fot. archiwum rodzinne, Filip Pacześny w Konińskim Domu Kultury - Konin, 3 maja 2021

Wiem, po co gram

Chopinowski Turniej Pianistyczny im. Haliny i Ludwika Stefańskich w Krakowie, Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Szafarni, Ogólnopolski Konkurs Pianistyczny: „Od baroku po współczesność” w Gdańsku, Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny w Brnie, Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny w Kanadzie - to tylko część prestiżowych konkursów na których wystąpił i zdobył nagrody młody koninianin Filip Pacześny.

Ten uzdolniony 16-letni pianista jest uczniem Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. I. J. Paderewskiego w Koninie, w której talent rozwija pod czujnym okiem Danuty Gościńskiej. Filip Pacześny w tym roku został również stypendystą Marszałka Województwa Wielkopolskiego.

Z muzyką od zawsze

Pierwsze kroki w świecie muzyki Filip stawiał bardzo wcześnie, już w wieku 5 lat rozpoczął naukę gry na fortepianie. Jednak muzyka towarzyszyła mu od zawsze, a pochodzenie z muzycznej rodziny zdeterminowało jego przyszłość i ukształtowało wrażliwość.

 

Na pierwszym koncercie pojawił się, gdy miał zaledwie miesiąc, rodzice zabrali go wówczas na konińskie Jazzonalia.

Jednak jak podkreśla Filip i jego rodzice, nauka gry była dla niego czymś naturalnym, zainteresowanie nią nie wynikało z nacisków, lecz z jego własnej potrzeby rozwijania się w tej dziedzinie:

 

Filip ze swoją nauczycielką Danutą Gościńską przed konkursem - Broumov, Czechy 2019, fot. z archiwum rodzinnego

Filip ze swoją nauczycielką Danutą Gościńską przed konkursem – Broumov, Czechy 2019, fot. z archiwum rodzinnego

„Nigdy nie nastawialiśmy się, że Filip musi grać, ale w domu zawsze było słychać dźwięk trąbki, fortepianu, czy śpiew. Myślę, że to wszystko ma pośredni wpływ na dzieci, na rozwój wszystkich osób, które wokół nas przebywają. Jest takie powiedzenie ‘czym skorupka za młodu nasiąknie…’. A my jesteśmy związani z muzyką, chociaż ani ja ani żona, nie pochodzimy z rodzin z muzycznymi tradycjami. To wszystko zaczęło się właśnie od nas”- mówi Mirosław Pacześny, tata Filipa.

 

Filip wspomina pianino, które stało od zawsze w domu. Usytuowane w salonie, budziło jego zainteresowanie od wczesnych chwil dzieciństwa. Rodzinna historia mówi, że mały chłopiec tak zapamiętale uderzał w jego klawisze przy każdej okazji, że pewnego dnia spadł z krzesła. Z tym pianinem związał swój los, decydując się na naukę gry na tym właśnie instrumencie.

 

„Muzyka zawsze była wokół nas i to działało nam na wyobraźnię, byliśmy do niej przyzwyczajeni” – tłumaczy swoje wybory życiowe młody muzyk.

Codzienne obowiązki

Codzienność Filipa jest wypełniona obowiązkami. Prócz tych typowych dla nastolatka, związanych z nauką w szkole, dochodzą lekcje gry na fortepianie, liczne konkursy i związane z nimi wyjazdy. Filip czasami gra na trąbce i na organach w konińskiej farze. Poza tym znajduje też czas na inne pasje: literaturę, filozofię, politykę, wędkarstwo.

Bardzo ważna dla rozwoju talentu jest jego determinacja, obowiązkowość i skupienie na celu:

 

„Jeśli chce się coś robić na wysokim poziomie, trzeba się w to zaangażować i coś poświęcić. Czas, który mogłem przeznaczyć na przykład na zabawę, wykorzystałem na naukę gry, żeby robić to coraz lepiej. Ale ja zawsze lubiłem muzykę, więc ćwiczenia nie wymagają ode mnie wielu wyrzeczeń, robię to z przyjemnością.” – mówi.

 

Nawet w czasie pandemii, gdy wiele wydarzeń kulturalnych było odwołanych, świat muzycznych konkursów funkcjonował według normalnego kalendarza. Wymuszone przez nietypowe i trudne okoliczności zmiany, spowodowały że eliminacje odbywały się w sposób wirtualny. Oznacza to, że uczestnicy nagrywali swoje wykonania i umieszczali je w sieci, na przykład jako niepubliczne filmy na kanale na YouTube. Takie rozwiązanie było pewnym kompromisem, który miał zalety, ale nie był również wolny od wad.

