fot. Mateusz Gołembka, mural na szkolnej elewacji

Leszno? Murale tu robimy!

Na czym polega fenomen współczesnych murali? Można je spotkać praktyczne w każdym mieście. Jedne zaskakują, inne budzą kontrowersję. Treść i forma muralu nie podlega praktycznie żadnym ograniczeniom.

W tym miejscu można postawić pytanie: kto decyduje o mieście i kto ma prawo zaznaczyć w nim swoją obecność? Czy żyjąc w tym samym mieście, wszyscy tworzymy jego złożony organizm? 

Kwestie prawne

Przede wszystkim należy odróżnić sztukę uliczną od wandalizmu. Niemniej kwestia szczegółowego uregulowania ulicznych malunków nie jest taka prosta. Prawnie, uprawianie sztuki ulicznej bez zgody właściciela zawsze jest wandalizmem i traktowane jest jako niszczenie cudzej rzeczy zgodnie z art. 124 kodeksu wykroczeń.

 

Z drugiej jednak strony mamy także ustawę o prawach autorskich i prawach pokrewnych. Wynika z niej, że wykonanie utworu (w tej sytuacji malunku) na elewacji nawet bez zgody właściciela nie sprawia, że ściana ze street artem przestaje być nośnikiem cudzych, chronionych treści.

Właścicielem nośnika jest jednak właściciel elewacji, który może korzystać ze swoich praw i chcieć utrzymać budynek w czystości. Ciekawa sytuacja miała miejsce w Stanach Zjednoczonych w 2018 r. Właściciel budynku zburzył go i został pozwany przez 21 artystów, którzy proces wygrali. Mural znajdował się na panelach, które łatwo można było zdemontować, a twórcy wyrazili taką chęć. Jestem pewien, że żadna ustawa nie zastąpi zdrowego rozsądku i wzajemnej serdeczności.

4 X M

Miasto, Mural, Maciejewski, Muzyka. Gdzie to wszystko odnaleźć? W Lesznie! U zbiegu ulicy Słowiańskiej z ulicą Tylną, w ścisłym centrum miasta. Ulica Tylna od pokoleń wypełniona była lokalami, czynnymi często do ostatniego gościa. Życie towarzyskie kwitło, niemniej zdarzało się, że po opuszczeniu baru jego klienci nie zachowywali szacunku dla ciszy nocnej, zapominając o mieszkańcach tej części miasta. Mural z wizerunkiem Romana Maciejewskiego, wielkiego kompozytora związanego z Lesznem jest niemym apelem, aby nie zachowywać się zbyt głośno. A w jaki sposób powstał mural?

 

 

Mural Roman Maciejewski, fot. M. Gołembka

Mural Roman Maciejewski, fot. M. Gołembka

„Wszystkie kropki były malowane odręcznie pędzlem, bez szablonu. Rozchodzą się w liniach fal, które zaczynają się przy piktogramie głośnika. Taki wzór czyni go wyjątkowym w street pointylizmie” – uchyla rąbka tajemnicy Ejsmondt, op artysta, który w swej twórczości skupia się głównie na realizacjach w przestrzeni publicznej, Maciejewski to nie jedyne dzieło artysty w Lesznie.

Żużlowiec, poeta, mitologiczny tytan i …

Na elewacji bloku przy ulicy Grunwaldzkiej, w sąsiedztwie stadionu żużlowego widnieje portret Alfreda Smoczyka, tragicznie zmarłego, wybitnego żużlowca leszczyńskiego klubu. Artysta przyznał, że technicznie był to dla niego najtrudniejszy technicznie projekt w czasie realizacji. Warunki atmosferyczne także nie ułatwiały zadania i mural powstawał głównie nocą.

 

Z kolei na skrzyżowaniu ulic: Opalińskich, Zacisze i Narutowicza znajduje się mural z wizerunkiem Stanisława Grochowiaka, urodzonego w Lesznie poety, publicysty i dramatopisarza.

