fot. Wydawnictwo WBPiCAK

Oficyna WBPiCAK: dom i azyl poezji

Na poetyckim rynku liczy się naprawdę tylko kilku graczy. Od wielu lat na czele stawki o nagrody, prestiż, ale też dbałość o produkt tak niszowy jak poezja pozostaje Wydawnictwo Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu.

Już samo określenie poezji „produktem” może budzić, przy dużym szczęściu, kontrowersje, częściej pobłażliwy uśmiech; dobrze, jeżeli kogoś w ogóle obejdzie. Poezja jest niszą. Poezja nie jest bestsellerem. Poezja nie jest też tylko Wisławą Szymborską. Ani Miłoszem, ani Herbertem, ani żadnym pojedynczym wcieleniem wieszczki lub wieszcza.

 

Poezja jest za to bardzo ważna, proszę mi uwierzyć. To dzięki niej możemy sprawdzić pojemność i wytrzymałość języka, jego podatność na zmiany, zdolność do opisywania rzeczywistości lub całkowite fiasko tego zuchwałego przedsięwzięcia.

To, jakim językiem się posługujemy, przekłada się niemal bezpośrednio na to, jaką wyobraźnią dysponujemy: społeczną, ekologiczną, kulturową. A wyobraźnia jest (ostatnio, a może: ciągle) w kryzysie.

Czarny koń czy koń pociągowy?

O sile poetyckich pozycji wydawniczych wielkopolskiego WBPiCAK zaświadczają też wszelkie (!) liczące się nagrody, które przyznać można dziełom tego gatunku. Na serię Biblioteka Poezji Współczesnej, której redaktorem pozostaje po dziś dzień Mariusz Grzebalski, składają się idiomy poetyckie autorów zarówno nominowanych, jak i wyróżnionych Nagrodą Literacką Nike, Nagrodą Literacką Gdynia (a te pozostają nagrodami najważniejszymi, nie tylko poetycko, ale szerzej: literacko), dolnośląskim Silesiusem, Nagrodą Poetycką im. Wisławy Szymborskiej, Poznańską Nagrodą Literacką i szeregiem innych, ważnych nagród.

 

Jacek Podsiado - "Litania i inne wiersze przeciw państwu", Wydawnictwo WBPiCAK

Sama poetycka seria przekroczyła niedawno dwusetkę – dopiero tyle książek poetyckich wielkopolska oficyna zaprezentowała czytelnikom i czytelniczkom. Dopiero, bo WBPiCAK nie przestaje się rozkręcać i rokrocznie rozbijać banków z laurami. Trzeba zdawać sobie jednak sprawę z tego, że ponad dwieście tomów w dorobku oficyny, która para się trudnym marketingowo kawałkiem literatury, jest wcale nie małym osiągnięciem.

Pamiętajmy też o statystykach dotyczących czytelnictwa, choćby kontekstowo, aby nie popaść w ton lamentu i upiornej dydaktyki lekturowej. Teren pozostaje trudny, dlatego efekty są tym bardziej godne podziwu. Ale co tam podziw. Bez nas, czytelników (tych oddanych, tych przygodnych, tych, których jeszcze nie ma, ale dzięki wysiłkom i zaangażowaniu animatorów i animatorek jeszcze będą), tej doskonałej, właściwie historycznej już serii – i poezji – zwyczajnie by nie było.

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki - "Dwie główne rzeki", Wydawnictwo WBPiCAK

Nagrody to nie wszystko

Obok autorów już uznanych, Jacka Podsiadły, Dariusza Sośnickiego czy Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego, miejsce w WBPiCAK znajdują także debiutanci. Co ważne, nie dedykuje im się serii pomniejszej, ale włącza na równych prawach z twórcami rozpoznawalnymi.

 

Wielkopolska oficyna pozostaje również otwarta na głosy najnowsze, nawet jeżeli nie są jeszcze wyrobione i wyszlifowane.

Jedną z szans zostania opublikowanym przez najważniejsze wydawnictwo poetyckie w Polsce, bo o takim cały czas mowa, jest choćby udział w otwartym konkursie im. Klemensa Janickiego. Odbywa się on co dwa lata w ramach festiwalu Poznań Poetów, we współpracy z Centrum Kultury Zamek w Poznaniu oraz Instytutem Filologii Polskiej UAM.

Szczepan Kopyt - "Na giełdach nadprodukcji", Wydawnictwo WBPiCAK

O poezji naukowo

Siłą WBPiCAK jest nie tylko publikowanie poezji, lecz także dyskursu krytycznego, który się wokół niej wytwarza. Niewątpliwie cenną dla literatury, krytyków, badaczy, ale też pisarzy i pisarek pozostają publikacje serii Wielkopolska Biblioteka Poezji. To w niej dzieje się historia literatury najnowszej, to tutaj trzeba szukać wskazówek do czytania i rozumienia tekstów współczesnych.

 

Co jednak w niej tak wyjątkowego, skoro wydawnictw naukowych mamy właściwie na pęczki? To, że jest napisana językiem eseju; będąc precyzyjną, nie wyklucza czytelników pozaakademickich z lektury. Stanowi to wartość, która w świecie komentarzy naukowych i popularnonaukowych pozostaje nie do przecenienia.

"Dyskursy, w dyskursach. Szkice o krytyce i literaturze lat ostatnich", Wydawnictwo WBPiCAK

Wspomniana seria jest miejscem, w którym świetni badacze i znawcy, jak choćby profesor Piotr Śliwiński, uprzystępniają nam dzieła poetyckie, mogące budzić nieśmiałość czytelnika. Poezja, wbrew obiegowym sądom, burzy dystanse, wspiera krytyczne myślenie, a przede wszystkim – pozwala nam wyszarpnąć własne miejsce w języku i w coraz dziwniejszej rzeczywistości, która nas otacza. Bo poezja to właśnie eksperyment na wyobraźni, ćwiczenia z uważności i empatii.

Okna na literaturę obcą

Doskonałe idiomy poetyckie, rozwijające się przez kilka ostatnich lat, to zazwyczaj zasługa lektur nie tylko polskich, ale przede wszystkim czujność (i czułość) na zmiany w literaturze zagranicznej.

 

W dużej mierze nie byłoby ekopoetyckich, zorientowanych środowiskowo tekstów Małgorzaty Lebdy, które aspekt lokalny wiążą z refleksją o życiu w świecie połączonych ze sobą organizmów, podobnie jak nie mielibyśmy zaangażowanych społecznie i politycznie celnych fraz, punktujących nierówności i nadużycia kapitalizmu Tomasza Bąka czy Szczepana Kopyta, gdyby nie przekłady tekstów twórców obcojęzycznych na język polski. Tutaj znowu do gry wkracza WBPiCAK wraz z Piotrem Sommerem, naczelnym „Literatury na Świecie”, ambasadorem twórców amerykańskich (i nie tylko) w Polsce.

Artystycznie kapitalne przekłady Charlesa Reznikoffa czy Kennetha Kocha, chociaż ukazały się w ciągu ostatniego roku, wciąż balansują na granicy wyczerpania nakładu i ciągłego dodruku. Wydane klasycznie, w płóciennych oprawach, czekają jeszcze w księgarniach.