fot. Zbigniew Pakuła

Nie staję po żadnej stronie

Tajniki realizacji serialu „Fauda”, który podbił międzynarodową widownię, wyznania arabskich wojowników służących w armii Izraela czy kuchnię bezkrwawej wojny o najlepszy hummus odsłaniają dokumenty znakomitego dziennikarza i reżysera Orena Rosenfelda.

JAK NAKRĘCIĆ CHAOS

Izraelski serial „Fauda” („Chaos”), emitowany przez Netflixa, bije rekordy oglądalności nie tylko w samym Izraelu, ale też w skali międzynarodowej. To opowieść o żołnierzach służb specjalnych, działających na Zachodnim Brzegu Jordanu i próbujących wniknąć w społeczność palestyńską podczas ścigania terrorystów. Dokument Orena Rosenfelda pokazuje, skąd tak ogromna popularność tej fabularnej produkcji.



Reżyser wraz z brytyjską dziennikarką i współautorką dokumentu Jane Corbin otrzymali wyłączny dostęp do planu filmowego drugiego sezonu „Faudy” oraz do prawdziwej jednostki specjalnej mista’aravim.

Zdjęcia kręcono w niebezpiecznych rejonach, również tam, gdzie toczyły się prawdziwe walki. Dokument oddaje też głos głównym aktorom serialu. Lior Raz (Doron w „Faudzie”) i Laetitia Eido (dr Shirin El Abed) nadali produkcji cechy realizmu. Lior przez wiele lat pracował jako prawdziwy żołnierz jednostki specjalnej i współpracował przy tworzeniu scenariusza na podstawie własnych doświadczeń. Dzięki temu grana przez niego postać jest tak wiarygodna. Lior zwierzył się też autorom dokumentu, że współtworzenie serialu było dla niego najlepszą terapią syndromu PTSD (zespół stresu pourazowego).

„The Real Fauda” („Prawdziwa Fauda”) pokazuje też reakcje widzów serialu po obu stronach konfliktu: izraelskiej i palestyńskiej. Izraelczycy podkreślają realizm akcji, Palestyńczycy deprecjonują serię, ale jej popularność wśród nich jest nie mniejsza niż w Izraelu. W tym roku na platformie Netflixa ma się ukazać trzecia część „Faudy”.

 

REKRUCI POD PRĘGIERZEM

Izraelscy obywatele muszą służyć w swojej armii – mężczyźni przez 3 lata, a kobiety przez 2. Inne mniejszości, jak muzułmanie czy chrześcijanie, nie mają tego obowiązku, ale część z nich decyduje się na to, bo nie chcą być obywatelami drugiej kategorii. Mogą wybrać jakikolwiek oddział, służą jednak najczęściej w osobnych jednostkach, w swoim gronie, łączy ich język, wspólne rytuały religijne czy rodzaj jedzenia.

Oren Rosenfeld

Oren Rosenfeld podczas pracy, archiwum reżysera

W filmie „Arabscy wojownicy Izraela” znajdujemy odpowiedź na pytanie, co myślą o ich służbie bliscy, rodzina, rodacy czy palestyńscy politycy. Widzimy oficera i księdza, którzy pomagają rekrutować młodych Arabów, argumentując, że coś trzeba dać państwu, które się nimi opiekuje. Obserwujemy jednocześnie protest studentów palestyńskich, którzy sprzeciwiają się tej rekrutacji, przypominając, że to współpraca z okupantem i zachęcają rówieśników do jej bojkotu. Sytuacja jest skomplikowana: rekrutowani żołnierze kontrolują na granicy Palestyńczyków, co przez wielu jest postrzegane jako zdrada.



Ten podział społeczności arabskiej to konsekwencja historii: po 1948 roku, gdy powstało państwo Izrael, część Palestyńczyków znalazła się po drugiej stronie granicy, a część stała się obywatelami Izraela.

W 1967 r. Izrael zajął część Jordanu, co jeszcze bardziej zaostrzyło konflikt. Część zdjęć kręcona była na niebezpiecznych terenach okupowanych. Reżyser podjął ogromny wysiłek, by pokazać obie strony konfliktu i oddać głos zarówno rekrutującym, jak i samym żołnierzom, ich sprzymierzeńcom i przeciwnikom. Pozwala to zobaczyć problem w szerszym kontekście i nie pozostawia widza z czarno-białym obrazem sprawy izraelsko-palestyńskiej.

NIEBEZPIECZNA ARCHEOLOGIA

Jeden z będących właśnie na ukończeniu projektów Orena Rosenfelda, „Antiquities war”, dotyczy stanowisk archeologicznych na Pustyni Judejskiej, które są rabowane przez palestyńskich złodziei, nielegalnie handlujących antykami. Robią to głównie dla zysku, ale zdarzają się też akty demonstracji nacjonalizmu, jak wypisywanie na ścianach hasła „Allah Akbar”. Artefakty mają wartość naukową, gdy zostają odnalezione w swoim naturalnym kontekście. Zrabowane i sprzedane, pozbawione są tego kontekstu i tracą wartość historyczną.

