PKS czyli przegląd kamienic śródmiejskich, cz. 2
Opublikowano:
6 stycznia 2026
Od:
Do:
Początek:
Koniec:
Kamienica z medalionami, lub dom z podcieniami – to najpowszechniejsze skojarzenia z budynkiem pod adresem Główny Rynek 1. Na socjalistycznej kamienicy z lat 60. XX wieku – ostatniej wybudowanej w obrębie najważniejszego rynku w Kaliszu, znajdują się medaliony czworga niezwykle ważnych postaci dla Kalisza.
Autorem gipsowych portretów jest Wiesław Andrzej Ozimina. Wraz z napisem „Sławią nasz gród”, kamienica jest w obecnych czasach jednym z najbardziej charakterystycznych punktów topograficznych w Kaliszu. Miejsce spotkań, czas na szybki posiłek, urocza perfumeria. „Jedynka” pełna jest plastycznych sygnatur. Wciąż.
Przy klombie
„Jeszcze przed pobudowaniem kamienicy, mieścił się tam zieleniak Państwa Jarmużyńskich, który po wybudowaniu budynku mieszkalnego, został przeniesiony na Plac Franciszkanów, róg ul. Łaziennej. Był tam również głośnik stacji radiowej, która nadawała audycje Polskiego Radia – przewodowo na teren m. Kalisza, było to około 1957 roku.” – wykłada na jednym z serwisów społecznościowych Danuta Kotara.
Kiosk według wspomnień wielu innych osób istotnie należał do Kazimierza Jarmużyńskiego. Sprzedawano w nim owoce, warzywa, (co roku nowalijki) także oranżadę i jarmarczne słodycze w typie mordoklejek.
Kamienica przy Głównym Rynku 1 to historia Rynku Głównego – tłocznego z szerokim asortymentem usług w parterach domów. To fragment pocztówek z szarą zabudową i kolorowym kwiatowym kobiercem na środku Rynku. Podcienie kamienicy – zaprojektowane jako łukowe arkady, było i jest popularnym miejscem na chwilę odpoczynku od słońca w upalne letnie dni. W dojrzałym PRL, również skupiały się tutaj tłumy, a to przez znajdujący się tutaj przystanek autobusowej komunikacji miejskiej.
„Pod filarami był kiosk, była też perfumeria a dalej po lewej był bar mleczny po prawej był mały barek z frytkami i tym podobnymi frykasami. Pamiętam też tutejszy przystanek autobusowy i pełne ludzi autobusy. Jechały one ul. Śródmiejską, dalej przez Rogatke i w górę ul. Górnośląską do dworca kolejowego.” – wspomina Janina Woźniak.
Przy kwiatowym klombie było przyjemnie, estetycznie, nastrajająco pozytywnie. Pomiędzy nim a kamienicą „z medalionami”, tłum gęstniał zwłaszcza rano oraz po pierwszej zmianie.
„Klomb, prócz jego pierwotnego zadania polegającego na ukróceniu handlu na Głównym Rynku, w latach PRL-u służył jako kolorowa alternatywa dla otaczającej rynek szaro-burości.” – tłumaczy Jacek Kłokocki.
Dariusz Trzeciak puentuje zaś:
„W każdym roku była inna, piękna kompozycja kwiatowa – wtedy nasza kaliska atrakcja.”
Klasyczny Gomułka
Główny Rynek w Kaliszu, zabudowano niemal kompletnie przed 1939 rokiem. A była to praca tytaniczna, wymagająca od odradzającego się po 1914 roku miasta wielkich nakładów pieniędzy i charyzmy. Cztery pierzeje głównego salonu miasta wypełniono kamienicami w najróżniejszych stylach. Przed wybuchem drugiej wojny światowej, niezbudowaną pozostała jedna działka. Nie ma praktycznie w ogóle zdjęć obrazujących stan rzeczy z niezabudowaną „jedynką” – był to dość niewygodny propagandowo ubytek w zabudowie. Z pewnością też nie dodawał prestiżu miejscu ani nie ubogacał rynku estetycznie.
Podczas drugiej wojny światowej, nie powstał w tym miejscu żaden murowany dom. Stawiano i rozbierano wielokrotnie na tej działce drewniane kioski o różnym asortymencie.
W kolejnej Rzeczpospolitej – ludowej, dziura w pierzei trwała przeszło 20 lat. Aż do rządów pierwszego sekretarza Władysława. Choć Kalisz nie wyszedł z powiatowego ubóstwa, a Kaliszanie wciąż nosili się z garderobie z Rzplitej Drugiej, to tu i ówdzie, zaczęto zacierać ślady wojny oraz budować w miejscach, gdzie wcześniej parcele pozostawały puste.
Rynek 1
Kamienicę przy Głównym Rynku 1 wybudowano w 1965 roku, domykając tym samym północną stronę rynku. Choć wyglądem może dawać skojarzenia z wieloma kamienicami małych miast, powstałymi w XIX wieku, o szczupłym klasycystycznym kostiumie, jest w rzeczywistości socjalistyczną maszyną do mieszkania ubraną w mieszczańskie szaty.
Budynek należałoby określić właściwie jako bezstylowy. Jedynymi zabiegami w jego projekcie, które można uznać za trawestację klasycystycznych rozwiązań jest trójarkadowy podcień parteru. Odnotować należy, że mimo czasu w którym powstał i panujących globalnie trendów modernistycznych (zaledwie rok wcześniej rozpoczęto budowę futurystycznego „Spodka” w Katowicach); kamienica – blok z Głównego Rynku 1, otrzymał dach w manierze mocno historyzującej – wysoki dwuspadowy kryty ceramiczną dachówką układaną na zakład w podwójną koronkę.
