fot. Mateusz Gołembka, na zdj. budynek dawnego gimnazjum przy ulicy Chrobrego

Wracamy do szkoły!

Dla jednych czas spędzony w szkole to najlepszy czas dożywotnio wspominany z sentymentem. Niektórzy w związku z wyborem drogi zawodowej łącza się z nią na długie lata. A jak wyglądało szkolnictwo w Lesznie dawniej, od jego początków aż do okresu międzywojennego?

Początki nauczania w Lesznie

Za rozpoczęcie działalności szkolnej w Lesznie przyjmuje się rok 1565. Niewielka ilość materiałów źródłowych nastręcza problemów i trudno o szczegółowy jej opis. Wiemy, że na początku XVII wieku szkoła posiadała cztery sale lekcyjne, bibliotekę z czytelnią oraz salę muzyczną. Przy szkole znajdował się alumnat dla piętnastu uczniów. Po śmierci Adama Leszczyńskiego (1606 r.) przez kilka lat miasto nie miało właściciela, co fatalnie odbiło się na sytuacji szkoły. W 1623 r. dziedzicem zostaje Rafał Leszczyński, który postanawia dokonać reorganizacji szkoły. Przed Gimnazjum Leszczyńskim lata największej prosperity.

Rozwój Gimnazjum Leszczyńskiego

W lutym 1628 r. przybywa do Leszna, wraz z grupą emigrantów z Czech i Moraw, jeden z największych ówczesnych pedagogów, Jan Amos Komeński. Zlecono mu opracowanie środków zaradczych funkcjonowania szkoły. Został też powołany Komeński na stanowisko rektora (najprawdopodobniej w 1635 r.).

 

Popiersie Komeńskiego w Zespole Szkół Ekonomicznych w Lesznie, fot. M. Gołembka

Popiersie Komeńskiego w Zespole Szkół Ekonomicznych w Lesznie, fot. M. Gołembka

Do rozkwitu Gimnazjum Leszczyńskiego przyczyniła się niewątpliwie sława Komeńskiego, który wdrożył postępowy system nauczania i uruchomił teatr szkolny.

Morawianin uważał, że nadzieja na pochwałę i obawa przed kompromitacją skłania uczniów do pilności. Wpływ na popularność szkoły mógł  mieć także fakt zamknięcia słynnej szkoły ariańskiej w Rakowie w 1638 r. Do Leszna napływała więc młodzież nie tylko z bliskiej, ale i dalszej okolicy, co wpływało na rozkwit życia w mieście i rozwój gospodarczy.

System nauki Komeńskiego

Zdaniem Komeńskiego, działania nauczyciela powinny opierać się na empatii, zaufaniu i odpowiedzialności, z kolei edukacja na trzech zasadach: wierze i religijności, moralności i cnotach oraz na znajomości języków i wszelkich ludzkich umiejętności. Kształcenie dziecka porównał do hodowania drzewka, twierdząc:

 

„Jeżeli drzewko ma się rozwijać, wtedy musimy je hodować, podlewać, podeprzeć, ogrodzić i doglądać. Z tego drzewa rzeźba musi być wprzód ociosana, strugana, gładzona i malowana. O wiele łatwiej jest naginać młode drzewko, aby rosło jak dorosłe. Tak też o wiele szybciej młodzież w pierwszych latach dzieciństwa można zaprawić do wszystkiego dobrego niż w późniejszym wieku, byle się używało należytych środków”.

 

Zabiegał o równość wszystkich dzieci. Nie wykluczał niesprawnych fizycznie lub intelektualnie, co można uznać za odważne w XVII wieku. Nie był równocześnie przeciwny stosowaniu kar. Nie chodziło mu o wykorzystanie siły fizycznej, ale o tłumaczenie i upominanie, a dopiero jeśli to nie pomagało, należało „obciąć niepotrzebne gałązki”.