Oren Rosenfeld

„Arabscy wojownicy Izraela”, archiwum reżysera Orena Rosenfelda

 

Reżyser dołączył do jednostki izraelskich służb specjalnych, do których mogą należeć tylko wykształceni archeologowie z dyplomem, pragnący zajmować się ochroną antyków, a jednocześnie przeszkoleni do wykonywania działań specjalnych.

Mają wiedzę dotyczącą problemu i ścigają handlarzy antyków, często wyposażonych w broń i przez to niebezpiecznych. W czasie akcji wielokrotnie dochodzi do strzelaniny. Każdy z żołnierzy-archeologów ma pod ochroną jakiś rejon wykopalisk. W razie alarmu, gdy dochodzi do rabunku lub dzieje się coś podejrzanego, kontaktują się ze sobą i błyskawicznie zbierają siły w zagrożonym miejscu. Dla Izraelczyków rabunkowe wykopaliska wpisują się w szerszy konflikt narodowościowy – to wojna polityczna, w której Palestyńczycy nie tylko rabują, ale też próbują zatrzeć ślady istnienia narodu izraelskiego na terenach Ziemi Świętej. 

JEDZENIE JAKO ZNAK CZASÓW

W  przygotowywanym filmie „Holy Vegans” („Weganie Ziemi Świętej”) reżyser podejmuje temat wegetarianizmu. Około 30 proc. Izraelczyków to wegetarianie, z czego około 80 proc. stanowią weganie. Mamy wśród nich nawet beduińskiego szejka, który jest weganinem i, co zabawne, mówi po angielsku. Orena Rosenfelda zainteresowało, dlaczego liczba wegan rośnie. Ten temat go zafascynował, rozpoczął więc własną, niezależną produkcję, pokazując zjawisko przez pryzmat konkretnych osób.

Oren Rosenfeld

Plakat filmu „Hummus”, reż. Oren Rosenfeld

 

Z kolei w filmie „Hummus” dokumentalista pokazuje bezkrwawą, „dobrą wojnę” Bliskiego Wschodu – rywalizację w konkurencji o „największy talerz hummusu” i przygotowanie najsmaczniejszej wersji tego dania.

Prezentuje przywiązanie różnych nacji tego rejonu świata do tradycyjnego hummusu oraz spory o to, czyja to potrawa narodowa. Tym samym Izrael jawi się w filmie nie jako kraj monolityczny, ale wielonarodowościowy, zróżnicowany religijnie i kulturowo. Dokument skrzy się od dowcipu, z przymrużeniem oka pokazując podobieństwa i różnice nie tylko kuchni sąsiadów.

ROZPROSZENI PO CAŁYM ŚWIECIE

Dwa inne projekty dotyczą osób pochodzenia żydowskiego w różnych krajach. „Mumbai Jews” („Żydzi Bombaju”) ukazuje diasporę w Indiach, gdzie istnieją dwie grupy Żydów bagdadzkich: ci, którzy osiedlili się w Indiach stosunkowo niedawno i łatwo ich odróżnić od innych nacji oraz ci, którzy przybyli wiele wieków wcześniej, po upadku świątyni i od dawna są zintegrowani z miejscowym społeczeństwem.

Oren Rosenfeld

Spotkanie z reżyserem Orenem Rosenfeldem, 7 listopada, Dom Bretanii w Poznaniu, fot. Zbigniew Pakuła

W Bombaju żyją około 22 miliony osób różnych wyznań. Reżyser swoim filmem pokazuje, że ich pokojowa koegzystencja jest możliwa, w przeciwieństwie do innych rejonów świata, gdzie widzi nienawiść, zwłaszcza w strefach wojennych. To miejsce jest inne: tu ludzie żyją ze sobą w pokoju.

Drugi z projektów dotyczy osób z różnych stron świata, które zdecydowały się dokonać konwersji na judaizm. Reżysera ciekawiło, jak różne motywacje kierowały ludźmi, którzy postanowili stać się wyznawcami najbardziej znienawidzonej religii na świecie. Dlaczego się na to decydują?

W filmie pojawią się: Jamajczyk, syn pastora, który odnalazł swoje żydowskie korzenie, Diana z Kostaryki, którą zastanowiły obyczaje w jej rodzinie i odnalazła w swojej przeszłości Żydów wygnanych kiedyś z Hiszpanii, oraz Polka z Radomia. Według reżysera konwersja na judaizm w Polsce to zjawisko o zaskakująco dużej skali. Oren Rosenfeld wspominał, że podczas współpracy z Martyną Wojciechowską, gdy zabrał ją do dzielnicy ortodoksyjnej, była zaskoczona, jak wiele elementów kultury żydowskiej rozpoznaje w Polsce, chociażby potrawy. Film ma zostać ukończony jeszcze w tym roku.

