fot. Materiały organizatora

Inność – widzialna czy niewidzialna?

Inność ma różne wymiary. Inny, to ten – innego koloru skóry, o innym kształcie nosa, innego wyznania, inaczej mówiący, bądź ubierający się. Różnice oddzielają nas od siebie i czynią jednych dla drugich innymi. Często wrogami.

Szczególną innością jest ta przecinająca wszystkie poprzednie wymiary, związana z niepełnosprawnością – z niewidzeniem, niesłyszeniem, niemówieniem, niemożnością poruszania się. Ta inność w każdym przypadku jest problematyczna – nie tyle wzbudza wrogość, co obawę, powoduje, że nie bardzo wiadomo, jak się zachować. Ta inność każe odwracać wzrok.

 

Inni stają się niewidzialni.

Podczas zaczynającego się za kilka dni Innego Festiwalu Fundacja Barak Kultury już po raz dziewiąty stara się uczynić tę inność widzialną.

Na różne sposoby

Poprzez seanse filmowe i spektakle teatralne z audiodeskrypcją, tłumaczone na język migowy, poprzez budynki pozbawione barier architektonicznych, działania fundacji otwierają świat kultury na ludzi, którzy dotychczas mieli problem, by w niej uczestniczyć.

Z drugiej strony, poprzez spektakle realizowane przez samych niepełnosprawnych i seanse filmów dotykających tematu niepełnosprawności, poprzez wystawy prac autorstwa artystów niepełnosprawnych oraz prezentowanie innych ich aktywności  – fundacja czyni ten świat widzialnym. Pozwala obawy uczynić bezpodstawnymi, a lęki niepotrzebnymi.

fot. Materiały organizatora

fot. Materiały organizatora

 

To trudne wyzwanie –  wzajemnie na siebie otworzyć dwa różne, ale równocześnie sąsiadujące ze sobą światy.

Bo przecież to są dwa rodzaje doświadczania rzeczywistości. Dla osób pełnosprawnych świat wydaje się nie mieć granic, nie dostrzegają one wielu problemów, z którymi mierzą się osoby niepełnosprawne. Kiedy to krawężnik, czy stopnie schodów mogą urastać do rangi barier nie do pokonania dla osób niechodzących. Przeszkodą dla niewidzących staje się przystanek autobusowy z wywieszonym rozkładem jazdy. Załatwienie najprostszej sprawy w urzędzie przez osobę niesłyszącą i niemówiącą – przy braku umiejętności posługiwania się językiem migowym przez urzędników – to też często misja niemożliwa.

 

Wprawdzie łatwo zauważyć, że prawie zawsze znajdzie się jakaś osoba życzliwa i pomocna. To krzepiące, ale jednocześnie nie załatwia sprawy, bo owa życzliwość ma swoją druga stronę.

Byłem kiedyś świadkiem rozmowy autobusowej, w której starsza pani – zapewne z życzliwymi intencjami – dorosłej niepełnosprawnej kobiecie powtarzała, że jest ona bohaterska i dzielna, że tak dobrze sobie radzi. Nie spotkało się to jednak z życzliwym odbiorem. Dziwne? Protekcjonalność jest właśnie rewersem życzliwości. 

 

fot. Materiały organizatora

fot. Materiały organizatora

 

Sam zresztą termin niepełnosprawność jest problematyczny. Czy winniśmy mówić o osobie niepełnosprawnej, czy osobie z niepełnosprawnością? Nawet co do tego nie ma zgody.

A to wszystko to tylko drobny wycinek różnych odcieni tego innego świata.

Inny Festiwal

Podczas Innego Festiwalu Fundacja Barak Kultury umiejętnie unika popadania w te pułapki. Od lat cierpliwie i uparcie zbliża ona do siebie obie rzeczywistości, pokazuje doświadczenie świata z innej perspektywy, pozwala – bez protekcjonalnej taryfy ulgowej – zaistnieć twórcom niepełnosprawnym.

