fot. Emilian Prałat, pałac w Racocie

Prezydenckie stulecie

Nad wejściem do tamtejszego pałacu dominuje podwójny herb – Prus III rodziny Jabłonowskich i Kierdeja Czaplickich. Przetrwał on niezmieniony do dnia dzisiejszego, mimo iż w międzyczasie polscy właściciele ustąpili holenderskiej rodzinie królewskiej i wielkoksiążęcej rodzinie von Sachsen-Weimar-Eisenach.

Wreszcie, w 1921 roku, herb zaczął górować nad siedzibą prezydentów II RP. A dzisiaj większość osób kojarzy to miejsce ze stadniną koni.

 

Racot, bo o nim mowa, bezsprzecznie należy do jednych z najbardziej fascynujących miejscowości w Wielkopolsce.

W roku 2021 mija sto lat od momentu przejęcia pałacu przez Skarb Państwa i przekazania w dyspozycję prezydentom odrodzonego państwa polskiego. Obok zamku cesarskiego w Poznaniu, była to druga wielkopolska siedziba głowy państwa.

Koronowane – i nie tylko – głowy w Racocie

Mająca odległą metrykę wieś Racot, wraz z osobą Stanisława Wincentego Jabłonowskiego, drugiego męża Doroty z Broniszów Radomickiej, zyskała wyjątkowo obfitujący w wydarzenia rozdział historii. Ojcem chrzestnym Jabłonowskiego był król Jan III Sobieski. Wychował się w umiłowaniu kultury francuskiej (za sprawą matki Francuzki); kształcił się we lwowskim kolegium jezuitów.

Kartusz herbowy nad wejściem do pałacu, fot. Emilian Prałat

Kartusz herbowy nad wejściem do pałacu, fot. Emilian Prałat

Później zaangażował się w politykę. Był zwolennikiem elekcji Stanisława Leszczyńskiego (chociaż nie został nim do końca). 16 kwietnia 1744 roku otrzymał tytuł księcia na Ostrogu, Bułszowie, Niżniowie, Krzewinie, Płużnem. Był zarazem m.in. starostą międzyrzeckim, a od 1735 roku kawalerem Orderu Orła Białego. Z Dorotą miał córkę Marię Klementynę, późniejszą księżnę Lubomirską i syna Antoniego Barnabę.

 

On to, 30 października 1798 roku – w następstwie niefortunnych posunięć – zmuszony został sprzedać dobra racockie, które uprzednio w posagu Stanisławowi wniosła Dorota.

Nowym ich właścicielem został Willem Frederik van Oranje-Nassau. W 1814 roku jego dynastia, z nim na czele, zyskała tron Niderlandów. W ten sposób, dawna, książęca siedziba Jabłonowskich, stała się majętnością królów niderlandzkich.

Należała również do kolejnego króla noszącego te same imiona. Gdy jego ojciec abdykował i przeniósł się do Berlina, wielokrotnie odwiedzał Wielkopolskę i Racot. Jego wnuczka Zofia – w 1841 roku poślubiła w Hadze wielkiego księcia von Sachsen-Weimar-Eisenach – Karla Aleksandra. W prezencie otrzymała wielkopolskie posiadłości swego ojca.

 

Tak też pojawiła się w Racocie kolejna, tym razem niemiecka dynastia i kolejna rodzina panująca.

Po Zofii majątek przeszedł na Bernharda-Carla-Aleksandra, po którego przedwczesnej śmierci głową dynastii został jego brat Wilhelm Ernst. Nieangażujący się politycznie, w trudnym czasie Kulturkampfu utrzymywał poprawne stosunki z mieszkańcami regionu, co diametralnie się zmieniło w momencie, gdy zakupił przy wsparciu Komisji Kolonizacyjnej, majątek Taczanowskich – Choryń. Wówczas był już tylko tolerowany.

Jako siedziba księcia Racot funkcjonował do powstania wielkopolskiego. Później rozpoczął się proces między państwem polskim, które znacjonalizowało dobra wielkoksiążęce powołując się na zapisy traktatu wersalskiego, a księciem. W 1921 roku sąd ostatecznie odrzucił roszczenia Wilhelma Ernsta.

Racot prezydencki

Wraz z odrodzeniem państwa polskiego w wyniku postanowień traktatu wersalskiego, pojawił się problem pozostawionego przez dynastię weimarską majątku. Podzielony majątek przekazano Ministerstwu Rolnictwa i Dóbr Państwowych z przeznaczeniem na siedzibę reprezentacyjną prezydenta RP.

 

Pierwszą głową państwa, która odwiedziła Racot, był Stanisław Wojciechowski (15.03.1869 – 9.04.1953).

Na prezydenta RP wybrany został przez Zgromadzenie Narodowe 20 grudnia 1922 roku. Ze stanowiska ustąpił 15 maja 1926 w związku z przewrotem majowym, po którym wycofał się z życia politycznego. Swą rezydencję odwiedził przy okazji wizyty w Wielkopolsce. Do dawnej siedziby Jabłonowskich przybył Wojciechowski 4 czerwca 1923 roku. Tak owo wydarzenie relacjonował Orędownik Wrzesiński:

 

Archiwalne zdjęcie autorstwa R. Ulatowskiego - salon na piętrze pałacu racockiego, 1921

Archiwalne zdjęcie autorstwa R. Ulatowskiego - salon na piętrze pałacu racockiego, 1921

„[…] 4 czerwca rano wyjazd do Racot, po drodze zwiedzenie zagrody włościańskiej i dworku ziemiańskiego; po południu obiad wydany przez ziemiaństwo wielkopolskie […]”.

