fot. Sławomir Radziejewski

Gobeliny z Lascaux w Muzeum Śremskim

Minął ponad rok „rządów” pandemii. Pokrzyżowała ona plany działalności muzeom, galeriom i innym instytucjom kultury. Pokrzyżowała to mało powiedziane. Ona zabrała im właściwie możliwość działania.

Muzeum Śremskie również musiało diametralnie zmienić plany i dostosować swoje funkcjonowanie do nowych warunków. Kolejne obostrzenia zmusiły nas do wypracowania takiego sposobu prezentowania wystaw, aby były one dostępne z zewnątrz. Ale w marcu wpasowaliśmy się w okienko luzowanych obostrzeń i otworzyliśmy wystawę z prawdziwym wernisażem z udziałem gości.

 

Oczywiście z zachowaniem odpowiednich zasad. To było święto dla wszystkich.

Tym bardziej, że wystawa, którą prezentowaliśmy była niezwykła. Pokazaliśmy gobeliny Marii Gostylli-Pachuckiej, inspirowane naskalnymi malowidłami w jaskiniach Lascaux.

Kim jest artystka?

 

Jak pisze wnuczka Marii Gostylli-Pachuckiej – Marta Mazurek na facebookowej stronie, jest ona:

 

Maria Gostylla - Pachucka, fot. Sławomir Radziejewski

Maria Gostylla – Pachucka, fot. Sławomir Radziejewski

 

„genialnym plastykiem o bujnej wyobraźni i świetnej technice. Maluje wszystko, co jest bliskie jej sercu i to co zrodzi się w jej duszy”.

Jest absolwentką wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych. Tematyka jej prac jest bardzo szeroka. Zajmuje się tkaniną artystyczną, maluje akwarele, obrazy olejne, szkicuje. W latach 1972-1990 należała do wrocławskiej grupy tkackiej „10 x tak”. Od 1990 r. należy do artystycznej grupy tkaczek francuskich „Fil en Main”. Ma w swoim dorobku ponad 200 wystaw w kraju i za granicą. Jej kolekcja gobelinów, o różnej tematyce, liczy już ponad 250 egzemplarzy. Stosuje różne techniki tkackie, wykorzystuje różne rodzaje splotów, co daje niezwykłe efekty.

Fascynacja 

 

fot. Sławomir Radziejewski

fot. Sławomir Radziejewski

Słynnymi naskalnymi malowidłami Maria Gostylla – Pachucka zafascynowała się ponad 30 lat temu, podczas pobytu we Francji. Wtedy miała możliwość obejrzenia malowideł – oczywiście nie oryginałów – bo słynne jaskinie zamknięto dla zwiedzających w 1963 roku. Zamknięcie jaskiń spowodowane było troską i obawą o zmiany w naturalnym środowisku wewnątrz jaskiń, powodowane zwiększonym poziomem dwutlenku węgla wydychanego przez turystów.

 

Umożliwiono oglądanie dokładnych kopii, niecałe 200 metrów dalej, w otwartej w 1983 roku jaskini Lascaux II.

 

Zachwyt artystki zaowocował cyklem ponad 30 różnej wielkości tkanin, inspirowanych malowidłami. Prace powstawały przez wiele lat i w efekcie stworzyły przepiękną, zamkniętą kolekcję, którą artystka nieczęsto pokazuje na wystawach. Rzadko pokazywane – zawsze wzbudzają zachwyt.

 

fot. Sławomir Radziejewski

fot. Sławomir Radziejewski

Zwracają uwagę wysmakowanym przedstawieniem wizerunków zwierząt, ciepłymi barwami stwarzającymi niezwykły nastrój, a także zastosowanymi technikami, węzłami i splotami.

„Starałam się nie interpretować, tylko odtwarzać. To jest pewnego rodzaju artystyczny dokument posługujący się pierwotnym wzorcem” – mówiła artystka na wernisażu.

Tylko odtwarzać? To i tak zadanie niezwykle trudne. Jak „utkać” tamten nastrój? Jak oddać magię? A jednak udało się.

 

„Z pietyzmem i respektem traktując malarskie decyzje prehistorycznego artysty, szanując magiczny, animalistyczny watek jego przedstawień – przełożyła wiele wizerunków sylwetek zwierząt z Lascaux na warsztat tkacki, smakując ich piękno i analizując przekaz tradycji kulturowej” – pisała przed laty, po wystawie w Muzeum Piastów Śląskich w Brzegu, jej kuratorka Teresa Piasecka.

 

fot. Sławomir Radziejewski

fot. Sławomir Radziejewski

Malowidła z Lascaux

Przypadkowego odkrycia jaskiń w Lascaux i bezcennych naskalnych malowideł dokonała w 1940 roku, podczas zabawy, grupa chłopców. Badania, które przeprowadzono jeszcze w czasie II wojny światowej, potwierdziły niezwykłość i wartość tego odkrycia.

 

Stwierdzono, że są to naskalne malowidła z wczesnego okresu kultury magdaleńskiej, które liczą sobie ponad 17 tysięcy lat.

Wykonano je za pomocą naturalnych barwników pędzlami z włosia. Łącznie na 150 metrach ścian jaskini odkryto 150 malowideł i ponad 15 tysięcy skalnych rytów. Przedstawiają one głównie zwierzęta roślinożerne – byki, koziorożce, jelenie, dzikie konie czy tury.

 

Pięknie pisał o nich Zbigniew Herbert:

 

fot. Sławomir Radziejewski

fot. Sławomir Radziejewski

„Kolory: czerń, brąz, ochra, czerwień cynobrowa, karmazynowa, malwa i biel wapiennych skał. Są tak żywe i świeże, jak na żadnym z renesansowych fresków. Kolory ziemi, krwi i sadzy. Wizerunki zwierząt widziane przeważnie z profilu, uchwycone są w ruchu i rysowane z ogromnym rozmachem, a jednocześnie z czułością, niczym ciepłe kobiety Modiglianiego. Całość z pozoru bezładna, jakby to wszystko malowane było w pośpiechu przez szalonego geniusza. Prehistorycy są zgodni co do tego, że grota w Lascaux nie była grotą mieszkalną ale sanktuarium. Podziemną Kaplicą Sykstyńską naszych praojców”.