fot. Muzeum Okręgowe w Koninie

Każda kość cieszy paleontologa

O nosorożcu włochatym z Konina, nagrodzonej konserwacji i tajemnicach epoki lodowcowej z Dagmarą Frydrychowicz rozmawia Monika Marciniak.

Monika Marciniak: W tym roku Muzeum Okręgowe w Koninie zostało wyróżnione w konkursie na Wydarzenie Muzealne Roku w Wielkopolsce „IZABELLA 2025” w kategorii „Opieka nad dziedzictwem kultury, konserwacje” za prace konserwatorsko-restauratorskie czaszki nosorożca włochatego ze zbiorów własnych. Zanim przejdziemy do samej konserwacji, zatrzymajmy się przy bohaterze tego projektu. Czym był nosorożec włochaty, kiedy żył i czy fakt, że jego szczątki znajdują się w konińskim muzeum, oznacza, że zwierzę to występowało również na terenach dzisiejszej Wielkopolski?

Dagmara Frydrychowicz: Nosorożce włochate występowały w czasach popularnie nazywanych epoką lodowcową, czyli wtedy, gdy po Europie wędrowały również potężne mamuty. Były drugim wielkim roślinożercą tamtego okresu.

Nosorożec włochaty był zwierzęciem większym od współczesnych nosorożców. Posiadał dwa rogi, jeden dłuższy, drugi nieco krótszy a całe jego ciało pokrywało bardzo grube i gęste futro. Było ono przystosowaniem do warunków, w jakich żył, czyli do chłodnego, surowego klimatu.

 

MM: Czy można powiedzieć, że współczesne nosorożce są potomkami nosorożców włochatych?

DF: Raczej powiedziałabym, że są ich bardzo odległymi kuzynami. Potomek to jednak bezpośredni następca, a w tym przypadku mówimy o zwierzętach należących do tej samej, szerokiej grupy, ale rozwijających się odrębnymi drogami ewolucyjnymi. Linia ewolucyjna nosorożca włochatego ostatecznie wymarła. Oczywiście można by wejść głębiej w zagadnienia genetyczne i ewolucyjne, ale to temat na zupełnie inną rozmowę.

 

MM: Kiedy myślimy o epoce lodowcowej, głównie za sprawą kultury popularnej, wydaje nam się ona nie tylko bardzo odległa w czasie, ale także w przestrzeni. Tymczasem dla wielu osób zaskoczeniem jest fakt, że mamuty i nosorożce włochate żyły również na terenach dzisiejszej Polski, a nawet naszego regionu.

DF: To prawda. Dla wielu osób pierwszym skojarzeniem z epoką lodowcową jest popularny film animowany, ale rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej. Klimat był znacznie chłodniejszy, północną część naszego kraju pokrywał lądolód, a Bałtyk w obecnym kształcie jeszcze nie istniał. Dopiero wycofujący się lądolód ukształtował nieckę, którą później wypełniły wody Morza Bałtyckiego.

 

Na tych terenach żyły zwierzęta, o których dziś najczęściej czytamy już tylko w książkach. Dzięki odkryciom paleontologicznym wiemy jednak, jakie gatunki zamieszkiwały ten obszar. Co ciekawe, znaleziska zwierząt lądowych należą do stosunkowo rzadkich.

 

Znacznie częściej odnajduje się szczątki organizmów wodnych. Aby kości zwierzęcia lądowego mogły przetrwać dziesiątki tysięcy lat, muszą zaistnieć wyjątkowe warunki. Mówimy wtedy o procesie fosylizacji. Zwierzę musiało na przykład zginąć w miejscu, które sprzyjało zachowaniu szczątków, zostać szybko przykryte osadami lub utknąć w środowisku ograniczającym rozkład. Tylko wtedy cały szkielet albo jego fragmenty miały szansę przetrwać do naszych czasów.

 

MM: Czyli rozumiem, że właśnie takie specyficzne okoliczności śmierci dają możliwość zachowania się szczątków przez tysiące lat, na przykład w środowisku bagiennym.

DF: Dokładnie tak.

