fot. archiwum Agnieszki Gadzińskiej

W kontakcie z czytelnikiem książki zaczynają żyć

Z Agnieszką Gadzińską, autorką książek dla dzieci oraz instruktorką w Domu Kultury w Łubowie, związaną z gminną książnicą – o bibliotecznym święcie w maju, pomysłach na udaną imprezę czytelniczą, pisaniu książek i lekturach życia rozmawia Kamila Kasprzak-Bartkowiak.

KAMILA KASPRZAK-BARTKOWIAK: Rozmawiamy, bo mamy maj, a w maju odbywa się Ogólnopolski Tydzień Bibliotek. Czy z jednej strony jako autorka książek dla dzieci, a z drugiej jako instruktorka w Domu Kultury w Łubowie, który działa blisko Biblioteki Publicznej Gminy Łubowo, miała pani okazję współtworzyć lub uczestniczyć w takim wydarzeniu?

AGNIESZKA GADZIŃSKA: Jako autorka często jestem zapraszana na spotkania z czytelnikami właśnie w maju. Wszystkie te spotkania bardzo miło mi się kojarzą. Odwiedziłam wiele bibliotek, można powiedzieć, że już od kilku lat aktywnie współtworzę Tydzień Bibliotek. W tym roku, ze względu na obowiązki zawodowe, znalazłam czas tylko na jedno spotkanie w Kiszkowie. Cieszy mnie ono, tym bardziej że kilka dni temu na rynku wydawniczym pojawiła się moja książka pt. „Duch z Księgarni pod Lasem” i będę mogła pokazać ją tamtejszym czytelnikom po raz pierwszy.

 

A czy będąc zarówno pisarką, jak i osobą promującą kulturę, ma pani jakieś swoje wyobrażenie lub dobre praktyki, jak taka impreza może lub powinna wyglądać?

Tak naprawdę, ile placówek, tyle pomysłów. Nie ma jednej recepty na dobrą imprezę tego typu, choć szczególnie pamiętam jedno spotkanie, które odbyło się podczas majowego pikniku w bibliotece w Łubowie. Promowałam wówczas drugą część przygód Kaktusa i Skloty. Trochę się obawiałam, jak utrzymam uwagę rozbawionych dzieci z pomalowanymi buziami i watą cukrową w ręku, ale okazało się, że reagowały wspaniale, a zmiana aktywności nie była dla nich żadnym problemem.

 

Właśnie, szczególnie promuje pani przecież czytanie podczas spotkań autorskich z dziećmi.

Agnieszka Gadzińska

Agnieszka Gadzińska, zdjęcie z archiwum Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna

Spotkania z najmłodszymi zawsze sprawiają mi dużo radości, bo nic nie jest w stanie zastąpić bezpośredniego kontaktu z czytelnikiem, podczas którego książki zaczynają żyć. Staram się, żeby spotkanie takie nie było jednostronnym opowiadaniem, które szybko znudziłoby dzieci. Dążę do tego, by się zaangażowały i czuły, że ich głos jest ważny. Często proszę o pomoc, pytam o zdanie, o podsunięcie pomysłu.

W wielu moich książkach zamieszczam wątki autobiograficzne, wyjaśniam więc dzieciom, co wydarzyło się rzeczywiście, a co jest fikcją literacką.

 

Rozmawiamy również o tym, jak powstaje książka, jaki jest proces jej tworzenia i o tym, kto może zostać pisarzem.

Tak naprawdę dostosowuję przebieg spotkania do wieku dzieci i do konkretnej grupy, umiem wyczuć, co dzieci zainteresuje, a co nie.

 

Co w takim spotkaniu z początkującym czytelnikiem jest najważniejsze? Zaciekawienie historią i bohaterami konkretnej lektury czy może coś innego?

Jak już wspomniałam, dzieci są bardzo różne i trzeba być naprawdę elastycznym. Każda grupa ma swoje preferencje i podczas gdy na jednym spotkaniu kluczowe może być skupienie się na historiach i anegdotach, na innym wątkiem wiodącym może się okazać przyjaźń ze zwierzętami. Sztywny scenariusz nigdy się nie sprawdza podczas pracy z ludźmi, a dziecko, to wyjątkowo wymagający odbiorca.

 

Czy uważa pani, że jeśli w domu nie sięga się po książki, to instytucje takie jak szkoła, ośrodek kultury czy biblioteka mogą skutecznie zarażać miłością do literatury?

Agnieszka Gadzińska, „Duch z księgarni pod Lasem”, il. Zbigniew Dobosz, Wydawnictwo Skrzat 2019

Instytucje te niewątpliwie mają za zadanie wspierać czytelnictwo i zarażać miłością do słowa pisanego, więc na pewno w jakiejś części – nawet bez udziału domu rodzinnego – ten cel zostaje osiągnięty. Jednak w tego typu placówkach pracuje się w określony sposób. Prowadzimy warsztaty, prace w grupach czy inne zbiorowe działania czytelnicze, połączone z różnego typu aktywnościami plastycznymi, teatralnymi itd. Natomiast czytanie jest przecież czynnością bardzo osobistą i intymną.

 

Trochę w tym wszystkim zanika relacja, do której przecież tak naprawdę dążymy – „ja i książka”, sam na sam. Jeśli dziecko nie odnajdzie przyjemności w samodzielnym czytaniu, małe są szanse na to, że zostanie w przyszłości świadomym czytelnikiem.

Moim zdaniem czytanie w domu, z rodzicem lub samodzielnie, w atmosferze wyciszenia i skupienia, jest niezastąpionym doświadczeniem. To również budowanie bliskości, dobrych relacji, wspólne spędzanie czasu. Działania instytucji mają za zadanie wspierać to i spowodować zainteresowanie książką, w taki sposób, by po przyjściu z imprezy promującej literaturę chciało się wziąć do ręki książkę i po prostu w niej zatonąć.

