fot. Antoni Hoffmann

Sacrum i profanum w nieznanych operach Holsta i Hindemitha

„Beethoven i Penderecki. Sfera sacrum” – pod takim hasłem odbył się 25. Festiwal Ludwiga van Beethovena, w którym wzięła udział Filharmonia Poznańska. Wybory muzyczne, jakich dokonał dyrygent Łukasz Borowicz, skłaniają do tego, by do festiwalowego credo dopisać jeszcze …i profanum.

Jednoaktówka Gustava Holsta „Sāvitri” ma charakter medytacji o śmierci. „Sancta Susanna” Paula Hindemitha łączy sacrum i profanum, wpisuje się też w niekończący się dyskurs o celibacie osób konsekrowanych, zarówno mężczyzn jak i – rzadziej – kobiet. Nie wiem, na ile świadomie, ale Borowicz realizując estradowe wykonanie ekspresjonistycznego dzieła niemieckiego kompozytora, dopisał glosę do trzech realizacji „Matki Joanny od Aniołów”, które w poprzednim sezonie na warszawskich scenach wyreżyserowali: Agnieszka Błońska, Jan Klata i Wojciech Faruga.

 

Mit odwrócony

Gustav Holst, zafascynowany „Mahabharatą” i innymi tekstami starohinduskimi, opowiedział historię księżniczki Sāvitri (Justyna Ołów), która słyszy głos Śmierci (Mariusz Godlewski) przybyłej po jej męża. Satyavān (Krystian Krzeszowiak) uspokaja żonę – jej strach to jedynie Maya/złudzenie/iluzja. Śmierć jednak upomina się o niego. Satyavān umiera. Zasmucona Sāvitri z pokorą wita Śmierć. Ta, poruszona postawą kobiety, obiecuje spełnić jedno życzenie z wyjątkiem wskrzeszenia męża. Sāvitri chce tylko – cokolwiek to znaczy – „doświadczyć życia w całej jego pełni”. Śmierć spełnia życzenie, ale Sāvitri stwierdza, że nie ma pełni życia bez Satyavāna. Pokonana Śmierć odchodzi, a mąż się budzi. Fabuła nasuwa skojarzenia z Orfeuszem i Eurydyką, tylko z odwróconymi rolami.

 

Koncert z cyklu "Nieznane opery" w Filharmonii Poznańskiej w ramach Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena, fot. A. Hoffmann

Koncert z cyklu „Nieznane opery” w Filharmonii Poznańskiej w ramach Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena, fot. A. Hoffmann

Kompozytor i autor libretta w jednej osobie nie uległ taniej modzie na egzotykę. Nie poprzestał na powierzchniowej warstwie orientalizmu zarówno w fabule, jak i muzyce. Na płaszczyźnie opowiadania zrezygnował z kolorytu lokalnego i nadał mu charakter ogólnoludzkiej refleksji, która mogłaby się wydarzyć zawsze i wszędzie. Na płaszczyźnie muzycznej porzucił powierzchowną stylizację, nie użył skal orientalnych, nie odwołał się do typowych dla muzyki tego kręgu kulturowego ozdobników i środków wyrazu czy instrumentarium…

W zamian postawił na ostinato basowe, które nieodparcie kojarzy się ze śmiercią. Zamiast folklorystycznej fascynacji orientalizmem i ilustracyjnością względem fabuły, postawił na medytację muzyczną. I dzięki temu, chociaż od prapremiery w Londynie minęło ponad sto lat (5 grudnia 1916), dzieło Holsta wydaje się dziś bardzo aktualne.

W tej operowej przypowieści trwającej zaledwie 30 minut kompozytor dał szansę śpiewakom, którzy oscylując na granicy rzeczywistości i iluzji, opowiadają lub może raczej rozmyślają nad sensem miłości i śmierci. Niezwykle ciekawym zabiegiem w tej operze jest wykorzystanie ciszy i głosów żeńskich chóru, które budują napięcie dramaturgiczne. I chociaż to jednoaktówka, kompozytor pozwolił zaistnieć bohaterom w pełni. Mnie urzekła przede wszystkim Justyna Ołów, która pięknym i przejmującym mezzosopranem pokonywała kolejne kręgi medytacji, nie nużąc. To ona jest protagonistką, to ona pokonuje swoją wiarą w miłość Śmierć.

 

Zakonnica zbuntowana

Krótka opera, trzy solistki, kilkanaście chórzystek oraz wielka orkiestra symfoniczna. Niby kameralna, a jednak dzieło z wielkim ekspresjonistycznym rozmachem. Może właśnie dzięki tym kontrastom „Sancta Susanna” robi tak piorunujące wrażenie. Dzieło powstało niespełna sto lat temu (prapremiera odbyła się 26 marca 1922 roku we Frankfurcie) i wywołało skandal, budziło protesty ortodoksyjnych katolików. I tak już miało pozostać. Nawet w XXI wieku w Niemczech zostało oprotestowane. W Polsce pozostawało nieznane. Dopiero Łukasz Borowicz zdecydował się na jego koncertową realizację. Zaprosił do współpracy trzy znakomite śpiewaczki: Katarzynę Hołysz (sopran), Annę Bernacką (mezzosopran), Annę Lubańską (mezzosopran) oraz członkinie Poznańskiego Chóru Kameralnego, które z Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej wyśpiewały swój ból istnienia.

