fot. Mariusz Forecki

Wirtuoz w pisku krzeseł

Wydawało się, że wnętrza poznańskiego klasztoru oo. Dominikanów będą odpowiednim miejscem na organizację koncertu argentyńskiego wirtuoza gitary, Pablo Márqueza w ramach Akademii Gitary. Niestety, jego akustyka – nomen omen – wołała o pomstę do nieba. Przepiękne dźwięki gitary uległy całkowitej normalizacji i zupełnie utonęły w pogłosach. Ale nie to było najgorsze.

To wybitny artysta, łączący wielką wiedzę z niesamowitą koncentracją. W każdym dźwięku słychać mądrość tego, co robi – tak o Márquezie przed kilkoma laty wypowiedział się jeden z jego najzdolniejszych uczniów i nasz muzyczny produkt eksportowy, Roch Modrzejewski. To bardzo trafne słowa.

Ten argentyński gitarzysta, obecnie mieszkający w Bazylei, od dawna określany jest mianem wirtuoza, talent szedł u niego zawsze w parze z imponującą wszechstronnością. Wystarczy zerknąć na jego eklektyczny repertuar, pękający w szwach od kompozycji wielkich mistrzów – i to wielu epok. Choćby tych, autorstwa Luisa de Narváeza i Luisa de Milána, znanych z historii hiszpańskiej muzyki renesansowej. Barokowych suit na lutnię Jana Sebastiana Bacha. Utworów XIX-wiecznych twórców, takich jak Mauro Giuliani, Giulio Regondi, Dionisio Aguado czy Fernando Sor. Wreszcie, dzieł wyjętych z archiwów późnego romantyzmu - Francisca Tárregi czy Miguela Llobeta, jak również tych, którzy pojawili się później – Arthura Kampela, Atanasa Ourkouzounova czy Joaquína Turiny.

 

Pablo Márquez to niespokojny duch. Słynie z wybitnych interpretacji muzyki współczesnej, choć w równym stopniu ceni się go za wykonawstwo dzieł wczesnych.

Artysta może pochwalić się nie tylko koncertami w najbardziej prestiżowych salach na całym świecie, ale również współpracą z największymi kompozytorami naszych czasów. Warto podkreślić, że jego najważniejszym nauczycielem był legendarny György Sebők. Najważniejszym, bo lekcje udzielone przez tego węgierskiego pianistę wywarły na gitarzyście głębokie i trwałe wrażenie, zainspirowały go do własnych działań artystycznych.



Koncertowe programy Argentyńczyka zawsze charakteryzowała wielotorowość, jednak mówiąc o ich wykonaniach, w oczy rzuca się przede wszystkim stoicki spokój muzyka – przełamywany jedynie teatralną manierą unoszenia dłoni, po każdym mocniejszym uderzeniu w struny instrumentu. Piątkowy występ gitarzysty cechował się pokorą, opanowaniem i wprost zegarmistrzowską precyzją.

Widać i słychać było ją zwłaszcza w pierwszej części koncertu, w której artysta zaproponował publiczności podróż nie tylko do jego rodzimej Argentyny, ale również do Hiszpanii. Do Katalonii i Walencji z okresu XVIII i XIX wieku, a więc muzyki często zupełnie klasycznej i transparentnej. W wykonaniu Márqueza jeszcze bardziej dystyngowanej – niekiedy urzekającej prostotą, a przez to z łatwością zdolnej trafić odbiorcę prosto w serce.



Zdecydowanie najciekawszymi momentami koncertu były wykonania marzycielskich sonat hiszpańskiego modernisty Eduarda Lópeza-Chávarriego oraz wielkiego rodaka artysty, kompozytora Alberta Ginastery.

Jednak nawet jego „Sonata op.47” nie była tak satysfakcjonująca, jak tego wieczoru być mogła. Wydawało się, że wnętrza poznańskiego klasztoru oo. Dominikanów będą odpowiednim miejscem na organizację koncertu Márqueza. Niestety, jego akustyka – nomen omen – wołała o pomstę do nieba. Jeśli chodzi o dynamikę, to przepiękne dźwięki gitary uległy całkowitej normalizacji i zupełnie utonęły w pogłosach. Tak, jak i głos artysty, który przez część występu zmuszony był zapowiadać swoje utwory bez mikrofonu, przez co był niesłyszalny dla osób, siedzących w dalszych ławkach. 

Pablo Márquez, Akademia Gitary

Pablo Márquez, Akademia Gitary, Klasztor oo. Dominikanów w Poznaniu, fot. Mariusz Forecki

Jednak nie to było najgorsze – przeraźliwy pisk składanych krzesełek co rusz zagłuszał niuanse, których pełna jest muzyka Argentyńczyka. Nic dziwnego, że kiedy jedno z siedzisk runęło z hukiem na posadzkę, wyraźnie poirytowany gitarzysta postanowił przerwać na dłuższą chwilę swój koncert, z cierpliwością czekając na upragnioną ciszę. 

Darmowe występy mają to do siebie, że często przychodzą na nie przypadkowe osoby. Tego wieczoru wielu słuchaczy zdawało się zupełnie lekceważyć to, co działo się na scenie. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że pierwszy koncert Márqueza w ramach Akademii Gitary nie okaże się ostatnim...



Koncert Pablo Márqueza w ramach festiwalu Akademia Gitary odbył się w piątek 25 sierpnia o godz. 20.00 w klasztorze oo. Dominikanów (ul. Kościuszki 97/99).