fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Wszystkie ofiary „Aleksa”

Jeszcze siedząc uwięziony w Forcie VII, zbierał informacje o współwięźniach. Wcześniej przyczynił się do setek śmierci Polaków.

5 grudnia 1940 roku w kawiarni „Marlena” przy Alejach Jerozolimskich w Warszawie tajniacy Gestapo aresztują Antoniego Wolniewicza, przywódcę Narodowej Organizacji Bojowej. W ręce niemieckiej tajnej policji wpada także towarzysz Wolniewicza, Bolesław Koteras, kupiec i skarbnik NOB. Obaj przyjechali do Warszawy na rozmowy z Zarządem Głównym Stronnictwa Narodowego.

Przed aresztowaniem Wolniewicz zdążył przekazać władzom SN m.in. raport o położeniu polskiej ludności w Kraju Warty. W momencie aresztowania przy Wolniewiczu i Koterasie był Zenon Ciemniejewski, również członek NOB. Nikt w organizacji nie wiedział wtedy, że Ciemniejewski to agent Gestapo pseudonim ,,Aleks”. To właśnie ,,Aleks” wydał nazistom poszukiwanych liderów NOB.

Konspiracja narodowców

 

Urodzony w 1911 roku Antoni Wolniewicz był w przedwojennym Poznaniu znaną postacią – prezesował Młodzieży Wszechpolskiej na Uniwersytecie Poznańskim, potem zasiadał we władzach Stronnictwa Narodowego w Poznaniu. Reprezentował w niej radykalny Ruch Młodych. W kampanii wrześniowej walczył jako oficer zwiadowczy 17 pułku artylerii. W październiku 1939 roku wrócił do Poznania, zaczął tworzyć struktury Narodowej Organizacji Bojowej w dzielnicach miasta, a potem w powiatach okupowanej Wielkopolski.

 

Antoni Wolniewicz, fot. Instytut Pamięci Narodowej

Antoni Wolniewicz, fot. Instytut Pamięci Narodowej

Już w 1940 roku NOB liczyła około 3–3,5 tys. członków. Organizacja przygotowywała się do wywołania powstania w momencie załamania się III Rzeszy (jak sądzono, w wyniku wojny z Francją) i do przejęcia władzy przez endeków. W programie NOB podkreślano konieczność powrotu Polski na dawne ziemie piastowskie. Konspiratorzy zajmowali się drobnym sabotażem, a pod koniec 1940 roku zaczęli też gromadzić broń.

Jesienią tego samego roku Wolniewicz zdecydował o druku ulotek wzywających mieszkańców Poznania do bojkotu tramwajów z wydzielonymi miejscami „Nur für Deutsche” (niem. Tylko dla Niemców). Zorganizował też służbę wywiadowczą NOB i nakazał prowadzić rejestrację osób, które złożyły wnioski o wpisanie ich na niemiecką listę narodowościową.

Zmasakrowany w Forcie VII

 

Marian Frankowski był młodszy od Wolniewicza o pięć lat. Pochodził z Grodziska Wielkopolskiego, w chwili wybuchu wojny miał 23 lata. Został zmobilizowany 25 sierpnia 1939 roku do 29 pułku strzelców konnych, tak jak Wolniewicz walczył nad Bzurą, potem w obronie Warszawy. Po kapitulacji zbiegł z transportu jenieckiego i wrócił do Wielkopolski. 

 

Dom Żołnierza im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Poznaniu, 1939 r. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dom Żołnierza im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Poznaniu, 1939 r. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Również on – pod pseudonimem „Echo” – zabrał się za tworzenie struktur konspiracyjnej Narodowej Organizacji Bojowej w Poznaniu. Kierował Wydziałem Propagandy NOB, to on zorganizował system powielarni, wydających „Polskę Narodową”. Także dla Frankowskiego dzień 5 grudnia 1940 roku oznaczał koniec wolności. Zdekonspirowany przez Ciemniejewskiego, Frankowski został wraz z innymi członkami kierownictwa NOB aresztowany i osadzony w Forcie VII. Mimo ciężkiego śledztwa odmawiał zeznań.

Jak mnie aresztują, będę się trzymał tego, co powiem na początku – wyznał kiedyś swojej narzeczonej Basi.

