fot. Marcin Melanowicz

Gitara jest częścią mnie

Pamiętam, że kiedy miałem próbę przed występem w Carnegie Hall, to gdzieś na korytarzu spotkałem filharmoników wiedeńskich. To przypadkowe spotkanie uświadomiło mi, w jakim miejscu się znajduję. Zazwyczaj takich osób można posłuchać na płycie, a tu nagle znaleźli się obok mnie – mówi gitarzysta Kacper Dworniczak, tegoroczny stypendysta Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury.

Sebastian Gabryel: „Gitara prawdę powie, gitara nic nie cygani, wyciągnij tylko rękę i struny trąć palcami…” – pisała przed laty Wanda Chotomska. Co czujesz, kiedy chwytasz za gryf?

Kacper Dworniczak: Dla mnie gitara to narzędzie, które pozwala mi opowiedzieć pewne historie. Dzięki niej mogę przekazać publiczności emocje, które w danym momencie mi towarzyszą. To bardzo magiczne uczucie, gdy podczas koncertu zaczynam czuć, że tworzę pewien dialog z publicznością. Gitara sprawia, że jestem w stanie przez nią powiedzieć rzeczy, których nie potrafiłbym wyrazić słowami. Gra na tym instrumencie to również sposób na to, by czasem odciąć się od teraźniejszych problemów czy wydarzeń na świecie. Bardzo często, kiedy mam natłok myśli, sięgam po gitarę i przenoszę się w swój własny świat.

 

SG: Przygodę z gitarą zacząłeś w wieku sześciu lat. Pamiętasz ten dzień, kiedy już wiedziałeś, że chcesz związać się z tym instrumentem na całe życie?

KD: W teorii przygodę z gitarą rzeczywiście zacząłem w wieku sześciu lat, jednak styczność z nią mam, odkąd pamiętam.

 

Kacper Dworniczak fot. Marcin Melanowicz

Chyba już w wieku trzech lat dostałem swoją pierwszą „gitarę”. Z opowiadań rodziców wynika, że nie rozstawałem się z nią nawet na chwilę.

Jeśli miałbym wyróżnić jeden szczególny dzień, który spowodował, że zacząłem myśleć o gitarze jako swojej przyszłości, to był to moment, kiedy pierwszy raz poleciałem do USA. Wtedy poczułem, że grając na gitarze, mogę spełniać swoje marzenia.

 

SG: Jesteś wielokrotnym stypendystą oraz laureatem kilkudziesięciu konkursów ogólnopolskich i międzynarodowych. Co jednak jest dla ciebie największą nagrodą? Podejrzewam, że może wcale nie statuetki…

KD: Skłamałbym, gdybym powiedział, że dobre wyniki na konkursach nie mają dla mnie znaczenia, natomiast do dziś pamiętam koncert, który zagrałem podczas festiwalu Perła Baroku. Po zakończeniu recitalu publiczność bardzo długo biła mi brawo. Wtedy zrozumiałem, co tak naprawdę daje mi największą satysfakcję. To poczucie, że stworzyłem niezwykłą atmosferę, która sprawiła, że ludzie chcieli mnie słuchać i aktywnie uczestniczyć w moim koncercie.

 

SG: Bądźmy szczerzy – na swoim koncie masz znacznie więcej nagród niż lat w dowodzie (śmiech). Mimo młodego wieku z pewnością nie znajdujesz się na początku kariery, jednak myślę, że pytanie o dalszy jej kierunek jest uzasadnione. Co jest twoim największym celem, który zamierzasz zrealizować w najbliższych latach?

KD: Bardzo zależy mi na tym, by wykorzystać okres swoich studiów w stu procentach. Otrzymałem szansę pracowania z wybitnymi pedagogami, dlatego nie chcę jej zaprzepaścić. Coraz częściej myślę o wydaniu płyty. Chciałbym, żeby była częścią mnie i żeby była inna, niespotykana do tej pory. Z tego powodu skupiam się też nad konceptem, jak mógłby wyglądać taki „kawałek” mojej twórczości. Celów postawiłem sobie dużo, jednak wciąż jestem zdania, że najlepiej o nich mówić, gdy już uda się je zrealizować.

 

SG: Jaką rolę w twoim rozwoju odegrali nauczyciele? Jak wiele im zawdzięczasz?

