fot. W.W.

Kulinarne Perły

Raz do roku zbiera się grono mędrców, by radzić, co też niezwykłego urodziło się w kulinarnej beczce i wyciągnąć z niej najlepsze smaki. Smaki Regionów – będące częścią Polagra Food Międzynarodowych Targów Wyrobów Spożywczych – objęte są patronatem Polskiej Izby Produktu Regionalnego i Lokalnego.

W tym roku wystawcy żywności zgromadzili się na zamku w Gołuchowie, renesansowej budowli wzniesionej przez wojewodę brzesko-kujawskiego Rafała Leszczyńskiego. Miejsce to zyskało sławę, gdy zamek przeszedł w ręce Izabelli Czartoryskiej, która nadała mu jego ostateczny kształt, umieszczając tam swoją kolekcję dzieł sztuki, tym samym wyprowadzając się do oficyny, która kiedyś pełniła funkcję gorzelni. W budynku głównym, zgodnie z zarządzeniem księżnej, mieściło się natomiast ogólnie dostępne muzeum. Zapomnieli o tym jednak jej spadkobiercy, sprzedając gromadzony wysiłkiem pokoleń i wypracowany rękoma setek włościan majątek za 20 milionów srebrników. Tyle o historii, wróćmy do kulinariów.

W tym roku miałem przyjemność zasiadać w konkursowym jury i służyć kubkami smakowymi w ocenianiu pretendentów do otrzymania w trakcie targów wielce zacnej Perły.

Kandydatów do nagrody było sześciu, a wśród nich restauratorzy i niezwykle odważne stowarzyszenie ze Stawiszyna oraz Koło Gospodyń Wiejskich z Kawcza.

Najpierw na stół wjechał chłodnik staropolski z jajkiem od zielononóżki kuropatwianej. Nie powiem, zacny wielce, wychłeptałem go skwapliwie, tym bardziej że pogoda sprzyjała chłodnikom. Po nim półgęsek z gęsi owsianej z sosem balsamiczno-śliwkowym. Całość była smaczna, ale ze skazą. Kucharz bowiem użył do kompozycji dania włoskiego sera, zamiast oprzeć się na rodzimych produktach. Podsumowaniem było kacze udko z dżemem z cukinii oraz bakaliami z lokalnych owoców, kapustą modrą i „kluchem na łachu”, czyli naszą, wielkopolską pyzą. Całość była dziełem restauracji Jesionowy Dwór w Gutowie. Jeśli będziesz, Szanowny Czytelniku w tamtych stronach, zajedź, polecam. Maestrią absolutną błysnął Paweł Powroźnik z restauracji „P jak Pysznie” z Kępna. Podał skarmelizowane jabłka z gęsią wątróbką jako przystawkę, na drugie zaś udko perlicze, luzowane w kurkach.

Porcja była degustacyjna, więc nieduża. Ja bym z chęcią spałaszował całą perlicę, a nie taki mały kawalątek. Zatem kolejny kulinarny adres godzien wart polecenia. Poznań stanął do równego boju. Stolicę regionu reprezentowała restauracja Hyćka ze Śródki. Najpierw na stół powędrowała czernina.

Moja babcia by się takiej nie powstydziła. Wykwintny smak, słodycz przełamana kwaskiem, do tego łazanki, wędzona śliwka i skrojone kacze podroby. Gdybym mógł, talerz bym wylizał, ale przecież jurorowi nie wypada. To zaś, co nastąpiło potem, powaliło jury na kolana. Był to zraz z dzika, faszerowany kaczą wątróbką w sosie grzybowym z kaszą gryczaną. Takiej eksplozji smaku nie przeżyłem już dawno. Nie dziwota więc, że nominacja do Perły powędrowała jednogłośnie w ręce kucharzy z Hyćki. Brawa należą się też szagówkom z sera smażonego na białkach i z żółtkiem, dziele Marcina Michalskiego z poznańskiej Pasteli. Posypane były popcornem z kaszy gryczanej!

Dania gospodyń trochę różniły się poziomem od profesjonałów. Stawiszyn zachwycił deserem malinowym z owoców zbieranych z własnych ogródków, Kawcze próbowało zawalczyć szpinakowymi pierogami, ale bój był to nierówny.

Stwierdzić zaś mogę bez wstydu, że wielkopolska gastronomia stoi na bardzo wysokim poziomie i jest godną polecenia najwybredniejszym gościom.