 

Filip gra w Krynicy Zdroju, w Sali Balowej, fot. z archiwum rodzinnego

Filip gra w Krynicy Zdroju, w Sali Balowej, fot. z archiwum rodzinnego

„Zająłem drugie miejsce na Międzynarodowym Konkursie Pianistycznym w Kanadzie i jest to dla mnie bardzo duża sprawa. Cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tak wielu konkursach, pomimo tego, że w ostatnim czasie odbywały się one on-line i trzeba było nagrywać swoje wykonania. Myślę, że dobrze, że istniała taka możliwość, bo to motywowało do pracy. Niestety odczuwalny był brak kontaktu z publicznością. Granie na żywo jest czymś niepowtarzalnym i stwarza warunki do tego by się lepiej zmobilizować. Czuję się wtedy relację z ludźmi i to, że grana muzyka ma na słuchaczy wpływ.” – mówi Filip.

 

Stypendium Marszałka Województwa Wielkopolskiego w dziedzinie kultury ułatwi Filipowi dalszy rozwój w tym trudnym, postpandemicznym czasie. Pozwoli zakupić lepszy sprzęt do realizacji nagrań i akcesoriów przydatnych do gry, takich jak chociażby ława do fortepianu.

Wsparcie 

Udział w tak licznych konkursach wymaga zaangażowania całej rodziny. Za logistykę i całą organizację odpowiadają rodzice Filipa. Ważne jest dla nich to, aby odciążyć syna w tych kwestiach, tak aby mógł skupić się na szlifowaniu umiejętności, tak aby jego gra była na coraz wyższym poziomie.

 

„Miałem to szczęście, że spotykałem na swojej drodze ludzi, którzy mi pomagali. Na przykład fortepian, na którym codziennie mogę ćwiczyć w domu, udostępniła mi Konińska Szkoła Muzyczna, dzięki uprzejmości jej dyrektora Krzysztofa Pydyńskiego. Rodzice od zawsze mnie wspierali, wozili mnie na konkursy, jak i koncerty innych wykonawców, abym mógł poznawać muzykę. Dużo zrobiła dla mnie moja nauczycielka, Danuta Gościńska, która zawsze – poza intensywną pracą nad utworami, interpretacją, techniką – jest dla mnie wsparciem.”

 

 

Pomoc najbliższych, to nie tylko dojazdy na konkursy, ale również otwieranie na świat muzyki, wspólne podróże na koncerty, lektury, wskazywanie wartościowych wykonawców i nareszcie wspólne granie:

 

„Muzykujemy razem, każdy też ma swoje godziny aby odbyć swój rytuał, popracować. To jest czas na ćwiczenie, tak samo jak ktoś chodzi na siłownię. Wypełniamy dzień muzyką, czytaniem o muzyce, wgłębianiem się w sens muzyki. Wszystkie elementy dzieła muzycznego trzeba wydobyć. Żeby ta muzyka cieszyła nie tylko nas, ale i słuchaczy, wiele aspektów składa się na to, żeby się wyróżniać.” – mówi tata Filipa, który jest kapelmistrzem Orkiestry Dętej PAK KWB Konin, zespołu z ponad sześćdziesięcioma latami tradycji – „Dla mnie to olbrzymie wyróżnienie, że mogę pełnić taką funkcję. Staram się i będę się starał do końca, żeby to wszystko działało tak, jak powinno. Tak jak to wygląda w profesjonalnych zespołach filharmonicznych, czy wojskowych. Pochwalę się, że Filip z nami zagrał, to był 3 Koncert Fortepianowy Beethovena. Wywołało to olbrzymie zainteresowanie słuchaczy i owacje na stojąco.”

 

O emocjach związanych z tym występem opowiada również Filip:

 

Filip w trakcie koncertu w Pałacu na Wodzie w Łazienkach Królewskich w Warszawie, fot. z archiwum rodzinnego

Filip w trakcie koncertu w Pałacu na Wodzie w Łazienkach Królewskich w Warszawie, fot. z archiwum rodzinnego

„To jest niecodzienna sytuacja, aby pianista grał z orkiestrą dętą. Czułem moc tej orkiestry zupełnie inną niż moc orkiestry smyczkowej, czy symfonicznej. Dobrze się w tym graniu odnalazłem, bo zanim zagrałem z nimi jako solista, grałem na trąbce, dzięki czemu lepiej rozumiałem, w jaki sposób współpracować z zespołem.”

 

I dodaje:

 

„Chcę robić, to co robię, rozwijać się, grać coraz szerszy repertuar, koncertować, cieszyć swoją grą słuchaczy, grać dla nich coraz lepiej.”