fot. Jacek Sztorc

Niespójność to autentyczność

„Nie jest to album jednolity stylistycznie, ale przecież właśnie taka jest moja muzyczna droga. Płytę wydałem pod swoim nazwiskiem i przyjmując, że to w pewnym sensie mój portret, jej »niespójność« jest jak najbardziej szczera” – mówi o swojej nowej płycie „Delusions” gitarzysta Stanisław Janaszak, tegoroczny stypendysta Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury.

Sebastian Gabryel: Dionizy Piątkowski, jeden z największych promotorów jazzu i nie tylko, napisał o tobie, że choć jesteś „doskonale przygotowanym gitarzystą klasycznym”, to również „niespokojnym rockowym artystą”. Skąd wynika ten dualizm?

Stanisław Janaszak*: Gitarą zainteresowałem się jako dziecko. Zaczęło się od rocka, wtedy chciałem uczyć się gry na gitarze elektrycznej. Lekcje w domu kultury były dość chaotyczne, więc poszedłem do szkoły muzycznej i tam uczyłem się wykonywania muzyki na gitarze klasycznej. Szło mi dosyć dobrze, więc wszedłem w temat głębiej i bardzo się w to zaangażowałem – jednak nie wiem, czy to z miłości do gitary klasycznej, czy z uwagi na fakt, że szybko zostałem laureatem na kilku konkursach gitarowych. Chyba wtedy jeszcze granie na gitarze było dla mnie formą rywalizacji z innymi, raczej nie nazwałbym tego „pasją do muzyki”. Później, w trakcie liceum, grałem na gitarze elektrycznej w zespołach, interesowały mnie głównie ciężkie, metalowe klimaty. To dawało mi możliwość tworzenia lepszej czy gorszej, ale własnej muzyki. Potem były studia, na których grałem tylko klasycznie.

 

Stanisław Janaszak fot. Jacek Sztorc

Po kilku latach, kiedy zakończyłem formalną edukację i skończyły się wymagania „z zewnątrz”, wróciłem do prób komponowania.

Dobrze znałem jedynie gitarę klasyczną, więc siłą rzeczy pisałem na ten instrument. Analizowałem literaturę gitarową, poznawałem język różnych kompozytorów – wtedy już z punktu widzenia twórcy, a nie wykonawcy. Jednocześnie odkrywałem jazz, aż w końcu stwierdziłem, że wrócę do gitary elektrycznej i zacznę uczyć się czegoś innego. Miałem potrzebę grania „żywej” muzyki.

 

SG: W ramach stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury wydajesz płytę z autorskimi kompozycjami. Co warto powiedzieć o jej zawartości?

SJ: „Delusions” zawiera głównie kompozycje na kwartet – gitarę, saksofon, bas i perkusję, utrzymane w stylistyce szeroko rozumianego rocka progresywnego i jazz-rocka. Na płycie grają wykształceni poznańscy muzycy: saksofoniści – Kacper Krupa i Jarek Wiśniewski, perkusiści – Kuba Szwarc i Marek Skibicki oraz Łukasz Gronowski na basie. Oprócz tego są tam również trzy utwory na gitarę klasyczną solo. Nie jest to album spójny i jednolity stylistycznie, ale przecież właśnie taka jest moja muzyczna droga. Płytę wydałem pod swoim nazwiskiem i przyjmując, że to w pewnym sensie mój portret, jej „niespójność” jest jak najbardziej autentyczna i szczera.

SG: Zaciekawiło mnie, że pierwsza z sesji nagraniowych do tego albumu odbyła się… osiem lat temu. Nie lubisz się śpieszyć…

SJ: Podczas pierwszej sesji utwory nagrywałem jeszcze na gitarze klasycznej. To było po studiach, kiedy byłem skupiony wyłącznie na tym instrumencie i sporo ćwiczyłem. Po prostu je zarejestrowałem, bez żadnych planów wydawniczych.

 

Gitarę klasyczną zamieniłem na elektryczną cztery lata temu, a żeby wejść na jakiś przyzwoity poziom grania i komponowania w zupełnie innej stylistyce, też musiało minąć trochę czasu.

Stąd właśnie taka rozpiętość czasowa. Gdy zacząłem myśleć o nagraniu płyty, stwierdziłem, że warto byłoby wykorzystać również te stare nagrania, skoro mogą jakoś urozmaicić ten materiał.

