać” – mówi poznański muzyk rockowy Michał Dębski, który w 2020 roku otrzymał stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury.

Sebastian Gabryel: Koncerty, przeglądy, festiwale – tam zawsze byłeś. Jak więc odnajdujesz się w sytuacji, w której każda muzyczna impreza niemal wisi na włosku? Dopiero się otworzyliśmy, a niby we wrześniu znów mamy się zamykać… Czym dla muzyka jest lockdown?

Michał Dębski*: Pozwolę sobie trzymać się gastronomicznych konotacji w związku z nazwą zespołu, w którym gram. Powiedzmy, że włoska mamma gotuje obiad dla całej rodziny, spędza nad nim mnóstwo czasu, wkłada w posiłek całe swoje serce i używa najlepszych składników, do jakich ma dostęp, makaron fruwa w powietrzu, sos pomidorowy bryzga na ściany… Po czym musi zjeść go sama, bo nie może spotkać się z bliskimi.

 

Mniej więcej tym dla muzyka jest lockdown. A my lubimy innych i przy okazji siebie karmić emocjami.

 

Ciabatta fot. Migawki

SG: Jesteś członkiem rockowego zespołu Ciabatta, tym od „nienastrojonej gitary” (śmiech). Czym jest dla ciebie ta kapela? Pytam, bo kiedy w ubiegłym roku rozmawiałem z waszą wokalistką Anną Barczewską, to powiedziała, że jesteście „słodkie pampry” (śmiech).

MD: Przede wszystkim jesteśmy grupą przyjaciół, dlatego możemy sobie pozwolić na to, żeby nadrzędnym celem naszej działalności była radość płynąca z muzyki i zadowolenie z tego, co tworzymy. Jest to bardzo przyjemne i komfortowe. Prywatnie zaś uwielbiam słodycze i nigdy nie pogardzę szneką z glancem, więc tak – wszystko się zgadza!

SG: O ile dobrze liczę, to Ciabatta działa już piętnaście lat. W ubiegłym roku ukazała się wasza czwarta płyta pt. „W mroku”, na której – jak mówiła mi wtedy Ania – dzielicie się siłą „kojącego światła”, które w sobie macie. Ty też tak widzisz ten album?

Ciabatta – zespół poznański

Michał Dębski, fot. Mariusz Forecki

MD: Tak, „kojące światło”, o którym wspominała Ania, ma w sobie każdy, czasem musi tylko głębiej poszukać. I tym światłem powinniśmy się wszyscy nawzajem ogrzewać i oświetlać, żeby mrok odegnać. Nie chcę tutaj popadać w kicz, nie chodzi o żadne utopijne wizje. Mowa o prostych relacjach międzyludzkich, czasem wystarczy spojrzeć na kogoś bardziej jak na człowieka, a mniej jak na obiekt. O tym między innymi opowiada ta płyta w warstwie tekstowej. Powinniśmy się bardziej dostrzegać, wtedy się lepiej zrozumiemy.

 

SG: Jesteście jednym z tych zespołów, które nie tylko na scenie grają, ale również ją „organizują”, czego przykładem jest kórnicki festiwal Batyskaf. Jeśli czarne, pandemiczne prognozy się nie potwierdzą, to czy w przyszłym roku planujecie powrócić do imprezy?

MD: Oczywiście! Już nie możemy się doczekać. Zresztą, jeśli nie w przyszłym roku, to w następnym. Może kolejna edycja odbędzie się online? Kto wie.

SG: W tym roku otrzymałeś stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury. Jak na to zareagowałeś?

Michał Dębski fot. Bloch Photography

MD: Mieszanką zaskoczenia i radości. Bo nie zakładałem, że się uda. Radość jest zaś tym większa, że gdyby nie stypendium, pewnych projektów na pewno nie udałoby się zrealizować.

 

SG: Wiem, że w ramach stypendium zamierzasz zrealizować wyjątkowy teledysk do utworu o wyjątkowo tragicznej historii… O czym opowiada?

MD: Tak, utwór „Spokojnie”, bo o nim mowa, upamiętnia historię pięciu wychowanków Salezjańskiego Oratorium św. Jana Bosko w Poznaniu, którzy zostali straceni, zgilotynowani przez hitlerowców podczas II wojny.

 

Świadectwem, jakie pozostawili po sobie, są listy pisane niedługo przed śmiercią – pełne wiary, niezwykle dojrzałe pomimo ich młodego wieku. Najstarsza z ofiar miała 23 lata, najmłodsza 20.

Tytułowa fraza „spokojnie” jest gloryfikacją postawy i niezwykłego hartu oraz pogody ducha, którymi wykazali się mężczyźni pomimo trudnych dla siebie chwil. Opowiada o walce ze strachem i umęczonym ciałem, nad którymi triumfuje siła ufności i nadziei.

SG: Podobno klip ma zostać zrealizowany w technice animacji poklatkowej. Jak wygląda praca nad teledyskami w takiej formie?

Ciabatta – zespół poznański

Zespół Ciabatta, fot. Mariusz Forecki

MD: Początkowo zakładaliśmy taką formę, korzystaliśmy z niej już przy okazji tworzenia klipu do utworu „Dychotomia” z naszej płyty „Niespokój”. Całość była wykonana z plasteliny, efekty można zobaczyć na naszym kanale YouTube.

 

Ostatecznie jednak uznaliśmy, że tym razem do naszej artystycznej wizji lepiej pasować będzie teledysk w formie tradycyjnej animacji, przypominającej baśń.

Chcieliśmy przedstawionej historii nadać wymiar symboliczny, opowiedzieć o walce dobra ze złem, w której narodowość nie ma znaczenia. Czy nam się to udało, będzie można przekonać się już we wrześniu.

 

SG: Realizacja teledysku miała wiązać się z cyklem koncertów promujących utwór na terenie Wielkopolski. Czy w obecnej sytuacji planujecie również inne formy jego promocji – choćby online?

MD: Mamy parę pomysłów, natomiast sytuacja jest dynamiczna i nie chcemy na razie zapeszać. Na pewno nie mamy zamiaru siedzieć z założonymi rękoma. Koncerty zaś odbędą się, gdy tylko będzie to możliwe, możemy obiecać!

 

*Michał Dębski – poznański muzyk rockowy. W 2020 roku otrzymał stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury. Absolwent UAM, brał udział w wielu koncertach, przeglądach i festiwalach muzyki rockowej wraz z zespołem Ciabatta, którego jest członkiem i współzałożycielem. Zespół jest aktywny artystycznie od ponad 10 lat, ma na koncie cztery albumy studyjne i był wyróżniany na wielu przeglądach i konkursach o zasięgu ogólnopolskim. Razem ze Stowarzyszeniem Smartness członkowie zespołu są współorganizatorami odbywającego się w Kórniku festiwalu Batyskaf. W 2014 roku samodzielnie zorganizowali wydarzenie muzyczne Kaskada Rocka nad Jeziorem Kierskim. W ramach programu stypendialnego Michał Dębski zrealizował profesjonalny teledysk do utworu Ciabatty „Spokojnie” z płyty „W mroku”. Piosenka powstała w ramach organizowanego przez portal Fabryka Zespołów projektu „Za Wolność – Poznańska Piątka”, aby uczcić pamięć o tragicznej historii pięciu wychowanków Salezjańskiego Oratorium św. Jana Bosko w Poznaniu.