fot. Krystian Daszkowski, na zdjęciu Małgorzata Kuzdra

Kinem trzeba żyć

„Dostałam olbrzymie doładowanie energetyczne od osób, które kochają kino. Poczułam wielką moc wspólnotowości, tego, że żywimy chorobliwe uwielbienie dla filmu” – opowiada Gosia Kuzdra, producentka i była kierowniczka kina Muza, która wyruszyła śladami kin w Polsce.

 

Jakub Wojtaszczyk: W lipcu wyruszyłaś w nietypową podróż, podczas której odwiedziłaś wybrane kina studyjne w Polsce. Jak narodził się pomysł na @CiNEMAP?

Gosia Kuzdra: Pomysł narodził się z połączenia moich dwóch potrzeb – bycia blisko kina i podróżowania – których spełnienie było mocno utrudnione przez pandemię. Jednak przez to, że trudno zaplanować dłuższe i większe wyprawy, mogłam zmobilizować się do tego, by odkryć lokalne miejsca i skorzystać z ich potencjału. Muszę ci powiedzieć, że nigdy nie miałam silniejszych uczuć patriotycznych niż wtedy, kiedy autem podróżowałam przez Polskę. Wielokrotnie zatrzymywałam się, by nacieszyć oko widokami, podziwiać to naturalne bogactwo.

 

JW: W podróż wyruszyłaś nie jako laiczka, tylko osoba, która z branżą filmową związana jest od wielu lat, m.in. prowadziłaś kino Muza w Poznaniu…

Małgorzata Kuzdra fot. Krystian Daszkowski

GK: Fakt, że kino przez długi czas było całym moim życiem, niewątpliwie miał wpływ na mój projekt. W grudniu zeszłego roku wybrałam się do Szczecina, aby odwiedzić tamtejsze kino Pionier. Jadąc do niego, uświadomiłam sobie, że moja mapa Polski to tak naprawdę mapa kin. Gdziekolwiek jestem, rozglądam się za nimi, chcę je zwiedzieć i poznać lokalnych kiniarzy. Uznałam, że @CiNEMAP to fajny pomysł, by świadomie udać się w kinową trasę, odkryć zupełnie nowe miejsca, ale też móc pobyć w murach, w których pracują osoby poznane na branżowych konferencjach czy prowadzonych przeze mnie kilka lat temu warsztatach o event cinema.

 

JW: Co to było za wydarzenie?

GK: Odbyły się w ramach V Konferencji Kin Studyjnych i Lokalnych w Chodzieży w 2016 roku. Event cinema to w najprostszej wersji wydarzenia towarzyszące seansom, jakaś atrakcja, wartość dodana, która ma przyciągnąć widzów. Dzieliłam się swoimi doświadczeniami i opracowywaliśmy przykłady eventów szytych na różne okazje. Mimo że kiniarzom się podobało, miałam niedosyt.

 

Aby zapewnić wsparcie i zaproponować nową jakość kinom, nie wystarczy rozmowa tylko z jedną osobą, która jest odpowiedzialna za program. Trzeba do tych miejsc pojechać, pobyć w nich, poznać cały zespół.

Tak powstał pomysł na Kinowe Rewolucje, jeszcze niezrealizowany. Uznałam, że @CiNEMAP będzie taką miniwersją tego projektu. Dodatkowo, przez obecność w social mediach, będę mogła chociaż trochę rozpromować miejsca, do których dotrę.

 

JW: Najpierw pojechałaś do Katowic…

GK: Zaczęłam rozmyślać o projekcie: skoro robię go po raz pierwszy i nie wiem, co z niego wyjdzie, to muszę mieć pewność, że dotrę do takiego miejsca, w którym na pewno będę dobrze przyjęta. Od razu przed oczami stanęły mi kiniary z Katowic: Kasia z Rialto i Bożena z Kosmosu, a także Beata ze Światowida.

 

Małgorzata Kuzdra fot. Krystian Daszkowski

Te dwie pierwsze dziewczyny poznałam przy okazji konferencji Europa Cinemas. Okazały mi dużo życzliwości, gdy stawiałam pierwsze kroki w branży.

Tak wybrałam mój pierwszy punkt na mapie. Kolejne tworzyły się na bieżąco. Wiedziałam też, że chcę dotrzeć do Lubina. Nie znałam osobiście Beaty, która prowadzi tam kino, ale bardzo miło wspominam prowadzone z nią negocjacje dystrybucyjne. Potem objawił się Bolesławiec, Legnica, Wałbrzych… Przypomniało mi się o Kinoteatrze Zdrowie w Sokołowsku, więc musiałam na spontanie odbić w tamtą stronę. Powrotna trasa zakładała odwiedziny w kinie OKF Iluzja w Częstochowie i finał w Łodzi, ale pojechałam na zaproszenie do Jastarni i Żywca, więc już zupełnie zboczyłam z drogi. Tak też z założenia 10 kin w 10 dni, zrobiło się 15 kin w 11 dni.

 

JW: Co przywiozłaś z podróży?

GK: Karton pamiątek i różnego rodzaju upominków. Jednak przede wszystkim dostałam olbrzymie doładowanie energetyczne od osób, które kochają kino. Poczułam wielką moc wspólnotowości, tego, że żywimy chorobliwe uwielbienie dla filmu. Przywiozłam też wspomnienia wielu rozmów.