Była to pierwsza realizacja op-artowa Ejsmondta i wpłynęła na dalszy rozwój artysty w tym kierunku. Podążając ulicą Narutowicza i skręcając w ulicę Ofiar Katynia, dotrzemy do muralu przedstawiającego mitologicznego Atlasa dźwigającego sklepienie niebieskie. Jest to pierwszy mural realizowany przez Ejsmondta za pomocą linii, upamiętniający znajdujący się dawniej w tej okolicy pomnik.

 

Oglądając dzieła artysty, szybko dostrzegamy pewną spójność. Wszystkie postacie łączy jedno miasto. Przypadkowy odbiorca trafia na nieprzypadkowy obraz. Obraz, który układa się przed naszymi oczami jak kolorowe puzzle, a w efekcie klei się doskonale, niczym wielowarstwowa galaretka. Ciekawostką jest, że artysta miał także zrealizować mural z wizerunkiem Petera Lindbergha, urodzonego w Lesznie niemieckiego fotografa i reżysera. Przypomnienie tej postaci to z pewnością przypomnienie o niełatwych dziejach miasta. Do realizacji jednak nie doszło. A szkoda!

Mural jako promocja muzeum

Ruch muralistyczny doskonale służył propagandzie w czasach PRL i stał się powszechną bazą reklamową dla fabryk i przedsiębiorstw. Władze wykorzystywały także wielkie malowidła, by wzmacniać robotniczy etos i ducha współpracy. Wiele takich obrazów nadal zachowało się w miejskich przestrzeniach i budzi różne odczucia. Niemniej, także obecnie, murale wykorzystywane są jako promocja i to nie tylko prywatnych przedsiębiorstw.

 

Mural Żniwiarka przy ul. Kurpińskiego, fot. M. Gołembka

Mural Żniwiarka przy ul. Kurpińskiego, fot. M. Gołembka

Biorąc pod uwagę wyniki badań, nie ma wątpliwości, że podziwianie sztuki dobrze wpływa na ludzką psychikę. W Kanadzie pojawił się pomysł, by wizyty w muzeum przepisywać na receptę.

W Lesznie natomiast, w ramach projektu pn.: „Malczewski w Lesznie. Muzeum i sztuka w mieście”, realizowanego przez Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Okręgowego w Lesznie we współpracy z Muzeum Okręgowym w Lesznie, powstał dyptyk murali promujący zbiory leszczyńskiej placówki.

Współczesna interpretacja obrazu „Żniwiarka” ozdobiła elewację obiektu przy ulicy Kurpińskiego, przy której znajdują się dwa szkolne obiekty. Drugim elementem pracy jest mural zaprojektowany i wykonany przez uczniów leszczyńskich szkół, podczas warsztatów z malarką. Dzieło młodych twórców można podziwiać na ścianie Szkoły Podstawowej nr 9.

 

A kim jest autorka muralu?

Z wykształcenia malarka i pedagog. W swojej twórczości nie zamyka się na jedną technikę. Ważna jest dla niej sztuka zaangażowana społecznie oraz problemy lokalowe, z czym boryka się większość miast. Pracę przy malowaniu murali rozpoczęła w 2015 r. w Gdańsku podczas studiów na Akademii Sztuk Pięknych. Wykorzystuje nośność i monumentalność malowideł ściennych w swoich działaniach twórczych. Artystka niezwykle świeżo patrzy na świat, twierdząc, że mural powinien pasować do otoczenia, w którym się znajduje.

 

„Nie wolno skazać mieszkańców budynku, na którym powstaje mural na to, że co najmniej dwa razy dziennie idąc do i wracając z pracy, będą oglądać monumentalne malowidło opowiadające o krzywdzie, problemach społecznych czy kulturowych. Cieszę się, że jako społeczeństwo, powoli dojrzewamy do tego, że w sztuce w przestrzeni publicznej cenniejsza jest jakość, a nie ilość powstających dzieł” – opowiada malarka.

 

Katarzyna Jurga uczy w szkole oraz prowadzi warsztaty w swojej Pracowni Twórczej – Kantor 13. Pracę z młodymi uczestnikami traktuje jako wzajemną inspirację. Wspiera młodzież w poznawaniu własnej drogi twórczej. Często bierze udział w realizacji projektów oddolnych, działając u podstaw.

