fot. Bartosz Seifert

Szlachetność wymaga cierpliwości

„Klawikord, podobnie jak klawesyn, ma brzmienie, które potrafi człowieka oczarować, poza tym jest niezwykle ekspresyjny, pozwala na wielkie kontrasty dynamiczne. Nic dziwnego, że był ulubionym instrumentem Carla Philippa Emanuela Bacha, który swoje najbardziej emocjonalne kompozycje pisał właśnie na klawikord” – mówi kaliska klawesynistka Monika Woźniak, tegoroczna stypendystka Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury.

Sebastian Gabryel: Jak zareagowałaś na wieść o tym, że jesteś jedną z tegorocznych stypendystek Marszałka Województwa Wielkopolskiego?

Monika Woźniak: Przede wszystkim bardzo się ucieszyłam, było mi niezmiernie miło dowiedzieć się, że moja aktywność artystyczna spotkała się z uznaniem. Wiem, że kandydatów do stypendium było bardzo wielu i tym bardziej cieszę się, że mogę być w gronie osób wyróżnionych.

 

SG: W ramach stypendium zakupisz klawikord wykonany w warsztacie Historische Tasteninstrumente Johann-Gottfried Schmidt. Opowiedz coś o tym miejscu i przede wszystkim o instrumencie, o którym marzysz.

Monika Woźniak fot. Anna Papierz

MW: W listopadzie 2021 roku zdobyłam pierwsze miejsce ex aequo na Konkursie Klawesynowym „Wanda Landowska in memoriam”, w którym nagrodą specjalną był kurs budowy klawikordu w warsztacie Johanna Gottfrieda-Schmidta. Stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego pozwoliło mi zakupić model dwustrunowy wiązany o skali ponad 4 oktaw – od C do D3, co umożliwi wykonywanie szerokiego repertuaru.

 

Warsztat znajduje się w Rostocku i jest manufakturą o tradycjach rodzinnych – Johann-Gottfried uczył się fachu od swojego ojca, który także był budowniczym instrumentów.

W jego warsztacie budowane są nie tylko różnego rodzaju klawikordy, lecz także klawesyny, portatywy organowe oraz organy. Johann-Gottfried dokonuje także renowacji fortepianów historycznych. W ramach stypendium przygotuję również projekt naukowo-wykonawczy związany z „Wykładem systematycznym zasad muzyki na Klawikord pochodzącego z Wielkopolski kompozytora Karola Kurpińskiego. Kurpiński był osobą wybitną, człowiekiem wielkich idei i nietuzinkowych pomysłów, a jego „Szkoła gry na klawikord” (nazwa potoczna) była zbiorem niezwykle popularnym w XIX-wiecznej Polsce.

SG: Wybacz pytanie laika, ale… czym różni się klawikord od klawesynu?

MW: To pytanie akurat dosyć często jest mi zadawane, tak więc nie ma się czego wstydzić (śmiech). Dźwięk w klawikordzie uzyskiwany jest przez uderzenie struny metalową blaszką (tangentem), znajdującą się na końcu klawisza. Tangent poprzez kontakt ze struną skraca ją w odpowiednim miejscu, zapewniając dźwięk o określonej wysokości (zasada działania monochordu). Proces ten może brzmi zawile, ale tak naprawdę jest to jedyny instrument klawiszowy o tak prostej mechanice, która daje grającemu praktycznie bezpośredni kontakt ze struną.

 

Gra na klawikordzie wymaga cierpliwości i pokory, ale instrument potrafi ten trud zrekompensować pięknym, szlachetnym i śpiewnym brzmieniem.

Ze względu na to, iż jest to instrument z natury bardzo cichy, nie nadaje się do czczych popisów, aczkolwiek można na nim grać repertuar bardzo wymagający technicznie i wirtuozowski. Klawikord posiada także unikalną i nietransmitowalną na inne instrumenty klawiszowe możliwość realizacji vibrato – „beibung”. Jest to efekt dźwiękowy, który powiększa wachlarz możliwości ekspresyjnych klawikordu.

 

SG: Jak piszesz na swoim profilu na Facebooku, klawesyn i klawikord dają ogromne możliwości rozwoju. Dla wielu osób to instrumenty nieznane i dość tajemnicze. W czym twoim zdaniem tkwi ich największy urok?