 

Do końca trzymał się „legendy” – fałszywej, wymyślonej wersji zeznań.

W śledztwie próbował też oszukać Niemców Antoni Wolniewicz. Uparcie zeznawał na Gestapo, że zdekonspirowana przez nich organizacja miała charakter polityczny, nie wojskowy. Niemcy nie dali mu jednak wiary – dane od agenta „Aleksa” były zbyt precyzyjne, a dowody zbyt mocne.

Basia, narzeczona Frankowskiego, nosiła dla Mariana paczki do Fortu VII. Wiedziała, że został strasznie zmasakrowany podczas przesłuchań w Domu Żołnierza, siedzibie Gestapo. Łudziła się, że mimo wszystko Maryś przeżyje wojnę. Ale niemiecki sąd nie dał mu szansy. Frankowski został zamęczony w Forcie VII 3 kwietnia 1941 roku. Dwa tygodnie wcześniej, 20 marca 1941 roku, w więzieniu Berlin-Plötzensee stracono na gilotynie Wolniewicza.

Grupa prowokatorów i agent

 

Do marca Niemcy zamknęli 868 członków NOB, potem kolejnych 245. Organizacja została rozbita. Pracę rozbitków po NOB w pełni kontrolowało poznańskie Gestapo. Pomagała im w tym grupa prowokatorów, stworzona w samym centrum organizacji przez Ciemniejewskiego. Skutki denuncjacji „Aleksa” i jego ludzi – aż 167 wyroków śmierci. W sumie w więzieniach zginęło ponad tysiąc członków NOB.

Kim był człowiek, który wziął na sumienie tyle śmierci rodaków?

 

Dom Żołnierza, w okresie wojny siedziba poznańskiego gestapo.

Dom Żołnierza, w okresie wojny siedziba poznańskiego gestapo.

Wszystko stało się jasne 11 lat po wojnie, w burzliwym 1956 roku. 28 czerwca demonstranci wdarli się do Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Na ulice wyrzucili tajne dokumenty. Część z nich ocalił przed zniszczeniem prof. Zdzisław Grot, historyk z Uniwersytetu A. Mickiewicza. W jego ręce wpadła nadpalona, czarna teczka. W środku znalazł meldunki z lat okupacji, pisane do Gestapo przez agenta o pseudonimie „Aleks”. A w nich – szczegółową wiedzę o podziemnej organizacji narodowców z lat 1940–1942, imienne wykazy poszczególnych funkcji wraz z szyfrem literowym i liczbowym.

Z dokumentów wynikało, że agent „Aleks” był członkiem sztabu Armii Narodowej (pierwotna nazwa NOB) i zaufanym współpracownikiem komendanta Wolniewicza. „Aleks” odpowiadał za komórki organizacji w powiatach Nowy Tomyśl, Wolsztyn, Kościan i Śrem.

Agenturalną przeszłość Ciemniejewskiego w Kościanie odtworzył tamtejszy dziennikarz Jerzy Zielonka.

 

„Dałbym się za niego zarżnąć (…) Wzrost 1,70–1,75. Ciemny blondyn o pociągłej twarzy lekko zaokrąglonej. Swobodny, pewny siebie w obejściu. Zwróciłem uwagę, że interesował się naszymi wojennymi przeżyciami z 1939 roku, ciekaw był dalszych naszych losów” – opisał „łącznika z Poznania” Edward Stróżyk spod Kościana.

 

„Aleks” działał jak rasowy prowokator: jechał w teren, organizował nowe komórki NOB – a potem meldował o nich gestapo. W ten sposób pomógł Niemcom rozpracować członków organizacji w Śremie, Bydgoszczy, Gnieźnie, Kościanie i Lesznie. A także tajną drukarnię w Poznaniu. Ponadto – zdekonspirował komórki NOB w Ostrowie Wielkopolskim, Jarocinie, Gostyniu, Środzie i Dolsku. Dzięki jego doniesieniom Gestapo aresztowało m.in. Edwarda Fabiańczyka, kościańskiego komendanta Armii Narodowej. Fabiańczyk przeszedł ciężkie śledztwo w Forcie VII, zginął 21 sierpnia 1942 roku.

