fot. Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej w Poznaniu

Na skrzydłach Terpsychory

Historię szkoły tworzą ludzie. Tu rodzą się talenty i pierwsze miłości. Absolwenci rozjeżdżają się po świecie, ale wystarczy hasło i… zlatują na Gołębią w Poznaniu, jak do domu. Niektórzy przysyłają do szkoły własne dzieci. To chyba najlepszy dowód, że w tych murach panuje niezwykła atmosfera.

Z inicjatywy wybitnej przedwojennej polskiej primabaleriny Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej oraz wizytatora szkolnictwa artystycznego Zygmunta Dąbrowskiego w 1951 roku powstała Państwowa Podstawowa Szkoła Choreograficzna w Poznaniu. Jej pierwszą siedzibą był budynek Odwachu na Starym Rynku, a pierwszym dyrektorem został Zygmunt Dąbrowski. Olga Sławska-Lipczyńska objęła stanowisko dyrektora artystycznego. W 1957 roku na potrzeby szkoły odbudowano zabytkowy kompleks budynków przy ulicy Gołębiej 8, w którym w XVIII wieku występował sam Wojciech Bogusławski ze swoją trupą.

 

„Byłam niesamowicie przejęta, bo sam budynek zrobił na mnie ogromne wrażenie. Wydał mi się taki piękny, monumentalny i miał specyficzną atmosferę.” – wspominała kilka lat temu Paulina,  córka Ewy Wycichowskiej, absolwentka w drugim pokoleniu.

 

Idealne miejsce dla artystów. Gmach szkoły zachwyca nie tylko uczniów, ale i turystów. Kilka lat temu rozmawiałem z Lechem Wołczykiem, aktorem Teatru im. Witkacego w Zakopanem i Teatru Modrzejewskiej w Legnicy, który tak wspominał poznańskie początki:

 

„Mama przeczytała w „Przyjaciółce”, że jest nabór do szkoły baletowej w Poznaniu. Przyjechała ze mną na egzamin. Dostałem się. A kiedy otrzymałem zawiadomienie, że zostałem przyjęty, uderzyła się w czoło i krzyknęła: 'Co ja zrobiłam? Wygoniłam dziecko z domu’.

 

Uczennicą lub uczniem szkoły baletowej można zostać po trzeciej klasie podstawówki, a nauka trwa 9 lat. Wielu uczących się mieszka w bursie. Dziś większość rodziców spoza Poznania dowiaduje się o szkole z internetu albo czasopism, które zastąpiły dawną „Przyjaciółkę”.

 

Sfrunęli na koncert… i nocnych Polaków rozmowy

Po 70 latach działalności Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa w Poznaniu im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej może się pochwalić 444 absolwentami. Wielu z nich pojawiło się 17 czerwca br. na jubileuszu. Najpierw wszyscy spotkali się na koncercie galowym, podczas którego podziwiali popisy uczniów i pewnie wspominali swoje występy na koncertach szkolnych. Wystąpili niemal wszyscy uczniowie i zaprezentowali najróżniejsze style tańca, takie nawet, których starsi absolwenci sobie nie wyobrażali, że mogą stanowić element programu nauczania.

 

fot. Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej w Poznaniu

fot. Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej w Poznaniu

W zgodzie z historią, koncert rozpoczęła scena z Giselle: uczennice w romantycznych paczkach, zjawiskowe… 70 lat temu technika klasyczna była jedyną, jakiej nauczono. Po drodze w programie pojawiały się nowe techniki i style. Starsze roczniki z wypiekami wspominają, jak za czasów dyrekcji Conrada Drzewieckiego (1971–1980) można się było uczyć – tylko w poznańskiej szkole – tańca współczesnego.

Dekadę później w programie pojawił się taniec jazzowy i step. Od kilku lat uczniowie poznają tajniki hip-hopu. Ta ewolucja miała swoje odzwierciedlenie w koncercie galowym. Taniec klasyczny przeplatał się ze współczesnym (znakomite choreografie Krystyny Frąckowiak, Agaty Ambrozińskiej-Rachuty i Andrzeja Adamczaka), musicalowym (Mirosława Różalskiego) i ludowym (hopak w brawurowym wykonaniu uczniów z Ukrainy). Fascynująca wręcz była scena zatytułowana „Dacie radę?”, w której w spór z ciałem pedagogicznym weszli młodsi uczniowie szkoły. I wtedy prawdopodobnie w pamięci uczniów – dostojnych pań i panów – zaczęły odzywać się wspomnienia na temat sporów artystycznych, jakie wiedli przed laty ze swoimi pedagogami.

Po koncercie absolwenci i nauczyciele spotkali się w murach ukochanej szkoły. Biesiadowali i rozmawiali na dziedzińcu, który okazał się wspaniałą scenerią dla pamiątkowych fotografii.

 

Piszą historię polskiego baletu

O każdym roczniku można powiedzieć, że miał swoją gwiazdę. Pierwsza matura odbyła się w 1960 roku. Wśród absolwentek największe nadzieje wiązano z Anną Deręgowską, która wkrótce została solistką Opery Poznańskiej i odnosiła wielkie sukcesy. Ale ona wybrała rodzinę i zrezygnowała z kariery tancerki. Marta Bochenek po szkole pojechała do opery w Warszawie, gdzie tańczyła i… tworzyła choreografie. W późniejszym okresie życia jako choreograf intensywnie współpracowała z telewizją. Kolejny rocznik ujawnił talent Romy Juszkat. Po krótkim epizodzie w Bydgoszczy utalentowaną tancerkę odkrył Conrad Drzewiecki i sprowadził do Poznania.