MW: Klawesyn fascynuje mnie swoim brzmieniem, możliwościami kolorystycznymi i ekspresyjnymi. Gra na klawesynie otworzyła mi wrota do przepięknej, nieznanej mi wcześniej muzyki – przede wszystkim do repertuaru XVII- i XVIII-wiecznych klawesynistów francuskich, a także do improwizacji.

 

Klawesyn to także instrument niezbędny w każdej orkiestrze barokowej – uwielbiam grę zespołową i grając na klawesynie, mogę się tym zajmować.

Klawikord, podobnie jak klawesyn, ma brzmienie, które potrafi człowieka oczarować, poza tym jest niezwykle ekspresyjny – pozwala na wielkie kontrasty dynamiczne. Nic dziwnego, że był ulubionym instrumentem Carla Philippa Emanuela Bacha, który swoje najbardziej emocjonalne kompozycje pisał właśnie na klawikord.

 

SG: Jednak w przeciwieństwie do fortepianu, klawesyn nie daje możliwości kontrolowania dynamiki. Jak duże to ograniczenie?

MW: Jest to pozorne ograniczenie, bo wprawny klawesynista potrafi różnicować dynamikę, chociaż jest ona oczywiście dużo bardziej subtelna. Według mnie sprawia to, że inne aspekty wykonawcze, takie jak artykulacja, frazowanie czy gospodarowanie czasem w muzyce, muszą być zintensyfikowane. Poza tym ograniczenie wpływa na to, że zaczyna się szukać innych elementów – to trochę tak, jak w restauracjach, w których zasłania się gościom oczy i podaje nieznane potrawy – wyłączenie jednego zmysłu wyostrza inne. Myślę, że to kulinarne porównanie można zaaplikować właśnie na ten osławiony „brak dynamiki” (śmiech).

SG: Jakie kompozycje na klawesyn i klawikord należą do twoich ulubionych, w trakcie grania których czujesz, że to właśnie jest tym, co najbardziej kochasz?

MW: Jeśli chodzi o klawesyn, to wspominana przeze mnie twórczość klawesynistów francuskich – muzyka francuska wymaga szczególnego rodzaju elastyczności, rubata i subtelności.

 

Jest efektowna, ale nie efekciarska i tandetna.

Oprócz tego interesuję się muzyką współcześnie pisaną na klawesyn – mam zaszczyt wykonywać premiery kompozycji klawesynowych i konsultować z kompozytorami aspekty wykonawcze gry na klawesynie. Jest to dla mnie niezwykle ważny obszar aktywności. Jeśli chodzi o klawikord – niezrównani są niemieccy mistrzowie. Nie bez przyczyny Johann Sebastian Bach oraz jego najstarszy syn Carl Philipp najbardziej lubili grać właśnie na klawikordzie – ten instrument idealnie oddaje geniusz tych kompozytorów.

 

SG: Choć klawesyn kojarzy się przede wszystkim z muzyką barokową, to jego brzmienie można znaleźć również w wielu utworach z muzyki popularnej – choćby u Queen, Deep Purple, Red Hot Chili Peppers… Nawet największy przebój Eminema na nim bazuje! (śmiech) Czy jest jakiś przebój, w którym klawesyn szczególnie przypadł ci do gustu?

MW: Eminem dał świadectwo znajomości konwencji barokowych i techniki parodii – zastosowanie przez niego cytatu wielkiego mistrza było wyrazem uznania i ogromnym komplementem poczynionym Bachowi! (śmiech). Z hitów światowych podobały mi się „Golden Brown” zespołu The Stranglers oraz oczywiście „Love me two times” The Doors, a z naszego rodzimego podwórka „Czas, który pozostał” Artura Rojka. Brzmienie klawesynu połączone z niezwykle przejmującą partią wokalną nieustannie mnie porusza.

 

*Monika Woźniak – kaliska klawesynistka i pianistka, studiująca na Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu. Jedna z tegorocznych stypendystek Marszałka Województwa Wielkopolskiego. Stypendium przeznaczy na zakupienie klawikordu wykonanego w warsztacie Historische Tasteninstrumente Johann-Gottfried Schmidt.

Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
2
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0