fot. Szymon Kawecki

Światu brakuje miłości

„Po raz pierwszy w historii gatunku mamy narzędzia, dzięki którym moglibyśmy skutecznie przeciwdziałać dobrze znanym, bo towarzyszącym nam od zawsze, kataklizmom, takim jak wojna czy pandemia, a jednak nie wykorzystujemy ich” – opowiada o swoim monodramie inspirowanym „Dżumą” Alberta Camusa aktor Filip Pietrowicz, będący jednym z tegorocznych stypendystów Marszałka Województwa Wielkopolskiego.

Sebastian Gabryel: Jak sam podkreślasz, głównym celem monodramu, jaki zamierzasz zrealizować w ramach swojego stypendium, jest obnażenie ludzkiego zakłamania, pychy i obłudy, maskowanych uczynnością, tolerancją i altruizmem. Jakie obserwacje otaczającego cię świata skłoniły cię do wkroczenia na tak ważne, uniwersalne, ale i zasmucające obszary?

 

Filip Pietrowicz: Mój kolega, reżyser i pedagog, podsunął mi jeden z utworów Camusa, kiedy kilka lat temu wspominałem o chęci zrobienia monodramu.

 

Pamiętam, że byłem wręcz porażony trafnością analizy zachowań i toku myślowego głównego bohatera.

Czułem momentami wstyd, gdyż nie stałem wcale tak daleko od niego. Rok temu w trakcie lockdownu, ku ogromnemu niezrozumieniu małżonki, wróciłem do „Dżumy” i ponownie mechanizmy społeczne okazały się prawie identyczne. Camus jest jednym z trzech autorów, którymi zachwyciłem się w ostatnim czasie. Pozostali to Harari oraz Thoreau. Wydaje mi się, że koncepcja monodramu jest swoistą wypadkową tych kierunków. Przynajmniej chciałbym, żeby tak było.

 

Filip Pietrowicz fot. Szymon Kawecki

SG: Wiem, że tekst twojej sztuki jest inspirowany twórczością Alberta Camusa, choć osadziłeś go w czasach współczesnych. Jak bardzo zmodyfikowałeś oryginał, by przystawał do dzisiejszych realiów? A może tak naprawdę wcale nie musiałeś tego robić?

 

FP: Nie stać mnie na zakup licencji na Alberta. To główny czynnik decydujący o konieczności stworzenia nowego tekstu. Na takie przedsięwzięcie natomiast jestem o wiele za głupi i dlatego jestem rad, że pewien zdolny poznański dramaturg, poeta, aktor zgodził się pomóc mi w tym trudnym zadaniu. Będzie to kompletnie autonomiczny twór osadzony w realiach zgoła innych niż te, które tworzył Camus.

 

SG: Kiedy w 2019 roku ktoś powiedziałby, że już za chwilę przyjdzie nam żyć w cieniu pandemii i pobliskiej wojny, większość z nas z pewnością popukałaby się w czoło. Mam wrażenie, że o pojęciach, nad którymi skupiasz się w swoim monodramie, można mówić również w kontekście dziejącej się na naszych oczach historii. Co o społeczeństwie powiedziały ci ostatnie dwa lata, ale i ostatnie miesiące?

 

FP: Przede wszystkim uwydatniły się jego ułomności. Pokazały, jak mocno zdegradowaliśmy pojęcia logiki, zaufania, wyciągania wniosków czy odpowiedzialności. Po raz pierwszy w historii gatunku mamy narzędzia, dzięki którym moglibyśmy skutecznie przeciwdziałać dobrze znanym, bo towarzyszącym nam od zawsze, kataklizmom, takim jak wojna czy pandemia, a jednak nie wykorzystujemy ich.