To też swoisty ukłon mocodawców inwestycji oraz architekta, by nowy budynek przy najstarszym z kaliskich rynków, korespondował z historyczną zabudową. Ten trend, wkrótce i w Kaliszu zostanie obalony przez założenia moderny – by budować zgodnie z obowiązującymi trendami, bez sentymentu do przeszłości.
Dziś w krzykliwym różowym makijażu pamiętającym ostatni remont pod koniec lat 90. XX wieku, kamienica pierwotnie była biała lub jasnoszara – na co wskazują fotografie. Arkady parteru podkreślone są jasnym pasem opaski wokół nich. Ciekawym zabytkiem rzemiosła artystycznego, jest zachowany metalowy szyld funkcjonującego tutaj do początku XXI wieku sklepu z fajkami i papierosami. To jeden już z niewielu które przetrwały w obrębie Rynku Głównego.
Asnyk, Konopnicka, Szolc-Rogoziński, Dąbrowska
Ponad arkadami, od samego początku istnienia kamienicy, znajdują się cztery gipsowe medaliony z podobiznami najbardziej znanych Kaliszan. Wśród nich Adam Asnyk – poeta, dramatopisarz, a w powstaniu styczniowym członek Rządu Narodowego. Z urodzenia był kaliszaninem, a mając 18 lat opuścił Kalisz wyjeżdżając na studia do Warszawy oraz Wrocławia. Jego twórczość podziwiać możemy m.in. w zbiorach „Poezje” czy w cyklu sonetów „Nad głębiami”. Zmarł w Krakowie i pochowany jest na Skałce.
Kolejną uhonorowaną jest Maria Konopnicka – urodzona w Suwałkach, w Kaliszu spędziła 12 lat życia. Była poetką, publicystką, tłumaczką, krytykiem literackim oraz działaczką na rzecz kobiet. Najbardziej znana jest jako autorka „Roty”, ale w jej spuściźnie literackiej ważne miejsce zajmują także „Nasza szkapa” „O krasnoludkach i sierotce Marysi”, czy „Na jagody”. Zmarła we Lwowie. Na jej cześć Międzynarodowa Unia Astronomiczna nazwała imieniem pisarki jeden z kraterów na Wenus.
Trzecim uwidocznionym na fasadzie „jedynki” jest polski podróżnik, badacz Afryki oraz odkrywca Kamerunu – Stefan Szolc-Rogoziński (1861-1896). Urodził się w Kaliszu przy pl. Jana Kilińskiego 14 kwietnia 1861 roku. Ze swoich podróży napisał „Żeglugę wzdłuż brzegów Zachodniej Afryki” oraz „Pod równikiem”. Od 1885 roku przyjęty do Królewskiego Towarzystwa Geograficznego w Londynie. W latach 1892 – 1893 odbył podróż po Egipcie.
Maria Dąbrowska (1889-1965) to kolejna Kaliszanka, która przedstawiona została na jednym z medalionów. Urodzona w podkaliskim Russowie polska powieściopisarka i eseistka, znana jest przede wszystkim z dzieła „Noce i dnie”. Pierwowzorem Kalińca z powieści Dąbrowskiej był Kalisz. Maria Dąbrowska zmarła w 1965 roku w Warszawie, a pamiątki po „Nocach i dniach”, które wpisały się w folklor kaliski. Są to m.in. osiedle Kaliniec oraz ul. Serbinowska oraz ul. Barbary i Bogumiła.
Złoty środek
Wyższe kondygnacje kamienicy pozbawione są detalu, z wyjątkiem dość masywnego gzymsu między kondygnacją trzecią i czwartą oraz równie wysuniętego przed lico elewacji – gzymsu koronującego. Wszystkie okna budynku to również prl-owski romans z przeszłością. Okna „stojące” – pionowe to stara szkoła przypisana architekturze historyzującej, inaczej niż okna „leżące” przynależne nurtom moderny.
O tym, że mniej w tym budynku kamienicy a więcej bloku, świadczą też rozmiary okien i ich rozstawienie. Ich forma i artykulacja w elewacji bliższe są jednostce z warszawskiego MDM – pokazowego dzieła socrealizmu nad Wisłą z czasów gdy Jędrusik kusiła seksapilem.
„Uszczuplony klasycyzm” w służbie architektury lat 50 w Polsce to również wyżej wspomniane proporcje. Choć nie znajdziemy przy Rynku jednoznacznej realizacji sztuki w treści socjalistycznej a w formie zaś realistycznej, to pewne ułatwienia dla życia takie jak – niższe niż w kamienicach kondygnacje i mniejsze okna – zapewniające utrzymanie ciepła wewnątrz, odpowiadają z kolei rozwiązaniom funkcjonalistycznym. Jest więc to na wskroś eklektyczny budynek. Złoty środek pomiędzy tym jak prastary Kalisz życzył sobie nowego budynku w jego zabytkowej tkance oraz tym, by mieszkało się w nim przede wszystkim wygodnie.
Wyciągnięta ku górze fasada – zrównana wysokością ze znajdującymi się obok dwoma kamienicami z okresu międzywojnnego – kryje tak naprawdę ściankę kolankową na najwyższej (piątek kondygnacji). Drobne architektoniczne kłamstwo w dopasowaniu się do otoczenia.










