fot. Sławomir Radziejewski

Jerzy Jurga

Był malarzem, poetą, historykiem sztuki, nauczycielem, twórcą kusz. Mistrzem. Oryginałem przemieszczającym się po Śremie pomalowanym na złoto rowerem, w charakterystycznych skórzanych kowbojkach. Miłośnikiem przyrody. Romantykiem i marzycielem. Wrażliwym człowiekiem. Wnikliwym obserwatorem. Artystą.

Gdyby żył w tym roku skończyłby 80 lat. Gdyby żył...

Wystawa

W 80. rocznicę urodzin artysty Muzeum Śremskie przygotowało wystawę, której kuratorem był Tadeusz Wełyczko. To była ważna wystawa dla mieszkańców Śremu i nie tylko dla nich. Od ostatniej wystawy prac Jerzego Jurgi minęło 15 lat. Dużo. Wszyscy tęsknili już za jego obrazami. Muzeum oddało artyście prawie całą przestrzeń. Kurator bardzo starannie zaprojektował całość ekspozycji, dbając o najdrobniejsze szczegóły.

 

Na dziedzińcu Muzeum, oparty o wielkie drzewo, witał przychodzących na wystawę złoty rower, jakby artysta już czekał w środku.

W największej sali kajak, którym pływał po Warcie, unosił się w przestrzeni, a nad nim niemal frunęły wykonane przez artystę kusze. 

 

W pięciu salach można było oglądać obrazy, kusze, szkice do obrazów, rękopisy wierszy, fotografie, zapiski. Niektóre z obrazów pokazane zostały po raz pierwszy. Większość pochodziła z kolekcji prywatnych, część jest w posiadaniu Fundacji im. Jerzego Jurgi, rodziny, kilka jest własnością Muzeum Śremskiego.

 

Dziedziniec muzeum śremskiego, fot. Sławomir Radziejewski

Dziedziniec muzeum śremskiego, fot. Sławomir Radziejewski

Fundacja im. Jerzego Jurgi po raz pierwszy udostępniła też osobiste zapiski artysty, rękopisy wierszy i ołówkowe szkice, dzięki czemu jeszcze bardziej mogliśmy poczuć obecność Mistrza.

Na potrzeby wystawy został nakręcony ponad półgodzinny film, złożony z krótkich wypowiedzi przyjaciół, uczniów, ludzi którzy artystę znali, spotykali, podziwiali.

 

Przychodzący na wystawę oglądali go ze wzruszeniem, bo z tych krótkich wypowiedzi wyłania się znany, ale też zupełnie nowy obraz Jerzego Jurgi.

Można też było obejrzeć dwa krótkie filmy z 1998 i 2008 roku, na których sam artysta opowiada o sobie, swoich obrazach, kuszach i widzeniu świata. To było niezwykłe przeżycie, zwłaszcza dla osób, które te filmy widziały po raz pierwszy, a takich nie brakowało.

Jerzy, Jurek, Juras

Urodził się w Śremie w 1940 roku i w Śremie spędził całe życie. Śrem i malutkie Grodzewo koło Śremu, gdzie miał niewielki dom, w którym malował i strzelał z kusz to były ważne dla niego miejsca. Jego miejsca na ziemi. Tam czuł się najlepiej.

 

Balista - machina miotająca wykonana przez Jerzego Jurgę, fot. Sławomir Radziejewski

Balista - machina miotająca wykonana przez Jerzego Jurgę, fot. Sławomir Radziejewski

Tam rodziły się pomysły na obrazy, tam sprawdzał czy konstrukcja kusz była odpowiednia.

I zawsze była, bo wykonywał je z niezwykłą dokładnością i starannością, dbając o najdrobniejsze detale. Ale jego kusze nie były kopiami, inspirował się mistrzami, ale to były Jego kusze. Od początku do końca Jego. I nie lubił się z nimi rozstawać. Oczywiście pokazywał je na wystawach w kraju i za granicą, sprzedawał, ale wolałby mieć je u siebie.

Obrazów namalował blisko 400 – niezwykłych, jedynych w swoim rodzaju. Malowanie sprawiało, że przenosił się do swojego świata, jakże innego od tego pełnego zgiełku i zamieszania świata realnego.

 

Miał swój świat, świat obrazów i kusz. Świat wierszy i poezji.

Obrazom nadawał niezwykłe tytuły – „Łagodny śpiew kobiety dochodzący z lokalu kat. III”, „Kokot kokoty”, „Bidet, tęcza, szambo”, „Krzesłonóg pustynny”, „Przekonująca reklama środka przeciwreumatycznego”...

 

„Z obrazów emanuje nie tylko poezja, ale również muzyka – «melodie zmroku cierpkiego dymu»..., «nieustający śpiew wiatru»... Muzycznym frazom linii o nerwowym rysunku «kruchym jak szkło Tiffaniego»... odpowiada dźwięczność barwy – «rubinowa czerwień ognia», «niebieska sytuacja na łące», «wybuch zieleni nieśmiałej»... «białe konstelacje»” – tak przed laty pisała we wstępie do wystawy „Zapis intymny” Danuta Kudła, posługując się tytułami obrazów i fragmentami wierszy Jerzego Jurgi.

 

Fragment wystawy, fot. Sławomir Radziejewski

Fragment wystawy, fot. Sławomir Radziejewski

Ekspozycja stała

Zaproszeniem do oglądania prac Jerzego Jurgi niech będą słowa kuratora Tadeusza Wełyczko:

 

„Jerzy Jurga... Człowiek niezborny, jak o sobie mówił. Spoglądam na Jego prace, szkice, notatki, wiersze, ulubione przedmioty i odczuwam intrygującą nić łączącą wszystkie wątki: walka z materią, wiara i żart, siła mięśni i nieustające próbowanie się z Aniołem. Niezwykły proces twórczy uwodziciela życia w każdym obrazie balansującego na krawędzi śmierci. Praca osobliwego mistrza świadomie odrzucającego klasyczne zasady, konwencje i mody, by w misternej koronce splotów kresek i walorów konstytuujących się w jemu tylko oczywiste formy i konstrukcje odkrywać nowe znaczenie dawnych artefaktów.

Rewolucyjność Jego malarstwa jest bezgłośna. Opowiada o przeszłości, która żyje w nas wraz z jej wszystkimi bibelotami i ułomkami pochodzącymi ze świata wielkiego mistyka.

Pozostaje tęsknota. Za tym niewidzialnym, niepoddającym się klasyfikacji.

Za emocjami podczas wpatrywania się w nowo namalowany obraz. Za wiernością wobec rzeczy, które kochał. Za szaleństwem poezji płynu medialnego, największego cygana strzelającego palcami przy ogniu grodzewskiego kominka. Za uporczywym wygrzebywaniem z banalnego życia tego, co w nim ukryte, pojedyncze, ulotne, by dokonać przewrotu wymierzonego w to, co typowe, sklasyfikowane, zaszufladkowane. Bóg, z którym nie do końca był poróżniony, dobrze rozumie artystów. Gdy trzeba, przysłoni ołtarz, by Mistrz mógł w milczeniu przepłynąć na drugą stronę rzeki.”