 

Leszczyńskie Gimnazjum na pocztówce, fot. Fb Leszno w starym obiektywie

Leszczyńskie Gimnazjum na pocztówce, fot. Fb Leszno w starym obiektywie

Warto zaznaczyć, że ten ojciec pedagogiki odnalazł w Lesznie wielu sprzymierzeńców, ale niekoniecznie bezkrytycznych wielbicieli. Miejscowi na wiele spraw patrzeli inaczej niż wygnaniec-marzyciel.

Komeński w Gimnazjum wykładał m.in. geometrię, geodezję, geografię i astronomię. Tylko jaka była ta wiedza przekazywana przez Komeńskiego?  Przed przyjazdem do Leszna studiował on między innymi w Heilderbergu, gdzie rozbudziło się w nim zainteresowanie naukami przyrodniczymi oraz astronomią. Dokładnie poznał dzieła Keplera, Galileusza i Kopernika. A jednak, kiedy 1931 roku w Bibliotece Leningradzkiej odnaleziono rękopisy prac naukowych Jana Amosa okazało się, że w jednej z nich zdecydowanie sprzeciwiał się on heliocentryzmowi.

Za rektoratu Komeńskiego Leszno nazywane było wielkopolskimi Atenami i promieniowało nieskrępowanym rozwojem nauki oraz nowoczesną pracą dydaktyczno-wychowawczą na niemal całą Europę. Nie zmienia to faktu, że słońce nie kręciło się wtedy wokół Leszna…

Dalsze losy gimnazjum

W kwietniu 1656 roku, w odwecie za wpuszczenie wojsk Szwedów do Leszna podczas wojny polsko-szwedzkiej, miasto zostało spalone przez wojska polskie. Komeński kolejny raz musiał uciekać i do Leszna już nie powrócił. Nie powrócił także wysoki poziom leszczyńskiej uczelni, pomimo ogromnych wysiłków kolejnych rektorów. Wielki ogień strawił miasto także w 1707 roku. Leszno nawiedzały też liczne epidemie, co nie ułatwiało szkolnej działalności.

 

Budynek dawnego Gimnazjum przy ulicy Chrobrego, fot. FB Leszno w starym obiektywie

Budynek dawnego Gimnazjum przy ulicy Chrobrego, fot. FB Leszno w starym obiektywie

Mimo wszystko. z uporem maniaka. budynek szkolny odbudowywano, a w uszczuplonej formie przetrwał on do dziś przy ulicy Chrobrego 32.

W połowie XIX wieku szkołę przeniesiono do pałacu Sułkowskich. Następnie wzniesiono neorenesansowy gmach na działce sąsiadującej z pałacem z przeznaczeniem dla Królewskiego Gimnazjum, które funkcjonowało w budynku do 1920 r., kiedy to Leszno powróciło do macierzy.

Leszczyńskie szkolnictwo w międzywojniu

Należy pamiętać, że długotrwała niewola nie sprzyjała rozwojowi oświaty, a postępowa myśl i działalność edukacyjna musiała walczyć z naporem obcym. Proces repolonizacji leszczyńskiego szkolnictwa miał jednak postępować stosunkowo szybko, co zapewne wynikało z opuszczenia Leszna przez wielu niemieckich obywateli. W szkołach publicznych niemieccy profesorowie otrzymali wypowiedzenia i zatrudniano nową kadrę pedagogiczną. Do Leszna wielu nauczycieli trafiło wtedy z Małopolski.

 

Budynek przy Jagiellońskiej 3 na projekcie z 1922 r. ze zbiorów Archiwum Państwowego w Lesznie, repr. M. Gołembka

Budynek przy Jagiellońskiej 3 na projekcie z 1922 r. ze zbiorów Archiwum Państwowego w Lesznie, repr. M. Gołembka

Największym problemem szkolnictwa w mieście, obok finansów, była kwestia lokalowa.

W budynku Królewskiego Gimnazjum swoją siedzibę znalazło Klasyczne Gimnazjum Męskie. Lokalizacji szukano także dla innych szkół. Z kolei po ustawie tzw. jędrzejowiczowskiej (nazywanej tak od nazwiska ówczesnego ministra Janusza Jędrzejewicza) z 1932 r. wzrosło zainteresowanie tworzeniem szkół przez osoby prywatne.

