fot. Zuza Krajewska

Wychodzę ze swojej strefy komfortu

Przy „IDeal” potrzebowałam przebywania z producentami, poszukiwania wspólnych pomysłów i przeżywania muzyki z kimś, nie z maszyną – opowiada o swojej nowej płycie Rosalie., od kilku lat jedna z najpopularniejszych piosenkarek młodego pokolenia z Wielkopolski.

Sebastian Gabryel: Twoja nowa płyta ukazała się na samym początku bardzo specyficznego czasu, jakiego w historii dawno nie było… Co było dla ciebie najtrudniejsze w tamtym czasie?

Rosalie.: Najtrudniejszym aspektem całej tej sytuacji był brak możliwości zobaczenia się z fanami na premierowych koncertach i zagrania nowego materiału. Wydanie płyty to jedno, ale ja spełniam się w stu procentach dopiero na scenie i tego zabrakło najbardziej. Interakcja ze słuchaczami jest dla mnie najistotniejsza.

 

SG: Jak sama podkreślasz, „IDeal” to płyta, którą rozliczasz się z ostatnimi dwoma latami na scenie. Właściwie dlaczego musiałaś to zrobić?

R.: Poczułam, że zrobiłam spory krok do przodu: wokalnie i scenicznie, pojawiło się coraz więcej możliwości i bardzo chciałam nie tylko sobie, ale i mojej publiczności podziękować i pokazać, co potrafię.

 

Rosalie. fot. Zuza Krajewska

Od kiedy wydałam „Flashback”, wiele się zdarzyło w moim życiu i w końcu nadszedł czas, w którym musiałam się podzielić tymi wszystkimi emocjami i spostrzeżeniami.

SG: Popraw mnie, jeśli się mylę, ale „IDeal” był dla ciebie nie tylko swego rodzaju katharsis, ale i wyzwaniem – jak sama przyznajesz, wcześniej siedzenie w studiu inaczej niż w pojedynkę wydawało ci się dość absurdalne…

R.: Nie znałam tej formy pracy za dobrze. Zazwyczaj wszystko odbywało się elektronicznie, była to wygodna forma i wtedy zdawała egzamin. Przy „IDeal” potrzebowałam przebywania z producentami, poszukiwania wspólnych pomysłów i przeżywania tej muzyki z kimś, nie z maszyną. Od początku pracy nad płytą wiedziałam, że dzięki temu wszyscy możemy się czegoś więcej nauczyć, nie robić tylko tego, co nam pasuje, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, a wręcz przeciwnie, wychodziliśmy ze swoich stref komfortu, przez to każdy utwór jest dopracowany do ostatniego dźwięku.

 

SG: Po pierwszym przesłuchaniu „IDeal” pomyślałem, że ten album na pewno nie jest flashbackiem „Flash­backu” – w mojej opinii debiutu wielowymiarowego, jednak w porównaniu z nowym krążkiem, bardziej określonego gatunkowo. Skąd wzięła się w tobie potrzeba jeszcze większej różnorodności?

R.: Lubię wyzwania, lubię sprawdzać się w różnych kierunkach muzycznych, i tak właśnie rozpoczęłam całą pracę nad albumem.

 

Nagrywaliśmy numery, które zupełnie odchodziły od R&B i soulu. Dzięki temu dokładnie wiesz, gdzie najlepiej brzmisz i co najbardziej czujesz. Jak się okazuje… u mnie tych możliwości jest całkiem dużo (śmiech).

Rosalie. fot. Zuza Krajewska

Nie mogę powiedzieć, że zaplanowałam każdy utwór z osobna, tak nie było. Wszystko rodziło się „ot tak” i dokładnie takie miało być. Współpraca z wieloma producentami zawsze była dla mnie „zajawkowa” i chyba właśnie dzięki temu nauczyłam się wchodzić w przeróżne role, ale i sami producenci nauczyli się tworzyć muzykę specjalnie dla mnie.

 

SG: Kiedy debiutowałaś, jako swoje główne inspiracje wskazywałaś wiele gwiazd R&B, takich jak Destiny’s Child, TLC czy Aaliyah. To się nie zmieniło?

