fot. Szymon Kawecki

Porozmawiajmy o odchodzeniu

Podczas „Rozmów o śmierci” chciałabym znaleźć wspólny mianownik dla naszych emocji, stanąć ponad poglądami i przynależnością do konkretnych wyznań. Nawiązanie dialogu będzie pierwszym krokiem do zburzenia tabu narosłego wokół tego zjawiska – mówi Zuzanna Maria Głowacka, jedna z tegorocznych stypendystek Marszałka Województwa Wielkopolskiego.

Sebastian Gabryel: Kiedy przeczytałem, że największą inspiracją do twojego nowego projektu była niedawna śmierć twojego dziadka, wiedziałem, że pierwszą rzeczą, o jaką cię zapytam, to o związane z tym emocje – tak się składa, że ja swojego pożegnałem dokładnie dwa tygodnie temu. Gdyby ktoś zapytał mnie, co wtedy czułem, powiedziałbym, że najpierw starałem się jakoś to sobie zracjonalizować, a później pojawił się szok, połączony z dziwnym, trudnym do nazwania lękiem, wypieranym przez całą masę dobrych, związanych z nim wspomnień. To intymne pytanie, ale jak to było u ciebie?

Zuzanna Maria Głowacka*: Radzenie sobie ze śmiercią bliskiej osoby to bardzo indywidualny proces. Po śmierci dziadka spędziłam w mojej rodzinnej miejscowości tydzień, to był też czas przygotowań do pogrzebu. Kiedy pierwszy raz weszłam do jego pustego pokoju, wydawało mi się, że wyszedł gdzieś i za chwilę wróci. Zupełnie tego nie rozumiałam, że już nigdy się nie spotkamy. Później pojawiało się wiele ambiwalentnych emocji, które opisywałam i porządkowałam w notatniku. Nie pamiętam już, ile zapisałam stron. Myślałam o moim przepięknym dzieciństwie, przypominałam sobie zabawne sytuacje i anegdoty związane z dziadkiem. Wszystko po to, by odrobinę uśmierzyć ból związany z jego ogromnym cierpieniem przed śmiercią.

 

Zuzanna Głowacka fot. Szymon Kawecki

Dziadek zmarł na COVID-19, w kompletnej samotności. Rodzina nie mogła się z nim pożegnać.

Jednym z najtrudniejszych, a zarazem najpiękniejszych doświadczeń w tamtym czasie było dla mnie napisanie oraz wygłoszenie mowy pogrzebowej. To ona pozwoliła mi się pożegnać z dziadkiem, zaakceptować jego śmierć i jednocześnie ożywić go w mojej pamięci. Od tamtej pory minęło już kilka miesięcy. Czuję, że udało mi się domknąć żałobę, ale bywa, że smutek wraca. Zawsze robi to w niespodziewanych momentach – przez sen lub przy dźwiękach pewnej piosenki z radia…

 

SG: W „Rozmowach o śmierci i umieraniu” – ikonicznym dla literatury tanatologicznej dziele – jego autorka, Elizabeth Kübler-Ross pisze: „Zapytana, czy zechciałabym napisać książkę o śmierci i umieraniu, chętnie wyraziłam na to zgodę. Kiedy jednak zaczęłam rozmyślać nad tym, czego się podjęłam, sprawa okazała się znacznie trudniejsza”. Stojąc u progu „Rozmów o śmierci”, masz podobne odczucia?

ZMG: Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że dotykam bardzo kruchej materii. Realizując swój pomysł, mogę napotkać na wiele trudności, jednak staram się podchodzić do niego z dużą otwartością. W projektach społeczno-artystycznych, które tworzę najważniejszy jest proces budowania relacji, a nie efekt końcowy. Chciałabym, żeby wszyscy moi rozmówcy i rozmówczynie czuli się komfortowo i bezpiecznie. Mogę się martwić o to, czy uda mi się stworzyć warunki dla ich nieskrępowanej wypowiedzi, ale sama publikacja, a właściwie jej treść, którą przygotuję w ramach stypendium, to jedynie wypadkowa działań. Istotą „Rozmów o śmierci” są spotkania, tworzenie wspólnoty wokół doświadczeń, które dotykają każdego z nas.