Fascynowała go Rzesza

 

Zenon Ciemniejewski (rocznik 1913, niedoszły absolwent prawa na Uniwersytecie Poznańskim) przeszedł na stronę Niemców już w grudniu 1939 roku. Wiadomo, że gospodarka i potęga III Rzeszy fascynowały go, pociągały. Zmobilizowany latem 1939 roku do 61 pułku piechoty, w połowie września zdezerterował i wrócił do Poznania. Już w listopadzie 1939 roku znalazł się wśród założycieli NOB w Poznaniu.

 

„Między 4 a 5 grudnia 1939 roku nawiązał w nieznanych okolicznościach kontakt z komisarzem Ludwigiem Braunem z gestapo w Poznaniu, deklarując gotowość współpracy”– czytamy w „Encyklopedii konspiracji wielkopolskiej”.

 

Występował również pod nazwiskami Aleksander Schwartz i Zenon Bosiacki, przekazywał gestapowcom informacje o nastrojach wśród Polaków oraz o ukazującej się w Poznaniu prasie podziemnej. Był niemiecką wtyką w tajnej redakcji „Polski Narodowej”, w której miał stanowisko współredaktora. Dzięki niemu Niemcy rozpracowali NOB w Wielkopolsce, a także na Śląsku, Pomorzu i w Warszawie.

 

Dom Żołnierza im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Poznaniu, 1939 r. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dom Żołnierza im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Poznaniu, 1939 r. Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe

W grudniu 1940 roku – po aresztowaniu czołówki NOB – dzięki grze operacyjnej Gestapo Ciemniejewski uniknął rozpoznania przez polskich wywiadowców ze Związku Walki Zbrojnej. Nadal denuncjował więc polski ruch oporu. W 1942 roku przyczynił się do rozpracowania i aresztowania liderów Armii Krajowej w Poznaniu – porucznika Tadeusza Janowskiego i majora Jerzego Kurpisza. W czasie rewizji w mieszkaniu tego drugiego Gestapo zdobyło część archiwum AK z planami działań konspiratorów.

Janowski został powieszony w Forcie VII. Kurpisz po trzech nieudanych próbach samobójczych podjął współpracę z Gestapo, jednak nie zamierzał się z niej wywiązać. Po zaaranżowanej przez Gestapo ucieczce ukrywał się zarówno przed AK, jak i Gestapo w Janowcu Wielkopolskim, Włoszanowie i Wybranowie. W marcu 1944 roku w Warszawie dopadł do oddział egzekucyjny AK.

Zbierał do końca, by przeżyć?

 

Gdy Gestapo rozbiło poznańską AK, „Aleks” był już volksdeutschem. W lipcu 1941 roku został wpisany na volkslistę z rekomendacji Gestapo.

 

Poznań w czasie niemieckiej okupacji, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Poznań w czasie niemieckiej okupacji, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Zgubiła go zachłanność, pazerność na dobra materialne. Latem 1943 roku został zatrzymany pod zarzutem kradzieży jednemu z Niemców cennej kolekcji filatelistycznej. W trakcie śledztwa Gestapo ujawniło, że „Aleks” wykorzystywał współpracę z Niemcami do szantażowania Polaków. Ciemniejewski został poddany ciężkiemu śledztwu. Jeśli wierzyć niemieckim dokumentom, zmarł w Domu Żołnierza 27 lipca 1943 roku. Podobno do ostatnich chwil życia w więzieniu zbierał informacje o towarzyszach niedoli…

Ale jest też inny finał tej historii. Według ustaleń Błażeja Wandtke, autora cyklu filmów „Tajemnice Poznania”, opierającego się na danych IPN, w listopadzie 1949 roku poznańska Milicja Obywatelska prowadziła śledztwo w sprawie Ciemniejewskiego, który miał być widziany cztery lata po wojnie w jednym z lokali przy ul. Jeżyckiej. Postępowanie prowadzono jednak nieudolnie i niczego pewnego nie ustalono. Czy Gestapo zmistyfikowało śmierć swojego agenta? Czy „Aleks” przeżył wojnę, by służyć potem nowej, komunistycznej władzy?

Pytania te pozostają bez odpowiedzi.  

 

Piotr Bojarski – pisarz i publicysta, kierownik Centrum Szyfrów Enigma. W lipcu ukaże się jego najnowsza powieść „Coraz ciemniej w Wartheland”.