fot. materiały prasowe

Radosław Paczocha: Powstaniec Thiel

Tekst Radosława Paczochy „Powstaniec Thiel” prowokuje do pytań o to, jak myślimy o historii, jak upamiętniamy, jak piszemy i mówimy o niej na co dzień. Skłania też do refleksji, czy i jak historia sprzed stu lat kształtuje nas dzisiaj.

Wbrew pozorom dramat Radosława Paczochy nie jest prostą opowieścią o patriotyzmie z czasów odzyskiwania niepodległości i pozwala spojrzeć na kwestie związane z przywiązaniem do ojczyzny w kontekście współczesnych, polskich realiów. Co ciekawe, tekst powstał na zamówienie Departamentu Kultury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego, który w ten sposób włączył się do ważnej i budzącej emocje rozmowy na temat powstania wielkopolskiego. Na jego motywach powstaje również spektakl „Asymilacja”, który będzie miał premierę 21 grudnia w Teatrze Nowym w Poznaniu.

SIGMUND THEODORE THIEL: JESTEM POLAKIEM

Bohaterem dramatu jest Sigmund Theodore Thiel – pół Polak, pół Niemiec, urodzony w Poznaniu 27 grudnia 1897 roku. Jego monolog prowadzi czytelnika przez cały tekst – kolejne sceny są wplecione w wypowiedź głównego bohatera. Pojawiają się wspomnienia ważnych chwil, postaci, sytuacji przełomowych, wydarzeń, które szczególnie mocno zaważyły na jego życiu. Począwszy od wspomnień szkolnych, przez czasy pierwszej wojny, powrót do Polski z belgijskiego frontu i działania w konspiracji, po chwile związane z powstaniem wielkopolskim, życiem w wolnym kraju i śmiercią, która była ceną udziału w niepodległościowym zrywie.

 

Thiel nie jest postacią skomplikowaną, przeżywającą rozterki i zmagającą się z kolejnymi życiowymi wyborami. Można wręcz powiedzieć, że jego zachowania naznaczone są pewną jednowymiarowością.

Patriotyzm – odziedziczony po matce Polce – jest głównym wyznacznikiem wszystkich jego działań. Przyjęcie tak jednoznacznej postawy związane jest z chęcią posiadania mocnej tożsamości i odsunięciem od siebie wahań związanych z przynależnością narodową.

Na pytanie o narodowość odpowiedź Thiela jest zawsze ta sama: „Jestem Polakiem”, a wybór ten pozostaje niezmienny nawet w obliczu sytuacji, w których wygodniej byłoby być Niemcem. Jedyny moment, w którym bohater przyznaje się do niemieckiego pochodzenia, to chwila, gdy dzięki temu ratuje z opresji polskich kolegów. Przez cały tekst pytanie o tożsamość pojawia się wielokrotnie. Najboleśniej chyba w osobie starego nauczyciela wyznającego Sigmundowi, że znał jego ojca, który zawsze chciał, by syn był Niemcem. Co znamienne – postać nauczyciela jest jedynym człowiekiem, który ginie z ręki powstańca: zabijając go, Thiel ostatecznie odcina się od swoich niemieckich korzeni i potwierdza swój życiowy wybór bycia Polakiem.

W OKOWACH MITU

Radosław Paczocha, „Powstaniec Thiel”, Poznań 2018

Czytając tekst Paczochy, nie sposób nie zadać sobie pytania o przedstawiony w nim patriotyzm. Radykalny wybór Thiela dotyczący jego narodowości wiąże się z przyjęciem wszelkich możliwych stereotypów i postaw Polaka oddanego ojczyźnie: ofiarnego, skłonnego do poświęcenia samego siebie na rzecz walki o wolność kraju, wierzącego i składającego przed Bogiem przysięgę wierności Rzeczypospolitej Polskiej, stawiającego walkę ponad osobiste szczęście.

Można tę konstrukcję postaci przyjąć dosłownie i myśleć o powstańcu Thielu jako narodowym bohaterze, opisanym w kolejnym dramacie zamówionym na obchody setnej rocznicy powstania. Warto jednak dziś – sto lat po odzyskaniu niepodległości – zapytać o aktualność i rację bytu takiego patriotyzmu w wolnym kraju. Dla wielu Polaków jest on wciąż żywym i obowiązującym modelem narodowościowego zaangażowania. Coraz częściej jednak pojawiają się głosy o nieadekwatności takiej postawy do dzisiejszej rzeczywistości, które sugerują, że niewiele zdołamy zbudować, tkwiąc wciąż w okowach romantycznego mitu.

TEST NA POLSKOŚĆ

Warto się przyjrzeć dramatowi Paczochy przez pryzmat literackich nawiązań, które się w nim pojawiają. Uważnemu czytelnikowi nie umknie, że kompania, w której działa Thiel, nazywa się Gustaw, wszyscy jej członkowie również noszą to imię, a Thiel, przechodząc „trudny test na polskość”, staje się Gustawem IX. Trudno też nie zauważyć, że jedna z postaci, zapraszając do wspólnego wznoszenia toastów, nieustannie obchodzi „czterdzieste i czwarte urodziny”.