 

SG: Zanim zapytam o szczegóły projektu, warto podkreślić jedną z jego głównych tez – w kulturze europejskiej oswajanie śmierci to wciąż temat tabu. Jakie są tego powody? Szeroko pojęty rozwój, jaki niesie XXI wiek może sprawić, że Mały Książę w końcu okiełzna tego lisa, ale to wciąż się nie dzieje…

Zuzanna Głowacka fot. Szymon Kawecki

ZMG: Jest wiele tematów, o których wciąż nie potrafimy rozmawiać. Śmierć to tylko jeden z nich. Mimo że popularny w Polsce model eschatologii chrześcijańskiej zakłada istnienie życia pośmiertnego, nasze postrzeganie umierania jest uwarunkowane przez smutek i wyparcie związane z utratą bliskich.

 

Z mojej obserwacji wynika, że często w obliczu osobistej tragedii nie mamy narzędzi, by radzić sobie z tymi trudnymi emocjami.

To naturalne, że niechętnie rozdrapujemy rany i opowiadamy o swoich słabościach. Ale jest coś jeszcze – rozmowa o umieraniu prowokuje wiele pytań, które mogą podzielić rozmówców. Co dzieje się po śmierci? Czy istnieje dusza? Podczas „Rozmów o śmierci” chciałabym znaleźć wspólny mianownik dla naszych emocji, stanąć ponad poglądami i przynależnością do konkretnych wyznań. Nawiązanie dialogu będzie pierwszym krokiem do zburzenia tabu narosłego wokół tego zjawiska.

 

SG: „Rozmowy o śmierci” to projekt, który ma składać się z szeregu działań o charakterze społecznym i artystycznym. Jednymi z najważniejszych są rozmowy o odchodzeniu, z różnymi osobami z lokalnych środowisk. Czym kierowałaś się przy ich doborze i jak zamierzasz je przeprowadzić, by uchwycić istotę podjętego przez siebie tematu?

ZMG: Faktycznie, pierwszym z trzech elementów „Rozmów o śmierci” jest cykl społeczno-etnograficznych wywiadów. To najistotniejsza część projektu, ponieważ będzie inspiracją dla pozostałych działań. Chciałabym rozmawiać z osobami w różnym wieku, różnego wyznania, różnej profesji. Nie jest to jednak zamknięta grupa. Zacznę od najbliższych: przyjaciół, znajomych, ludzi znajdujących się w moim otoczeniu i stopniowo będę rozszerzać kręgi, aż dotrę do osób, z którymi zetknę się po raz pierwszy. Porozmawiam z każdym, kto wyrazi na to chęć.

 

Ponieważ śmierć jest tematem bardzo delikatnym, spotkania będą odbywały się indywidualnie. Dopuszczam też możliwość rozmowy „zapośredniczonej” – np. w formie tradycyjnego listu.

Zuzanna Głowacka fot. Szymon Kawecki

A w kwestii metody – może cię zaskoczę, ale najważniejsza jest dla mnie intuicja oraz to, by spotkania miały charakter wzajemnej wymiany doświadczeń. Oczywiście, mogłabym założyć, że swoich rozmówców i rozmówczynie zapytam o artefakty po zmarłych, obrzędy pośmiertne, różne koncepcje eschatologiczne… Wiem jednak, że każdy wywiad będzie zupełnie inny, przyniesie pewnego rodzaju zaskoczenie. Będę płynąć razem z jego nurtem.

 

SG: Twój projekt to również kilka warsztatów dla odbiorców w różnym wieku. Jaki jest ich główny cel?

ZMG: Na podstawie przeprowadzonych w pierwszym etapie projektu wywiadów stworzę pięć scenariuszy warsztatów adresowanych do młodzieży, dorosłych, seniorów, grupy międzypokoleniowej oraz osób, które nie miały styczności ze śmiercią bliskiej osoby. Głównym celem tych spotkań będzie oswajanie zjawiska śmierci za pomocą różnorodnych działań artystycznych, jak: teatr, rysunek, fotografia, storytelling. Punktem wyjścia każdego warsztatu staną się teksty kultury lub osobiste doświadczenia uczestników i uczestniczek. Zakładam, że dzięki wspólnemu tworzeniu uda nam się wypracować zbiorową refleksję na temat radzenia sobie ze stratą bliskich osób.