 

Nieco więcej uwagi, zwłaszcza w kontekście Choryni, poświęcił wizycie prezydenta „Przewodnik Katolicki”:

 

"Z Choryni odjechał p. Prezydent do Racot, gdzie dzieci wszystkich szkół okolicznych przedefilowały przed Nim, obrzucając Go kwiatami przy śpiewie i deklamacjach. P. Prezydent w pałacu racockim wydał dla zaproszonych gości podwieczorek, który potrwał do godz. 6 wśród miłej pogadanki. Po zwiedzeniu apartamentów, parku i obok leżącego folwarku, o godz. 6.30 wieczorem p. Prezydent udał się w powrotną drogę do Poznania."

 

Kolejną głową państwa goszczącą w pałacu był Ignacy Mościcki (1.12.1867 – 2.10.1946). Urząd prezydenta pełnił od 4 czerwca 1926 roku do 30 września 1939 roku. Swą rezydencję zwiedził 16 lutego 1927 roku. „Lech. Gazeta Gnieźnieńska” tak o tym pisała:

 


"Poznań, 19.2. W sobotę, rano o godz. 9. min. 15 p. Prezydent Rzplitej odjechał samochodem w otoczeniu świty do Racot. Pobyt w Racocie a następnie w Otocznie powiecie Wrzesińskim miał charakter prywatny. O godzinie 13-tej prezes Wielkopolskiego T-wa Rolniczego p. M. Chłapowski podejmował p. Prezydenta w Kopaczewie [właśc. Kopaszewie – przyp. E. P.] śniadaniem […]."

 

Zachowało się zdjęcie z tego czasu, ukazujące Mościckiego pozującego do fotografii przed pałacem. Drugi, dłuższy, bo trwający dwa tygodnie, pobyt w Racocie rozpoczął się 17 lipca 1928 roku.

 

Wizyta prezydenta Mościckiego w Racocie

Wizyta prezydenta Mościckiego w Racocie

Tego dnia prezydent zwiedził budowę kościańskiego gimnazjum.

Odwiedzał w tym czasie okoliczne miasta i majątki (m.in. Golę, Cichowo, Przysiekę Starą, Jasień, Gryżynę). 20 lipca Mościcki odwiedził Baszków, majętność księcia Olgierda Czartoryskiego (1888–1977), gdzie zwiedzał tartaki oraz wziął udział w polowaniu. Dzień później udał się na zwiedzanie majątku w Starym Sielcu, skąd o 15 wyruszył z powrotem do Racotu. Donosiła o tym „Gazeta Szamotulska”.

Dawna siedziba książąt saksońsko-weimarskich i Jabłonowskich w Racocie, na której renowację poniesiono znaczne nakłady, w 1930 roku przestała pełnić funkcję rezydencji prezydenckiej, o czym można było przeczytać w "Orędowniku Wrzesińskim".

 

"Pałac w Racocie oddany na cele oświatowe. Prezydent Rzplitej wystąpił z inicjatywą oddania odstąpionego do jego dyspozycji pałacu w Racocie (wojew. pozn.) na cele oświaty rolniczej. Rada Ministrów uchwałą z 23. ub. m. przekazała pałac w Racocie Ministerjum Rolnictwa."

 

W ten sposób zakończyła się prezydencka przygoda Racotu.

Racot dziś

Współcześnie miejscowość znana jest za sprawą funkcjonującej tu stadniny koni. Piękne założenie pałacowo-parkowe (naznaczone obecnością i talentem architekta Dominika Merliniego i sztukatora Jana Chrystiana Kamsetzera) służyło jako centrum hotelowe.

 

Kilka lat temu odnowiono jedną ze stajni, w której możemy podziwiać kolekcję powozów i pojazdów gospodarczych (w tym ręczną sikawkę).

Odnawiane są inne budynki związane z utrzymaniem stada koni.

Pandemia pisze jednak kolejny rozdział tego miejsca. Niestety od stycznia 2021 roku hotel w pałacu, a wiec i sam obiekt, pozostaje zamknięty. Czeka na powrót normalności.

 

Warto przy tej okazji zwrócić uwagę na problem, z którym boryka się wiele podobnych do Racotu miejsc.

Utrzymanie pałacu i zespołu obiektów zabytkowych wymaga dużych nakładów. W tym konkretnym przypadku, zespół pałacowo-parkowy należy do spółki Skarbu Państwa. Nie jest tajemnicą, że tego typu obiekty rzadko kiedy przynoszą dochód, częściej jest wręcz przeciwnie i dla wielu właścicieli nadzorujących, stanowią one kłopotliwe obciążenie.

Walory historyczne, krajoznawcze i turystyczne licznych, dawnych siedzib ziemiańskich i arystokratycznych są ogromnym potencjałem, który mógłby wzmocnić pozycję Wielkopolski na rynku turystyki krajowej (i nie tylko). Przydałoby się jednak wsparcie rządu głównie w zakresie legislacji, która umożliwiałaby wyłącznie np. obiektów pałacowo-parkowych de facto z dużych gospodarstw rolnych, tak by spółki nimi zawiadujące, mogły nie tylko prowadzić je niejako obok głównej swej działalności, ale by mogły również pozyskiwać środki na ich renowację i utrzymanie.

 

Często rachunek ekonomiczny przesłania inne, równie ważne kwestie – zachowanie wyjątkowego fragmentu naszej wspólnej historii i spuścizny.

Pałac w Racocie czeka na lepszy czas. W roku stulecia utworzenia siedziby prezydenckiej wydaje mi się niemożliwym, by tak wyjątkowe miejsce na powrót nie otwarło swoich podwojów przed odwiedzającymi je gośćmi. Jeżeli sytuacja epidemiologiczna na to pozwoli i znajdą się środki, to w czerwcu pojawi się na to okazja, za sprawą planowanej drugiej edycji inicjatywy „Racot. Tygiel kultur”.