R.: One zawsze zostaną moimi inspiracjami, nie ma tygodnia, w którym nie włączyłabym chociaż jednego numeru z powyżej wymienionych grup R&B. Tych inspiracji było tym razem znacznie więcej. Pojawiła się Solange, Snoh Aalegra, Ariana Grande, Sza, Dua Lipa, Bruno Mars, Frank Ocean… Mogę tak wymieniać i ta lista szybko się nie skończy (śmiech). I cieszę się, że cały czas rośnie.

 

SG: Nie chcę powiedzieć, że Metallica skończyła się na „Kill’em All”, ale R&B lat dziewięćdziesiątych niewątpliwie było jedyne w swoim rodzaju. W jakiej kondycji twoim zdaniem ten gatunek znajduje się dziś – na amerykańskim, ale i europejskim rynku?

R.: Marzę o tym, by sytuacja R&B wyglądała u nas jak w USA, Holandii czy Brazylii – tam ma się świetnie. Słuchacze kochają R&B, wraz z hip-hopem stało się „popem muzyki”. Usłyszysz je w każdej radiostacji, Spotify i Tidal jest zalany playlistami R&B i jest ono wyznacznikiem obecnych trendów muzycznych.

 

Kiedy włączysz najnowszą płytę Dua Lipy, która jest chyba największą gwiazdą muzyki pop w chwili obecnej, to w sekundę możesz stwierdzić, że są tam właśnie wpływy i funkowe, i R&B.

Dzięki temu masa ludzi też chce robić taką muzykę, chcą jej słuchać globalnie. U nas wygląda to różnie.

 

SG: Kilka lat temu do Poznania przylgnęła łatka miasta konserwatywnego – stroniącego od kontrowersji i niepoprawnych tematów, czego przykładem są choćby głośne afery z koncertem Behemoth czy spektaklem „Golgota Picnic”. Czy z twoich obserwacji dzisiejszy Poznań to miejsce, w którym kultura może swobodnie „oddychać”?

Rosalie. fot. Zuza Krajewska

R.: Uważam, że kultura w Poznaniu nie ma się najgorzej. Dość łatwo ściągnąć ludzi na duże wydarzenia kulturalne, zresztą od lat Poznań był znany z organizowania wielu dużych festiwali. Funkcjonuje sporo klubów, zwłaszcza z muzyką techno, ale obecnie nie są to dla nich najlepsze czasy. Wydaje mi się, że dużo trudniej jest organizować wydarzenie, które nie znajduje uznania szerokiej publiczności.

 

Poznań zawsze oglądał się na Berlin, moim zdaniem powinien spoglądać w stronę Lipska, który zrozumiał, że nigdy nie będzie w stanie konkurować z ofertą kulturalną Berlina.

W związku z tym postawiono na tworzenie wspólnoty i lokalności. Gdy dano artystom narzędzia i miejsca do pracy, wytworzyła się z tego energia dużo większa, niż ktokolwiek by sobie wymarzył.

 

SG: „Dziękuję pięknie za wszystko, co dzieje się wokół IDeal. Jeszcze się wydarzy!” – napisałaś na początku lipca na swoim Facebooku. Podejrzewam, że gdyby nie pandemia, to promocyjną trasę koncertową miałabyś już za sobą. Co planujesz dla swoich fanów na najbliższe miesiące?

R.: Nadal planujemy kilka koncertowych ruchów, które będą bezpieczne dla uczestników. Pojawią się też nowości muzyczne, ale jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. 

 

Rosalie. – piosenkarka i autorka tekstów z Poznania. Jej styl, balansujący między mainstreamem a undergroundem, zwykle określany jest jako alternatywne R&B, z wpływami soulu, elektroniki oraz hip-hopu. Na swoim koncie ma wydanie m.in. „Enuff EP” i albumu „Flashback” oraz wspólne nagrania z Taco Hemingwayem, Mesem, Otsochodzi czy elektronicznym duetem Catz ‘N Dogz. W 2018 roku została nominowana do nagrody Fryderyk w kategorii Debiut roku. W marcu br. nakładem Def Jam Recordings Poland ukazał się jej kolejny album pt. „IDeal”.