Ulica Jagiellońska 3

Nowego lokalu szukano m.in. dla Gimnazjum Żeńskiego. Gmina miasta Leszna wybrała na ten cel okazałą kamienicę należącą do Jerzego Rolla i odkupiła ją od właściciela za sumę 2 100 000 mk w polskiej walucie. Przygotowano dokumentację techniczną i oczekiwano na rekomendację od Komisji Edukacji. Zamiast zgody wpłynęła jednak decyzja, iż budynek nie nadaje się na użytek szkolny.

Rozmieszczenie okien w ubikacji od podwórza uniemożliwia przerobienie na klasę, ponieważ światło padałoby tylko na pierwszą ławkę. Dziedziniec jest zbyt mały, aby mógł być używany, jako miejsce dla ruchu uczniów. Komisja zwróciła także uwagę na bliskość jezdni oraz fakt, że budynek nie jest wolnostojący, a znajduje się w zabudowie szeregowej.

 

Budynek przy ul. Jagiellońskiej 3, fot. M. Gołembka

Budynek przy ul. Jagiellońskiej 3, fot. M. Gołembka

Kamienica Rolla przetrwała zawieruchę wojenną i po ostatniej renowacji prezentuje się pięknie, będąc klejnotem ulicy Jagiellońskiej.

Spacerując po tej okolicy, spróbujmy sobie wyobrazić, że zamiast dzwonka do drzwi rozlega się tutaj dźwięk dzwonka ogłaszającego koniec przerwy i rozpoczęcie lekcji.

Ulica Słowiańska 61

Pod tym adresem znajduje się charakterystyczny budynek pełniący różnorodne funkcje. Najczęściej kojarzony jest z działalnością gastronomiczną (obecnie także znajduje się tutaj lokal z tej branży). Przyglądając się dokładnie elewacji, zobaczymy napis Polish Travel Office oraz ofertę solarium. Dostrzeżemy także skromną tabliczkę informującą, że mieściła się tutaj w latach 1932 – 1939 Prywatna Szkoła Powszechna Władysława Romana Trzeciaka.

 

Tabliczka na budynku przy Słowiańskiej 61, fot. M. Gołembka

Tabliczka na budynku przy Słowiańskiej 61, fot. M. Gołembka

Odsłonięto ją we wrześniu 1999 roku z inicjatywy Juliana Staniszewskiego, byłego ucznia szkoły. I choć Trzeciak rozpoczął starania o otwarcie szkoły już 1932 roku, w związku ze wspomnianą wyżej ustawą, to Kuratorium Okręgu Szkolnego Poznańskiego formalnej zgody udzieliło dopiero w sierpniu 1934 r.

W szkole odbywały się zajęcia z religii, języka polskiego, języka niemieckiego, języka francuskiego, historii, geografii, przyrody, arytmetyki z geometrią, rysunku, robótek ręcznych (zajęcia praktyczne), śpiewu i ćwiczeń cielesnych. Zajęcia sportowe odbywały się w pobliskiej Sokolni, ponieważ budynek nie posiadał izby umożliwiającej ćwiczenia. Kuratorium przeprowadzało w szkole regularne kontrole.

Ze sprawozdania z kwietnia 1935 r. wynika, że atmosfera pracy jest bardzo ciężka, a właściciel odnosi się do grona nauczycielskiego lekceważąco i wypłaca bardzo niskie wynagrodzenie. Niezwykle ciekawe są też kolejne informacje.

 

Budynek przy Słowiańskiej 61, fot. M. Gołembka

Budynek przy Słowiańskiej 61, fot. M. Gołembka

W lipcu 1936 r. kuratorium zażądało usunięcia Władysława Trzeciaka ze stanowiska kierownika szkoły. W styczniu na stanowisku kierowniczym zatwierdzono Irenę Trzeciakową, która dziewięć miesięcy później rozpoczęła urlop macierzyński.

Pełniącym obowiązki kierownika został usunięty wcześniej Władysław. Wraz z okupacją niemiecką zakończyła się szkolna działalność w budynku. Jej właściciel został zamordowany przez Niemców w 1943 r. na Zamojszczyźnie.