fot. Jacek Mójta

Szymon Laks. Muzyka, która trzyma z życiem

Szymon Laks (1901–1983) to kolejny po Mieczysławie Weinbergu kompozytor żydowskiego pochodzenia, który po drugiej wojnie światowej nie wrócił do Polski i to sprawiło, że jego dorobek doceniamy tak późno.

Do wciąż niewielkiego zbioru płyt z muzyką Laksa swoją cegiełkę dołożyła ostatnio Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus. Założony przez Agnieszkę Duczmal zespół, który wcześniej również o Weinberga się upomniał, prezentuje trzy kwartety smyczkowe w przygotowanych przez maestrę opracowaniach na orkiestrę smyczkową. Daje to nawet tym, którzy znają te kompozycje, okazję do nowego spojrzenia na nie.

 

Muzyka z innego świata

 

Pozostaje nam tylko wyobrażać sobie, jak brzmiały dwa pierwsze kwartety Laksa – podobnie jak duża część jego dzieł napisanych w międzywojniu, także one zaginęły. A znajdowały się wśród nich utwory cenione przez współczesnych, wykonywane przez najlepszych. Jego kariera rozkwitła w Paryżu, gdzie trafił po studiach w Warszawie u Piotra Rytla, Henryka Melcera i Romana Statkowskiego.

W stolicy Francji od 1927 roku kontynuował naukę u Paula Vidala i Henriego Rabauda i udzielał się w Stowarzyszeniu Młodych Muzyków Polaków, którego założycielem był Piotr Perkowski. Za „Blues symphonique”, w której słychać było fascynację jazzem, otrzymał nagrodę Stowarzyszenia w 1928 roku. Związać koniec z końcem pomagało mu granie na skrzypcach w kawiarniach, nauczanie muzyki oraz akompaniowanie do filmów niemych. Nieco później skomponował muzykę do filmów Aleksandra Forda: „Sabra” (1933) i „Przebudzenie” (1934).

 

 

Okładka płyty Szymon Laks - Quartets Nos 3, 4 & 5, Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus, Agnieszka Duczmal, Anna Duczmal-Mróz

Okładka płyty Szymon Laks - Quartets Nos 3, 4 & 5, Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus, Agnieszka Duczmal, Anna Duczmal-Mróz

W 1941 roku Laksa aresztowano w ramach szeroko zakrojonej akcji w Paryżu. Najpierw trafił do obozu przejściowego, a w następnym roku do Auschwitz. Udało mu się przetrwać dzięki muzyce, pracował jako kopista, skrzypek i dyrygent orkiestry.

Te doświadczenia opisał w książce, którą najpierw napisał po francusku – w 1948 roku ukazała się pod tytułem „Musiques d’un autre monde”, później opracował ją po polsku jako „Gry oświęcimskie”, które opublikował w 1979 roku w Londynie.

Na polskie tematy ludowe

 

III Kwartet smyczkowy powstał zaraz po powrocie kompozytora do Paryża w 1945 roku. Znajdziemy w nim nostalgię, ale też zapał, których frapujące połączenie daje niezwykle ciekawy efekt. Charakterystyczne jest również zwrócenie się Laksa ku polskiej muzyce ludowej, w kwartecie odnaleźć można siedem zaczerpniętych z niej melodii.

W uszy najbardziej rzucają się obecne w części ostatniej odwołania do muzyki tatrzańskiej. Kojarzą się z jednej strony z „Tańcami góralskimi” z „Halki” Stanisława Moniuszki, z drugiej z podobnymi, acz późniejszymi zabiegami u Wojciecha Kilara i Krzysztofa Pendereckiego.

Jak trafnie zauważa Dariusz Marciniszyn w książeczce do płyty Amadeusa, w tej aranżacji:

 

„liczne odniesienia i cytaty zapożyczone z naszej ludowej twórczości nabierają werwy i rozmachu”.

 

Do tych inspiracji Laks powrócił w 1967 roku, kiedy to opierając się na tym kwartecie, skomponował Kwintet fortepianowy.

 

Szymon Laks, kadr z filmu pt. "Sto na sto - muzyczne wizytówki", serwis YouTube

Szymon Laks, kadr z filmu pt. "Sto na sto - muzyczne wizytówki", serwis YouTube

Kompozytor, choć pozostający na emigracji, utrzymywał kontakty z Polską. W swoich utworach sięgał po polską poezję (Adama Mickiewicza, Mieczysława Jastruna, Antoniego Słonimskiego), stworzył też „Hommage à Chopin”, za który dostał wyróżnienie na konkursie kompozytorskim Związku Kompozytorów Polskich w 1949 roku.

W tym samym roku za pieśń do słów Mickiewicza otrzymał nagrodę w Konkursie Ministra Kultury i Sztuki i Polskiego Radia w Warszawie. Ale potem, w czasach galopującej awangardy, jego twórczość nie była w Polsce doceniana. Co ciekawe. w 1972 roku rozpoczął współpracę z „Ruchem Muzycznym”, jednak wtedy już na dobre porzucił komponowanie.

Elegia dla Szymona Laksa

 

Na szczęście w końcu przypomniano sobie o tej muzyce w ojczyźnie kompozytora. Choć tutaj istotny był impuls z zagranicy, bo pierwsze nagrania w XXI wieku inicjował Frank Harders-Wuthenow w ramach swojej serii Poland Abroad wydawanej przez EDA Records. Tak twórczością Laksa zainteresował się Kwartet Śląski, który potem nagrał całą płytę z jego muzyką kameralną, w tym wspominany Kwintet fortepianowy i oczywiście trzy kwartety.

Warto wrócić do tych mistrzowskich wykonań teraz i porównać je z nowym spojrzeniem, jakim są wersje Amadeusa. Można też spróbować dotrzeć do innych płyt z EDA Records, na których znalazły się pieśni i jedyna opera Laksa. Obrazu dopełnia monograficzny album wydany przez wytwórnię Chandos w serii Music in Exile.

 

Szymon Laks, kadr z filmu pt. "Galit Gertsenzon Performs Szymon Laks", serwis YouTube

Szymon Laks, kadr z filmu pt. "Galit Gertsenzon Performs Szymon Laks", serwis YouTube

Z innej perspektywy na zapomnianego twórcę już w 2004 roku patrzył kompozytor i improwizator Ireneusz Socha, który w swojej oficynie Dembitzer Music wydał album „Sztetlach”.

Szczególnie wartościowe było to, że wchodził on w dialog z dorobkiem Laksa. Punktem wyjścia była „Elegia żydowskich miasteczek”, pewnie najbardziej znana pieśń kompozytora do słynnego wiersza Antoniego Słonimskiego.

Na fascynację muzyką Socha nałożył wiersz „Miasteczka 2.1” Jarosława Lipszyca, który stanowi współczesny komentarz do utworu Słonimskiego. Do odniesienia się do tej siatki dzieł Socha zachęcił zróżnicowane grono twórców. Na płycie usłyszymy kompozycje Jarosława Bestera, Bolesława Błaszczyka, Wojciecha Kucharczyka, Tomasza Gwincińskiego, Pawła Szamburskiego, Raphaela Rogińskiego, Yuriya Yaremchuka, Patryka Zakrockiego i samego pomysłodawcy.

Jak podsumował całe przedsięwzięcie Socha:

 

„te utwory nie są sentymentalnymi powrotami do przeszłości, lecz mówią o potencjale nowej muzyki. Laks doświadczył, iż muzyka może zabijać. Ta płyta jest dedykowana muzyce, która trzyma z życiem”.