 

MM: Czy w takim razie można przypuszczać, że nasz nosorożec włochaty również miał podobną, nieszczęśliwą przygodę u schyłku swojego życia?

DF: Tego niestety nie wiemy. Z całego osobnika zachowała się jedynie czaszka, i to również niekompletna, bez żuchwy oraz fragmentu części nosowej. Nie jesteśmy więc w stanie stwierdzić, czy została odnaleziona dokładnie w miejscu, gdzie zwierzę padło, czy też doszło do tak zwanej redepozycji. Oznacza to, że pod wpływem różnych procesów przyrodniczych szczątki mogły zostać przemieszczone z pierwotnego miejsca złożenia.

Wiemy natomiast, że czaszkę odnaleziono w 1969 roku podczas prac związanych z budową odkrywki Jóźwin. Najprawdopodobniej natrafiono na nią podczas zdejmowania pierwszych warstw ziemi. Do Muzeum Okręgowego w Koninie trafiła na początku lat 70.

 

MM: Czy taka czaszka jest obiektem szczególnie cennym z punktu widzenia paleontologii i muzealnictwa?

DF: Powiem tak: każda kość cieszy paleontologa, taka jest prawda. Natomiast czaszka to zawsze jest coś wyjątkowego. To ten element, który wywołuje efekt „wow”. Robi wrażenie nie tylko na zwiedzających oglądających wystawy, ale również na samych badaczach. To jeden z najważniejszych i najbardziej charakterystycznych elementów szkieletu.

Oczywiście każde znalezisko ma wartość naukową i każde jest cenne na swój sposób. Szczególnego znaczenia nabierają jednak szczątki gatunków, które już wyginęły, ponieważ pozwalają nam lepiej poznać świat, którego już nie ma.

 

MM: Wyróżnienie dla muzeum zostało przyznane w 2026 roku, jednak sam proces konserwacji rozpoczął się znacznie wcześniej, bo już w 2023 roku.

DF: Tak, dokładnie. Oczywiście wszystko zaczęło się od rozmów i przygotowań związanych z samą konserwacją. W 2023 roku czaszka została przewieziona na Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, do Katedry Konserwacji-Restauracji Architektury i Rzeźby. Tam prace konserwatorskie i restauratorskie prowadziła Aleksandra Woś, studentka UMK, pod kierunkiem dr Aleksandry Gralińskiej-Grubeckiej. Cały proces trwał do 2025 roku. Pod koniec tego roku czaszka wróciła do Muzeum Okręgowego w Koninie i po zakończeniu zabiegów konserwatorskich ponownie trafiła na ekspozycję. To właśnie efekt tych prac został doceniony wyróżnieniem w konkursie Izabella.

 

MM: Co właściwie obejmowały prace konserwatorskie? Co wydarzyło się z czaszką podczas tego procesu?

DF: To dobre pytanie. Tak naprawdę o szczegółach najlepiej opowiedziałby sam konserwator. Mogę jednak powiedzieć, że cały proces rozpoczął się od szczegółowych badań obiektu. Na powierzchni czaszki zaczęło pojawiać się coraz więcej żółtawych wykwitów. W pewnym momencie obawialiśmy się nawet, że może to być jakiś rodzaj grzyba rozwijającego się na powierzchni kości. Na szczęście badania wykazały, że tak nie było. Okazało się, że czaszka przez bardzo długi czas spoczywała w glebie bogatej w związki żelaza i to właśnie one odpowiadały za przebarwienia.

 

Konserwacja czaszki nosorożca włochatego, na zdjęciu Aleksandra Woś

Konserwacja czaszki nosorożca włochatego, na zdjęciu Aleksandra Woś

Przeanalizowano również materiały użyte podczas wcześniejszej konserwacji. Trzeba pamiętać, że po odkryciu obiektu, na początku lat 70., przeprowadzono podstawowe prace zabezpieczające, aby czaszka mogła zostać zaprezentowana na wystawie. Badania wykazały, że zastosowane wówczas środki były oparte na parafinie. Z perspektywy czasu okazało się, że wpłynęły one na wygląd obiektu. Czaszka stopniowo ciemniała, przybierając szarawy odcień, a na jej powierzchni pojawiały się wspomniane żółte wykwity.