 

SG: Warto podkreślić, że „Rozmowom o śmierci” towarzyszyć będzie specjalna publikacja. Co w niej znajdziemy?

ZMG: Prowadząc „Rozmowy o śmierci”, będę jednocześnie gromadzić materiały do publikacji edukacyjnej dotyczącej tego zjawiska.  Trudno mi w tej chwili powiedzieć, jaką przybierze ona formę. To może być zbiór luźnych refleksji uzupełnionych zdjęciami, rysunkami, fragmentami listów, a może być to reportaż, mogą być to wywiady z uczestnikami i uczestniczkami projektu.

 

Decyzję o tym podejmę dopiero w momencie, gdy przeprowadzę ostatni warsztat i zmierzę się z redakcją zebranej dokumentacji.

Zuzanna Głowacka fot. Szymon Kawecki

Na pewno cieszę się, że będę miała możliwość opowiedzenia o śmierci, uwzględniając tak wiele różnych perspektyw. Chciałabym, żeby napisany przeze mnie tekst był odbiciem panujących obecnie społecznych nastrojów.

 

SG: Na realizację projektu wytypowałaś pięć wielkopolskich miast – Poznań, Pobiedziska, Szamotuły, Chodzież i Koziegłowy. Dlaczego właśnie w nich będziesz go realizować?

ZMG: Zależało mi na niejednorodności. To mniejsze i większe miejscowości znajdujące się w różnych punktach Wielkopolski, cechujące się bardzo konkretną lokalną tożsamością. W niektórych z nich przetarłam już warsztatowe szlaki, współpracując z instytucjami kultury lub organizacjami podczas projektów „5 zmysłów” oraz „OFF Opera”. W innych będę gościć po raz pierwszy. Oczywiście, lista miejsc wcale nie jest zamknięta. Dopuszczam możliwość, że w trakcie intensywnej pracy nad „Rozmowami o śmierci” pojawią się nowe tropy i wówczas… mapa projektu może ulec zmianie.

 

SG: Dziś, w czasach pandemii, z tematem śmierci konfrontujemy się mocniej i częściej niż jeszcze kilka lat temu. Eksperci zadają sobie pytanie, czy coraz bardziej zatrważające dane na temat liczby zgonów sprawią, że nasze społeczeństwo stanie się bardziej empatyczne, czy może – paradoksalnie – będzie ogarnięte jeszcze większą znieczulicą. Jakie jest twoje zdanie na ten temat?

ZMG: Zdecydowanie uważam, że jesteśmy bliżej siebie – wzmocniła się nasza empatia, wrażliwość na drugiego człowieka. Podobno jednym ze skutków pandemii jest rozpad relacji międzyludzkich, ale ja uważam, że tak naprawdę coraz bardziej łakniemy kontaktu – ze sztuką, z otoczeniem, obcymi ludźmi, prawdziwymi emocjami. W tej chwili wszystkiego doświadczamy cztery razy mocniej. Przekonuję się o tym na każdym kroku.

 

SG: Seneka pisał, że „śmierć nie jest złem, a jedynie prawem obowiązującym cały rodzaj ludzki”. To dobra kropka w rozmowie o śmierci?

ZMG: Kiedy zmarł dziadek, jedną z moich pierwszych refleksji była myśl o globalności tego zjawiska. Przecież podobne doświadczenia mają miliony osób na świecie. Śmierć dotyczy każdego z nas i właśnie dlatego powinniśmy nauczyć się o niej rozmawiać. Jest nierozerwalną częścią życia.

 

*Zuzanna Maria Głowacka – reżyserka, kuratorka, producentka, menadżerka, animatorka kultury. Absolwentka Akademii Muzycznej w Poznaniu, studiowała media interaktywne i widowiska na UAM w Poznaniu (2012–2015). Współtwórczyni Stowarzyszenia Młodych Animatorów Kultury. W latach 2016–2019 związana z Teatrem Polskim w Poznaniu. Kuratorka i producentka projektów „OFF Opera”, „5 zmysłów”, „Projekt TAXI”, „Społeczne Centrum Kultury – Fyrtel Główna” oraz pracowni „Chcemy całego życia”.