 

W tym roku – od 11 do 26 października – ponownie zaprasza na szereg wydarzeń festiwalowych i proponuje niecodzienne spotkania.

Program festiwalu jest bogaty, a szczegóły dostępne są na na profilu facebookowym Fundacji Barak Kultury. 

Festiwal otwiera wernisaż prac Miłosza Bronisza, młodego twórcy malującego stopami. I od razu pojawia się pytanie – czy winniśmy je oglądać z tego tylko powodu i przez ten pryzmat oceniać twórczość malarza? Wystawa nosi tytuł „Nogi pełne roboty” i żartobliwie zaznacza, że odpowiedzi na to pytanie nie da się uniknąć.

Występ Julisza Sipiki to zmierzenie się z nie mniej kłopotliwą kwestią. Żart ma prowokować śmiech i dlatego lubimy żartować. Jednocześnie jednak uznajemy, że niektóre żarty są nie na miejscu. Mogą być niesmaczne, albo raniące. To sprawia, że śmiech w obliczu niepełnosprawności rodzi wątpliwości.

 

fot. Materiały organizatora

fot. Materiały organizatora

Jak się śmiać i z czego, by nie dotknąć czułych i bolesnych punktów? Czy i jak śmiać się z samego siebie? Na te pytania być może odpowie niepełnosprawny standuper.

Prócz tego, można będzie obejrzeć spektakl „Matplaneta” teatru integracyjnego Przestrzeń Działań Otwartych, zadający pytanie o rolę i formę edukacji szkolnej. Na ile szkoła jest i może być instytucją uwzględniającą różne potencjały i możliwości jednostek?

Spotkanie z Katarzyną Błoch pozwoli zaś z perspektywy osoby niepełnosprawnej przyjrzeć się czasowi pandemii.

Poza tym, podczas szeregu warsztatów, uczestnicy będą mogli „dotknąć” dźwięków, w sposób podstawowy poznać tajniki języka migowego, a także alfabetu Lorny.

 

Justyna Tomczak-Boczko z dużą dozą dystansu i humoru w swoim monodramie pt. „Całe życie w dresach” w reżyserii Przemysława Prasnowskiego, zda sprawę ze szczególnej perspektywy – matki niepełnosprawnego dziecka. To kolejna, niedostrzegalna odsłona inności – świat zdanych często na samych siebie opiekunów osób niepełnosprawnych. Spektakl będzie można zobaczyć w Borku Wielkopolskim, Obornikach, Kleszczewie i Krobii.

Bo nie tylko w Poznaniu…

Od kilku lat Inny Festiwal wychodzi poza Poznań. Ze swoimi wydarzeniami Barak Kultury odwiedza mniejsze miejscowości Wielkopolski takie, jak między innymi Trzcianka, Szamotuły, Międzychód. To wydaje się szczególnie istotne. Duże miasto, jakim jest Poznań, daje większe możliwości nie tylko, gdy idzie o znalezienie pomocy, ale też o dostęp do różnych form kultury, a co najważniejsze być może – do pokazania siebie. Powiedzenia: jestem!

fot. Materiały organizatora

fot. Materiały organizatora

 

W mniejszych ośrodkach to nie jest takie łatwe.

Z problemem barier architektonicznych coraz lepiej sobie radzimy. Podjazdy dla wózków nikogo już nie dziwią i można je spotkać w najmniejszych nawet miejscowościach. 

Jednak przebudowa myślenia o niepełnosprawności i ludziach z nią żyjących to bardziej wymagający i długotrwały proces. Trzeba nie tylko stworzyć możliwość uczestniczenia w kulturze osobom niepełnosprawnym i pełnosprawnym – na równi, ale też zaoferować coś, co będzie dla jednych obrazem fragmentu ich rzeczywistości, a dla drugich możliwością doświadczenia poprzez sztukę tego innego sposobu istnienia, a tym samym zmiany własnej perspektywy.