Kamienica, Roszarnia i ogród botaniczny
Opublikowano:
2 stycznia 2026
Od:
Do:
Początek:
Koniec:
Przewodniczący Rady Miejskiej. Przewodniczący Komitetu Wystawy w 1937 roku. Członek Zarządu Powiatowej Kasy Chorych. Właściciel gigantycznej kamienicy. Zapracowany fabrykant. Nestor polskiego lniarstwa. Franciszek Nowakowski.
Pochodził z Pakości, gdzie ukończył szkołę elementarną. Dalsze wykształcenie pobierał w Inowrocławiu. Jeszcze przed wybuchem pierwszej wojny światowej przeprowadził się do Leszna. Tutaj też w roku 1915 zawarł związek małżeński z pochodzącą z Kiełczewa Symforianą.
Przemysłowiec
W sierpniu 1922 roku zarejestrowana zostaje w Lesznie Spółka Akcyjna „Linum”, a Nowakowski jest jednym z założycieli. Głównym celem nowo powstałego przedsiębiorstwa jest uprawa lnu i konopi, przeróbka na włókno, a także handel słomą, włóknem i nasionami lnu.
Franciszek zwracał uwagę, iż przed wojną na terenie byłego zaboru pruskiego plantacja lnu praktycznie nie istniała. Jednocześnie wyrażał zaniepokojenie bardzo szybkim rozwojem lniarstwa w Niemczech i Czechach w okresie międzywojennym i zastojem w kraju. Nic zatem dziwnego, iż Roszarnia (przetwarzająca słomę lnianą lub konopną na włókna) w Lesznie była jedną z pierwszych w Polsce.
Rozwój przemysłu propagował także w lokalnej prasie, pisząc na łamach „Głosu Leszczyńskiego” m.in.:
„Naprawa naszych stosunków lniarskich zależy w poważnej części również i od producenta, dlatego usiłowaniem mojem było i będzie w dalszym ciągu zainteresować szerszy ogół rolnictwa plantacją lnu. Co prawda konjunktura i dewaluacja przyczyniła się bowiem do tego, że rolnik zniechęcił się do plantacji lnu, jednakże od 2 lat konjunktura się polepsza”.
Wyzwania, inwestycje
Jednym z największych zagrożeń dla fabryki był pożar. Ten miał miejsce w 1936 roku, a prasa relacjonowała:
„Dziś w południe o godz. 12-tej wybuchł z powodu krótkiego spięcia pożar w fabryce lnu Linum własność p. Fr. Nowakowskiego. Zaalarmowana straż pożarna przystąpiła do energicznej akcji ratowniczej, lecz pomimo jej wysiłków zabudowania fabryczne zostały strawione przez pożar. Na wieść o wybuchu pożaru tłumy ciekawych udały się na miejsce wypadku, śledząc z zainteresowaniem szalejący żywioł”.
Pomimo incydentów z przywołanym żywiołem Nowakowski się nie poddawał. Jedną z największych inwestycji było sprowadzenie ceglanego kotła na początku 1939 roku. Warto zwrócić uwagę, iż nie był to byle jaki kocioł. Zbudowany został w roku 1905, a jego sprowadzenie z Gdańska wymagało zgody Urzędu Wojewódzkiego oraz Stowarzyszenia Dozoru Kotłów w Poznaniu.
Prezes
Spółka Akcyjna „Linum” przed wybuchem drugiej wojny światowej została zlikwidowana. Na jej bazie Nowakowski założył Fabrykę Przeróbki Słomy Lnianej i Konopnej, a następnie powstała Spółdzielnia „Len”. Franciszek był jej prezesem. Spółdzielnia w latach powojennych została upaństwowiona. Nowakowski był aktywny zawodowo do 1957 roku. Roszarnia nie była jedynym zakładem przemysłowym w Lesznie założonym przez niego. Drugim przedsiębiorstwem była Tkalnia i Przetwórnia Surowców Włókienniczych mieszcząca się przy ulicy Przemysłowej.
Kamienicznik
Budynek, którego właścicielem był Franciszek Nowakowski, znajduje się przy reprezentacyjnym trakcie prowadzącym z dworca kolejowego na Rynek. To dzisiejsza ulica Słowiańska (dawniej m.in. Piłsudskiego czy Dworcowa). Na tle sąsiedniej zabudowy kamienica wyróżnia się przede wszystkim parterem. Posiada aż cztery lokale handlowe, co nie jest często spotykane w Lesznie.