Podczas współczesnej konserwacji należało więc usunąć te nawarstwienia i pozostałości dawnych środków konserwatorskich, oczywiście bez naruszania delikatnej struktury kości. Uzupełniono również drobne ubytki oraz wzmocniono elementy wymagające scalenia. Jednym z celów prac było także przywrócenie czaszce wyglądu możliwie najbliższego naturalnej barwie kości.

 

MM: Czy podczas konserwacji i towarzyszących jej badań udało się pozyskać nowe informacje na temat samego zwierzęcia?

DF: Jeśli chodzi o informacje dotyczące samego nosorożca, część badań została przeprowadzona już wcześniej. Poświęcono im między innymi artykuł opublikowany w „Zeszytach Muzealnych”. Wiadomo na przykład, że czaszka należała do samca, który był stosunkowo niewielkich rozmiarów.

Pomiary czaszki nosorożca włochatego w ramach projektu WOOLRHINOPOLI

Pomiary czaszki nosorożca włochatego w ramach projektu WOOLRHINOPOLI

 

Może to świadczyć o różnych czynnikach. Być może żył w okresie mniej sprzyjających warunków środowiskowych, być może z jakiegoś powodu nie osiągnął typowych rozmiarów dla swojego gatunku, a być może mamy do czynienia z lokalną populacją różniącą się od innych.

Na tym etapie są to jednak jedynie hipotezy Warto dodać, że z czaszki pobrano również próbki do badań prowadzonych przez prof. Kamillę Pawłowską z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Są one częścią międzynarodowego projektu WOOLRHINOPOLI – „Unraveling the chronological, geographical, and taphonomic complexities of the occurrence of the woolly rhinoceros in the Pleistocene contexts of Poland and Europe”.

Jego celem jest odtworzenie historii nosorożca włochatego w Polsce i Europie poprzez analizę szczątków pochodzących z różnych krajów, badania morfometryczne, datowanie radiowęglowe oraz analizy DNA.

Badacze porównują między sobą szczątki nosorożców włochatych z Polski, Hiszpanii, Francji, Wielkiej Brytanii, Czech, Niemiec i innych krajów europejskich. Dzięki temu możliwe będzie ustalenie, czy poszczególne populacje różniły się między sobą budową, wielkością, wiekiem, a być może także pochodzeniem.

 

MM: Czyli badania dotyczą wyłącznie nosorożców włochatych?

DF: Tak, wyłącznie nosorożców włochatych. W ramach projektu badana jest nie tylko nasza czaszka, ale również inne kości tego gatunku znajdujące się w zbiorach muzealnych. Materiał jest szczegółowo mierzony, opisywany i analizowany.

My również czekamy na wyniki tych prac, ponieważ są to prawdopodobnie jedne z pierwszych tak szeroko zakrojonych badań porównawczych nosorożca włochatego prowadzonych na skalę europejską. To szczególnie interesujące, ponieważ był to gatunek bardzo silnie związany właśnie z obszarem Europy i to tutaj pozostawił po sobie najwięcej śladów.

 

MM: Czyli na bardziej szczegółowe informacje dotyczące tego konkretnego osobnika musimy jeszcze poczekać. A jakie szczątki nosorożca włochatego znajdują się obecnie w zbiorach muzeum?

DF: Mamy jeszcze drugi fragment czaszki, niestety bardzo mocno uszkodzony. On również przeszedł konserwację. Co ciekawe, podobnie jak główna czaszka, został odnaleziony na odkrywce Jóźwin.

 

MM: To fragment tej samej czaszki?

DF: Nie, to szczątki innego osobnika. Oprócz tego w naszych zbiorach znajdują się także kości piszczelowe oraz jedna kompletna kość udowa i fragment drugiej. Nie jest to więc bardzo liczny zbiór, ale są to szczątki niezwykle interesujące i wartościowe. A sama czaszka, jak już wspominałam, należy do tych eksponatów, które niezmiennie robią duże wrażenie zarówno na zwiedzających, jak i na badaczach.

 

MM: Skoro już mówimy o nosorożcach włochatych, to warto zapytać o ich historię. Jak dawno temu żyły i kiedy wyginęły?