 

SG: Z tego co wiem, to album „Delusions” ukazał się w nakładzie pięciuset egzemplarzy. Czy płyty można posłuchać również poprzez platformy streamingowe?

SJ: Płytę CD można nabyć poprzez kontakt ze mną lub w poznańskim Domu Tramwajarza. Album jest również dostępny w całości choćby na takich platformach jak Spotify czy YouTube Music.

 

SG: W jednym z wywiadów powiedziałeś, że „wszystko zaczęło się od Jimiego Hendrixa”. Ja jednak chciałem zapytać cię o innych, równie dla ciebie ważnych, choć może mniej rozpoznawalnych gitarzystów, których twórczość i ekspresja, z jakichś względów, miała równie duży wpływ na twój styl, co muzyka gościa od „Electric Ladyland”.

SJ: Inspirowali i wciąż inspirują mnie gitarzyści łączący bluesa z rockiem – choćby Gary Moore, Eric Gales czy Grzegorz Skawiński z czasów O.N.A.

 

Słucham też sporo muzyków o podobnych korzeniach, którzy jednak swój język wzbogacili o bardziej skomplikowaną harmonię i granie „outside”, czyli z większą ilością „niepasujących” dźwięków w solówkach (śmiech).

Mam tu na myśli takie postaci jak Scott Henderson, Wayne Krantz, Adam Rogers czy ostatnio odkryty przeze mnie Jimmy Herring. Z gitarzystów grających w nieco innym stylach na pewno wymieniłbym Johna Scofielda i Erica Johnsona.

SG: Pochodzisz z Olsztyna, jednak muzycznie jesteś bardzo związany z Poznaniem. Byłeś studentem Łukasza Kuropaczewskiego i Piotra Zaleskiego, jesteś absolwentem tutejszej Akademii Muzycznej. Za co mógłbyś podziękować stolicy Wielkopolski jako gitarzysta?

SJ: Myślę, że podczas studiów w Poznaniu nauczyłem się pewnej dyscypliny w ćwiczeniu na instrumencie i wyczuliłem się na dokładność w wykonywaniu muzyki. Kiedy tu przyjechałem, grałem bardzo niechlujnie, nie miałem szacunku dla nut, które odtwarzam. Musiałem nauczyć się bardziej drobiazgowego, skrupulatnego podejścia. To działo się na polu muzyki klasycznej, ale sądzę, że z czasem przeniosło się zarówno na sferę komponowania, jak i gry na gitarze elektrycznej.

 

SG: Na jakich projektach zamierzasz skupić się w najbliższym czasie?

SJ: Na pewno chciałbym poprzeć wydanie tego albumu występami. Jeżeli uda się coś zorganizować, to będę starać się zaangażować do współpracy muzyków. Ćwiczę, trochę komponuję, a część czasu i energii poświęcam również na pracę w szkole muzycznej. I na tym na razie zamierzam się skupić.

 

*Stanisław Janaszak – gitarzysta klasyczny, jazzowy i rockowy, urodzony w 1986 roku w Olsztynie. Pierwsze dźwięki na gitarze zaczął wydobywać w wieku 6 lat. Od 12. roku życia uczył się gry na gitarze klasycznej w Państwowej Szkole Muzycznej I i II stopnia w Olsztynie, edukację kontynuując na Akademii Muzycznej w Gdańsku. Dyplom magistra sztuki uzyskał w 2013 roku, będąc studentem mgr. Łukasza Kuropaczewskiego i prof. Piotra Zaleskiego na Akademii Muzycznej w Poznaniu. Pod koniec studiów zajął się komponowaniem, pierwotnie pisząc muzykę na gitarę klasyczną. Od 2017 roku skupia się na gitarze elektrycznej, a jego zainteresowania muzyczne skierowały się ku stylistyce oscylującej pomiędzy bluesem, jazzem i rockiem. W 2021 roku wydał pierwszą autorską płytę zatytułowaną „Delusions”, będącą syntezą dotychczasowych inspiracji muzycznych. W nagraniach udział wzięli młodzi instrumentaliści z poznańskiej sceny muzycznej. Wybrane nagrody i stypendia: Talent Roku 2007 w Olsztynie, Stypendium Marszałka Warmińsko-Mazurskiego 2008, Stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego 2021.

Podziel się kulturą!