Pierwszy lokal w okresie międzywojennym zajmował dyplomowany drogerzysta Roman Horowski, mieszkający całkiem niedaleko, przy ulicy Wschowskiej (obecna Klonowicza). W kolejnym mieścił się „Gleba Bank Rolny”, któremu prezesował Franciszek Nowakowski. Po drugiej stronie drzwi prowadzących na klatkę schodową skład kapeluszy prowadziła marszandka Helena Kostańska. Pani Helena również miała bardzo blisko do pracy, mieszkając przy ówczesnej Dworcowej. Za ostatnim oknem wystawowym strzygł swoich klientów fryzjer Mizgalski.
Wykonane w latach powojennych fotografie kamienicy dowodzą, iż działał tutaj dalej „Salon fryzjerski dla pań i panów”. Na sąsiedniej szybie zlokalizowany był szyld: „Wełny i jedwabie”. Na drzwiach lokalu widnieje również nazwa „Otex”. Nie udało mi się ustalić, czy za fryzury nadal odpowiadał niejaki Mizgalski, a o nakrycia głowy tudzież innych części ciała dbała Helena Kostańska.
Druga część kamienicy została uwieczniona na dwóch zdjęciach. Na pierwszym z nich widoczny jest napis „Drogeria”. I w tym przypadku również brak pewności, czy nadal prowadził ją Horowski. Na drugiej fotografii ta część budynku wygląda zdecydowanie mniej optymistycznie. Można odnieść wrażenie, iż lokale nie są użytkowane, ewentualnie przechodzą remont.
Wspólnym mianownikiem fotografii kamienicy są markizy widoczne w dwóch skrajnych lokalach. Były one przed laty niezwykle popularne i posiadało je mnóstwo lokali przy obecnej Słowiańskiej. Przy interesującym nas budynku nie ma już po markizach śladu. Fragment mechanizmu dawnej rolety zachował się natomiast na elewacji budynku przy Słowiańskiej 28.
Lokatorzy
Gigantyczna kamienica to oczywiście nie tylko punkty usługowe, ale i mieszkania oraz ich lokatorzy. Oddajmy w tym momencie głos kronikarzowi Leszna, Wiktorowi Bulińskiemu:
„Pierwsze piętro zajmowali Nowakowscy, na drugim były dwa mieszkania. Jedno zajmował technik dentystyczny Franciszek Małyszczyk, drugie adwokat Jan Florian Nikisch, karierę adwokacją zrobił w Jutrosinie. Syn poszedł w ślady ojca, Jan Jacek, po wojnie prowadził praktykę adwokacką w Poznaniu przy Placu Wolności. Dom Nikischów w Lesznie był miejscem spotkań kolegów i koleżanek, znajdował się tam stary zabytkowy fortepian, na którym przygrywałem do tańca. Modne wtedy były schimmy, fokstrot, black-bottom i inne”.
Mogę sobie tylko wyobrazić, jak bardzo ta część miasta musiała w międzywojniu tętnić życiem. Po sąsiedzku z kamienicą Nowakowskiego znajdowała się popularna kawiarnia i restauracja „Centralna”.
Upamiętnienie
Franciszek Nowakowski nie patronuje żadnej ulicy w Lesznie. Do jego działalności nawiązuje natomiast Rondo Roszarnia, które znajduje się w rejonie gruntów dawnego zakładu. Otwarcie obiektu miało miejsce 19 października 2012 roku, a uroczystego przecięcia wstęgi w imieniu mieszkańców dokonał mój dziadek Henryk. Z kolei budowane w tym miejscu w ostatnich latach osiedle mieszkaniowe nazwane zostało „Lniane”. Na to miejsce był jednak inny plan.
Roszarnia zakończyła działalność pod koniec lat 80. ubiegłego wieku. Wówczas planowano urządzenie tutaj parku o powierzchni 5 ha. Natomiast dwukrotnie większy obszar miał zostać przeznaczony na cele mieszkaniowe. Sytuacja była rozwojowa i zainteresowanie terenami zielonymi się zwiększało.
„Zwróciliśmy się do prezydenta o wyznaczenie terenu pod Ogród Botaniczny w Lesznie. Wskazaliśmy także miejsce. To teren byłej Roszarni bardzo ładnie usytuowany, zróżnicowana powierzchnia, oczka wodne, a przede wszystkim blisko budowanego szpitala. Ogród oczywiście przez wiele lat stworzymy własnym sprytem i przy pomocy fachowców oraz miłośników kwiatów z innych stron kraju” – czytamy na łamach lokalnej prasy w latach 90.
Czy ogród botaniczny nazwany np. imieniem Nowakowskiego byłby lepszym zagospodarowaniem terenu niż „lniane” bloki?