DF: Szacuje się, że gatunek pojawił się około 500 tysięcy lat temu. Na terenach dzisiejszej Polski nosorożce włochate występowały mniej więcej od 350 tysięcy do około 15–12 tysięcy lat temu. Pod koniec swojego istnienia były już jednak coraz rzadsze. Przyjmuje się, że wyginęły około 12 tysięcy lat temu, prawdopodobnie nieco wcześniej niż mamuty włochate.

 

Co ciekawe, do dziś nie znamy jednej, pewnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego zniknęły.

 

Naukowcy wskazują na zmiany klimatyczne zachodzące pod koniec epoki lodowcowej, możliwe przekształcenia środowiska, a być może także wpływ człowieka. Nadal jednak nie wiemy dokładnie, który z tych czynników odegrał kluczową rolę w wyginięciu tego gatunku.

 

MM: Czy są jakieś przesłanki wskazujące na to, że do wyginięcia nosorożca włochatego przyczynił się człowiek?

DF: Rzeczywiście często przypisuje się człowiekowi odpowiedzialność za wymieranie dużych gatunków zwierząt. Nie jest jednak tak, że wszędzie, gdzie pojawiał się człowiek, natychmiast dochodziło do ich zagłady. W przypadku nosorożca włochatego sytuacja była najprawdopodobniej bardziej złożona.

 

Mówimy o bardzo dużym zwierzęciu, które rozmnażało się stosunkowo wolno i było dobrze przystosowane do określonych warunków środowiskowych. Gdy pod koniec epoki lodowcowej klimat zaczął się szybko zmieniać, takie gatunki miały znacznie większe trudności z przystosowaniem się do nowych warunków.

Oczywiście nie można wykluczyć, że człowiek również odegrał pewną rolę w zmniejszaniu liczebności populacji. Nie sądzę jednak, aby był jedyną przyczyną ich wyginięcia. Dziś naukowcy coraz częściej skłaniają się ku temu, że był to efekt współdziałania wielu czynników czyli właśnie zmian klimatycznych, przekształceń środowiska oraz presji ze strony człowieka. Dopiero ich połączenie mogło doprowadzić do ostatecznego zniknięcia tego gatunku.

 

MM: A czy szczątki nosorożców włochatych są często odnajdywane w Polsce?

DF: To zależy od tego, co uznamy za częste znaleziska. Wiele muzeów przyrodniczych posiada w swoich zbiorach szczątki nosorożca włochatego, jednak najczęściej są to pojedyncze kości, zęby, fragmenty czaszek czy żuchwy. Kompletny szkielet to już ogromna rzadkość. Co jakiś czas pojawiają się również bardzo spektakularne odkrycia.

Powrót czaszki nosorożca włochatego na wystawę, rok. 2025, fot. Muzeum Okręgowe w Koninie

Powrót czaszki nosorożca włochatego na wystawę, rok. 2025, fot. Muzeum Okręgowe w Koninie

Kilka lat temu w okolicach Gorzowa Wielkopolskiego odnaleziono na przykład niemal kompletny szkielet nosorożca leśnego. Był to jednak gatunek znacznie starszy, żyjący dużo wcześniej niż nosorożec włochaty. Ziemia cały czas skrywa jeszcze wiele tajemnic i od czasu do czasu odsłania kolejne ślady prehistorycznych zwierząt. Najczęściej dzieje się to jednak przy okazji różnego rodzaju inwestycji, prac budowlanych czy odkrywek. To właśnie wtedy pojawia się szansa na natrafienie na cenne znaleziska paleontologiczne.

 

MM: Na zakończenie warto więc przypomnieć, że bohatera naszej rozmowy można zobaczyć na własne oczy.

DF: Oczywiście. Czaszka nosorożca włochatego po zakończonej konserwacji wróciła na ekspozycję Muzeum Okręgowego w Koninie i jest dostępna dla zwiedzających. Serdecznie zapraszamy wszystkich, którzy chcieliby zobaczyć ten wyjątkowy zabytek przyrodniczej przeszłości naszego regionu.

Podziel się kulturą!
What’s your Reaction?
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
1
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0