SIŁA DOKUMENTU

W odpowiedzi na pytanie, czy dokumenty wpłynęły na życie ich bohaterów, reżyser potwierdził, że w większości tak się stało. Najczęściej był to wpływ pozytywny: bohaterka z filmu „Hummus” prowadziła przed filmem skromne życie, po filmie zyskała sławę międzynarodową i zaczęła podróżować.

Dla reżysera ważne jest też utrzymywanie przyjaźni z osobami, z którymi współpracuje, szczególnie w fazie przygotowania dokumentu, która wymaga nawiązania dobrych relacji z jego przyszłymi bohaterami. Czasem ten etap może trwać nawet kilka miesięcy.

Oren Rosenfeld

Spotkanie z reżyserem Orenem Rosenfeldem, 7 listopada, Dom Bretanii w Poznaniu, fot. Zbigniew Pakuła

Dokumenty mają też wpływ na całe społeczności. Bywają również skutki negatywne. Arabscy bohaterowie po zdjęciach wystraszyli się i prosili, żeby wyciąć ich z materiału na etapie montażu, jednak po rozmowach wycofali tę prośbę. Większość z nich awansowała w wojsku.

Zdarzyło się też, że Rosenfeld porzucił jeden z projektów w trakcie realizacji z powodów etycznych. Był to film o palestyńskim chłopcu, który chciał dokonać operacji zmiany płci. Jego kochanek musiał przez to uciec od swojej rodziny, która nie chciała tego zaakceptować. W trakcie odwiedzin, do których został namówiony, zamordowano go, a jego ciało znaleziono poza wioską. Reżyser z szacunku dla niego zdecydował się nigdy tego filmu nie skończyć.

GŁOS NIEZALEŻNEGO DZIENNIKARZA

Na pytanie o to, czy rząd izraelski miał jakieś zarzuty co do kształtu filmów o tematyce izraelsko-palestyńskiej, Oren Rosenfeld odpowiedział, że Izrael jest krajem demokratycznym, miał więc w realizacji wolną rękę. Pracując dla BBC, starał się oddać głos obu nacjom:

„Jestem dziennikarzem, nie staję po żadnej stronie, interesuje mnie temat. Obie strony mogą krytykować moje filmy, ale nie obchodzi mnie ich opinia. Staram się zachować równowagę w pokazaniu problemu, oddając głos różnym osobom”.

 

Podkreślił też istnienie kodeksu etycznego, którym kieruje się w swoich produkcjach BBC i że Izraelczycy doceniają to i szanują.

Oren Rosenfeld

Spotkanie z reżyserem Orenem Rosenfeldem, 7 listopada, Dom Bretanii w Poznaniu, fot. Zbigniew Pakuła

Zapytany, jak powstaje scenariusz jego dokumentów – czy realizuje z góry przyjętą koncepcję, czy też struktura dokumentu jest efektem procesu realizacji, Oren Rosenfeld potwierdził tę drugą wersję. Rozpoczyna z jakąś naczelną ideą, ale potem jedna osoba prowadzi do drugiej, jedna historia do następnej, więc czasem jakaś inna osoba zostaje bohaterem numer jeden niż we wstępnym założeniu.

„Dokument jest żywą formą, to sztuka, jak proces pisania książki” – dodał. Ostateczna forma powstaje w procesie realizacji, czasem w postprodukcji, czasem w fazie kręcenia zdjęć, bo coś, co się odkryje poprzez kontakty z ludźmi, staje się ważniejsze od tego, co się wcześniej wydawało kluczowe dla filmu.

Kilka wymienionych projektów filmowych Orena Rosenfelda jest bliskich ukończenia, zapowiadają się interesująco, a czas ich tworzenia (ok. 3–4 lata każdy) pozwala pogłębiać tematy i śledzić losy ludzi w czasie. Reżyser twierdzi, że nakręcenie filmu dokumentalnego w tydzień nie daje tego, na co pozwala wieloletnia praca.

Mam nadzieję, że na kolejnym Przeglądzie Filmów o Tematyce Żydowskiej w Poznaniu będzie można zobaczyć rezultaty tej pracy. 

 

3. Przegląd Filmów o Tematyce Żydowskiej w ramach projektu Otwarta Żydowska

Organizator: Stowarzyszenie Miasteczko Poznań

Idea i realizacja: Marek S. Bochniarz

Spotkanie z reżyserem Orenem Rosenfeldem odbyło się 7 listopada w Domu Bretanii w Poznaniu

 

OREN ROSENFELD – dziennikarz, producent i reżyser filmów dokumentalnych. Dokumentalista współpracuje m.in. z BBC, National Geographic i The History Channel. Nominowany do nagrody Emmy.

Tematy swoich dokumentów, dzięki własnej agencji Holy Land Productions, może wybierać sam, kieruje się więc własną ciekawością, a nie narzuconym zleceniem. Stąd wiele nietypowych, do tej pory niepodejmowanych w dokumencie kwestii staje się kanwą jego filmów. Zajmuje się wszystkimi etapami produkcji oprócz montażu. Współpracuje z innymi dziennikarzami. Więcej informacji na stronie agencji Rosenfelda:
holylandproductions.tv/news-updates