fot. Damian Christidis

Fana techno nie oszukasz

„Kiedyś DJ niósł ze sobą torbę pełną płyt winylowych lub CD, dzisiaj wystarczą dwa pendrive’y. Pierwsze sample nagrywałem na Amiga 500, a dzisiaj każdy dźwięk znajdziesz w internecie. Przeglądając sieć, co chwilę trafiam na set DJ-a. I dobrze, publiczność sama dokona selekcji” – mówi Tomasz „Qlhead” Kuldo, DJ i producent muzyczny, weteran poznańskiej sceny techno, w rozmowie z okazji 30-lecia polskiego techno.

Sebastian Gabryel: Mniej więcej w tym roku polska scena techno obchodzi 30-lecie. Jesteś jednym z jej wielkopolskich weteranów. Jak wspominasz jej dotychczasową historię i rozwój?

Tomasz „Qlhead” Kuldo*: 30 lat minęło, a techno ewoluowało z undergroundu do mainstreamu. To chyba najważniejsza zmiana, jaka nastąpiła. Techno stało się modne. I oczywiście, jak każda moda, przeminie. Pozostaną tylko wierni fani. Oby stało się to jak najpóźniej (śmiech).

 

SG: Przez wiele lat Poznań nazywany był jednym z polskich centrów muzyki techno. W twojej ocenie dziś też tak jest?

Qlhead fot. Damian Christidis

TQK: Poznań ma cudowny klimat i jest niepowtarzalny. W mojej ocenie dzisiaj centrum polskiego techno znajduje się w internecie. Nieważne, gdzie mieszkasz – ważne, czy identyfikujesz się z kulturą techno poprzez swoją twórczość, miksowanie lub zabawę w klubie.

 

SG: Ostatnią małą burzę rozpętał artykuł „Krytyki Politycznej”, w którym czytamy, że „polską scenę klubową można śmiało porównać do niższych klas rozgrywek piłkarskich, czyli kopaniny, której nikt nie chce oglądać, a mimo to jakoś to funkcjonuje”. To krzywdzące słowa? A może faktycznie jest coś na rzeczy?

TQK: Scenę klubową tworzą ludzie. Są różni wykonawcy i DJ-e, ale ci, których poznałem, zawsze przywiązywali wagę do jakości materiału, który był przez nich grany. Prawdziwe techno zawsze się obroni.

SG: Miałem kiedyś kolegę, dla którego jakikolwiek utwór z mocniejszym riffem był „Metallicą” (śmiech). Wydaje się, że z techno jest ten sam problem – ludzie często mylą je z innymi odłamami muzyki klubowej – muzyką dance, house czy EDM. Jaka jest twoja definicja techno? A może tak naprawdę nie można o niej mówić?

TQK: Jest tyle odmian samego techno, że trudno o jednoznaczną definicję. Faktem jest, że ludzie bardzo często mylą je z innymi gatunkami. W portalach znajdziesz podcast „Techno 2020”, a tymczasem z głośnika leci EDM, aż uszy puchną. Prawdziwego fana techno nie oszukasz, on czuje każdą komórką ciała, że to jest właśnie jego muzyka.

 

Qlhead fot. Damian Christidis

SG: Rok 2020 powoli dobiega końca. Jak będziesz go wspominać – jako człowiek i jako artysta? Zdaniem wielu osób pandemia to ciężar dla świata, ale i inspiracja, choćby dla muzyków czy pisarzy.

TQK: Rok 2020 to rok pandemii. Dystans, izolacja, zamknięte kluby i puby. Bardzo depresyjny rok.  Pandemia jest inspiracją, ale ja osobiście wolę inne (śmiech).

 

SG: Sytuacja pandemiczna niewątpliwie pogrąża kulturę. Ostatnio jednak natrafiłem na ciekawy artykuł, którego autor wysnuł tezę, że przedstawiciele sceny elektronicznej radzą sobie w tym kryzysie relatywnie lepiej niż choćby muzycy rockowi czy gwiazdy pop, ponieważ z kulturą cyfrową, kulturą online oraz nowymi technologiami od dawna są za pan brat. W jakim położeniu twoim zdaniem znajduje się obecnie rynek muzyki elektronicznej?

TQK: Internet rządzi i o to chodzi! Od lat poruszamy się w świecie cyfrowym, więc ta teza jest jak najbardziej słuszna. Podłączasz mikser to netu, kamera i już możesz streamować. Każdy może. Pytanie, czy ktoś będzie tego słuchał…

 

SG: Dziś tworzyć muzykę elektroniczną jest znacznie łatwiej niż kiedyś. Postęp technologiczny sprawia, że na upartego możemy korzystać wyłącznie z laptopa i wirtualnych instrumentów, nawet wiernych emulacji legendarnych syntezatorów. Na scenie panuje coraz większy tłok. Część osób tworzących scenę – nie tylko DJ-e czy producenci, ale również grono słuchaczy – narzeka, że ten nadmiar niczemu nie służy, że to szkodliwy przesyt. Jak to widzisz?

TQK: 30 lat to przede wszystkim potężny skok technologiczny. Kiedyś DJ niósł ze sobą torbę pełną płyt winylowych lub CD, dzisiaj wystarczą dwa pendrive’y. Pierwsze sample nagrywałem na Amiga 500, a dzisiaj każdy dźwięk znajdziesz w internecie. Przeglądając sieć, co chwilę trafiam na set DJ-a. I dobrze, publiczność sama dokona selekcji. Nie musisz słuchać wszystkiego – masz wybór.

Qlhead fot. Damian Christidis

SG: W tym roku chyba nikt nie chce robić specjalnych podsumowań, bo bilansów mamy aż nadto. Czas na kolejny rok – jaki będzie dla ciebie? Na jakich projektach zamierzasz się skupić?

TQK: Pracuję intensywnie z Damianem Christidisem, który zajmuje się stroną wizualną, nad nową płytą „Envy”. To muzyka elektroniczna, zakamarki techno, ambientu i IDM. Bez przypadkowych dźwięków i bez pośpiechu. To dla mnie bardzo ważna płyta. W 2020 roku rozpocząłem również współpracę z Konradem „Mr. Bookie” – to superczłowiek, mam nadzieję, że w 2021 roku podziałamy razem na scenie techno. Do zobaczenia w nowym roku, w klubach i na scenie, tego życzę każdemu!

 

*Tomasz „Qlhead” Kuldo – poznański muzyk, producent muzyczny, DJ. Kompozytor muzyki filmowej, wydawca i założyciel labelu 3LOOP Records. Od lat porusza się w różnych gatunkach muzyki elektronicznej, takich jak techno, IDM czy ambient. Jego live acty i sety są równie nieprzewidywalne jak on sam.