 

Na przykład miałam wrażenie, że co drugie kino na Śląsku jest tym „najstarszym” lub „prawie najstarszym” albo „najdłużej działającym w regionie”.

Małgorzata Kuzdra fot. Krystian Daszkowski

Istnieje tam tak wiele starych kin, które niestety nie doczekały się jeszcze pracy historycznej na swój temat, książki pozwalającej na usystematyzowanie wiedzy i zebranie informacji. Są też inne opowieści, jak ta z kina Roma w Zabrzu. Miejsce obecnie posiada widownię z 275 miejscami. Jego kierownik, Sebastian Dziębowski, powiedział mi, że w 1912 roku, tuż po otwarciu, kino mieściło 1200 osób! Jak ci ludzie byli tam sadzani, jeśli te mury do dziś pozostają takie same?! Świetny materiał jako punkt wyjścia do badania zmian kultury oglądania filmów przez lata.

 

JW: Rozmawialiście_łyście o pandemii?

GK: Jasne, nieustannie dyskutowaliśmy o tym, co przyniesie przyszłość, czy kino ma szansę rozwinąć się pod względem frekwencji, czy stanie się doświadczeniem prestiżowym.

 

JW: Do jakich wniosków doszliście_łyście?

GK: Do bardzo różnych. Niektórzy zdecydowanie stawiali na to, że magia kina – siadanie w fotelu, moment gaśnięcia świateł, poczucie wspólnotowości – stanie się doświadczeniem elitarnym. Jednak większość kiniarzy podchodzi z nadzieją, że uda się powtórzyć frekwencyjny rozpęd, które kino miało przed pandemią, ale to wymaga czasu.

 

Małgorzata Kuzdra fot. Krystian Daszkowski

Cechą charakterystyczną kin studyjnych jest, że prócz frekwencji okresowej mocno stawia się na wiernego widza indywidualnego, związanego z konkretnym miejscem.

Mimo wszystko w obu tych narracjach wyczułam dużą dozę niepewności, co stanie się z nawykami widzów w chwili wzmacniania się platform streamingowych i po tym czasie, w którym okazało się, że przez miesiące zamknięcia jakoś sobie bez kina dawali radę. Kiniarze też powtarzali, jak ważna jest potrzeba ciągłości grania, nawet jeżeli tylko dla widowni zapełnionej w 25%.

 

JW: Z tego, co mówisz, wynika, że praca w kinie studyjnym to głównie pasja.

GK: Oczywiście kino nie jest równe kinu, bo są i takie, które działają po linii najmniejszego oporu i nie wymagają dużego zaangażowania. Jeśli jednak chce się tworzyć miejsce, w którym ludzie lubią przebywać i chcą do niego wracać, wymagana jest pełna obecność. Kinem trzeba żyć. Pasja jest wtedy siłą napędową, która pomaga w budowaniu przestrzeni dla różnych widzów, tworzeniu nieoczywistych wydarzeń specjalnych, jak to w katowickim Światowidzie, kiedy tuż po lockdownie, o 24:00, pracownicy kina przed seansem przywitali widzów w piżamach!

 

JW: Słuchając ciebie, przychodzi mi na myśl kino drogi…

GK: Odkąd pamiętam, uwielbiam ten rodzaj kina, bo interesuje mnie bycie obecną tu i teraz, ale też przemieszczanie się i szukanie sobie miejsca. Pamiętam, jak siedem lat temu na American Film Festival zobaczyłam film „Blue Highway” i tak się w nim zakochałam, że rozpoczęłam działalność dystrybucyjną, by tylko go wprowadzić do kin w Polsce. Dlatego przy @CiNEMAP malowałam moje logo na niebieskich obrazach, aby ta niebieska autostrada [ang. blue highway] towarzyszyła mi w mojej trasie. Cały czas miałam wrażenie, że powstałby fajny film z tej podróży. Dlatego warto ją powtórzyć.

 

Najbliższe spotkania z Gosia Kuzdrą:

1 września, kino Muza w Poznaniu, g. 18.00

3 września, PIES andaluzyjski w Poznaniu (wydarzenie po angielsku), g. 18.30

 

Miejsce zdjęć dzięki uprzejmości Kinu Muza

 

Gosia Kuzdra – freelancerka w zakresie kina i masażu. Przez 10 lat kierowniczka poznańskiego kina Muza, współzałożycielka Festiwalu Twórczości Kobiet No Women No Art. Reprezentowała Wielkopolskę w Radzie Kin Studyjnych przy Filmotece Narodowej, a polskie kina w jury międzynarodowych festiwali filmowych w Berlinie i Locarno. Pracowała przy dystrybucji kinowej filmów artystycznych oraz hitów takich, jak „Green Book”. Członkini Rady Programowej Fundacji Kultury Bez Barier. Założyła MOVIEgoers Club, w którym od roku zachęca klubowiczów (Polaków i obcokrajowców mieszkających w Poznaniu) do wspólnych wyjść na seanse filmów w języku angielskim oraz poznawania miasta z perspektywy kin. Absolwentka UAM: filozofia, specjalność komunikacja społeczna.