 

„Wolność nie jest nagrodą ani orderem, który fetuje się szampanem. Ani też podarkiem, pudełkiem łakoci, które dostarczają rozkosz podniebieniu. Och, nie, na odwrót to pańszczyzna, bieg wytrwały, samotny, bardzo wyczerpujący. Ani szampana, ani przyjaciół, którzy podnoszą kieliszek i patrzą na ciebie z czułością. Jestem sam w ponurej sali, sam na ławie oskarżonych, przed sędziami i sam, żeby podjąć decyzję wobec siebie czy sądu innych” – to z „Upadku”.

 

Właśnie przez fakt ogromnego ciężaru wolności tak bardzo szukamy arbitralnych i oczywistych rozwiązań, co z kolei daje przestrzeń do manipulacji i dostarczenia gotowych schematów określania, co jest dobre, a co złe.

 

SG: Porozmawiajmy chwilę o formie, jaką jest monodram. Zdaniem wielu osób to prawdziwa jazda bez trzymanki – w tym rozumieniu, że wymusza na aktorze całkowitą samodzielność, stuprocentową odpowiedzialność. Nie mogąc się nikim podeprzeć, jest zdany na siebie, ale to wydaje się też otwierać sporo możliwości. Co twoim zdaniem jest największą siłą monodramu?

 

FP: Brak konieczności użerania się z innymi aktorami (śmiech). Nie no, żartuję.

 

Z mojej perspektywy jest to kolejne wyzwanie, z którym chcę się zmierzyć. To prosta recepta na rozwój.

Filip Pietrowicz fot. Szymon Kawecki

Nie jest to łatwe, a niepowodzenie bywa bolesne, ale stanie w miejscu to powolna śmierć, której nie mam ochoty doświadczać. Na monodram patrzę też przez bardzo pragmatyczny pryzmat, a mianowicie jego relatywnie niską „kosztochłonność”.

 

SG: Wróćmy do Camusa – za co najbardziej cenisz jego twórczość? Zwykle mówi się o nim jako „największym intelektualiście europejskiej literatury”, ale osobiście myślę, że dużo lepiej byłoby zaakcentować jego niebywałą wręcz zręczność w stawianiu pytań o moralność.

 

FP: Bardzo słuszna uwaga. Uważam, że jego dogłębna analiza ludzkich emocji oraz rezultatów w postaci czynów jest swoistym zwierciadłem natury ludzkiej. Nasuwa mi się na myśl wiersz Różewicza, który był jedną z moich inspiracji do monodramu. Pozwolę go sobie przytoczyć.

 

twarz którą widzę teraz

widziałem na początku

ale jej nie przewidziałem

 

lustro ukryło ją w sobie

żywe młode

 

teraz poczerniałe

martwe

umiera

bez odbicia

światła

oddechu

 

Teatr Ósmego Dnia w Poznaniu, fot. Oskar Czapiewski

Teatr Ósmego Dnia w Poznaniu, fot. Oskar Czapiewski

SG: Kiedy i gdzie będzie można obejrzeć twój spektakl?

 

FP: Premiera planowana jest listopad tego roku w Teatrze Ósmego Dnia.

 

SG: „Świat bez miłości jest martwym światem i zawsze przychodzi godzina, kiedy człowiek zmęczony błaga o twarz jakiejś istoty i o serce olśnione miłością” – to z „Dżumy”. Czy twoim zdaniem właśnie tego najbardziej brakuje dziś światu?

 

FP: Tego zawsze najbardziej brakowało światu…

 

Filip Pietrowicz – absolwent Studia Aktorskiego STA oraz UE. Jego spektakl dyplomowy „Zjazd” zdobył nagrodę główną za najlepszy spektakl na festiwalu ŁÓPTA 2020, główną nagrodę na festiwalu POKOT 2020 i trzecią nagrodę w Sopockich Konsekwencjach Teatralnych 2021. Za rolę Hitlera w tym przedstawieniu Pietrowicz otrzymał pierwszą nagrodę aktorską na wspomnianym festiwalu ŁÓPTA. Jest również współtwórcą filmu dokumentalnego o historii Teatru Muzycznego w Poznaniu.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
1
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0