 

fot. Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej w Poznaniu

fot. Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej w Poznaniu

Kiedy założył Polski Teatr Tańca – Roma Juszkat stała się na długie lata jego niekwestionowaną gwiazdą. Poznańska szkoła baletowa od początku jest kuźnią kadr dla wszystkich teatrów operowych w Polsce. Ewa Wycichowska związała się jako tancerka z Teatrem Wielkim w Łodzi, gdzie miała status primabaleriny. Aktualnie w Łodzi solistką jest Laura Korolczuk.

W Operze Poznańskiej, a po przemianowaniu Teatrze Wielkim w Poznaniu, solistkami i solistami byli: Ewa Pawlak, Małgorzata Połyńczuk, Ewa Misterka, Agnieszka Wolna-Bartosik, Juliusz Stańda, Emil Wesołowski; aktualnie są nimi m.in. Marika Kucza, Karolina Sierant, Arkadiusz Gumny i Mateusz Sierant. W Operze Wrocławskiej brylowały: Maria Kijak i Ewa Zając, w Operze Bytomskiej – Olga Kozimala, w Operze Krakowskiej – Agnieszka Chlebowska, w Polskim Balecie Narodowym – Marta Fiedler. W Operze Bałtyckiej solistką jest Maria Kielan-Yoshimoto. Poznańska szkoła z racji tego, że dzieliła do niedawna budynek z Polskim Teatrem Tańca, była trampoliną do bycia tancerzem lub tancerką tego zespołu. Taka była droga Romy Juszkat, Hanny Staszak, Marioli Hendrykowskiej, Emila Wesołowskiego, Jacka Soleckiego, by wymienić tych z pierwszego okresu działalności.

Szkoła baletowa pozwala się odnaleźć absolwentom w kulturze masowej, w różnych od klasyki technikach tańca współczesnego. Anna Kapera wygrała w 2009 polską edycję You Can Dance, a Viktoria Nowak zajęła pierwsze miejsce w Konkursie Eurowizji Młody Tancerz Roku 2015.

 

fot. Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej w Poznaniu

fot. Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej w Poznaniu

Wychowankami poznańskiej szkoły baletowej są także choreografowie: Ewa Wycichowska, Paulina Wycichowska, Małgorzata Mielech, Mirosław Różalski (po wielu latach wrócił do szkoły najpierw jako dyrektor artystyczny, a potem naczelny), Emil Wesołowski, Juliusz Stańda, Jerzy Maria Birczyński, Władysław Janicki, Artur Żymełka, Rafał Sójka, Mikołaj Mikołajczyk, Andrzej Adamczak, Paweł Malicki…

Wielu absolwentów związało swoje kariery z teatrami za granicą. Marek Różycki, Henryk Minkiewicz, Artur Żymełka, Stefan Żeromski tańczyli w Niemczech. Ten ostatni związany był również z Nederlands Dans Theater w Amsterdamie. Sławomir Balcerek osiadł w Hiszpanii, a potem we Francji, Barbara Gołaska we Włoszech. Adam Kozal zanim wrócił do Warszawy, krążył między Niemcami, Finlandią a Belgią. Irmina Kopaczyńska od wielu lat tańczy w Zurichu.

 

W swoją stronę

Kiedyś absolwent szkoły baletowej skazany był na pracę w teatrach operowych i muzycznych lub pedagogikę. Od wielu lat wychowankowie po dłuższym lub krótkim stażu baletowym odnajdują się na nowo w różnych środowiskach pracy. Katarzyna Trzaskalska znalazła swoje miejsce w mediach. Dr hab. Klaudia Carlos, prof. UMFC, po latach spędzonych w Zespole Pieśni i Tańca „Mazowsze” oraz różnych stacjach telewizyjnych, wybrała karierę naukową. Obecnie jest dziekanem Wydziału Tańca Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Katedrą Tańca kieruje dr hab. Beata Książkiewicz, prof. UMFC. Dr Paulina Wycichowska zajmuje stanowisko kierownika Zakładu Tańca w Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu.

 

fot. Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej w Poznaniu

fot. Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej w Poznaniu

Obok wspomnianego już Lecha Wołczyka, drogę kariery aktorskiej wybrali Maciej Owczarzak (Teatr Lalek Guliwer w Warszawie), Weronika Bartold (m.in. Teatr Studio w Warszawie, Teatr Nowy w Łodzi, Warszawska Opera Kameralna), Michał Barczak (Teatr Witkacego w Zakopanem, od kilku lat wolny strzelec, którego można oglądać m.in. w Teatrze Polonia, Teatrze Trzecie Piętro w Warszawie i Teatrze Wielkim w Łodzi).

Wszystkich można oglądać na ekranach telewizorów w serialach, filmach i teatrach telewizji.

Wielu absolwentów prowadzi prywatne szkoły tańca, pracuje w domach kultury, bo kochają teatr. Czasami, kiedy kończą karierę taneczną, wybierają pracę w innych działach teatru. Inni zmieniają swoje wektory życia; prowadzą własne firmy, pracują w nowych zawodach. Ale raz na dziesięć lat wracają – kto może – na Gołębią, by wspólnie świętować kolejne jubileusze.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
1
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0