 

A kiedy pani sama zaczęła czytać i – co ważniejsze – pisać? Jest pani przecież znana m.in. z cyklu opowiadań o przygodach rezolutnej dziewczynki Skloty czy książek „Duch potrzebny od zaraz” albo „Kłopoty z ulicy Rumiankowej”.

Nabycie umiejętności czytania było najważniejszym celem mojego dzieciństwa. Nie wiem dokładnie, kiedy zaczęłam samodzielnie czytać, wiem jednak, że jako uczennica zerówki czytałam już płynnie i jest w tym zapewne zasługa starszego brata oraz cioci, która się nami opiekowała. Swoje pierwsze „książki” pisałam już jako siedmiolatka, ale debiut zawodowy miałam dość późno, po trzydziestce.

 

Jak powstają pani historie i postaci? Czy to błysk weny, czy jakiś dłuższy proces?

Agnieszka Gadzińska

Zdjęcie z archiwum Agnieszki Gadzińskiej

Szczerze mówiąc, nie bardzo wierzę w wenę, może pojawia się u innych autorów, ale na pewno nie u mnie. Natomiast dużą rolę w moim pisaniu odgrywa konkretna inspiracja, którą czasami jest słowo, obraz, zdjęcie, miejsce, czasem film lub książka albo rozmowa. Czerpię również z własnych doświadczeń i obserwacji dzieci, zarówno własnych, jak i tych, z którymi pracuję. Potem to już po prostu praca i sporo samozaparcia, przynajmniej przy takim systemie pracy zawodowej, w jakim obecnie jestem.

 

A czy dobre ilustracje do tekstu to duża część sukcesu pani książek? Kierowane są przecież do młodych odbiorców, którzy niemal od początku życia obcują z obrazami.

Z pewnością ilustracje mają duże znaczenie. Dzieci bardzo lubią zobaczyć bohaterów, jest im wtedy łatwiej wczuć się w czytaną historię. Moja młodsza córka, uczennica 2 klasy podstawówki, zawsze jest bardzo zawiedziona, gdy w książce jest mało ilustracji, lub gdy są czarno-białe. Bardzo lubi rysować i czasami sama sobie te brakujące ilustracje tworzy.

 

Dzieci i młodzież to wymagający odbiorcy?

Agnieszka Gadzińska

Agnieszka Gadzińska, zdjęcie z archiwum Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna

Oj tak! Mają inną wrażliwość, wyobraźnię, sposób postrzegania świata i wyrażania opinii. Dzieci nie bawią się w dyplomację i grzeczności – jeżeli coś im nie odpowiada, po prostu to odrzucają. Nie dadzą się oszukać, zwieść i natychmiast wyczuwają każdą nieszczerość lub brak konsekwencji.

Naturalny egocentryzm wieku dziecięcego i młodzieńczego sprawia, że krytyka z ich strony bywa bolesna i bezpośrednia. Młodzież natomiast ma niesamowity zmysł obserwacji i logicznego myślenia, który my, dorośli, bardzo często niesłusznie ignorujemy.

 

Jakie książki, zarówno te z dzieciństwa, jak i dorosłego życia są dla pani najważniejsze?

Agnieszka Gadzińska, „Co Kapelusz jeść powinien i inne opowiadania”

Agnieszka Gadzińska, „Co Kapelusz jeść powinien i inne opowiadania”, Wydawnictwo Skrzat 2017

To trudne pytanie, było ich naprawdę sporo! Z wczesnego dzieciństwa najbardziej pamiętam „Baśnie z dalekich wysp i lądów” i „Dziadka do orzechów”. Jako nastolatka zaczytywałam się w książkach o Ani z Zielonego Wzgórza, w „Jeżycjadzie” czy w „Panu Samochodziku”. Dość wcześnie sięgnęłam po Charlesa Dickensa, Williama Faulknera i Stephena Kinga. Teraz stwierdzam, że był to straszny literacki galimatias, trochę na zasadzie: „albo się sparzę, albo nie”.

Wielokrotnie wracałam do „Wichrowych wzgórz” i „Jane Eyre”, do kryminałów Agaty Christie czy książek o mojej ukochanej epoce, czyli dwudziestoleciu międzywojennym. Potrafię spędzić godziny nad książką kucharską sprzed niemal 100 lat, autorstwa Marii Dieslowej, by za chwilę sięgnąć po twardy kryminał, młodzieżową fantastykę albo ciekawą biografię. Galimatias pozostał, ale jest on zdecydowanie bardziej świadomy niż dawniej.

AGNIESZKA GADZIŃSKA – na co dzień instruktorka do spraw kulturalno-oświatowych w Domu Kultury w Łubowie. W 2014 roku zadebiutowała powieścią dla dzieci „Sklota i reszta świata”, opisującą perypetie i przygody sześcioletniej dziewczynki. Książka spotkała się z pozytywnym odbiorem krytyków literackich, a przede wszystkim dzieci i ich rodziców. W następnych latach wydała kolejne części przygód Skloty, ale też takie książki jak: „Duch potrzebny od zaraz”, „Dotyk anioła. Almanach współczesnej bajki polskiej”, „Kłopoty z ulicy Rumiankowej” czy „Co kapelusz jeść powinien i inne opowiadania”.

 

CZYTAJ TAKŻE: Rodzinny Festiwal Literacki w Objezierzu

CZYTAJ TAKŻE: Kto stoi za literaturą w Poznaniu? Rozmowa z Joanną Przygońską

CZYTAJ TAKŻE: Pani ogrodu, tropicielka słów