Tytułowa Susanna (Katarzyna Hołysz) jest młodą zakonnicą, która modli się żarliwie w kaplicy i prosi o oddalenie pokus, na które została wystawiona. Przez otwarte okno dociera do niej mdły zapach bzu i odgłosy kochanków: klasztornej służki i jej narzeczonego. Susanna wpada w afekt erotyczny, wzywa szatana i pozostaje głucha na opowieść siostry Klementii (Anna Bernacka). A ta wspomina siostrę Beatę, która za erotyczne fantazje zapłaciła życiem; została zamurowana za ołtarzem. Susanna nie słucha również Starej Zakonnicy (Anna Lubańska).

 

Koncert z cyklu "Nieznane opery" w Filharmonii Poznańskiej w ramach Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena, fot. A. Hoffmann

Koncert z cyklu „Nieznane opery” w Filharmonii Poznańskiej w ramach Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena, fot. A. Hoffmann

Domaga się takiej samej kary, jaka spotkała siostrę Beatę. Najbardziej znane opętanie zakonnic kieruje naszą uwagę na klasztor w Loudun, który zainspirował m. in. Aldousa Huxleya i Jarosława Iwaszkiewicza. Pierwszy zafrapował Krzysztofa Pendereckiego i tak powstała jego genialna opera „Diabły z Loudun”. Opowiadanie Iwaszkiewicza inspiruje przede wszystkim reżyserów teatralnych w Polsce. W minionym sezonie oglądaliśmy na warszawskich scenach aż trzy realizacje.

Koncertowe wykonanie opery nie może się włączyć w dyskurs ze spektaklami teatralnymi, ale pojawienie się tematu opętania erotycznego w takim gatunku jak opera dowodzi, że problem celibatu i ograniczeń z niego wynikających jest bardzo ważny i aktualny. Znaczy, coś wisi w powietrzu. Wersja estradowa nie pozwala, aby opera omsknęła się w rejony taniego reportażu. Pozostawienie publiczności tylko z głosami kobiet i instrumentarium rozbudowanej orkiestry trochę neutralizuje kwestie obyczajowości na rzecz tragedii osobistej, prywatnej, która rozgrywa się we wnętrzu duchowego życia zakonnic.

W operze Hindemitha tak samo ważne są postaci trzech zakonnic jak głosy zastępu bezimiennych mniszek, których wokalizy są zderzone z masą dźwiękową orkiestry. Spośród protagonistek opery najpełniej zajaśniała Katarzyna Hołysz, która tragizm umierania ma wpisany w swój głos (pamiętam ją jako Salome i Ariadnę w operach Richarda Straussa). Siostra Susanna przeraża i fascynuje, a wszystko zawarte jest w głosie. Śpiewaczka nie może liczyć na kostium, na scenografię. Wszystkie emocje wyśpiewała. Niestety, nie mogę tego napisać o Annie Bernackiej, której opowieść, bardziej narracyjna, mniej tragiczna, nie przekonała Susanny. Nie dziwię się. Mnie – słuchacza – też nie przekonała. W głosie śpiewaczki zabrakło mi żaru. Wielkie brawa należą się Annie Lubańskiej, w której głosie słychać było kojący ton, tak bardzo potrzebny młodej zakonnicy.

 

Nieznane opery

Łukasz Borowicz chyba lubi antykwariaty, lubi sięgać po utwory nieznane lub zapomniane. Dyrygent archiwista? Dyrygent archeolog? A może adwokat kompozycji, które zasługują na to, by były grane. Równie ważne, a może nawet ważniejsze jest to, że ocalone przez niego od niepamięci dzieła są świetnie zinterpretowane i zagrane.

 

 

25. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena: Koncert z cyklu „Nieznane opery”

 

Gustav Holst, „Sāvitri”

Sāvitri – Justyna Ołów (mezzosopran)

Satyavān – Krystian Krzeszowiak (tenor)

Śmierć – Mariusz Godlewski (baryton)

Poznański Chór Kameralny pod dyrekcją Bartosz Michałowskiego (głosy żeńskie)

Orkiestra Filharmonii Poznańskiej pod dyrekcją Łukasza Borowicza

 

Paul Hindemith, „Sancta Susanna”

Susanna – Katarzyna Hołysz (sopran)

Klementia – Anna Bernacka (mezzosopran)

Stara Zakonnica – Anna Lubańska (mezzosopran)

Solo mówione – Joanna Polak, Jarosław Rewers

Poznański Chór Kameralny pod dyrekcją Bartosza Michałowskiego (głosy żeńskie)

Orkiestra Filharmonii Poznańskiej pod dyrekcją Łukasza Borowicza

Poznań, 26 marca 2021 roku online

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0