fot. Mariusz Forecki

Wszyscy ludzie bluesa

Od 25 lat, co roku spotykają się na festiwalu Blues Express, w pociągu z Poznania do Zakrzewa. Tu się poznali i zaprzyjaźnili, nie wyobrażają sobie, żeby odpuścić jakąś edycję. O festiwalu mówią blues „na kołach”. Grupa zagorzałych zwolenników bluesa w tym roku znów nie zawiodła. A festiwal po raz kolejny udowodnił, że blues łączy pokolenia.

Nie ma w Polsce drugiego takiego festiwalu, który łączy miłość do bluesa i kolejnictwa. Jego idea jest niezmienna od lat. Wesoły pociąg wyjeżdża z Dworca Letniego w Poznaniu, zatrzymując się kolejno na sześciu stacjach, na każdej z niej odbywa się krótki koncert bluesa. Warto dodać, że publiczność koncertów tworzą nie tylko pasażerowie Blues Expressu, ale także mieszkańcy miejscowości, gdzie zatrzymuje się pociąg, którzy z dużym zainteresowaniem przysłuchują się muzyce, nierzadko dają się porwać bluesowym rytmom i tańcom.

Celem muzycznej podróży jest Zakrzewo, niewielkie miasto położone na północy Wielkopolski, gdzie nad jeziorem Proboszczowskim odbywa się plenerowy koncert, główne wydarzenie muzyczne festiwalu. W tym roku w Zakrzewie wystąpiły takie legendy bluesa jak Voo Voo, Shakin’Dudi czy Gang Olsena. Twórca imprezy Henryk Szopiński wspominał:

„Kiedy zaczynaliśmy 25 lat temu, w życiu bym nie pomyślał, że nasz festiwal tak się rozrośnie i stanie się jednym z najważniejszych festiwali bluesowych w Polsce. Zawsze kiedy Blues Express dobiega końca, mówię sobie – to już ostatni raz. Ale kiedy minie pierwsze zmęczenie, energia się odradza i wiem, że trzeba zacząć pracować na kolejną edycją”.

Atmosfera panująca na festiwalu jest szczególna, wszędzie widać ludzi zaprzyjaźnionych ze sobą od lat, którzy poznali się na Blues Expressie i pielęgnują znajomość od wielu lat.

Na stacji w Chodzieży spotkałem Krzysztofa ze Szczecina.

„Na festiwal przyjeżdżam od piętnastu lat i trudno jest mi sobie wyobrazić, żebym nie był na kolejnych edycjach” – mówił. „Specjalnie pod termin Blues Expressu układam plany urlopowe”. Ewelina, studentka ekonomii z Poznania, pojawiła się na festiwalu po raz pierwszy.

„O tej niecodziennej imprezie dowiedziałam się przed tygodniem, a że kocham bluesa, postanowiłam się wybrać w podróż muzycznym pociągiem” – przyznała. I dodała: „Nie żałuję, bo atmosfera która tu panuje jest trudna do porównania z czymkolwiek innym”.

Wspaniałe wrażenie robiły małe koncerty, bo kapele bluesowe przyjmowane są przez publiczność z dużą entuzjazmem. Pociąg zatrzymuje się na każdej stacji i stoi około 20 minut, ale – jak się okazuje – to o wiele za mało, aby nacieszyć się muzyką. Najlepszym na to dowodem był koncert zespołu „Sama River Blues”, który tak rozgrzał publiczność, że niektórzy pasażerowie nie zauważali nawet odjazdu Blues Expressu.
Podziel się kulturą!
Ciekawe
Ciekawe
0
Świetne
Świetne
0
Smutne
Smutne
0
Komiczne
Komiczne
0
Oburzające
Oburzające
0
Dziwne
Dziwne
0