fot. Marek Lapis

Jubileusze i fortepiany

Niby początek roku powinien być spokojniejszy, a tymczasem styczeń dawał mnóstwo okazji do obcowania z dźwiękami na żywo.

Zanim przejdę do roku bieżącego, chciałbym się jeszcze cofnąć do zeszłego, bo w połowie grudnia, co stało się już tradycją, rocznicę swojej działalności obchodził cykl koncertowy LAS, który znalazł spokojną przystań w Pawilonie. Staram się ostatnio nie przebodźcowywać, dlatego z trzech dni świętowania wybrałem ostatni, kuratorowany przez nową wytwórnię Merkurial. Okazało się to trafną decyzją, bo mogłem „świeżym uchem” wysłuchać występów, na których mi najbardziej zależało. Xenon i PLK swoją dekonstrukcją hip-hopu mnie nie przekonali, a MAGMA, czyli współpraca Jacka Sienkiewicza i Roberta Piernikowskiego, powielała tropy eksplorowane choćby przez Actressa. Ale wystarczyło mi, że rewelacyjnie wypadł Robert Piotrowicz, który materiał z nowej płyty „Wrong Filament” przeniósł w rejony rytualne, nie tracąc nic z wielopoziomowości i zniuansowania. Pisałem to już gdzie indziej, ale muszę się powtórzyć: to cudowne, że artysta, którego twórczość znam tak dobrze i śledzę od dawna, wciąż jest w stanie mnie zaskoczyć.

Rok 2026 zacząłem od studenckiego koncertu kompozytorskiego na Akademii Muzycznej, z którego najbardziej w pamięć zapadły mi „Interferencje 2” Ewy Miriam Ostrowskiej na skrzypce amplifikowane i taśmę oraz utwór Anny Klaszyńskiej „Usłyszeć w szepcie” na kwartet saksofonowy, ale trzeba zaznaczyć, że wszystkie propozycje stały na wysokim poziomie. Budujące jest też doświadczenie braku miejsc siedzących na koncercie muzyki współczesnej nieznanych przecież jeszcze artystów.

 

fot. archiwum redakcji

fot. archiwum redakcji

Na akademię wróciłem już po dwóch dniach, kiedy to miał miejsce pianistyczny wieczór w ramach cyklu „Poniedziałki w Akademii”. Bardzo ucieszyłem się z możliwości wysłuchania na żywo muzyki Arnolda Schönberga, choćby i w małej dawce, bo to wciąż w Polsce okoliczność rzadka, tutaj podziękowania za inicjatywę dla Michała Sitarka.

Miła mi jest także obecność, i to dwukrotna, Claude’a Debussy’ego, za drugim razem pomysłowo zestawionego z Maurice’em Ravelem. Uwagę zwrócić musi wzmożona obecność Ferenca Liszta, który daje pianistom materiał bardzo wdzięczny, żeby, nie bójmy się tego słowa, popisać się po prostu, ale też przy okazji zaprezentować frapującą muzykę. Jedna uwaga: koncert był za długi! Nie jest to odosobniony przypadek, bo kilka dni później odbywało się wydarzenie z cyklu „Arcydzieła kameralistyki” i było ono nawet dłuższe, bo tu zdecydowano się na przerwę. Ja rozumiem tłumaczenie, że osoby występujące chcą się sprawdzić przed sesją, ale naprawdę zamiast jednego trzygodzinnego koncertu można zaproponować dwa półtoragodzinne. Podobnym rozrośnięciem się groził „Koncert zimowy Artystyczno-Naukowego Koła Pianistów”, z którego rejterowałem przed Lisztem, wystarczająco usatysfakcjonowany Sibeliusem (zwłaszcza! tu brawa dla Kali Halskiej), Ravelem i Bartókiem. Po drodze był jeszcze „Czwartek z muzyką dawną”, z którego w pamięci zachowam na pewno koncert fagotowy Christopha Graupnera (solistką była Estera Stebnicka) i sonatą z trąbką (tu Przemysław Sidor) Heinza Ignaza Franza von Bibera.

Mój miesiąc akademicki dopełniło wydarzenie o nieco innym profilu, tym razem jazzowym. Zwieńczeniem konferencji „Współczesny jazz: między tradycją a nowoczesnością” był koncert, a jednym z jego uczestników był Arve Henriksen. Nie wiem, czy był to jego polski debiut, ale ja nie miałem okazji go jeszcze słyszeć na żywo, a jest to dla mnie istotna postać, choćby ze względu na udział w zespole Supersilent. Tu jednak byliśmy daleko od szaleńczych elektroakustycznych improwizacji tego kwartetu, w dodatku dość mocno przeszkadzał mi towarzyszący Norwegowi gitarzysta.

 

fot. Longplay

fot. Longplay

Z nieakademickich wydarzeń trzeba wspomnieć aktywność członków kolektywu HISS, Demonszy i Jessiki w jeżyckim sklepie płytowym Longplay. Był to wieczór pełen dziwnych dźwięków, niespodziewanych odgłosów i wykrzywionych rytmów oraz niezobowiązującej i ujmującej atmosfery spotkania towarzyskiego pod pretekstem muzykowania.

Do takich kameralnych i bezpretensjonalnych wydarzeń zalicza się też Slamka, która w styczniu objawiła się dwukrotnie. Najpierw w Księgarni Naukowej Poznań Osobistych, gdzie intrygującym wierszom Dominiki Filipowicz towarzyszyła nieoczywista ilustracja audialna Agnieszki Bykowskiej, lepiej znanej jako Dawno Temu (warto sprawdzić jej wydawnictwa w Jvdasz Iskariota i Pointless Geometry). Minęło dziesięć dni i slamkowo spotkaliśmy się w Kołorkingu Muzycznym + Domu Słuchowisk, gdzie wystąpił Wojciech Kosma, któremu towarzyszyła Emilia Gołos na fortepianie. Ciekawie było usłyszeć ten wyjątkowy głos w nowym anturażu – polecam odnaleźć współpracę Kosmy, pod pseudonimem Spalarnia, z duetem IFS, wydaną przez Outlines w serii Guides. Dla mnie był to jeden z zachwytów minionego roku.

Niewątpliwie największym wydarzeniem stycznia był koncert, którym swoje osiemdziesiąte urodziny świętowała założycielka Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus Agnieszka Duczmal. Nie obyło się bez oficjalnych przemówień i życzeń, ale były one rozważnie nie za długie, jako że osoby przemawiające zaznaczały, że wszyscy czekamy wszak na muzykę. Orkiestra wykonała „Wariacje Goldbergowskie” Johanna Sebastiana Bacha w orkiestracji Józefa Kofflera oraz „Walc Mefisto” Liszta (jak widać, bez niego koncert muzyki klasycznej niezbyt może się obyć). Publiczność dała wyraz swoim emocjom owacją na stojąco, czuć było wielką sympatię i wręcz rodzinną atmosferę, kiedy Maestra dziękowała poszczególnym muzykom swojej orkiestry.

Równolatkiem Agnieszki Duczmal okazuje się być Kapela Dudziarzy Wielkopolskich, która także w styczniu świętowała swój jubileusz. Wszystko było fajnie, goście między innymi z Portugalii i Bułgarii zaprezentowali się z najlepszej strony, ale pokonał mnie duet Joszko Brody i Roberta „Litzy” Friedricha, a nawet nie tyle oni, co towarzyszący im klawiszowiec. Niestety, moja wytrzymałość na progrockowe aromaty jest niewielka…

Podziel się kulturą!
What’s your Reaction?
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0