Kacper Dworniczak fot. Marta Dworniczak

KD: Moim pierwszym nauczycielem, z którym pracowałem do końca szkoły średniej, był prof. Piotr Kosmowski. Zawdzięczam mu bardzo wiele. Tak naprawdę to dzięki niemu potrafię grać na gitarze. Zawsze czułem, że mam duże wsparcie u swojego nauczyciela, co pomagało mi w budowaniu pewności siebie na scenie.

 

Od czasu do czasu miałem również lekcje z prof. Łukaszem Kuropaczewskim, u którego mam dziś zaszczyt studiować.

Po każdych naszych zajęciach opuszczałem salę z ogromną ilością motywacji do dalszego działania. Obecnie jestem studentem Kunst Universität w Grazu, gdzie – jak już wspomniałem – studiuję u Łukasza Kuropaczewskiego, ale studiuję też u prof. Paolo Pegoraro. Każda lekcja z nimi uświadamia mi, jak wiele czasu muszę jeszcze poświęcić, by stać się „prawdziwym” muzykiem.

 

SG: W marcu 2019 roku po raz pierwszy wystąpiłeś w ikonicznym Carnegie Hall w Nowym Jorku. Skąd twoim zdaniem bierze się fenomen tej sceny?

KD: To rzeczywiście magiczne miejsce. Uważam, że fenomen Carnegie Hall tworzą ludzie, którzy tam występowali i występują. Najwięksi muzycy tego świata grali swoje koncerty właśnie w tej sali, przez lata tworząc, a także podnosząc jej prestiż. Pamiętam, że kiedy miałem próbę przed występem, to gdzieś na korytarzu spotkałem filharmoników wiedeńskich. To przypadkowe spotkanie uświadomiło mi, w jakim miejscu się znajduję. Zazwyczaj takich osób można posłuchać na płycie czy w serwisach streamingowych, a tu nagle znaleźli się obok mnie.

 

SG: Wydaje się, że pandemia – a co za nią idzie, obostrzenia i szeroko pojęty lockdown – dla każdego muzyka oznacza coś innego. Jedni zamykają się w studiu, drudzy robią sobie przerwę, trzeci tworzą projekty online… A czym to „zawieszenie” jest dla ciebie?

Kacper Dworniczak fot. Zuza Gąsiorowska

KD: Przy pierwszej fali pandemii było mi trochę łatwiej, ponieważ przygotowywałem się do matury i byłem zajęty nauką, natomiast teraz jest dosyć ciężko. Jak wspomniałem wcześniej, w tym roku zacząłem swoje studia w Austrii – niestety, lockdown w wielu krajach sprawił, że byłem zmuszony wrócić do Polski i obecnie czekam na moment, w którym znów będę mógł się tam pojawić.

 

Nawet nie zdążyłem nacieszyć się studenckim życiem (śmiech). Przez ten czas z moimi kolegami muzykami starałem się realizować wspólne nagrania, które później umieszczałem w internecie.

Zagrałem również jeden koncert live, co było dla mnie zupełnie nowym i ciekawym doświadczeniem. W najbliższej perspektywie zamierzam wziąć udział w nagraniach, z których ma powstać koncert muzyki barokowej, na który już teraz wszystkich zapraszam. Wszystkie szczegóły będzie można znaleźć na mojej stronie internetowej oraz na profilu na Facebooku. Bardzo czekam na ten moment, kiedy wszystko zacznie wracać do normy. Ogromnie brakuje mi koncertów, spotkań z publicznością i wspólnego muzykowania z moimi znajomymi. Mam też nadzieję, że taka przerwa sprawi, że jako społeczeństwo docenimy muzykę na żywo i zaczniemy ją bardziej szanować.

 

Kacper Dworniczak – absolwent Poznańskiej Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej II Stopnia im. J. Kaliszewskiej w Poznaniu. Gitarzysta, laureat polskich i europejskich konkursów. Ma na swoim koncie także solowe i zespołowe koncerty, między innymi w Nowym Jorku, Moskwie, Brnie. Koncertował z Polską Orkiestrą Radiową w ramach programu Młody Muzyk Roku w Studio Koncertowym im. W. Lutosławskiego w Warszawie transmitowanym przez TVP. Dwukrotnie otrzymał Stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a w 2016 roku stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury. W ramach programu stypendialnego bierze udział w konkursach zagranicznych w Zagrzebiu, Enschede oraz Indianopolis oraz w kursach mistrzowskich prowadzonych przez Łukasza Kuropaczewskiego.