fot. J. Mójta

Rozmowa

Kompozycja muzyczna może być rozmową. W przypadku „Souvenir de Florence” op. 70 Piotra Czajkowskiego przypomina ona rozgorączkowaną dyskusję, natomiast w „III Koncercie fortepianowym c-moll” op. 37 – dialog między solistą a orkiestrą.

Jeszcze trochę, a wysłuchamy w Poznaniu wszystkich laureatów XVIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.

 

Jako pierwszy na estradzie – tuż po zwycięstwie w Warszawie – w Auli Uniwersyteckiej pojawił się Bruce (Xiaoyu) Liu. Towarzyszyła mu Orkiestra Filharmonii Poznańskiej pod dyrekcją Łukasza Borowicza. 21 listopada 2021 roku w tym samym miejscu zagrał laureat II nagrody Alexander Gadjiev, a 13 lutego – Martín García García, zdobywca III nagrody. Obu pianistom towarzyszyła Orkiestra Kameralna Polskiego Radia pod dyrekcją Anny Duczmal-Mróz.

Wielobarwny dyskurs

W pierwszej części koncertu wysłuchaliśmy „Souvenir de Florence” op. 70 w opracowaniu Agnieszki Duczmal. To już prawie norma, że tę kompozycję Piotra Czajkowskiego grają głównie orkiestry smyczkowe, a nie – jak chciał twórca – sekstet. I dobrze, bo dzieło aż się prosi o większy rozmach. Urzeka z jednej strony rozlewnością motywów i fraz charakterystycznych dla Czajkowskiego, z drugiej skrzy się lekkością i finezyjnością typową dla muzyki, której kompozytor słuchał z pewnością podczas licznych pobytów we Włoszech.

 

fot. J. Mójta

fot. J. Mójta

Powaga miesza się tu z humorem, liryka z dramatem. Dzieło przypomina dyskusję instrumentów, które przekonują się wzajemnie, prowokują, godzą… Ten dyskurs jest wielobarwny: kipi i olśniewa różnobarwnymi emocjami, a dyrygentka – jak na wytrawną moderatorkę przystało – czuwa nad dyskutantami, udziela głosu, uspakaja, by po jakimś czasie podkręcić napięcie. Instrumenty w dziele tym dyskutują ze sobą, wchodzą w ostre interakcje, by po jakimś czasie przejść w bardziej familiarne tony.

Jednak jest w tym utworze coś niepokojącego, jak w większości dyskusji. Kompozytor w listach do Julii Szpażyńskiej i do brata zwierzał się z trudności, jakie towarzyszą mu podczas pisania. Anna Duczmal-Mróz wydobyła z „Souvenir de Florence” i niepokój, i piękno, powagę i humor. Jej interpretacja urzeka lekkością, by nie powiedzieć powabem, którym próbuje „ocieplić” nerw dramatyczny. Orkiestra ma to dzieło od dawna w repertuarze, co było słychać: idealne współbrzmienia, precyzja, piękna barwa, opalizująca blaskiem… I przejmujące solówki Lecha Bałabana na altówce.

Zaczarował Beethovenem

„III Koncert fortepianowy c-moll” Ludwiga van Beethovena to zupełnie inna rozmowa. Przypomina intymny dialog dwojga. Tym razem orkiestry i solisty. Anna Duczmal-Mróz przed koncertem na FB napisała, że García García „zaczarował nas swoim Beethovenem, moim ukochanym trzecim koncertem – co za radość muzykowania!”. To zaczarowanie poczuła również publiczność podczas niedzielnego wykonania.

„III Koncert fortepianowy” jest wyjątkowy pod wieloma względami. Powstawał w okresie, kiedy postępująca głuchota bardzo mocno oddziaływała na życie kompozytora. To kompozycja zapowiadająca wielką zmianę, zbliżający się romantyzm. Wreszcie, Beethoven rezygnuje tu ze współzawodnictwa na rzecz dialogu partii solowej i orkiestrowej. Wszystkie te aspekty znakomicie zinterpretował Martín García García.

 

fot. J. Mójta

fot. J. Mójta

Pierwsze wejście solisty było bardzo ostre, wydawało mi się za silne, ale wkrótce okazało się celowe, ponieważ pozwoliło mu rozwinąć nieograniczaną wręcz paletę możliwości kreowania dźwięku, budowania nastroju, eksponowania bardzo różnych myśli i emocji. Ciemne, tragiczne wręcz motywy I części (Allegro con brio) przypominają codzienność, walkę o życie… Druga (Largo) w ujęciu pianisty wydaje się wielką metafizyczną medytacją, w której każdy może zobaczyć i usłyszeć swoje życie.

Czegoś takiego doznałem, słuchając gry laureata Konkursu Chopinowskiego. Wielkość Beethovena polega na tym, że nie pozwala on słuchaczom na pogrążenie się w odmętach mroku i wyrywa z zaczarowanego kręgu w trzeciej części „Koncertu”, w którym żart miesza się z melancholią, lekkość z powagą. I to wszystko cieniuje Martín García García z wpatrzoną w niego i zasłuchaną Anną Duczmal-Mróz oraz Orkiestrą Amadeus. Ich uważna rozmowa/dialog doprowadziła do tego, że opuszczaliśmy Aulę Uniwersytecką zaczarowani, ponieważ usłyszeliśmy, każdy z nas, „Beethovena współczesnego”, Beethovena przefiltrowanego przez osobowość oryginalnego pianisty.

Niekonkursowy García García

Nie ukrywam, że czekałem na występ hiszpańskiego artysty w innym repertuarze niż ten, który zaprezentował podczas warszawskiego konkursu. Budził tam spory i dyskusje wśród krytyków oraz melomanów.

 

fot. J. Mójta

fot. J. Mójta

W Poznaniu przekonał mnie, że jest utalentowanym pianistą, który – jak mówił prof. Florian Dąbrowski, kiedy chciał kogoś skomplementować – „robi muzykę”. Pięknie gra Beethovena.

Zazdroszczę tym, którzy oklaskiwali go w Łodzi (podczas recitalu połączył Bacha z Chopinem) i w Warszawie („III Koncert fortepianowy d-moll” Siergieja Rachmaninowa). Poznański występ Martín García García zakończył trzema bisami – dwoma „Walcami” Fryderyka Chopina i „Preludium C-dur” z I tomu BWV Jana Sebastiana Bacha.

 

Koncert Walentynkowy:

Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus
Dyrygent: Anna Duczmal-Mróz
Pianista: Martín García García

 

 

 

 

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
1
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0