Mural ku chwale ojczyzny!

Najmłodszy z miejskich murali został wykonany na przełomie sierpnia i września bieżącego roku. Malowidło upamiętnia czterech dowódców, ze stacjonujących w Lesznie w okresie międzywojennym  55 Pułku Piechoty oraz 17 Pułku Ułanów.

 

Ostatnie prace podczas przgotowania muralu, fot. M. Gołembka

Ostatnie prace podczas przgotowania muralu, fot. M. Gołembka

Upamiętnieni zostali: Józef Kustroń, Ignacy Marian Kowalczewski, Władysław Wiecierzyński oraz Stefan „Grot” Rowecki.

Obraz powstał w ramach projektu pt.: „Z patriotyzmem przeszłości w przyszłość” w ramach zadania publicznego pn.: „MUR, ALE HISTORIA WOJSKA POLSKIEGO”. Organizatorem inicjatywy było Wojskowe Stowarzyszenie Sportowe – GROT przy współpracy Miejskiego Biura Wystaw Artystycznych i Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Okręgowego w Lesznie. Źródłem finansowania było Ministerstwo Obrony Narodowej, miasto Leszno i Wojskowe Sportowe Stowarzyszenie – GROT.

Wykonawcą obrazu był Arkadiusz Andrejkow związany prywatnie z odległym od Leszna Sanokiem. To właśnie w jego rodzinnych stronach narodził się projekt pt. „Cichy Memoriał” w ramach którego artysta wykonuje murale na starych stodołach. Murale powstają na kanwie starych fotografii, co jest domeną artystycznej działalności Arkadiusza.

Artysta wyznał mi, że jego przygoda z malowaniem rozpoczęła się około roku 2002 roku od malowania graffiti i fascynacji kulturą hiphopową (m.in. magazyn Ślizg). Z czasem zaczęły pojawiać się zlecenia (również na pomalowanie pokoju). Od dawna interesowały go także stare fotografie.

 

Uroczystość odsłonięcia muralu, fot. M. Gołembka

Uroczystość odsłonięcia muralu, fot. M. Gołembka

Mimo sporej odległości i długich godzin dojazdu zdecydował się wykonać mural w Lesznie.

Pracując praktycznie od rana do wieczora, nie znalazł wiele czasu na zwiedzanie miasta. Jego pobyt w Lesznie trwał siedem dni. Sześć przeznaczonych było na pracę, natomiast siódmy na odpoczynek… Wynikało to z faktu, że wtorek był dniem absolutnie deszczowym i uniemożliwiał pracę artyście.

Nie tylko Leszno

Warto zaznaczyć, że to nie była pierwsza realizacja Arkadiusza Andrejkowa w Wielkopolsce. W przysiółku Antoniny w gminie Dobrzycko. w ramach wspomnianego projektu „Cichy Memoriał”. powstał mural (nazywany także deskalem ze względu na materiał wykonania). Przedstawia on Alfonsa Kowalskiego – barwną postać lokalnej społeczności.

W Ostrzeszowie Andrejkow wykonał mural na elewacji zakładu fotograficznego, przedstawiający Mariana Malinowskiego – redaktora i fotografa. W Krownach w powiecie tureckim zrealizował malowidło upamiętniające fakt istnienia w miejscowości Szkoły Podstawowej. Natomiast w Jarocinie podjął się wyzwania malunku na prywatnym biurze.

Malowanie trwa!

Żyjemy w przepięknych wielkopolskich miejscowościach, gdzie arcydzieła możemy oglądać niemal na każdym kroku. Murale zdobiąc elewacje pozwalają na nowo rozkochać się we własnym mieście. Jednocześnie mogą zachęcać do wycieczek, a nawet śledztw. Jeden z wielkopolskich questów poświęcony został leszczyńskim muralom. Weźcie w nim udział i przekonajcie się, że jest ich w Lesznie zdecydowanie więcej. Do zobaczenia na trasie!

 

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
1
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0