Gier z tekstami romantyków jest więcej: Słowacki pobrzmiewa w słowach jednego z bohaterów, które trudno określić jako przychylne Polakom: „Lecz… zaklinam niech żywi nie tracą nadziei!/ Tak czytałem w «Dzienniku», więc warto się trudzić,/ Aby w kurzym narodzie ducha słoniów wzbudzić!” i w gorzkich wypowiedziach okaleczonego powstańca żebrzącego o jałmużnę: „Biedny powstaniec dziękuje, że pomogłeś mu wejść na szaniec”.

Wypowiedź Księdza Adamskiego: „Panowie, panowie, trzeba nam zgody! Gdybyśmy dzisiaj byli zgodni, gdybyśmy wczoraj byli zgodni, gdyby wszystkich Polaków jedna ożywiała myśl, gdyby jedne i równe łączyły nas dążności i pragnienia, bylibyśmy na wschodzie najpotężniejszym w Europie narodem, moglibyśmy posiąść wszystko, co chcemy, moglibyśmy układać mapę Europy, a Polska byłaby wspaniałą, wielką i możną!” – wydaje się być wołaniem o zgodę, z którą Polacy mają odwieczny problem i o którą trudno, zaczynając od Fredry („Zemsta”), kończąc na Mickiewiczu („Pan Tadeusz”).

Natomiast w dyskusji postaci z dwóch obozów: zwolenników powstania zbrojnego i orędowników walki dyplomatycznej, między którymi rozgrywa się w dramacie Paczochy wojna polsko-polska, padają słowa: „Jak się nie zgodzą, to spotkamy się znowu i uradzimy, co dalej. Może tak być? Dogadaliśmy się, panowie szlachta?”, które przywodzą na myśl wiersz Juliana Tuwima, będący nawoływaniem do porzucenia patriotyzmu spod znaku gotowości bojowej na każde zawołanie.

Ciekawy kontekst przynoszą też poukrywane w tekście nawiązania do „Wesela” Wyspiańskiego. Najpierw w postaci cytatu w wypowiedzi jednej z postaci: „Komu się co w duszy gra,/ Co kto w swoich widzi snach…”. Potem w rozmowie Thiela z jego przyszłą żoną, która widziała „Wesele” w teatrze. Podczas tej rozmowy Thiel zapytany o kształt przyszłego kraju („A jaka ma być ta Polska po polsku według was?”) odpowiada: „Nasza. A jak ją zrobimy, to zobaczymy, jaka będzie”.

JAKI PATRIOTYZM?

Ukryte w dramacie cytaty i jego finałowe sceny otwierają przestrzeń do odczytania tego tekstu na przekór jednoznacznie patriotycznym kategoriom spod znaku romantycznych zrywów o niepodległość. Ostatecznie bowiem powstanie okazuje się dla wielu gorzką lekcją historii, podobną do wielu innych: uwikłaną w politykę, nieliczącą się z zaangażowaniem ludzi, ponoszących największe koszty, świętowaną przez dowódców w randze „zbawcy narodów”, pożerającą własne dzieci w imię narodowej sprawy.

 

W jednej z ostatnich wypowiedzi Thiel wspomina: „Nic dziwnego, że coraz częściej czuliśmy się jak niechciani rodzice wolności, którą sami wywalczyliśmy i która szybko o nas zapomniała”.

„Powstaniec Thiel” Radosława Paczochy to dramat, który można odczytywać na różne sposoby. Niezależnie od tego, czy damy się porwać powstańczej gorączce i przedstawionej w nim historii, czy raczej podejdziemy do tekstu podejrzliwie, z dystansem przyglądając się kolejnym frazom o polskiej wielkości i gotowości do walki, warto przy okazji lektury postawić pytania o współczesny patriotyzm i nasz pomysł na Polskę dzisiaj.

Czy po stu latach już ją zrobiliśmy i czy wiemy, jaka ma być, żeby, cytując jedną z postaci dramatu, bycie Polakiem nie było „ciężką harówą”?

Tekst dramatu „Powstaniec Thiel” do pobrania w wersji elektronicznej w dziale „naczytnik” – w trzech formatach: .pdf, .mobi, .epub.

 

CZYTAJ TAKŻE: Powstanie z fabularnym błyskiem. „Powstanie´18. Opowiadania Wielkopolan”

CZYTAJ TAKŻE: Co się stanie, gdy wybuchnie powstanie? „Dziś powstanie. Opowieść obrazkowa o Powstaniu Wielkopolskim”

CZYTAJ TAKŻE: Pytania o powstanie. Zapowiedź spektakli „Asymilacja” i „27 grudnia”„Pan Tadeusz”, Teatr Nowy w Poznaniu